
{"id":11513,"date":"2024-11-12T23:32:46","date_gmt":"2024-11-12T22:32:46","guid":{"rendered":"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11513"},"modified":"2024-11-13T10:27:06","modified_gmt":"2024-11-13T09:27:06","slug":"trzy-bony","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2024\/11\/12\/trzy-bony\/","title":{"rendered":"Trzy Bony"},"content":{"rendered":"\n<p>Wystawienie nowej opery Zygmunta Krauzego B<em>ona Sforza<\/em> w Operze Krakowskiej jest koprodukcj\u0105 z Teatro Petruzzelli w Bari, rodzinnym mie\u015bcie kr\u00f3lowej Polski i bohaterki dzie\u0142a. Dlatego inscenizacja jest klasycyzuj\u0105ca, i bardzo dobrze.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Teatro Petruzzelli jest jedn\u0105 z tych oper-bombonierek, jakich wiele we W\u0142oszech, a w ostatnich dekadach niestety \u015bwiec\u0105cych pustkami lub goszcz\u0105cych np. kina. Dobrze, \u017ce w og\u00f3le co\u015b si\u0119 tam dzieje, cho\u0107 w\u0142a\u015bnie s\u0142ysz\u0119, \u017ce prapremiera mia\u0142a si\u0119 odby\u0107 tam, a si\u0119 nie odby\u0142a i, co wi\u0119cej, spektakl jest tam planowany nawet nie w przysz\u0142ym roku, a dopiero w lutym 2026.<\/p>\n\n\n\n<p>W tej sytuacji dobrze, \u017ce pokazano dzie\u0142o w Krakowie. I nie dziwi, \u017ce Micha\u0142 Znaniecki, kt\u00f3ry troch\u0119 kolaborowa\u0142 przy libretcie Vincenza de Vivo, nie szala\u0142 tym razem za bardzo, bo dzikie pomys\u0142y nie pasowa\u0142yby do takiej bombonierki. By\u0142y wi\u0119c efektowne stroje &#8222;z epoki&#8221;, scenografia oszcz\u0119dna, ale wyrafinowana, cz\u0119\u015bciowo oparta na projekcjach, nieraz pomys\u0142owych, np. z jakimi\u015b wielkimi ptaszyskami czy nietoperzami lataj\u0105cymi za oknami jak w horrorze. Co jaki\u015b czas przesuwa\u0142y si\u0119 \u015bciany, dziel\u0105c scen\u0119 na trzy cz\u0119\u015bci &#8211; ka\u017cda z nich przeznaczona dla Bony w innym etapie \u017cycia: m\u0142odej zakochanej ksi\u0119\u017cniczki, silnej kr\u00f3lowej i odrzuconej, wygnanej z powrotem do Bari starszej pani &#8211; kr\u00f3lowej wdowy.<\/p>\n\n\n\n<p>W <em>Opowie\u015bciach Hoffmanna<\/em> w ka\u017cdym akcie jest inna bohaterka, ale wszystkie te role mo\u017ce &#8211; je\u015bli ma kondycj\u0119 &#8211; wykona\u0107 jedna \u015bpiewaczka. Tu jest odwrotnie: bohaterka jest ta sama, ale nie mo\u017ce ta sama solistka wykona\u0107 wszystkich trzech partii, poniewa\u017c wszystkie Bony spotykaj\u0105 si\u0119 w finale, by wy\u015bpiewa\u0107 mora\u0142: wszystko jest u\u0142ud\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Oczywi\u015bcie by\u0142o zupe\u0142nie inaczej. Z pewno\u015bci\u0105 Bona by\u0142a osob\u0105 nietuzinkow\u0105. Podobno nie by\u0142a pi\u0119kna, za to niezwykle inteligentna, silna polityczka, zrobi\u0142a wiele dobrych i wa\u017cnych rzeczy (o upowszechnianiu w Polsce warzyw i kuchni w\u0142oskiej nie m\u00f3wi\u0105c). Zygmunt August wcale nie zes\u0142a\u0142 matki na wygnanie, przeciwnie &#8211; wr\u0119cz chcia\u0142 j\u0105 zatrzyma\u0107, ale, podejrzewana przez szlacht\u0119, kt\u00f3ra jej nie znosi\u0142a, o otrucie Barbary Radziwi\u0142\u0142\u00f3wny (ta zmar\u0142a pono\u0107 na raka), z w\u0142asnej woli wyjecha\u0142a najpierw z c\u00f3rkami na kilka lat na Mazowsze, p\u00f3\u017aniej dopiero &#8211; wydawszy je dobrze za m\u0105\u017c &#8211; do Bari. A czy sama zosta\u0142a otruta przez swojego sekretarza (i podobno kochanka) Pappacod\u0119 &#8211; te\u017c nie jest pewne. Ettore Pignatelli, przedstawiony w operze jako m\u0142odzie\u0144cza mi\u0142o\u015b\u0107 ksi\u0119\u017cniczki, by\u0142 te\u017c jej kochankiem. Ciekawie pisz\u0105 w angloj\u0119zycznej Wiki: \u017ce Ettore by\u0142 synem Alessandra, kochanka z kolei jej matki Izabelli, i \u017ce chcia\u0142a zabra\u0107 go ze sob\u0105 do Polski, ale nie zgodzi\u0142 si\u0119, po czym zmar\u0142 w tajemniczych okoliczno\u015bciach, podejrzewano wi\u0119c, \u017ce zawiedziona Bona go otru\u0142a. Co z tego by\u0142o prawd\u0105, co czarnym pijarem, dzi\u015b nie da si\u0119 stwierdzi\u0107, ale oper\u0119 jest z czego robi\u0107, cho\u0107 gdyby trzyma\u0107 si\u0119 tej legendy, m\u00f3g\u0142by to by\u0107 rzeczywi\u015bcie horror zamiast opery.<\/p>\n\n\n\n<p>Horror to nie jest, ale dramat jest, tyle \u017ce bardziej teatralny ni\u017c operowy, cho\u0107 soli\u015bci maj\u0105 co \u015bpiewa\u0107. Jest to troch\u0119 inne ni\u017c wi\u0119kszo\u015b\u0107 znanych nam dzie\u0142 scenicznych Krauzego, mniej tu jest owych charakterystycznych, rw\u0105cych si\u0119 kr\u00f3tkich motyw\u00f3w, wi\u0119cej bardziej klasycznych fraz, mo\u017ce dlatego, \u017ce tekst \u015bpiewany jest g\u0142\u00f3wnie po w\u0142osku, z rzadka po polsku (szlachta polska troch\u0119 jak z serialu <em>1670<\/em>, cho\u0107 epoka wcze\u015bniejsza), czasem, na uroczysto\u015bciach, po \u0142acinie. Zdarzaj\u0105 si\u0119 czytelne nawi\u0105zania do muzyki renesansu, cho\u0107 tylko na zasadzie wtr\u0105ce\u0144, bo jednak to muzyka bli\u017csza dnia dzisiejszego. Og\u00f3lnie da si\u0119 ogl\u0105da\u0107 i s\u0142ucha\u0107, przede wszystkim trzech Bon: Pauli Macio\u0142ek (m\u0142oda), Agnieszki Kuk (kr\u00f3lowa) i Karin Wiktor-Ka\u0142uckiej (Wdowa), Zygmunta Starego (Adam Szersze\u0144), Zygmunta Augusta (Jaros\u0142aw Bielecki). Dzisiejszy, drugi spektakl prowadzi\u0142 Szymon Na\u015bciszewski, dyrygent-rezydent opery.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wystawienie nowej opery Zygmunta Krauzego Bona Sforza w Operze Krakowskiej jest koprodukcj\u0105 z Teatro Petruzzelli w Bari, rodzinnym mie\u015bcie kr\u00f3lowej Polski i bohaterki dzie\u0142a. Dlatego inscenizacja jest klasycyzuj\u0105ca, i bardzo dobrze.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11513"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11513"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11513\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11515,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11513\/revisions\/11515"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11513"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11513"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11513"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}