
{"id":1362,"date":"2011-09-23T01:46:46","date_gmt":"2011-09-22T23:46:46","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=1362"},"modified":"2011-09-23T01:46:46","modified_gmt":"2011-09-22T23:46:46","slug":"stockhausen-i-duch-kagla","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2011\/09\/23\/stockhausen-i-duch-kagla\/","title":{"rendered":"Stockhausen i duch Kagla"},"content":{"rendered":"<p>Z reakcji publiczno\u015bci na dzisiejsze trzy pod rz\u0105d koncerty w Soho Factory wynika, \u017ce to jest w\u0142a\u015bnie taka Warszawska Jesie\u0144, jak\u0105 r\u00f3\u017cne tygrysy lubi\u0105 najbardziej. C\u00f3\u017c &#8211; Stockhausen to ju\u017c klasyka, \u017cal, \u017ce wi\u0119cej nic nie napisze, ale jeszcze tyle jego muzyki nie znamy &#8211; a w ostatnich latach \u017cycia by\u0142 wyj\u0105tkowo p\u0142odny i by\u0142by nadal, gdyby nie przytrafi\u0142a mu si\u0119 taka nag\u0142a, bezsensowna \u015bmier\u0107. Mo\u017cna utyskiwa\u0107 czy si\u0119 nabija\u0107 z jego stylu \u017cycia, dosy\u0107 m\u0119tnej ideologii i mitologii, jaka by\u0142a podstaw\u0105 jego tw\u00f3rczo\u015bci, ale by\u0142 wielki, co tu du\u017co m\u00f3wi\u0107, i jego muzyka wci\u0105ga nadal.<\/p>\n<p>S\u0142uchali\u015bmy tego wieczoru utwor\u00f3w z gigantycznego cyklu <em>Klang<\/em>, kt\u00f3ry ju\u017c niemal uko\u0144czy\u0142 (21 na 24 planowane &#8222;godziny dnia&#8221;, ka\u017cdy oznaczony jest kolejn\u0105 godzin\u0105). Cz\u0119\u015bci sk\u0142adowe tego cyklu mog\u0105 stanowi\u0107 osobny cykl sam w sobie, jak w przypadku utwor\u00f3w fortepianowych <em>Nat\u00fcrliche Dauern,<\/em> b\u0119d\u0105cych <em>Trzeci\u0105 godzin\u0105<\/em>. Dwana\u015bcie cz\u0119\u015bci tego cyklu znalaz\u0142o si\u0119 w programie pierwszego koncertu. Owe tytu\u0142owe &#8222;naturalne czasy trwania&#8221; polegaj\u0105 na tym, \u017ce d\u017awi\u0119k ma wybrzmiewa\u0107. Wiele wi\u0119c tych utwor\u00f3w przypomina troch\u0119 Mortona Feldmana: akord, d\u0142ugie wybrzmienie, zn\u00f3w akord itd. Jednak s\u0105 i fragmenty, w kt\u00f3rych faktura troch\u0119 si\u0119 komplikuje, a czasem nawet zaprz\u0119gni\u0119te s\u0105 do roboty dzwoneczki japo\u0144skie.<\/p>\n<p>Drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wype\u0142ni\u0142y trzy utwory z warstw\u0105 elektroniczn\u0105, sk\u0142adaj\u0105c\u0105 si\u0119 z remiks\u00f3w wcze\u015bniejszego dzie\u0142a <em>Cosmic Pulses<\/em>, kt\u00f3re s\u0142yszeli\u015bmy trzy lata temu na Torwarze, tak\u017ce w ramach Warszawskiej Jesieni (te\u017c zreszt\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 cyklu <em>Klang<\/em> &#8211; trzynasta). A wi\u0119c by\u0142y to:\u00a0<em>Paradies <\/em>z fletem (Dwudziesta pierwsza godzina), <em>Urantia<\/em> (Dziewi\u0119tnasta godzina) na sam\u0105 elektronik\u0119 i nagrany \u015bpiew Kathinki Pasveer, flecistki zreszt\u0105, jednej z ostatnich kobiet i wsp\u00f3\u0142pracowniczek Stockhausena (w <em>Paradies<\/em> r\u00f3wnie\u017c nagrany jest jej g\u0142os, ale m\u00f3wiony), wreszcie <em>Orvontron<\/em> (Pi\u0119tnasta godzina) z barytonem solo &#8211; tu \u015bpiewa\u0142 charyzmatyczny Filipi\u0144czyk Jonathan de la Paz Zaens. Zabawne: s\u0105 to utwory autotematyczne w warstwie s\u0142ownej; tekst opowiada, czym jest dany utw\u00f3r, jak\u0105 ma form\u0119 itp. i \u017ce g\u0142osi chwa\u0142\u0119 Boga.<\/p>\n<p>W ramach ostatniego z koncert\u00f3w, po jeszcze jednym utworze fortepianowym z <em>Nat\u00fcrliche Dauern,<\/em> zaskakuj\u0105ca <em>Freude<\/em> (Druga godzina) na dwie harfy i dwie (okre\u015blone!) m\u0142ode harfistki, Marianne Smit i Esther Kooi. One te\u017c wyst\u0105pi\u0142y dzisiaj. W zabawnych bia\u0142ych strojach (dziwaczne sukienki plus kr\u00f3tkie legginsy; poza pianistami wszyscy byli ubrani na bia\u0142o, a baryton w stylu dalekowschodnim) szala\u0142y na tych harfach, u\u017cywaj\u0105c wszelkich sposob\u00f3w gry, a przy tym \u015bpiewa\u0142y &#8211; i to w dwud\u017awi\u0119kach! i wszystko razem z pami\u0119ci! &#8211; <em>Veni creator<\/em>. I o ile nagrany g\u0142os Kathinki w <em>Urantia<\/em>, o ch\u0142opi\u0119cej nieco emisji,\u00a0skojarzy\u0142 mi si\u0119 jednoznacznie z ch\u0142opcami z <em>Gesang der J\u00fcnglinge<\/em>, to one dwie by\u0142y jak jakie\u015b dziwne mniszeczki albo upiorne anio\u0142ki. Kompozytor w om\u00f3wieniu twierdzi\u0142, \u017ce utw\u00f3r jest radosny i anielski, ale dlaczego solistki ko\u0144cz\u0105 sw\u00f3j \u015bpiew w trytonie &#8211; <em>diabolus in musica<\/em>?<\/p>\n<p>Entuzjazm by\u0142 wielki.<\/p>\n<p>Poprzedniego za\u015b wieczoru w Studiu T\u0119cza wykonano <em>hellh\u00f6rig<\/em> Caroli Bauckholt. Niemiecka artystka zacz\u0119\u0142a od teatru eksperymentalnego, potem dopiero trafi\u0142a na studia kompozycji do Mauricia Kagla. Ten utw\u00f3r jest ca\u0142kowicie z jego ducha: radosna zabawa nietypowymi brzmieniami wydobywanymi z najrozmaitszych przedmiot\u00f3w, w tym metalowych balii (niesamowity d\u017awi\u0119k, jakby tr\u0105by!), pi\u0142y czy przesypywanego \u017cwiru, z udzia\u0142em trojga \u015bpiewak\u00f3w, kt\u00f3rzy dzia\u0142aj\u0105 te\u017c aktorsko, nawet w pewnym momencie prychaj\u0105 na siebie jak wielkie koty, a w zako\u0144czeniu przytulaj\u0105 si\u0119 ty\u0142em wyj\u0105c jak psy do ksi\u0119\u017cyca. Mia\u0142o to wiele wdzi\u0119ku, jednak nie kupi\u0142abym p\u0142yty, bo bez ogl\u0105dania, jak to wszystko si\u0119 dzieje, urok\u00a0w pewnym stopniu\u00a0pryska. Szkoda, \u017ce na tubie mo\u017cna tylko pos\u0142ucha\u0107 kawa\u0142eczka pod\u0142o\u017conego pod <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=Y88Lau-qq6w\">spot Warszawskiej Jesieni<\/a>.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z reakcji publiczno\u015bci na dzisiejsze trzy pod rz\u0105d koncerty w Soho Factory wynika, \u017ce to jest w\u0142a\u015bnie taka Warszawska Jesie\u0144, jak\u0105 r\u00f3\u017cne tygrysy lubi\u0105 najbardziej. C\u00f3\u017c &#8211; Stockhausen to ju\u017c klasyka, \u017cal, \u017ce wi\u0119cej nic nie napisze, ale jeszcze tyle jego muzyki nie znamy &#8211; a w ostatnich latach \u017cycia by\u0142 wyj\u0105tkowo p\u0142odny i by\u0142by [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1362"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1362"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1362\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1366,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1362\/revisions\/1366"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1362"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1362"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1362"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}