
{"id":12198,"date":"2025-11-16T00:43:44","date_gmt":"2025-11-15T23:43:44","guid":{"rendered":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/?p=12198"},"modified":"2025-11-16T00:43:44","modified_gmt":"2025-11-15T23:43:44","slug":"tanczone-symfonie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2025\/11\/16\/tanczone-symfonie\/","title":{"rendered":"Ta\u0144czone symfonie"},"content":{"rendered":"\n<p>W zwi\u0105zku z moim op\u00f3\u017anionym powrotem z Berlina nie mog\u0142am by\u0107 na premierze Polskiego Baletu Narodowego, wi\u0119c uda\u0142am si\u0119 teraz. Jak zwykle warto by\u0142o,<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Spektakl sk\u0142ada si\u0119 z jednego wznowienia oraz dw\u00f3ch polskich premier i cho\u0107 nazywa si\u0119 <em>Symfonia ta\u0144ca<\/em>, to zawiera a\u017c dwie symfonie, i to pe\u0142ne. Pierwsza z nich to <em>VII Symfonia<\/em> Beethovena w choreografii Toera van Schayka, pochodz\u0105ca z 1986 r., a w Warszawie pokazywana w ramach spektaklu <em><a href=\"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2023\/05\/19\/beethoven-tez-holender\/\">Beethoven i szko\u0142a holenderska<\/a><\/em>. Druga &#8211; to <em>Symfonia C-dur<\/em>, dzie\u0142o studenckie zaledwie 18-letniego Georgesa Bizeta &#8211; bardzo przyjemny, nieco w duchu Schuberta utw\u00f3r, i do niego pochodz\u0105ca z 1947 r. choreografia George&#8217;a Balanchine&#8217;a. (Gdybym widzia\u0142a tylko sam tytu\u0142, <em>Symphony in C<\/em>, mog\u0142abym podejrzewa\u0107, \u017ce chodzi o utw\u00f3r Strawi\u0144skiego, w ko\u0144cu Balanchine by\u0142, mo\u017cna by tak rzec, niemal etatowym interpretatorem jego muzyki). Obie symfonie gra\u0142a oczywi\u015bcie miejscowa orkiestra pod batut\u0105 Patricka Fournilliera.<\/p>\n\n\n\n<p>Pomi\u0119dzy nimi rzecz sprzed 13 lat &#8211; choreografia znanego nam ju\u017c z <em>Peer Gynta<\/em> artysty s\u0142owe\u0144skiego Edwarda Cluga, pod tajemniczym tytu\u0142em <em>Ssss<\/em>&#8230; Nie jest to syk w\u0119\u017ca, raczej gest uciszenia, bo rzecz oparta jest na pi\u0119ciu nokturnach Chopina (dawno \u017ce\u015bmy Chopina nie s\u0142uchali&#8230;); gra\u0142 je umiejscowiony w g\u0142\u0119bi sceny Marek Bracha. To dzie\u0142ko kameralne i troch\u0119 zaskakuj\u0105ce: bierze w nim udzia\u0142 sze\u015bcioro tancerzy poruszaj\u0105cych si\u0119 kanciastymi gestami, jakby byli marionetkami albo mieli tiki nerwowe.<\/p>\n\n\n\n<p>Bardzo si\u0119 to odr\u00f3\u017cnia\u0142o od reszty, kt\u00f3ra by\u0142a bardziej klasyczna, a przy tym przyjemnie abstrakcyjna, bez dramat\u00f3w, tylko sama estetyka. Ogl\u0105danie Balanchine&#8217;a, podobnie jak inne odtworzenia historyczne, wzrusza mnie, bo jest to przecie\u017c sztuka tak ulotna, a i nawet w takim wypadku arcydzie\u0142o pozostaje arcydzie\u0142em &#8211; je\u015bli oczywi\u015bcie jest dobrze zrealizowane, a Polski Balet Narodowy daje tego gwarancj\u0119. Balanchine to pokaz elegancji, symetrii, wdzi\u0119cznych gest\u00f3w. Ju\u017c gdy ods\u0142oni\u0119to kurtyn\u0119 i publiczno\u015b\u0107 zobaczy\u0142a tancerki w klasycznych paczkach, a\u017c zacz\u0119\u0142a bi\u0107 brawo (czy\u017cby t\u0119sknota za <em>Jeziorem \u0142ab\u0119dzim<\/em>?), a potem te brawa powtarza\u0142y si\u0119 po ka\u017cdym epizodzie. Bo to, \u017ce w przypadku baletu mo\u017cna klaska\u0107 po ka\u017cdej cz\u0119\u015bci symfonii, jest oczywiste, ale w utworze Bizeta klaskano nawet na muzyce &#8211; jak w jazzie. A potem by\u0142a d\u0142uga owacja na stoj\u0105co. Jak d\u0142uga, nie wiem, bo pop\u0119dzi\u0142am do domu &#8211; dojazd mia\u0142am cokolwiek utrudniony.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W zwi\u0105zku z moim op\u00f3\u017anionym powrotem z Berlina nie mog\u0142am by\u0107 na premierze Polskiego Baletu Narodowego, wi\u0119c uda\u0142am si\u0119 teraz. Jak zwykle warto by\u0142o,<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12198"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=12198"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12198\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":12199,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12198\/revisions\/12199"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=12198"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=12198"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=12198"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}