
{"id":11680,"date":"2025-02-09T23:42:48","date_gmt":"2025-02-09T22:42:48","guid":{"rendered":"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=11680"},"modified":"2025-02-10T15:48:43","modified_gmt":"2025-02-10T14:48:43","slug":"co-laczy-lutoslawskiego-i-martinu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2025\/02\/09\/co-laczy-lutoslawskiego-i-martinu\/","title":{"rendered":"Co \u0142\u0105czy Lutos\u0142awskiego i Martin\u016f"},"content":{"rendered":"\n<p>Jednak nie odm\u00f3wi\u0142am sobie p\u00f3j\u015bcia na dzisiejszy koncert fina\u0142owy \u0141a\u0144cucha XXII, bo to by\u0142a rzadka okazja, by wys\u0142ucha\u0107 <em>VI Symfonii<\/em> Martin\u016f na \u017cywo.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Na pewno jedno \u0142\u0105czy tych dw\u00f3ch kompozytor\u00f3w: podziw dla francuskiego tw\u00f3rcy Alberta Roussela (1869-1937). Lutos\u0142awski jako m\u0142odszy od Martin\u016f o 23 lata &#8211; ju\u017c z pewnego dystansu i raczej we wcze\u015bniejszym ni\u017c p\u00f3\u017aniejszym okresie (cho\u0107 i w p\u00f3\u017aniejszej jego tw\u00f3rczo\u015bci mo\u017cna us\u0142ysze\u0107 pewne podobie\u0144stwa np. w motywach). &#8222;Roussel wyda\u0142 mi si\u0119 jakby francuskim Brahmsem, a zatem kim\u015b, kto wyzyskawszy bogactwo palety d\u017awi\u0119kowej francuskich kompozytor\u00f3w pierwszego \u0107wier\u0107wiecza XX wieku, skomponowa\u0142 utwory o znacznie wi\u0119kszym ci\u0119\u017carze gatunkowym. On to w\u0142a\u015bnie sta\u0142 si\u0119 dla mnie do pewnego stopnia wcieleniem idea\u0142u, kt\u00f3ry narzuca\u0142 si\u0119 mej wyobra\u017ani ju\u017c bardzo wcze\u015bnie&#8221; &#8211; wypowiedzia\u0142 si\u0119 kiedy\u015b.<\/p>\n\n\n\n<p>Martin\u016f tymczasem zamarzy\u0142, by zosta\u0107 jego uczniem, i kiedy w 1923 r. pojecha\u0142 na stypendium do Pary\u017ca, odszuka\u0142 go i si\u0119 do\u0144 zg\u0142osi\u0142. Prywatne, nieformalne lekcje ze swoim mistrzem mia\u0142 do jego \u015bmierci. <\/p>\n\n\n\n<p><em>I Symfonia<\/em> Lutos\u0142awskiego zosta\u0142a rozpocz\u0119ta jeszcze przed wojn\u0105, kontynuowana podczas wojny i uko\u0144czona w 1947 r. Sam kompozytor twierdzi\u0142, \u017ce mo\u017cna si\u0119 w niej dopatrzy\u0107 wp\u0142yw\u00f3w Roussela. W rok p\u00f3\u017aniej po raz pierwszy zosta\u0142a wykonana przez WOSPR pod batut\u0105 Grzegorza Fitelberga, kt\u00f3ry &#8211; w przeciwie\u0144stwie do <em>Uwertury<\/em> z tego samego roku, jak wspomina\u0142am wcze\u015bniej &#8211; bardzo j\u0105 ceni\u0142. Nied\u0142ugo p\u00f3\u017aniej mia\u0142a ona sta\u0107 si\u0119 przyczyn\u0105 s\u0142ynnej wypowiedzi W\u0142odzimierza Sokorskiego: &#8222;takiego kompozytora nale\u017ca\u0142oby wrzuci\u0107 pod tramwaj&#8221;. I ta wypowied\u017a z nim zostanie, cho\u0107 w czasach odwil\u017cy jako prezes Polskiego Radia naprawia\u0142 swoje przewiny m.in. inicjuj\u0105c powstanie Studia Eksperymentalnego. Natomiast symfonia wci\u0105\u017c wykonywana jest rzadko &#8211; a jest ciekawa, bo s\u0142ycha\u0107, \u017ce stanowi pocz\u0105tek drogi, na ko\u0144cu kt\u00f3rej znajdzie si\u0119 mistrzowski <em>Koncert na orkiestr\u0119<\/em>. I nie dziwi\u0119 si\u0119, \u017ce to ten drugi pozostaje przebojem, cho\u0107 jest ogromnie trudny dla orkiestr. Ale i <em><a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=aDWHXo0-hJU\">I Symfoni\u0119<\/a><\/em> warto przypomina\u0107, za ka\u017cdym razem mo\u017cna us\u0142ysze\u0107 co\u015b nowego.<\/p>\n\n\n\n<p>Jak ju\u017c wspomina\u0142am pod poprzednim wpisem, <em>Fantazje symfoniczne (VI Symfonia)<\/em> Bohuslava Martin\u016f to dzie\u0142o niezwyk\u0142e. To przebywaj\u0105c na emigracji w Stanach Martin\u016f rozpisa\u0142 si\u0119 jako symfonik i wszystkie sze\u015b\u0107 jego dzie\u0142 z tej dziedziny by\u0142o tam ch\u0119tnie wykonywanych i cenionych. <em>Fantazj<\/em>e powsta\u0142y dla Charlesa Muncha w latach 1951-53 z okazji 75-lecia Boston Symphony Orchestra. Napisa\u0142am wcze\u015bniej, \u017ce maj\u0105 inny styl ni\u017c wykonane tydzie\u0144 temu wcze\u015bniej dzie\u0142o, cho\u0107 dzieli ich powstanie zaledwie kilka lat. Ale w czasie tych lat co\u015b si\u0119 wydarzy\u0142o. Kompozytor mia\u0142 zwyczaj chadza\u0107 na nocne spacery, na kt\u00f3rych obmy\u015bla\u0142 kolejne dzie\u0142a \u0142\u0105cznie z instrumentacj\u0105. W 1946 r. podczas jednego z takich spacer\u00f3w mia\u0142 wypadek &#8211; spad\u0142 z tarasu, kt\u00f3ry nie mia\u0142 balustrady, dozna\u0142 p\u0119kni\u0119cia czaszki i wstrz\u0105su m\u00f3zgu. Uda\u0142o mu si\u0119 wyj\u015b\u0107 z tego ca\u0142o, ale rekonwalescencja trwa\u0142a lata. Wznawiaj\u0105c komponowanie, zmieni\u0142 nieco styl i form\u0119, kt\u00f3ra nabra\u0142a wi\u0119kszej swobody i fantazji. Taka w\u0142a\u015bnie jest <em>VI Symfonia<\/em>, w kt\u00f3rej s\u0142uchacz co chwila jest zaskakiwany kolejnymi zwrotami akcji, kolejnymi wyrazistymi obrazkami i scenkami muzycznymi. A jednocze\u015bnie nie brak tu zupe\u0142nie tradycyjnych zwrot\u00f3w, w tym &#8211; zw\u0142aszcza w I i kulminacji II cz\u0119\u015bci &#8211; motyw\u00f3w czeskich z charakteru, podobnych do tych z <em>Kwartetu &#8222;Ameryka\u0144skiego&#8221;<\/em> Dvo\u0159\u00e1ka (kt\u00f3ry wbrew swojej &#8222;ameryka\u0144sko\u015bci&#8221; jest bardzo czeski); tonalno\u015b\u0107 czuje si\u0119 podsk\u00f3rnie, a ca\u0142o\u015b\u0107 ko\u0144czy si\u0119 te\u017c czy\u015bciutkim Es-dur. A mimo to nic tu nie ma z wt\u00f3rno\u015bci &#8211; bardzo to oryginalna muzyka.<\/p>\n\n\n\n<p>Sinfonia Iuventus pod batut\u0105 Moniki Woli\u0144skiej da\u0142a sobie jako\u015b rad\u0119 z oboma utworami &#8211; z dzie\u0142em Martin\u016f lepiej. Frekwencja by\u0142a ca\u0142kiem niez\u0142a; zwykle przychodz\u0105 rodziny m\u0142odych muzyk\u00f3w. Dobrze, \u017ce mog\u0142y pozna\u0107 co\u015b nowego.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jednak nie odm\u00f3wi\u0142am sobie p\u00f3j\u015bcia na dzisiejszy koncert fina\u0142owy \u0141a\u0144cucha XXII, bo to by\u0142a rzadka okazja, by wys\u0142ucha\u0107 VI Symfonii Martin\u016f na \u017cywo.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11680"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11680"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11680\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11683,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11680\/revisions\/11683"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11680"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11680"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11680"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}