
{"id":11646,"date":"2025-01-20T23:18:54","date_gmt":"2025-01-20T22:18:54","guid":{"rendered":"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11646"},"modified":"2025-01-23T10:22:53","modified_gmt":"2025-01-23T09:22:53","slug":"ravel-i-cho","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2025\/01\/20\/ravel-i-cho\/","title":{"rendered":"Ravel i Cho"},"content":{"rendered":"\n<p>Mo\u017cna by pomy\u015ble\u0107, \u017ce zwyci\u0119zcy Konkurs\u00f3w Chopinowskich rywalizuj\u0105 mi\u0119dzy sob\u0105 w dziedzinie repertuaru, bo po francuskiej p\u0142ycie Bruce&#8217;a Liu mamy teraz komplet Ravela Seong-Jin Cho. Ale nic dziwnego, bo weszli\u015bmy w\u0142a\u015bnie w Rok Ravela.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Kompozytor urodzi\u0142 si\u0119 150 lat temu, 7 marca, ale Francuzi b\u0119d\u0105 przez ca\u0142y rok obchodzi\u0107 t\u0119 rocznic\u0119 licznymi koncertami i imprezami (m.in. na prze\u0142omie sierpnia i wrze\u015bnia po francuskiej stronie Kraju Bask\u00f3w, w zwi\u0105zanych z kompozytorem miejscowo\u015bciach &#8211; Ciboure, gdzie si\u0119 urodzi\u0142, pobliskim Saint-Jean-de-Luz i innych, odb\u0119dzie si\u0119 po raz czwarty <a href=\"https:\/\/festivalravel.fr\/\">Festiwal Ravela<\/a>, kt\u00f3ry zapowiada si\u0119 bardzo ciekawie, sama ch\u0119tnie bym pojecha\u0142a), a i w innych krajach zostanie uczczony. Niesamowita by\u0142a to posta\u0107. Tajemnicza &#8211; by\u0142 elegancki, drobny (w I wojnie \u015bwiatowej nie chcieli go wzi\u0105\u0107 do wojska, w ko\u0144cu pozwolono mu s\u0142u\u017cy\u0107 jako kierowca ci\u0119\u017car\u00f3wki), skromny, nic nie wiadomo o jakimkolwiek jego \u017cyciu prywatnym (cho\u0107 by\u0142 bardzo towarzyski). A przy tym nie do\u015b\u0107, \u017ce geniusz, to jeszcze ta muzyka jest nies\u0142ychanie zmys\u0142owa, a przy tym intelektualna. Uwielbiam takie po\u0142\u0105czenie, uwielbiam Ravela. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 przeci\u0119tnych ludzi, je\u015bli co\u015b jego w og\u00f3le zna, to <em>Bolero<\/em>, kt\u00f3rego on sam nie lubi\u0142, a przecie\u017c stworzy\u0142 tyle cudowno\u015bci. Cho\u0107 liczbowo nie jest ich tak wiele.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142 niezwykle nowoczesnym cz\u0142owiekiem. Syn in\u017cyniera-wynalazcy, sam mia\u0142 poci\u0105g do rozmaitych mechanizm\u00f3w, kt\u00f3re zreszt\u0105 kolekcjonowa\u0142 obok porcelany i innych bibelot\u00f3w. S\u0142ycha\u0107 zreszt\u0105 te zami\u0142owania w niekt\u00f3rych jego dzie\u0142ach. Mo\u017ce sam nie by\u0142 skrajnie awangardowy (cho\u0107 jego cierpkie harmonie by\u0142y jedyne w swoim rodzaju), ale wspiera\u0142 Strawi\u0144skiego na pami\u0119tnej premierze <em>\u015awi\u0119ta wiosny<\/em>. W og\u00f3le wspiera\u0142 wielu koleg\u00f3w wchodz\u0105cych w paryski \u015bwiat muzyczny (w tym Aleksandra Tansmana). Ze starszymi bywa\u0142o r\u00f3\u017cnie; z Debussym, kt\u00f3rego ogromnie szanowa\u0142 i oczywi\u015bcie by\u0142 pod jego wp\u0142ywem (ale nie uznawa\u0142 terminu impresjonizm w stosunku do muzyki), troch\u0119 si\u0119 z czasem drogi rozjecha\u0142y, z perspektywy patrz\u0105c &#8211; chyba z inspiracji os\u00f3b trzecich. By\u0142 wraz ze swoim pedagogiem Gabrielem Faur\u00e9 i paroma innymi przyjaci\u00f3\u0142mi wsp\u00f3\u0142za\u0142o\u017cycielem Soci\u00e9t\u00e9 Musicale Ind\u00e9pendante (1910), towarzystwa organizuj\u0105cego koncerty muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej w opozycji do bardziej konserwatywnego Soci\u00e9t\u00e9 Nationale de Musique, zwi\u0105zanego z C\u00e9sarem Franckiem, Camille&#8217;em Saint-Sa\u00ebnsem, Paulem Dukasem, Emmanuelem Chabrierem, a nawet Debussym. Z drugiej strony wraz z zaprzyja\u017anionym muzykologiem Edouardem Ganche&#8217;em, postaci\u0105 dobrze znan\u0105 polskiej chopinologii, zak\u0142ada\u0142 te\u017c Towarzystwo Chopinowskie. By\u0142 prawdziwym francuskim patriot\u0105 (o czym \u015bwiadczy jego ch\u0119\u0107 walki na wojnie), ale przeciwnikiem jakichkolwiek nastroj\u00f3w nacjonalistycznych, zw\u0142aszcza w dziedzinie wykonawstwa muzyki (wy\u015bmia\u0142by zapewne dzisiejszy bojkot muzyki rosyjskiej, nie widzia\u0142 bowiem powodu, by banowa\u0107 w\u00f3wczas muzyk\u0119 niemieck\u0105 czy austriack\u0105). By\u0142 te\u017c przeciwnikiem kolonializmu, co wyrazi\u0142 we wspania\u0142ych <em>Pie\u015bniach madagaskarskich<\/em>.<\/p>\n\n\n\n<p>D\u0142ugo by opowiada\u0107 o Ravelu, ale obieca\u0142am kilka s\u0142\u00f3w o nowej pozycji nagranej przez Cho. To dwup\u0142ytowy album zawieraj\u0105cy wszystkie utwory fortepianowe kompozytora (na jeden fortepian, bo napisa\u0142 te\u017c par\u0119 dwufortepianowych); premiera mia\u0142a miejsce w pi\u0105tek, a pod koniec lutego wyjd\u0105 jeszcze oba koncerty fortepianowe z Bosto\u0144sk\u0105 Orkiestr\u0105 Symfoniczn\u0105 pod batut\u0105 Andrisa Nelsonsa.\u00a0Jeszcze jest jedna rzecz kt\u00f3ra \u0142\u0105czy Cho z Bruce&#8217;em: obaj maj\u0105 zwi\u0105zki z Francj\u0105 (Cho studiowa\u0142 w Pary\u017cu u Michela Beroffa), wi\u0119c \u015bwietnie czuj\u0105 muzyk\u0119 francusk\u0105. Trudno powiedzie\u0107, czyj Ravel jest lepszy; dodatkowym walorem nowego albumu jest fakt, \u017ce to komplet. Utwory s\u0105 u\u0142o\u017cone chronologicznie i uwzgl\u0119dniaj\u0105 kilka mniej znanych miniatur. Rzadko mo\u017cna us\u0142ysze\u0107 <em>S\u00e9r\u00e9nade grotesque<\/em>, zaskakuj\u0105ce dzie\u0142o 18-letniego kompozytora, niby odrobin\u0119 pod wp\u0142ywem Debussy&#8217;ego, ale bardziej drapie\u017cne i dysonansowe, wyprzedzaj\u0105ce epok\u0119. Dwa dzie\u0142a studenckie, <em>Menuet antique<\/em> i <em>Pawan\u0119 dla zmar\u0142ej infantki<\/em> znamy ju\u017c lepiej; tu ju\u017c daje o sobie zna\u0107 inna cecha charakterystyczna muzyki Ravela &#8211; zami\u0142owanie do stylizacji. Potem najwi\u0119ksze hity dojrza\u0142ego Ravela: <em>Jeux d&#8217;eau<\/em>, <em>Sonatina<\/em>, cykle <em>Miroirs<\/em> i <em>Gaspard de la nuit<\/em>, <em>Valses nobles et sentimentales<\/em> i na koniec <em>Le Tombeau de Couperin<\/em> &#8211; przetkane jeszcze drobiazgami: <em>Menuet sur le nom d&#8217;Haydn<\/em> (czyli nazwisko Haydna &#8222;przet\u0142umaczone&#8221; na d\u017awi\u0119ki), cudowne, jakby senne <em>Preludium a-moll<\/em>, a tak\u017ce <em>\u00c0 la mani\u00e8re de Borodine<\/em> i <em>\u00c0 la mani\u00e8re de Chabrier<\/em> (z tematem z <em>Fausta<\/em> Gounoda w tle).<\/p>\n\n\n\n<p>Cho gra Ravela z czu\u0142o\u015bci\u0105 i wyczuciem, bardzo precyzyjnie, ale nie bezdusznie; mam w og\u00f3le wra\u017cenie, \u017ce Ravel mu bardziej &#8222;le\u017cy&#8221; ni\u017c Chopin. Mo\u017ce nie wszystkie interpretacje mi do ko\u0144ca pasuj\u0105, np. brak upiorno\u015bci w <em>Le Gibet<\/em> czy diabelstwa w <em>Scarbo<\/em>, a mo\u017ce te\u017c zbyt &#8222;cienka&#8221; <em>Fuga<\/em> z <em>Le tombeau de Couperin<\/em> &#8211; cho\u0107 poza tym nie mam nic temu do zarzucenia. Z prawdziw\u0105 przyjemno\u015bci\u0105 zanurzamy si\u0119 z pianist\u0105 w ten fascynuj\u0105cy \u015bwiat, ciesz\u0105c si\u0119, \u017ce mo\u017ce tej muzyki b\u0119dzie s\u0142ycha\u0107 wi\u0119cej w tym roku tak\u017ce u nas.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mo\u017cna by pomy\u015ble\u0107, \u017ce zwyci\u0119zcy Konkurs\u00f3w Chopinowskich rywalizuj\u0105 mi\u0119dzy sob\u0105 w dziedzinie repertuaru, bo po francuskiej p\u0142ycie Bruce&#8217;a Liu mamy teraz komplet Ravela Seong-Jin Cho. Ale nic dziwnego, bo weszli\u015bmy w\u0142a\u015bnie w Rok Ravela.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11646"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11646"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11646\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11653,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11646\/revisions\/11653"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11646"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11646"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11646"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}