
{"id":1957,"date":"2012-02-19T00:18:56","date_gmt":"2012-02-18T23:18:56","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=1957"},"modified":"2012-02-19T00:20:12","modified_gmt":"2012-02-18T23:20:12","slug":"oniegin-a-la-freyer","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2012\/02\/19\/oniegin-a-la-freyer\/","title":{"rendered":"Oniegin a la Freyer"},"content":{"rendered":"<p>Oczywi\u015bcie by\u0142am \u015bwiadoma, na co id\u0119. Do teatru Achima Freyera mam pewn\u0105 s\u0142abo\u015b\u0107. Nie mia\u0142am mu wi\u0119c za z\u0142e, \u017ce nie by\u0142o &#8222;tak, jak w <em>Onieginie<\/em>&#8222;, raczej odczuwa\u0142am wdzi\u0119czno\u015b\u0107, \u017ce to i owo z <em>Oniegina<\/em> zosta\u0142o.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nie wiem, czy domy\u015bli\u0142abym si\u0119 od razu bez zagl\u0105dania do programu, ale dzi\u0119ki malutkim reprodukcjom obraz\u00f3w Chagalla z okresu rosyjskiego zrozumia\u0142am, \u017ce to one by\u0142y w du\u017cym stopniu inspiracj\u0105 do wielu sytuacji plastyczno-scenicznych. Charakterystyczne dziwne pozy i deformacje, zwolniony ruch, jakby przemieszczanie si\u0119 z obrazu w obraz &#8211; ten rytm, a w\u0142a\u015bciwie podw\u00f3jny rytm, bo przecie\u017c by\u0142 on kontrapunktem do w\u0142a\u015bciwej akcji, bardzo wci\u0105ga\u0142. Dlaczego jednak bym si\u0119 nie domy\u015bli\u0142a tego Chagalla? Bo przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 spektaklu wszystko rozgrywa si\u0119 w gamie go\u0142\u0119bich szaro\u015bci, od czerni do z\u0142amanej bieli. Par\u0119 razy tylko nagle rozb\u0142yskuj\u0105 barwne \u015bwiat\u0142a, co jako kontrast robi du\u017ce wra\u017cenie, wszystko oczywi\u015bcie tonie w czerwieni, gdy ginie Le\u0144ski, a po jego \u015bmierci szarobia\u0142e t\u0142o zmienia si\u0119 na naszych oczach w czarne i do ko\u0144ca ju\u017c rzecz rozgrywa si\u0119 w czerni, tylko z rozb\u0142yskiem \u017c\u00f3\u0142tego t\u0142a na koniec. Ubiorem r\u00f3\u017cni si\u0119 od reszty tylko Monsieur Triquet, kt\u00f3ry ma kostium \u017c\u00f3\u0142tawy. Ca\u0142y czas prawie s\u0105 na scenie t\u0142umy, oczywi\u015bcie zesp\u00f3\u0142 Freyera te\u017c bierze w tym udzia\u0142, przemieszany z ch\u00f3rem i solistami, kt\u00f3rzy te\u017c s\u0105 w to wci\u0105gni\u0119ci. Ka\u017cdy ma jaki\u015b charakterystyczny gest: Tatiana wznosi r\u0119ce do g\u00f3ry, Oniegin dziwnie wyci\u0105ga jedn\u0105 r\u0119k\u0119 w bok, w czym jest i bierno\u015b\u0107, i agresja (co wychodzi na jaw w scenie pojedynku &#8211; r\u0119ka staje si\u0119 t\u0105 strzelb\u0105, co musi wypali\u0107), Le\u0144ski z w\u0142osem rozwichrzonym w jedn\u0105 stron\u0119, jak to poeta, tak\u017ce rozpo\u015bciera r\u0119ce, a Olga podskakuje tanecznie. No i nieprawdopodobny makija\u017c: ka\u017cdy prawie ma dorysowan\u0105 dodatkow\u0105, wi\u0119ksz\u0105 opraw\u0119 oczu (z wyj\u0105tkiem Oniegina, kt\u00f3ry ma tylko drugie brwi, lekko diaboliczne) i przerysowane czarne usta: Olga na weso\u0142o, Tatiana na smutno&#8230;<\/p>\n<p>Spektakl ten &#8222;chodzi\u0142&#8221; w Staatsoper jeszcze na Unter den Linden, mia\u0142 premier\u0119 w 2008 r., a jednak wci\u0105\u017c przyci\u0105ga pe\u0142n\u0105 sal\u0119 (no, mo\u017ce by\u0142o par\u0119 pojedynczych pustych miejsc) i potrafi zachwyci\u0107 (wielkie owacje po ariach i po finale). Ja jestem mo\u017ce troch\u0119 bardziej wymagaj\u0105ca, ale c\u00f3\u017c, tym razem to ja siedzia\u0142am w II rz\u0119dzie i mia\u0142am wszystko mo\u017ce troch\u0119 za blisko&#8230; W ka\u017cdym razie nie zachwyci\u0142am si\u0119 a\u017c tak Ann\u0105 Samui\u0142 w roli Tatiany; przynajmniej wymowa by\u0142a prawid\u0142owa, bo przecie\u017c to Rosjanka, ale g\u0142os ma, zw\u0142aszcza w forte, troch\u0119 ostry. W pianach brzmi lepiej. Roman Trekel w roli tytu\u0142owej trzyma\u0142 klas\u0119 jak zawsze, ale naprawd\u0119 podoba\u0142a mi si\u0119 Olga &#8211; m\u0142oda Rosjanka Maria Gortsevskaya, o pe\u0142nym, ciep\u0142ym g\u0142osie. Poboczne role te\u017c by\u0142y interesuj\u0105ce, jak Gremin &#8211; Kwangchul Youn, znakomity bas,\u00a0kt\u00f3rego azjatycko\u015b\u0107 z powodu charakteryzacji zupe\u0142nie nie by\u0142a widoczna, ale za to wymowa by\u0142a straszna; niez\u0142y by\u0142 te\u017c monsieur Triquet &#8211; Stephan R\u00fcgamer. A Le\u0144ski? Na premierze \u015bpiewa\u0142 t\u0119 parti\u0119 Rolando Villazon; w tej serii spektakli kreowa\u0142 j\u0105 m\u0142ody polski tenor Arnold Rutkowski i z tego powodu tak\u017ce to przedstawienie mnie ciekawi\u0142o. O ile z pocz\u0105tku te\u017c wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce ma g\u0142os zm\u0119czony, to p\u00f3\u017aniej si\u0119 rozkr\u0119ci\u0142 i naprawd\u0119 przyzwoicie \u015bpiewa\u0142, a owacj\u0119 dosta\u0142 chyba najwi\u0119ksz\u0105 ze wszystkich. G\u00f3r\u0105 nasi.<\/p>\n<p>Spektaklem dyrygowa\u0142 tym razem Pietari Inkinen &#8211; kolejny m\u0142ody zdolny Fin (rocznik 1980!). Poradzi\u0142 sobie nie\u017ale, a \u017ce par\u0119 razy si\u0119 odrobin\u0119 rozlaz\u0142o, to dlatego, \u017ce w tych miejscach roz\u0142azi si\u0119 zawsze i wsz\u0119dzie &#8211; po prostu Czajkowski napisa\u0142 tam do\u015b\u0107 wrednowate synkopy. No, a jak r\u00f3g wreszcie (na koniec dopiero!) kiksn\u0105\u0142 w scenie pisania listu, co te\u017c chyba nie mo\u017ce si\u0119 nie zdarzy\u0107, poczu\u0142am si\u0119 jak w domu.<\/p>\n<p>Ale og\u00f3lnie jestem bardzo zadowolona z wieczoru. Nast\u0119pny te\u017c z udzia\u0142em polskiego \u015bpiewaka &#8211; Artura Ruci\u0144skiego, kt\u00f3ry b\u0119dzie \u015bpiewa\u0142 Hrabiego Almaviv\u0119. A w tym <em>Onieginie<\/em> swego czasu tak\u017ce wyst\u0119powa\u0142, oczywi\u015bcie w roli tytu\u0142owej.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=g6BdwZAGCXQ&amp;feature=related\">Tutaj kawa\u0142ek<\/a>, \u017ceby\u015bcie mieli troch\u0119 wyobra\u017cenia, jak to wygl\u0105da\u0142o. Jest tego wi\u0119cej na tubie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Oczywi\u015bcie by\u0142am \u015bwiadoma, na co id\u0119. Do teatru Achima Freyera mam pewn\u0105 s\u0142abo\u015b\u0107. Nie mia\u0142am mu wi\u0119c za z\u0142e, \u017ce nie by\u0142o &#8222;tak, jak w Onieginie&#8222;, raczej odczuwa\u0142am wdzi\u0119czno\u015b\u0107, \u017ce to i owo z Oniegina zosta\u0142o.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1957"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1957"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1957\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1961,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1957\/revisions\/1961"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1957"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1957"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1957"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}