
{"id":12585,"date":"2026-06-14T01:44:59","date_gmt":"2026-06-13T23:44:59","guid":{"rendered":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/?p=12585"},"modified":"2026-06-14T01:44:59","modified_gmt":"2026-06-13T23:44:59","slug":"milosc-wsrod-hejtu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2026\/06\/14\/milosc-wsrod-hejtu\/","title":{"rendered":"Mi\u0142o\u015b\u0107 w\u015br\u00f3d hejtu"},"content":{"rendered":"\n<p>Ju\u017c za nami ostatnia premiera w sezonie w Operze Narodowej. W <em>Romeo i Julii<\/em> Gounoda Barbara Wysocka przenosi jak zwykle akcj\u0119 w bardziej wsp\u00f3\u0142czesne czasy.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Kolejny raz re\u017cyserka ze swoj\u0105 sta\u0142\u0105 scenografk\u0105 Barbar\u0105 Hanick\u0105 buduj\u0105 akcj\u0119 wok\u00f3\u0142 du\u017cej konstrukcji. Tym razem s\u0105 to gigantyczne ruchome \u015bciany w stylu architektury faszystowskiej, uproszczonej, monumentalnej i zimnej (przy tym stroje s\u0105 wsp\u00f3\u0142czesne, wr\u0119cz banalne). To poniek\u0105d symbol muru, o kt\u00f3ry rozbija si\u0119 mi\u0142o\u015b\u0107 Romea i Julii. Nag\u0142y wybuch uczu\u0107 i dramat rozgrywaj\u0105cy si\u0119 dos\u0142ownie w par\u0119 dni w og\u00f3le do tego kontekstu nie pasuje (zreszt\u0105 podobnie jak s\u0142odka muzyka Gounoda) &#8211; i tak ma by\u0107, Barbara Wysocka zwykle dok\u0142adnie wie, o co jej chodzi.<\/p>\n\n\n\n<p>K\u0142opot w tym, \u017ce zanim si\u0119 emocje rozkr\u0119c\u0105, ze sceny wieje ch\u0142odem. Wprowadzaj\u0105cy ch\u00f3r w wykonaniu \u015bpiewak\u00f3w w nieforemnych paltotach jest doskonale oboj\u0119tny, cho\u0107 chcia\u0142oby si\u0119 troch\u0119 emfazy. Scena balu r\u00f3wnie\u017c jest kompletnie bezosobowa. W tym kontek\u015bcie biedna solistka graj\u0105ca Juli\u0119, m\u0142oda Ormianka Nina Minasyan, musia\u0142a si\u0119 strasznie stremowa\u0107, bo wesz\u0142a z falstartem. Ale z czasem si\u0119 odblokowa\u0142a i w dalszych scenach sta\u0142a si\u0119 ujmuj\u0105ca. Romeo &#8211; pochodz\u0105cy z kolei z Uzbekistanu Bekhzod Davronov &#8211; mia\u0142 od pocz\u0105tku wi\u0119cej energii, a z czasem tak\u017ce dawa\u0142 z siebie coraz wi\u0119cej. Ale dopiero od sceny pojedynku zacz\u0119\u0142o naprawd\u0119 g\u0119sto si\u0119 dzia\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Opera Gounoda z oczywistych wzgl\u0119d\u00f3w jest p\u0142ytsza i bardziej jednowymiarowa ni\u017c sztuka Szekspira (z kt\u00f3rej cytaty co i raz wy\u015bwietlane s\u0105 na murach &#8211; troch\u0119 pretensjonalny to zabieg), ale przecie\u017c zr\u0119by jej pozostaj\u0105 i zawsze b\u0119d\u0105 niestety aktualne (co wi\u0119cej, b\u0119dzie si\u0119 to jeszcze pot\u0119gowa\u0107, bo zwi\u0119ksza si\u0119 ilo\u015b\u0107 \u015brodk\u00f3w szerzenia hejtu). \u017bywa jest i w operze nienawi\u015b\u0107 dw\u00f3ch rod\u00f3w, kt\u00f3ra nie wiadomo ju\u017c od czego si\u0119 zacz\u0119\u0142a i sk\u0105d si\u0119 wzi\u0119\u0142a. To \u0142a\u0144cuch nie do przerwania. I tak jak w internecie rz\u0105dz\u0105 algorytmy podkr\u0119caj\u0105ce emocje, a te emocje cz\u0119sto sprowadzaj\u0105 si\u0119 do hejtu, tak w tym spektaklu akcja si\u0119 rozhu\u015bta\u0142a, kiedy na scen\u0119 wkroczy\u0142a czysta nienawi\u015b\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Obsada satysfakcjonowa\u0142a tak\u017ce w pomniejszych rolach, jak Merkutio (Pawe\u0142 Trojak), Tybalt (Mateusz Zajdel), ojciec Laurenty (sam Rafa\u0142 Siwek znalaz\u0142 czas) czy istna pere\u0142eczka &#8211; Zuzanna Nalewajek jako krn\u0105brny pa\u017a Stephano, rzucaj\u0105cy butelk\u0105, a nawet&#8230; sikaj\u0105cy pod \u015bcian\u0105 &#8211; chwila humoru w tym ci\u0119\u017ckim dramacie. Kieruj\u0105cy ca\u0142o\u015bci\u0105 Robert Houssart te\u017c sprawia\u0142 wra\u017cenie, jakby rozkr\u0119ca\u0142 si\u0119 z czasem. By\u0142 stojak i d\u0142ugie brawa.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ju\u017c za nami ostatnia premiera w sezonie w Operze Narodowej. W Romeo i Julii Gounoda Barbara Wysocka przenosi jak zwykle akcj\u0119 w bardziej wsp\u00f3\u0142czesne czasy.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12585"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=12585"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12585\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":12586,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/12585\/revisions\/12586"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=12585"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=12585"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=12585"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}