
{"id":128,"date":"2008-03-23T13:34:51","date_gmt":"2008-03-23T12:34:51","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=128"},"modified":"2008-03-23T17:43:57","modified_gmt":"2008-03-23T16:43:57","slug":"w-swieta-o-przedswiatecznej-muzyce","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/03\/23\/w-swieta-o-przedswiatecznej-muzyce\/","title":{"rendered":"W \u015bwi\u0119ta o przed\u015bwi\u0105tecznej muzyce"},"content":{"rendered":"<p>Wczorajszy dzie\u0144 w Krakowie by\u0142 bogaty w wydarzenia muzyczne wysokiej klasy, z r\u00f3\u017cnych \u015bwiat\u00f3w, ale w podobnym nastroju przed\u015bwi\u0105tecznej zadumy.<\/p>\n<p>Ostatni koncert Festiwalu Beethovenowskiego zosta\u0142 specjalnie przesuni\u0119ty na godzin\u0119 17., \u017ceby ewentualni ch\u0119tni mieli czas\u00a0przemie\u015bci\u0107 si\u0119 do Wieliczki na Misteria Paschalia. Pesymistycznie my\u015bla\u0142am, \u017ce z tego pierwszego koncertu wys\u0142ucham tylko pierwszej cz\u0119\u015bci, tymczasem uda\u0142o si\u0119 wys\u0142ucha\u0107 ca\u0142o\u015bci. I wspaniale, bo naprawd\u0119 by\u0142o warto.<\/p>\n<p>Koncerty Kremera z jego zespo\u0142em Kremerata Baltica zwykle zawieraj\u0105 rzeczy mniej znane, transkrypcje oraz dzie\u0142a jego przyjaci\u00f3\u0142 jeszcze z czas\u00f3w ZSRR, dzi\u015b g\u0142\u00f3wnych twarzy nurtu wschodniej nostalgii na Zachodzie, tak lubianego przede wszystkim przez ECM. Tak wi\u0119c zacz\u0119\u0142o si\u0119 od kr\u00f3tkiego spojrzenia w stron\u0119 klasycyzmu &#8211;\u00a0<em>Pater Noster<\/em> Luigiego Cherubiniego (jakby nie zna\u0142o si\u0119 tytu\u0142u, nie zgad\u0142oby si\u0119 go). P\u00f3\u017aniej <em>Silent Prayer<\/em> Giji Kanczelego, utw\u00f3r napisany w zesz\u0142ym roku na 80-lecie Rostropowicza i 60-lecie Kremera. Rostropowicz nie m\u00f3g\u0142 ju\u017c go zagra\u0107 &#8211; zmar\u0142 w miesi\u0105c po swych urodzinach. Kremer gra go teraz na \u015bwiatowym tournee (poza Krakowem &#8211; m.in. w Niemczech, Hiszpanii i Meksyku) z m\u0142od\u0105 znakomit\u0105 litewsk\u0105 wiolonczelistk\u0105 Giedre Dirvanauskaite. No c\u00f3\u017c, to utw\u00f3r w typowej poetyce ostatnich dzie\u0142 Kanczelego &#8211; filmowy do granic kiczu, z g\u0142osem dzieci\u0119cym z ta\u015bmy, szklistymi brzmieniami jak z sennego koszmaru i nawi\u0105zaniami do tradycji. Ale tak pi\u0119knie wykonany, \u017ce wszystko si\u0119 wybacza\u0142o. Ale najpi\u0119kniejszym punktem programu by\u0142 Haydn &#8211; <em>Siedem s\u0142\u00f3w<\/em> w wersji na orkiestr\u0119 smyczkow\u0105, chyba najlepsze wykonanie tego utworu, jakie s\u0142ysza\u0142am. W typie raczej <strong>Hoko<\/strong> ni\u017c <strong>PAK<\/strong>-a, czyli po prostu go\u0142a muzyka bez gadania. Wszystko wydobyte perfekcyjnie, anielsko\u015b\u0107 s\u0105siaduj\u0105ca z wielkim smutkiem i zadum\u0105. Nie darowa\u0142abym sobie, gdybym urwa\u0142a si\u0119 z tej cz\u0119\u015bci.<\/p>\n<p>A potem b\u0142yskawicznie zajecha\u0142y\u015bmy z kole\u017cank\u0105 do <a href=\"http:\/\/www.kopalnia.pl\/site.php?action=site&amp;id_site=30&amp;id_language=1&amp;site_location=2&amp;deparment_change=true&amp;\">Wieliczki <\/a>(pogoda bardzo przyjemna), gdzie prze\u017cyli\u015bmy wszyscy co\u015b niesamowitego. Zesp\u00f3\u0142 Le Poeme Harmonique, kt\u00f3ry w zesz\u0142ym roku u \u015bw. J\u00f3zefa da\u0142 niezapomniany koncert z wielkopi\u0105tkowymi <em>Tenebrae<\/em> Michela Richarda de Lalande&#8217;a, tym razem pokaza\u0142 <em>Lamentacje Jeremiasza<\/em> Emilia de Cavalieriego, o szesna\u015bcie lat (prawdopodobnie) starszego od Monteverdiego, a o jedena\u015bcie &#8211; od Gesualda. I o tych dw\u00f3ch troch\u0119 si\u0119 my\u015bla\u0142o przy s\u0142uchaniu, ale by\u0142o to bardziej chropawe, z harmoniami jeszcze ostrzejszymi. Po prostu niesamowity obraz mi\u0119dzyepoki &#8211; jeszcze co\u015b z renesansu, ju\u017c co\u015b z baroku, og\u00f3lnie manieryzm? Wspaniali soli\u015bci, zw\u0142aszcza sopran Catherine Padaud i kontratenor Terry Wey. Program uzupe\u0142ni\u0142o nied\u0142ugie <em>Miserere mei Deus<\/em> Fabricia Dentice (znanego raczej jako tw\u00f3rca muzyki lutniowej), jeszcze bardziej archaiczne; podczas wykonywania poszczeg\u00f3lnych werset\u00f3w soli\u015bci gasili kolejne \u015bwiece, wreszcie zostali\u015bmy w ciemno\u015bciach w tej przepi\u0119knej Kaplicy \u015bw. Kingi. Podobnie by\u0142o w zesz\u0142ym roku, gdy Le Concert Spirituel wykonywa\u0142 <em>Ciemne Jutrznie<\/em> Charpentiera.<\/p>\n<p>I jeszcze par\u0119 zaleg\u0142ych s\u0142\u00f3w o poprzednich koncertach. W Wielki Czwartek &#8211; oratorium <em>La Vergine dei dolori<\/em> Alessandra Scarlattiego. Jak to u Alessandriniego, wykonanie \u017cywe, pewne, bez elektryczno\u015bci, jaka jest u Minkowskiego, za to absolutnie naturalne. Z solist\u00f3w najbardziej przejmowa\u0142a swoim dramatyzmem Sonia Prina, jeden z najlepszych dzi\u015b alt\u00f3w w dziedzinie muzykowania dawnego. Roberta Invernizzi mia\u0142a chyba gorszy dzie\u0144, ale ma szans\u0119 jeszcze zrehabilitowa\u0107 si\u0119 w poniedzia\u0142ek. Ciekawy by\u0142 te\u017c kontratenor Martin Oro; najmniej da si\u0119 powiedzie\u0107 o tenorze (Daniele Zanfardino). Po zako\u0144czeniu kto\u015b nie wytrzyma\u0142 i od razu wrzasn\u0105\u0142: Brawo! Takiego entuzjazmu nie wywo\u0142a\u0142 wielkopi\u0105tkowy wyst\u0119p New London Consort w Ko\u015bciele \u015bw. J\u00f3zefa &#8211; koncert zreszt\u0105 pechowy, bo nie by\u0142o na nim chorego szefa Philipa Picketta (zast\u0105pi\u0142 go od pozytywu jego asystent David Roblou); zachorowa\u0142a te\u017c jedna ze \u015bpiewaczek i zast\u0105pi\u0142a j\u0105 inna, Mhairi Lawson. Zar\u00f3wno ona, jak i druga, Julia Gooding, \u015bpiewa\u0142y naprawd\u0119 przyzwoicie, tak jak i reszta wykonawc\u00f3w. Ale c\u00f3\u017c, to by\u0142o poprawne i ch\u0142odne, by tak rzec &#8211; p\u00f3\u0142nocne\u00a0wykonanie tak emocjonalnej muzyki z Po\u0142udnia, jak\u0105 jest <em>Selva morale e spirituale<\/em> Monteverdiego. Bardziej ju\u017c ten styl wykonawstwa pasowa\u0142 do <em>Requiem<\/em> Bibera, ale przyznam, \u017ce wol\u0119 jego dzie\u0142a instrumentalne &#8211; wi\u0119cej w nich tajemnicy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wczorajszy dzie\u0144 w Krakowie by\u0142 bogaty w wydarzenia muzyczne wysokiej klasy, z r\u00f3\u017cnych \u015bwiat\u00f3w, ale w podobnym nastroju przed\u015bwi\u0105tecznej zadumy. Ostatni koncert Festiwalu Beethovenowskiego zosta\u0142 specjalnie przesuni\u0119ty na godzin\u0119 17., \u017ceby ewentualni ch\u0119tni mieli czas\u00a0przemie\u015bci\u0107 si\u0119 do Wieliczki na Misteria Paschalia. Pesymistycznie my\u015bla\u0142am, \u017ce z tego pierwszego koncertu wys\u0142ucham tylko pierwszej cz\u0119\u015bci, tymczasem uda\u0142o si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/128"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=128"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/128\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=128"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=128"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=128"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}