
{"id":1504,"date":"2011-11-16T00:37:24","date_gmt":"2011-11-15T23:37:24","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=1504"},"modified":"2011-11-25T14:13:18","modified_gmt":"2011-11-25T13:13:18","slug":"madame-curie-z-wizyta-w-unesco","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2011\/11\/16\/madame-curie-z-wizyta-w-unesco\/","title":{"rendered":"Madame Curie z wizyta w UNESCO"},"content":{"rendered":"<p>Pani Sklodowska-Curie, jedyna w historii podwojna noblistka, odwiedzila te miedzynarodowa instytucje (a tu jej jeszcze nie bylo) za sprawa Elzbiety Sikory, ktora napisala o niej opere, zespolu Opery Baltyckiej, ktory ja wykonal pod batuta Wojciecha Michniewskiego, ale przede wszystkim Anny Mikolajczyk-Niewiedzial, ktora wystapila w roli glownej bohaterki. I tu trzeba od razu powiedziec: wielka kreacja. Maria, ktora, jak wiadomo, byla osoba o scislym umysle, ale tez bardzo emocjonalna, zostala tu sportretowana moze czasem za bardzo od tej drugiej strony, ale takie sa prawa gatunku &#8211; w operze powinny byc emocje. Solistka sprostala im zarowno glosowo, jak i aktorsko.<\/p>\n<p><!--more-->Dlaczego w UNESCO? Dlatego, ze byla taka mozliwosc i ze sala zostala udostepniona za darmo wraz z obsluga. Oczywiscie lepiej byloby wystawic &#8222;Madame&#8221; w prawdziwym teatrze, ale organizatorow nie byloby na to stac, zwlaszcza, ze miejsce w takim teatrze zaklepuje sie pare lat do przodu. Sala UNESCO nie jest zbyt odpowiednia do muzyki &#8211; bylam tam kiedys, jak NOSPR, wowczas jeszcze pod batuta Antoniego Wita, \u00a0gral Lutoslawskiego i nie brzmialo to dobrze. Opere wystawiono tu chyba po raz pierwszy i zabrzmiala o dziwo calkiem przyzwoicie. Jeszcze na probie generalnej muzycy troche walczyli z ta materia, ale obecnosc publicznosci zneutralizowala warunki i wszystko bylo slyszalne jak trzeba, a w wykonaniu nie slychac bylo wysilku.<\/p>\n<p>Sam utwor poczatkowo skladal sie z trzech aktow, tak tez zostal wydany przez PWM, ale skrocono go o jakies pol godziny (teraz trwa ok. poltorej godziny) i zagrano go jednym ciagiem. Zrobilo to dobrze temu dzielu, ktorego slaba strona jest libretto Agaty Miklaszewskiej. Jest w nim wielkie materii pomieszanie, a opera rzadzi sie przeciez innymi prawami niz film, gdzie mozna przeskakiwac z epoki na epoke, wpadac w retrospekcje itp. Tu jedynym wyjsciem bylo zalozenie, ze wszystko jest jednym wielkim snem, a najlepiej, jakby sluchacz znal juz z grubsza zyciorys bohaterki, bo inaczej nie da rady sie zorientowac, o co chodzi. Zwlaszcza, ze rezyser, Marek Weiss, tez troche ten balagan wzmocnil. Np. kiedy wnosza matrwego Piotra Curie i Maria lamentuje nad cialem (a skadinad wiadomo, ze lamentowala naprawde bardzo), nagle jest przeskok i juz Maria wyglasza wyklady na Sorbonie i spotyka sie z Langevinem, a biedny Piotr dalej lezy na tym stole (rezyser twierdzi, ze to taka metafora, ze ona ciagle &#8222;czula tego trupa meza z tylu&#8221;). Ale to i tak niewielki przeskok w porownaniu z tym, co dzialo sie pierwotnie, np. byla w operze scena przejazdu przez Francje podczas wojny (Maria z corkami jezdzila na front z aparatem rentgenowskim badac chorych i rannych), gdzie caly kraj przejezdzano podczas paru minut i jednego zdania; pojawiala sie tez nagle scena nad Wisla itp. Marek Weiss rozwiazal sprawe jednoscia miejsca akcji: wszystko dzieje sie jakby w laboratorium ze stolem w tle, po bokach zas stoja trybuny, na ktorych siedzi chor. W Gdansku to bedzie nieco inaczej, bo sala jest mniejsza, ale bardziej ustawna i w sumie chyba z lepsza akustyka.<\/p>\n<p>No, ale przede wszystkim muzyka. Jest znakomita. To niby tradycyjna opera, nie taka z numerami, ale normalnie spiewana, bez zabaw multimedialnych, ale jej jezyk jest calkowicie wspolczesny. W bogata orkiestre wpleciona jest &#8211; dyskretnie, ale w sposob widoczny &#8211; elektronika. Partie wokalne sa bardzo wymagajace, ale swietnie napisane. Tej operze z pewnoscia nalezy sie dalsze zycie. Na razie podobno wszystkie cztery spektakle gdanskie wyprzedane.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pani Sklodowska-Curie, jedyna w historii podwojna noblistka, odwiedzila te miedzynarodowa instytucje (a tu jej jeszcze nie bylo) za sprawa Elzbiety Sikory, ktora napisala o niej opere, zespolu Opery Baltyckiej, ktory ja wykonal pod batuta Wojciecha Michniewskiego, ale przede wszystkim Anny Mikolajczyk-Niewiedzial, ktora wystapila w roli glownej bohaterki. I tu trzeba od razu powiedziec: wielka kreacja. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1504"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1504"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1504\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1509,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1504\/revisions\/1509"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1504"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1504"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1504"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}