
{"id":1891,"date":"2012-01-27T14:44:42","date_gmt":"2012-01-27T13:44:42","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=1891"},"modified":"2012-01-27T16:27:15","modified_gmt":"2012-01-27T15:27:15","slug":"w-cieniu-krucyfiksu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2012\/01\/27\/w-cieniu-krucyfiksu\/","title":{"rendered":"W cieniu krucyfiksu"},"content":{"rendered":"<p>Monachijski <em>Don Carlos<\/em>, wbrew temu, co podejrzewa\u0142am, nie by\u0142\u00a0bynajmniej uwsp\u00f3\u0142cze\u015bniony.\u00a0J\u00fcrgen Rose wystawi\u0142 go w konwencji ponadczasowej. Ubrania \u2013 do\u015b\u0107 proste, ale jednak jako\u015b tam nawi\u0105zuj\u0105ce do kontekstu spo\u0142ecznego i sytuacji w danym momencie. Scenografia \u2013 jak najprostsza. Wszystko dzia\u0142o si\u0119 w\u0142a\u015bciwie w jednym klaustrofobicznym czarnym\u00a0wn\u0119trzu o pod\u0142odze podnosz\u0105cej si\u0119\u00a0ku ty\u0142owi sceny; mia\u0142o ono rozsuwane \u015bciany, wi\u0119c mo\u017cna by\u0142o je za ich pomoc\u0105 modyfikowa\u0107; czasem pojawia\u0142y si\u0119 pojedyncze rekwizyty jak krzes\u0142a czy \u0142o\u017ce (to ostatnie w s\u0142ynnej scenie w sypialni kr\u00f3la Filipa z IV aktu). Jeden element by\u0142 wszak niezmienny: dominuj\u0105cy nad scen\u0105 ogromny krucyfiks, z lewej strony, pochylony nieco do ty\u0142u. Mia\u0142o to sw\u00f3j sens \u2013 w ko\u0144cu wydarzenia te odbywa\u0142y si\u0119 w z\u0142owrogim cieniu Inkwizycji. W tym mrocznym spektaklu &#8211; co znamienne &#8211; by\u0142a jedna barwna scena: ca\u0142opalenia, gdy na scen\u0119 wchodzi\u0142 orszak wzorowany na procesjach z Sewilli.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Niewa\u017cne w tej chwili, ile libretto operowe ma wsp\u00f3lnego z prawd\u0105 historyczn\u0105. Niewa\u017cne, \u017ce s\u0105 w nim rozwi\u0105zania cz\u0119sto sztuczne, \u0142\u0105cznie z owym duchem Karola V, kt\u00f3ry pojawia si\u0119\u00a0jako <em>deus ex machina<\/em> w finale. Wa\u017cne, \u017ce emocje w tej historii zawarte s\u0105 prawdziwe i g\u0142\u0119bokie i \u017ce sta\u0142y si\u0119 one pretekstem do stworzenia muzyki prawdziwie niesamowitej. Daleko ju\u017c odszed\u0142 Verdi od \u201ekatarynkowych\u201d dzie\u0142 w rodzaju <em>Nabucco<\/em>. Tu s\u0105 i odwa\u017cne harmonie, i zaskakuj\u0105ca czasem instrumentacja \u2013 chyba nikt wcze\u015bniej nie wpad\u0142 na to, \u017ce barwi\u0105c orkiestr\u0119 w scenie z Wielkim Inkwizytorem za pomoc\u0105 kontrafagotu przydaje si\u0119 grozy samej postaci.<\/p>\n<p>Dobrze, ale wr\u00f3\u0107my do inscenizacji w Bayerische Staatsoper. Nawet lepiej, \u017ce by\u0142a ona prosta. Na jej tle bowiem lepiej jeszcze mog\u0142a zab\u0142ysn\u0105\u0107 gwiazdorska obsada. Bo to naprawd\u0119 by\u0142a uczta wokalna; przede wszystkim w wykonaniu tr\u00f3jki g\u0142\u00f3wnych bohater\u00f3w. Anja Harteros i Jonas Kaufmann nie tylko \u015bpiewali fantastycznie, ale te\u017c stanowili wyj\u0105tkowo urodziw\u0105 par\u0119 (nie mia\u0142am tyle szcz\u0119\u015bcia co <strong>Urszula<\/strong>, \u017ceby ogl\u0105da\u0107 ich z II rz\u0119du, musia\u0142 mi wystarczy\u0107 XI, z tej perspektywy docenia\u0142am oboje, tak\u017ce ich gr\u0119 aktorsk\u0105).\u00a0Ren\u00e9go Pape, tak si\u0119 sk\u0142ada, ogl\u0105da\u0142am\u00a0po raz kolejny w roli wzgardzonego kr\u00f3la-ma\u0142\u017conka (poprzedni raz jako Kr\u00f3la Marka w berli\u0144skim <em>Tristanie<\/em>); by\u0142 wspania\u0142y, a s\u0142ynn\u0105 ari\u0119 <em>Ella giamai m&#8217;amo<\/em> za\u015bpiewa\u0142 po prostu wstrz\u0105saj\u0105co. Niestety jak na Wielkiego Inkwizytora, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 zaraz potem w owej niemniej s\u0142ynnej scenie z kontrafagotem,\u00a0Eric Halfvarson mia\u0142 zbyt ma\u0142o charyzmy (cho\u0107 dobry g\u0142os).<\/p>\n<p>Spektakl zapewne by\u0142by zupe\u0142nie inny, gdyby w roli markiza Posy wyst\u0105pi\u0142 jednak Mariusz Kwiecie\u0144, kt\u00f3ry zapewne gra\u0142by posta\u0107 mocn\u0105 i godn\u0105. Niestety odwo\u0142a\u0142 wyst\u0119py, a wyst\u0119puj\u0105cy zamiast niego izraelski \u015bpiewak Boaz Daniel (niegdy\u015b zwi\u0105zany z wiede\u0144sk\u0105 Staatsoper, teraz\u00a0\u015bpiewa ju\u017c na ca\u0142ym \u015bwiecie) wygl\u0105da\u0142 na poczciwin\u0119, co do tej roli nie pasowa\u0142o \u2013 cho\u0107 g\u0142os ma naprawd\u0119 \u0142adny; te\u017c dosta\u0142 du\u017ce brawa. Nie wiem, czy musia\u0142 wyst\u0119powa\u0107 w okularach; \u017ce w jednej r\u0119kawiczce, to wyja\u015bnia si\u0119 w scenie jego \u015bmierci, bo w\u00f3wczas zdejmuje j\u0105 i daje Carlosowi. S\u0142abszym ogniwem by\u0142a ksi\u0119\u017cna Eboli \u2013 Anna Smirnova, o g\u0142osie\u00a0pot\u0119\u017cnym, ale zbyt rozwibrowanym, troch\u0119 przy tym pulchniutka, wi\u0119c zaskakuje, gdy \u015bpiewa o w\u0142asnej urodzie&#8230;<\/p>\n<p>W sumie jednak spektakl by\u0142 naprawd\u0119 znakomity i publiczno\u015b\u0107 przez wiele minut klaska\u0142a, tupa\u0142a, szala\u0142a. A i dyrygent zebra\u0142 swoje. Nie s\u0142ysza\u0142am jeszcze o nim: m\u0142ody cz\u0142owiek, Asher Fisch z Jerozolimy, zaczyna\u0142 karier\u0119 jako asystent Barenboima, teraz ju\u017c dobi\u0142 si\u0119 swojego, a w monachijskiej operze dyrygowa\u0142 w tym sezonie w sumie pi\u0119cioma realizacjami. Bystry i precyzyjny, wygl\u0105da na to, \u017ce go ju\u017c tu polubili.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Monachijski Don Carlos, wbrew temu, co podejrzewa\u0142am, nie by\u0142\u00a0bynajmniej uwsp\u00f3\u0142cze\u015bniony.\u00a0J\u00fcrgen Rose wystawi\u0142 go w konwencji ponadczasowej. Ubrania \u2013 do\u015b\u0107 proste, ale jednak jako\u015b tam nawi\u0105zuj\u0105ce do kontekstu spo\u0142ecznego i sytuacji w danym momencie. Scenografia \u2013 jak najprostsza. Wszystko dzia\u0142o si\u0119 w\u0142a\u015bciwie w jednym klaustrofobicznym czarnym\u00a0wn\u0119trzu o pod\u0142odze podnosz\u0105cej si\u0119\u00a0ku ty\u0142owi sceny; mia\u0142o ono rozsuwane \u015bciany, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1891"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1891"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1891\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1896,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1891\/revisions\/1896"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1891"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1891"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1891"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}