
{"id":11557,"date":"2024-11-29T00:29:26","date_gmt":"2024-11-28T23:29:26","guid":{"rendered":"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11557"},"modified":"2024-11-29T00:29:26","modified_gmt":"2024-11-28T23:29:26","slug":"trzy-pozne-utwory","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2024\/11\/29\/trzy-pozne-utwory\/","title":{"rendered":"Trzy p\u00f3\u017ane utwory"},"content":{"rendered":"\n<p>Wreszcie trafi\u0142am na Trzy-Czte-Ry, i to na naprawd\u0119 \u015bwietny koncert, z bardzo ciekawie dobranym programem.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Centralnym jego punktem, jak brylant pi\u0119knie oprawiony, by\u0142a <em>III Sonata na alt\u00f3wk\u0119 solo<\/em> Mieczys\u0142awa Wajnberga w wykonaniu Agnieszki Pod\u0142uckiej. Poprzedzi\u0142 j\u0105 <em>III Kwartet smyczkowy &#8222;Wycinanki&#8221;<\/em> Andrzeja Panufnika w interpretacji Karol Szymanowski Quartet, a na koniec wszyscy razem zagrali <em>Kwintet g-moll<\/em> KV 516 Mozarta.<\/p>\n\n\n\n<p>\u0141\u0105czy te utwory fakt, \u017ce napisali je kompozytorzy pod koniec \u017cycia: Panufnik &#8211; po wizycie w Polsce, a na rok przed \u015bmierci\u0105, Wajnberg &#8211; w 1982 r., w przedostatniej swojej dekadzie (ale na dekad\u0119 przed zako\u0144czeniem komponowania z powodu choroby), a Mozart &#8211; na chwil\u0119 przed \u015bmierci\u0105 ojca, a na dwa lata przed w\u0142asn\u0105. Ale poza tym s\u0105 skrajnie od siebie odmienne.<\/p>\n\n\n\n<p>Utw\u00f3r Panufnika zainspirowany zosta\u0142 ludowymi wycinankami kurpiowskimi, dla kt\u00f3rych charakterystyczna jest symetria. T\u0119 symetri\u0119 oddaje w muzyce, w ka\u017cdej z pi\u0119ciu cz\u0119\u015bci, w detalach, frazach, a ostatnia cz\u0119\u015b\u0107 ca\u0142a jest symetryczna &#8211; zagrana od ko\u0144ca brzmia\u0142aby tak samo jak grana od pocz\u0105tku. Panufnik kocha\u0142 symetri\u0119 niemal do granic kompulsji, mia\u0142 potrzeb\u0119 absolutnej dyscypliny w tworzonej muzyce &#8211; i to si\u0119 czuje.<\/p>\n\n\n\n<p>Wajnberg &#8211; ech, co to za utw\u00f3r&#8230; Podobno najd\u0142u\u017cszy napisany na alt\u00f3wk\u0119 solo &#8211; trwa p\u00f3\u0142 godziny. To ju\u017c by\u0142 czas, kiedy kompozytor nie kokietowa\u0142, pisa\u0142 muzyk\u0119 such\u0105, jakby autystyczn\u0105, gdzie\u015b obok. Banalne schematy rytmiczne wype\u0142niane s\u0105 w spos\u00f3b niebanalny, trudno przewidzie\u0107, w kt\u00f3r\u0105 stron\u0119 to za chwil\u0119 p\u00f3jdzie. Agnieszka Pod\u0142ucka uczy\u0142a si\u0119 tego utworu trzy miesi\u0105ce, jak m\u00f3wi, musia\u0142a go najpierw po prostu rozgry\u017a\u0107 &#8211; podobnie jak wszyscy, co zabieraj\u0105 si\u0119 za jego muzyk\u0119. To nie by\u0142 pierwszy Wajnberg w jej \u017cyciu, gra\u0142a ju\u017c kiedy\u015b <em>Trio smyczkowe<\/em>, ale ono pochodzi z 1950 r. i pobrzmiewa jeszcze Szostakowiczem. W <em>III Sonacie<\/em> tego wp\u0142ywu nie s\u0142ycha\u0107. Solistka powiedzia\u0142a co prawda, \u017ce przypomina jej ona w\u0142a\u015bnie <em>Sonat\u0119 alt\u00f3wkow\u0105<\/em> Szostakowicza (ostatni jego utw\u00f3r), ale prawda jest taka, \u017ce jak w wielu innych wypadkach inspiracja posz\u0142a raczej w drug\u0105 stron\u0119: kiedy Wajnberg napisa\u0142 <em>I Sonat\u0119 alt\u00f3wkow\u0105<\/em>, Szostakowicz zapragn\u0105\u0142 r\u00f3wnie\u017c stworzy\u0107 sonat\u0119 na ten instrument. Wajnberg napisa\u0142 ich cztery. Przesz\u0142am przez nie wszystkie s\u0142uchaj\u0105c \u015bwietnej p\u0142yty Viacheslava Dinerchteina, altowiolisty urodzonego na Bia\u0142orusi, kt\u00f3ry wyemigrowa\u0142 do Meksyku, studiowa\u0142 w Stanach i mieszka w Szwajcarii, a ten album wyda\u0142 na jubileusz kompozytora. Jednak co innego s\u0142ucha\u0107 tego z p\u0142yty &#8211; na sali robi wi\u0119ksze wra\u017cenie. Agnieszka Pod\u0142ucka rzadko grywa solo, wi\u0119c i to by\u0142o jej kolejnym do\u015bwiadczeniem, ale nikt by si\u0119 nie domy\u015bli\u0142 &#8211; gra\u0142a intensywnie, z pasj\u0105, wyczuwaj\u0105c w\u0142a\u015bciwy dla tej muzyki ton. A publiczno\u015b\u0107 s\u0142ucha\u0142a z zapartym tchem, mi\u0119dzy cz\u0119\u015bciami nie by\u0142o najmniejszego kaszelku.<\/p>\n\n\n\n<p>Mozart na koniec &#8211; Mozart przesmutny, ale i przy tym koj\u0105cy. Niesamowity to jest utw\u00f3r. Maciej Grzybowski wy\u0142o\u017cy\u0142 ma\u0142\u0105 pretensj\u0119 do kompozytora, \u017ce w finale zrobi\u0142 happy end, i to po elegijnej wolnej cz\u0119\u015bci i \u017ca\u0142obnym wst\u0119pie do ostatniej &#8211; jak dziecko, kt\u00f3re w jednej chwili p\u0142acze, a w drugiej ju\u017c si\u0119 bawi. To nie tak &#8211; to jest po prostu konwencja. Dzi\u0119ki niej s\u0142uchasz &#8211; i mimo wszystko czujesz si\u0119 lepiej. Muzykoterapia. I to jest prawdziwy &#8222;efekt Mozarta&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Ciekawostka nawiasem m\u00f3wi\u0105c, \u017ce nie tylko altowiolistka gra\u0142a po raz pierwszy Wajnberga, ale i kwartet &#8211; Panufnika, a wszyscy razem nie grali tego kwintetu. Mimo to by\u0142y to wykonania precyzyjne i po prostu znakomite.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wreszcie trafi\u0142am na Trzy-Czte-Ry, i to na naprawd\u0119 \u015bwietny koncert, z bardzo ciekawie dobranym programem.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11557"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11557"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11557\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11558,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11557\/revisions\/11558"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11557"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11557"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11557"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}