
{"id":1501,"date":"2011-11-15T00:20:16","date_gmt":"2011-11-14T23:20:16","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=1501"},"modified":"2011-11-25T14:10:28","modified_gmt":"2011-11-25T13:10:28","slug":"niespodziewany-herreweghe","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2011\/11\/15\/niespodziewany-herreweghe\/","title":{"rendered":"Niespodziewany Herreweghe"},"content":{"rendered":"<p>Wybieralam sie do Paryza myslac przede wszystkim o celu glownym: prawykonaniu opery <em>Madame Curie<\/em> Elzbiety Sikory. Niespecjalnie wybieralam sie na inne rzeczy, zreszta odnioslam wrazenie, ze nie bardzo jest na co (przyznam, ze patrzylam glownie na repertuar operowy). Dopiero gdy dzis zamienilam telefonicznie pare slow z <strong>Piotrem Kaminskim<\/strong>, uswiadomil mnie: &#8222;No, przeciez pani ukochany wystepuje!&#8221;. No i faktycznie &#8211; dzis w Th\u00e9\u00e2tre des Champs Elys\u00e9es Philippe Herreweghe ze swoimi zespolami wykonywal <em>Misse solemnis<\/em> (zabawne, ze zawdzieczam te informacje wlasnie <strong>PMK<\/strong>, ktory go nie lubi). Slyszalam ja co prawda w jego wykonaniu w Warszawie calkiem niedawno, bo na zeszlorocznym festiwalu ChiJE (nawet tutaj o tym<a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2010\/08\/23\/walka-wojny-z-pokojem\/\"> pisalam<\/a>), ale bynajmniej mnie to nie zniechecilo. Nie zniechecil mnie nawet Wojtek Michniewski, z ktorym dzis sie widzialam na i po probie <em>Madame<\/em>, a ktory gdy uslyszal, na co wybieram sie wieczorem, zamarudzil: Nie idz na to, to takie przewidywalne!<!--more--><\/p>\n<p>No i guzik prawda &#8211; wcale nie przewidywalne. Owszem, nie odbiegalo moze to wykonanie bardzo od tego, co pokazal w Warszawie ponad rok temu, ale gdy slucha sie czegos na takim poziomie, zawsze odkrywa sie cos nowego. Ja np. kilka rzeczy tym razem uslyszalam po raz pierwszy: ze podczas fragmentu<em> Et incarnatus est<\/em> spiewaja ptaszki (tryle fletowe), ze nastepujacy zaraz potem fragment<em> Crucifixus<\/em> ma przejmujace zakonczenie, schodzace w jakies czeluscie. No i w <em>Agnus Dei<\/em> ewidentny cytat z Haendlowskiego <em>Alleluia<\/em> z <em>Mesjasza<\/em>!<\/p>\n<p>Ponadto &#8211; to, co zawsze znajdziemy u Herreweghe: cieplo, spokoj, pewnosc, zrozumienie. \u00a0Ale w wykonaniu duzo tez zalezy od solistow. W tym skladzie udane byly bardzo glosy srodkowe &#8211; spiewajaca altem Gerhild Romberger oraz tenor Benjamin Hulett. Niezbyt podobala mi sie sopranistka Marlis Petersen (spiewala juz kiedys w Warszawie), o barwie nawet niebrzydkiej, ale zanadto rozwibrowana. A David Wilson-Johnson &#8211; coz, postac zasluzona, ale to juz zupelnie nie to, co kiedys.<\/p>\n<p>Dodam jeszcze, ze koncert ten byl, wstyd sie moze przyznac, pierwsza moja okazja do zapoznania sie z wnetrzem Th\u00e9\u00e2tre des Champs Elys\u00e9es (przyznam, ze i dlatego chcialam tam pojsc). <strong>Tereska<\/strong> przekonala mnie, ze absolutnie wystarczy kupic bilet za 10 euro na II balkon (praktycznie trzeci, ale pierwszy nazywa sie tu amfiteatrem) i slychac o wiele lepiej niz nizej pod balkonami. No i fakt &#8211; slychac bylo calkiem niezle.<\/p>\n<p>Teraz czekam na <em>Madame Curie<\/em>. Wlasciwie juz wszystko wiem, bo na probie generalnej odsluchalam rzecz od poczatku do konca. Ale z przyjemnoscia poslucham jeszcze raz, bo muzyka jest bardzo dobra. Wiecej napisze juz po wydarzeniu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wybieralam sie do Paryza myslac przede wszystkim o celu glownym: prawykonaniu opery Madame Curie Elzbiety Sikory. Niespecjalnie wybieralam sie na inne rzeczy, zreszta odnioslam wrazenie, ze nie bardzo jest na co (przyznam, ze patrzylam glownie na repertuar operowy). Dopiero gdy dzis zamienilam telefonicznie pare slow z Piotrem Kaminskim, uswiadomil mnie: &#8222;No, przeciez pani ukochany wystepuje!&#8221;. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1501"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1501"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1501\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1503,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1501\/revisions\/1503"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1501"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1501"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1501"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}