
{"id":117,"date":"2008-03-05T17:32:54","date_gmt":"2008-03-05T16:32:54","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=117"},"modified":"2008-03-05T17:32:54","modified_gmt":"2008-03-05T16:32:54","slug":"jak-oni-pisali","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/03\/05\/jak-oni-pisali\/","title":{"rendered":"Jak oni pisali"},"content":{"rendered":"<p>Nie mog\u0119 sobie tej przyjemno\u015bci odm\u00f3wi\u0107. Odk\u0105d Wielkanocny Festiwal Beethovenowski przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 z Krakowa do Warszawy (a je\u017adzi\u0142am na wszystkie), co roku na pocz\u0105tek imprezy rusza ze stolicy obecnej do dawnej wagon doczepiony do Intercity, kt\u00f3rym dziennikarze (bywa, \u017ce i osoby towarzysz\u0105ce, i tacy, co ju\u017c tylko dziennikarzy udaj\u0105) jad\u0105 zaproszeni specjalnie przez festiwal, aby wzi\u0105\u0107 udzia\u0142 w otwarciu tradycyjnej wystawy manuskrypt\u00f3w z tzw. berlinki, przechowywanych w Bibliotece Jagiello\u0144skiej. Od tego zacz\u0119\u0142a si\u0119 idea Festiwalu Beethovenowskiego i z tego nie mo\u017cna by\u0142o zrezygnowa\u0107. Otwarciu zwykle towarzyszy koncert &#8211; poprzednio by\u0142y to koncerty popo\u0142udniowe w innym miejscu, w tym minikoncercik przed otwarciem w samej Jagiellonce &#8211; a potem jest lanczyk w restauracji &#8222;Cherubino&#8221;, troszk\u0119 wolnego czasu i z powrotem. Ja tym razem zosta\u0142am na noc, bo by\u0142 jeszcze koncert Orkiestry Akademii Beethovenowskiej, a chcia\u0142am po pierwsze pos\u0142ucha\u0107 na \u017cywo fantastycznego \u0141ukasza D\u0142ugosza w <em>Koncercie fletowym G-dur<\/em> Mozarta, a po drugie, zobaczy\u0107, jak m\u0142odziaki dadz\u0105 sobie rad\u0119 z Beethovenowsk\u0105 <em>Dziewi\u0105tk\u0105<\/em> (grali raczej entuzjazmem ni\u017c umiej\u0119tno\u015bciami, a z d\u0119ciakami, zw\u0142aszcza waltorniami, koniecznie trzeba co\u015b zrobi\u0107).<\/p>\n<p>Ale tu chcia\u0142am si\u0119 zatrzyma\u0107 na manuskryptach. Nie mog\u0119 si\u0119 na nie napatrzy\u0107. Kiedy festiwal by\u0142 w Krakowie, przychodzi\u0142am na wystaw\u0119 po par\u0119 razy. To naprawd\u0119 fascynuj\u0105ce. Po pierwsze sam fakt, \u017ce to kawa\u0142ki papieru, kt\u00f3rych dotykali i kt\u00f3re zape\u0142nili Oni sami. Po drugie &#8211; ile\u017c mo\u017cna wysnu\u0107 refleksji patrz\u0105c na te wi\u0119ksze czy mniejsze szacowne i bezcenne bazgro\u0142y&#8230;<\/p>\n<p>Mozart, Haydn czy Schubert &#8211; to zreszt\u0105 jeszcze bazgro\u0142y umiarkowane, nawet bardzo porz\u0105dne. Ma\u0142o mieli w\u0105tpliwo\u015bci. (Jeszcze porz\u0105dniejszy by\u0142 np. pokazywany w zesz\u0142ym roku Mendelssohn.) Najbardziej mnie jednak fascynuje bazgranina Beethovena, kt\u00f3ry nawet kiedy pisa\u0142 na czysto, to te\u017c by\u0142o to co najmniej zamaszyste, ale ju\u017c jego szkicowniki&#8230; Obserwowanie, jak my\u015bl wyprzedza r\u0119k\u0119, pewien proces, wi\u0119cej &#8211; emocje, dynamika kryj\u0105ca si\u0119 za tymi ko\u015blawymi znakami, wci\u0105gaj\u0105 bez reszty.<\/p>\n<p>Nad <em>Dziewi\u0105tk\u0105<\/em>, zw\u0142aszcza s\u0142awetnym fina\u0142em, m\u0119czy\u0142 si\u0119 biedak okrutnie. Ten prosty temat, kt\u00f3ry dzi\u015b jest hymnem i wydaje si\u0119 naturalny, mia\u0142 tyle wersji i tak trudno si\u0119 wykluwa\u0142, \u017ce a\u017c trudno to zrozumie\u0107. Co roku ten szkicownik jest na wystawie &#8211; w berlince znajduje si\u0119 par\u0119 szkicownik\u00f3w z zal\u0105\u017ckami\u00a0bardzo r\u00f3\u017cnych utwor\u00f3w. Ale ten jest chyba najcenniejszy.<\/p>\n<p>W tym roku tematem festiwalu jest &#8222;Beethoven i jego Wiede\u0144&#8221;, wi\u0119c akcent\u00f3w wiede\u0144skich jest na wystawie wi\u0119cej &#8211; na \u015bcianach wisz\u0105 reprodukcje grafik z epoki, kt\u00f3rych par\u0119 sfotografowa\u0142am. No i po raz pierwszy uda\u0142o mi si\u0119 ciachn\u0105\u0107 kilka r\u0119kopis\u00f3w. Zdj\u0119cia s\u0105 <a href=\"http:\/\/picasaweb.google.pl\/PaniDorotecka\/KrakW2008\">tutaj<\/a>.<\/p>\n<p>Dodam jeszcze,\u00a0 \u017ce ta wystawa jest pierwsz\u0105\u00a0zrobion\u0105 bez udzia\u0142u \u015bp. p. Agnieszki Mietelskiej-Ciepierskiej, kt\u00f3ra zmar\u0142a w styczniu br. Ta \u015bwietna pani, kt\u00f3r\u0105 zawsze spotyka\u0142o si\u0119 na koncertach i kt\u00f3ra o berlince opowiada\u0142a niezmiernie ciekawe rzeczy (z wykszta\u0142cenia by\u0142a muzykologiem), przez wiele lat kierowa\u0142a Oddzia\u0142em Zbior\u00f3w Muzycznych Jagiellonki (ca\u0142e \u017cycie pracowa\u0142a w tym miejscu). Tym smutniej mi by\u0142o teraz ogl\u0105daj\u0105c t\u0119 wystaw\u0119, \u017ce Jej wystawy wydawa\u0142y mi si\u0119 o wiele bogatsze, wi\u0119cej na nich by\u0142o pokazane. C\u00f3\u017c, ale wystawa berlinki warta jest obejrzenia zawsze, nawet je\u015bli jest ma\u0142o eksponat\u00f3w.<\/p>\n<p>Chodz\u0119 sobie co roku po tej wystawie, gapi\u0119 si\u0119 w nutki i \u015bpiewam, co w nich jest. Tym razem te\u017c tak zacz\u0119\u0142am sobie mrucze\u0107 &#8211; i jedna starsza pani bardzo si\u0119 ucieszy\u0142a, bo widzia\u0142a mnie w akcji w zesz\u0142ym roku i ciekawa by\u0142a, czy b\u0119d\u0119 i czy zn\u00f3w to zrobi\u0119 \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie mog\u0119 sobie tej przyjemno\u015bci odm\u00f3wi\u0107. Odk\u0105d Wielkanocny Festiwal Beethovenowski przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 z Krakowa do Warszawy (a je\u017adzi\u0142am na wszystkie), co roku na pocz\u0105tek imprezy rusza ze stolicy obecnej do dawnej wagon doczepiony do Intercity, kt\u00f3rym dziennikarze (bywa, \u017ce i osoby towarzysz\u0105ce, i tacy, co ju\u017c tylko dziennikarzy udaj\u0105) jad\u0105 zaproszeni specjalnie przez festiwal, aby [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/117"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=117"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/117\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=117"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=117"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=117"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}