
{"id":168,"date":"2008-06-16T01:44:57","date_gmt":"2008-06-15T23:44:57","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=168"},"modified":"2008-06-16T01:51:53","modified_gmt":"2008-06-15T23:51:53","slug":"bialy-maur-w-zimnym-wroclawiu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/06\/16\/bialy-maur-w-zimnym-wroclawiu\/","title":{"rendered":"Bia\u0142y Maur w zimnym Wroc\u0142awiu"},"content":{"rendered":"<p>Ale\u017c zzi\u0119b\u0142am w ten pi\u0105tek we Wroc\u0142awiu! C\u00f3\u017c, by\u0142 to pi\u0105tek trzynastego, wi\u0119c nic dziwnego, \u017ce akurat na kolejn\u0105 premier\u0119\u00a0plenerow\u0105 pi\u0119kne to miasto sta\u0142o si\u0119 polskim biegunem zimna, cho\u0107 zwykle jest odwrotnie&#8230; A\u017c dziw, \u017ce jeszcze na dodatek nie pada\u0142o (cho\u0107 w dzie\u0144 i owszem), niebo si\u0119 ca\u0142kowicie przetar\u0142o, tylko by\u0142o polarnie. Wszyscy si\u0119 opatulali w koce i kaptury, ja mia\u0142am na szcz\u0119\u015bcie ciep\u0142\u0105 kufajk\u0119, ale w go\u0142\u0105 g\u0142ow\u0119 i w nogi by\u0142o mi zimno. A tu jeszcze taki sadyzm: spektakl rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 dopiero o 22, kiedy by\u0142o ju\u017c ca\u0142kiem zimno, po czym trwa\u0142 a\u017c do 1:30 (ciekawe, ile os\u00f3b zosta\u0142o na p\u00f3\u017aniejszym bankiecie &#8211; ja uciek\u0142am do hotelu) z trzema przerwami po 20 minut! Wszyscy p\u0119dzili do stoisk z \u017cywno\u015bci\u0105 i napojami, kt\u00f3rych by\u0142o jako\u015b niedu\u017co, i rozgrzewali si\u0119 albo staniem w kolejce, albo kradn\u0105c ciepe\u0142ko z grilla, na kt\u00f3rym pieczono kie\u0142baski i \u015bwi\u0144skie nogi&#8230; Doprawdy, nie spos\u00f3b u nas organizowa\u0107 imprez plenerowych &#8211; nigdy nie ma gwarancji, \u017ce si\u0119 uda.<\/p>\n<p>A tu sprawa powa\u017cna &#8211; <em>Otello<\/em>. Zazdro\u015b\u0107, podejrzenia, choroba&#8230; Verdi os\u0142abi\u0142 w stosunku do Szekspirowskiego orygina\u0142u ide\u0119 &#8222;konfliktu cywilizacji&#8221;, cho\u0107 Otello wci\u0105\u017c jest &#8222;Maurem&#8221;. Czyli &#8211; muzu\u0142maninem, nie Murzynem, jak zwyk\u0142o si\u0119 stereotypowo go sobie wyobra\u017ca\u0107. W inscenizacji Micha\u0142a Znanieckiego nie ma on twarzy pomalowanej na czarno, lecz jest ciemno\u015bniady, ogorza\u0142y &#8211; jak to wojskowy, kt\u00f3ry wi\u0119kszo\u015b\u0107 \u017cycia sp\u0119dza na morzu.<\/p>\n<p>Jago z kolei z ca\u0142\u0105 sw\u0105 demoniczno\u015bci\u0105 nie jest wcieleniem diab\u0142a, jak si\u0119 zwyk\u0142o o nim my\u015ble\u0107. W jednej z pierwszych scen, w kt\u00f3rych si\u0119 pokazuje, do\u015b\u0107 dok\u0142adnie t\u0142umaczy, za co si\u0119 na Otellu m\u015bci (i po\u015brednio tak\u017ce na Kasju) &#8211; za to, \u017ce\u00a0Otello da\u0142 Kasjowi stanowisko, kt\u00f3re wedle niego w\u0142a\u015bnie jemu si\u0119 nale\u017ca\u0142o. Bana\u0142 nad bana\u0142y. Z tragicznym skutkiem.<\/p>\n<p>Czy w przemianie Otella jest jaka\u015b prawda psychologiczna? Bo to nie jest zwyk\u0142a zazdro\u015b\u0107, to jest przecie\u017c obsesja. Owszem, takie obsesje si\u0119 zdarzaj\u0105. Ale je\u015bli cz\u0142owiek popada w t\u0119 chorob\u0119, w uzale\u017cnienie od swoich uroje\u0144, to nie przebudzi si\u0119 z nich &#8211; inaczej ni\u017c\u00a0Otello w finale, kt\u00f3ry ju\u017c po \u015bmierci Desdemony nagle zrozumia\u0142, \u017ce si\u0119 pomyli\u0142.<\/p>\n<p>A Desdemona? Re\u017cyser w wywiadzie dla &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; podkre\u015bla, \u017ce nie jest ona bynajmniej biedn\u0105, s\u0142ab\u0105 niewinn\u0105 kobietk\u0105, tylko postaci\u0105 siln\u0105.\u00a0\u015awiadomie wybiera Otella &#8211; Innego, i z mi\u0142o\u015bci dla niego opuszcza ojczyzn\u0119. Poddaj\u0105c si\u0119 za\u015b szale\u0144stwu m\u0119\u017ca wie po prostu, \u017ce nie ma odwrotu. Przecie\u017c na wygnanie uda\u0142a si\u0119 z nim dobrowolnie.<\/p>\n<p>Ca\u0142a akcja rozgrywa si\u0119 w ustawionej na Wyspie Piaskowej wielofunkcyjnej konstrukcji przypominaj\u0105cej wielki tort czekoladowy. Armaty (i sztuczne ognie) strzelaj\u0105, t\u0142umy p\u0119dz\u0105 przez mostek i muraw\u0119, m\u0142odzi ludzie \u017congluj\u0105 chor\u0105gwiami &#8211; zwyczaj typowo w\u0142oski. Potem jest coraz intymniej, coraz mniej postaci, cho\u0107 jeszcze w jednym momencie si\u0119 pojawiaj\u0105 &#8211; gdy przybywa poselstwo do\u017c\u00f3w weneckich. I tu rozbrzmiewa bardzo interesuj\u0105ca muzyka baletowa, kt\u00f3ra jest bardzo rzadko wykonywana i a\u017c trudno uwierzy\u0107, \u017ce napisa\u0142 to Verdi.<\/p>\n<p>G\u0142osowo oboje g\u0142\u00f3wni bohaterowie &#8211; Brytyjczyk Ian Storey w roli tytu\u0142owej i Nomeda Kazlaus jako Desdemona &#8211; nie byli szczeg\u00f3lnie ol\u015bniewaj\u0105cy. Jest jednak kto\u015b, kto przy\u0107mi\u0142 w tym spektaklu wszelkie inne wra\u017cenia &#8211; to Vittorio Vitelli jako Jago. Prawdziwie demoniczny, znakomity aktorsko i g\u0142osowo. On w\u0142a\u015bciwie &#8222;zrobi\u0142&#8221; to przedstawienie. W sumie warto by\u0142o zosta\u0107 do ko\u0144ca, cho\u0107 widownia bardzo si\u0119 przerzedzi\u0142a i w zwi\u0105zku z tym zrobi\u0142o si\u0119 jeszcze zimniej&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ale\u017c zzi\u0119b\u0142am w ten pi\u0105tek we Wroc\u0142awiu! C\u00f3\u017c, by\u0142 to pi\u0105tek trzynastego, wi\u0119c nic dziwnego, \u017ce akurat na kolejn\u0105 premier\u0119\u00a0plenerow\u0105 pi\u0119kne to miasto sta\u0142o si\u0119 polskim biegunem zimna, cho\u0107 zwykle jest odwrotnie&#8230; A\u017c dziw, \u017ce jeszcze na dodatek nie pada\u0142o (cho\u0107 w dzie\u0144 i owszem), niebo si\u0119 ca\u0142kowicie przetar\u0142o, tylko by\u0142o polarnie. Wszyscy si\u0119 opatulali [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/168"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=168"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/168\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=168"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=168"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=168"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}