
{"id":202,"date":"2008-08-25T00:32:34","date_gmt":"2008-08-24T22:32:34","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=202"},"modified":"2008-08-25T00:46:09","modified_gmt":"2008-08-24T22:46:09","slug":"sokolow","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/08\/25\/sokolow\/","title":{"rendered":"Soko\u0142ow"},"content":{"rendered":"<p>Inna jako\u015b\u0107 na festiwalu. Wcze\u015bniej by\u0142y koncerty lepsze i gorsze, ciekawe i mniej ciekawe (te, trzeba przyzna\u0107, w mniejszo\u015bci). Ale to by\u0142o prawdziwe wydarzenie, niepor\u00f3wnywalne z tym, co by\u0142o dot\u0105d.<\/p>\n<p>Grigorij Soko\u0142ow. Por\u00f3wnywanie jego sztuki z wykonawstwem Richtera to ju\u017c bana\u0142, ale jest co\u015b w aurze wok\u00f3\u0142 tych koncert\u00f3w zbli\u017conego. Nawet nie tylko to, \u017ce Soko\u0142ow lubi przyciemnione \u015bwiat\u0142o, jak Richter w swym ostatnim okresie (niezapomniane koncerty w Filharmonii Narodowej i w pocz\u0105tkach Studia Koncertowego Polskiego Radia, jeszcze nie nosz\u0105cego imienia Lutos\u0142awskiego), czy pewne upodobania repertuarowe, ale przede wszystkim atmosfera absolutnej wolno\u015bci i prawdy. Soko\u0142ow, tak jak Richter,\u00a0jest w stanie zagra\u0107 wszystko i wykorzystuje te umiej\u0119tno\u015bci do wykreowania absolutnie indywidualnej wizji. I oczywi\u015bcie mo\u017cna si\u0119 z t\u0105 wizj\u0105 nie zgadza\u0107, mo\u017ce nawet budzi\u0107 pewien protest (w przypadku Richtera ja si\u0119 nie przekona\u0142am nigdy do Bacha), ale zawsze robi wra\u017cenie.<\/p>\n<p>I ten stosunek do fortepianu, nami\u0119tny po prostu. Soko\u0142ow jest niemal autystyczny, zachowuje si\u0119, jakby publiczno\u015bci w og\u00f3le nie widzia\u0142, wchodzi na scen\u0119 nie patrz\u0105c na boki, tylko na fortepian, to jest jego cel, do kt\u00f3rego d\u0105\u017cy, k\u0142ania si\u0119 pobie\u017cnie par\u0119 razy, siada i natychmiast rzuca si\u0119 na klawiatur\u0119. Jakby nie by\u0142 w stanie d\u0142ugo bez niej egzystowa\u0107. Potem wstaje, zn\u00f3w k\u0142ania si\u0119 od niechcenia i szybko idzie za kulisy z dziwnym gestem zak\u0142adania lewej r\u0119ki do ty\u0142u, po to, by szybko wr\u00f3ci\u0107 i znowu zmierza\u0107 do klawiatury.<\/p>\n<p>A jak ju\u017c za ni\u0105 siada, to wszystko mu si\u0119 wybacza. Nawet zmiany tekstu, kt\u00f3re nierzadko\u00a0stosuje (w <em>Preludiach<\/em> Chopina np. w <em>e-moll<\/em>, <em>Fis-dur<\/em> i <em>As dur<\/em>), pewn\u0105 nonszalancj\u0119 czasem, nawet usterki, je\u015bli si\u0119 zdarzaj\u0105, a zdarzy\u0142o si\u0119 ich troch\u0119, ale co z tego. Licentia poetica.<\/p>\n<p>W pierwszej cz\u0119\u015bci dwie sonaty Mozarta, obie w tonacji F-dur (KV 280 i KV 332; ta druga lepiej znana, sama j\u0105 gra\u0142am w szkole), zagrane bez przerwy. C\u00f3\u017c za przyjemno\u015b\u0107 &#8211; ten d\u017awi\u0119k (na instrumencie bodaj tym samym, kt\u00f3ry nied\u0142ugo wcze\u015bniej maltretowa\u0142 Pogorelich), g\u0142\u0119boki, jakby g\u0119sty, aksamitnie mi\u0119kki, kocio spr\u0119\u017cysty. Ta r\u00f3\u017cnorodno\u015b\u0107 kontaktu z klawiatur\u0105, tyle barw, odcieni&#8230; Mozart bynajmniej nie wysubtelniony i wyciszony, jak czasem si\u0119 go grywa, ale i z naciskiem, kiedy trzeba, ale jednak og\u00f3lne wra\u017cenie subtelno\u015bci, podej\u015bcie improwizatora (dodawane ozdobniki i warianty), czysta poezja. Ale czu\u0142o si\u0119, \u017ce ta cz\u0119\u015b\u0107 koncertu jest tylko przygrywk\u0105.<\/p>\n<p>No i rzeczywi\u015bcie. W <em>Preludiach<\/em> Chopina Soko\u0142ow ukaza\u0142 ogromny diapazon emocji i dynamiki. W\u0119drowa\u0142 pomi\u0119dzy skrajno\u015bciami, ale operuj\u0105c niezliczon\u0105 ilo\u015bci\u0105 stopni po\u015brednich. Zmiany w tek\u015bcie muzycznym dotyczy\u0142y nie tylko nut, ale przede wszystkim dynamiki. Zaskakuj\u0105ce by\u0142y to operacje zw\u0142aszcza w preludiach, w kt\u00f3rych si\u0119 tego raczej nie spodziewamy, np. w pogodnym zwykle <em>Preludium B-dur<\/em> nag\u0142y dramatyczny wybuch w \u015brodkowej frazie, tam, gdzie tonacja si\u0119 zmienia. I odwrotnie, tam, gdzie wszyscy piani\u015bci zwykle r\u0105bi\u0105 i p\u0119dz\u0105, jak w <em>Preludiach b-moll<\/em>, <em>f-moll<\/em>, <em>g-moll<\/em>, s\u0105 nag\u0142e wyciszenia, ostre kontrasty.\u00a0<em>Preludium e-moll<\/em> w jego wykonaniu nikt nie nazwa\u0142by drugim &#8222;deszczowym&#8221;, tak jest rozko\u0142ysane dynamicznie. A co do <em>Preludium Des-dur<\/em>, kt\u00f3re <strong>60jerzy<\/strong> skojarzy\u0142 z <em>Le Gibet<\/em> z <em>Gaspard de la Nuit<\/em>, ja bym do takiego skojarzenia si\u0119 nie odnios\u0142a o tyle, \u017ce wisielec Ravela porusza si\u0119 regularnie, ale z pauzami, natomiast tutaj najbardziej wstrz\u0105sa nieub\u0142agana regularno\u015b\u0107 uderzanych powtarzanych nut.<\/p>\n<p>Wrzuc\u0119 tu teraz <em>Preludia<\/em> z YouTube, ale sprzed jakiego\u015b czasu, wi\u0119c niekt\u00f3re szczeg\u00f3\u0142y interpretacji nieco zmieni\u0142. W pi\u0119ciu cz\u0119\u015bciach: <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=tg6s4hCMO2g&amp;feature=related\">tu<\/a>, <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=cdffpPGT9SM&amp;feature=related\">tu<\/a>, <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=dSIBt0PYL0w&amp;feature=related\">tu<\/a>, <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=XKfs3gy_4Xk&amp;feature=related\">tu<\/a> i <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=0g8gmP3YoIM&amp;feature=related\">tu<\/a> (wspomniane zaskakuj\u0105ce <em>Preludium B-dur<\/em> na pocz\u0105tku pi\u0105tego odcinka).<\/p>\n<p>Soko\u0142ow uraczy\u0142 nas a\u017c sze\u015bcioma bisami, w po\u0142owie by\u0142y to miniatury Skriabina, ponadto zagra\u0142 <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=5QGwS69fVyA&amp;feature=related\">ten <em>Mazurek<\/em><\/a> Chopina, <em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=_HZl0qHUbJc&amp;feature=related\">Marsz barbarzy\u0144c\u00f3w<\/a><\/em> Rameau z <em>Les Indes galantes<\/em>, i na koniec Bacha-Busoniego preludium chora\u0142owe <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=UrptYiV25JQ&amp;feature=related\"><em>Ich ruf\u2019 zu dir, Herr Jesu Christ<\/em><\/a>. Publiczno\u015b\u0107\u00a0nie chcia\u0142a go wypu\u015bci\u0107, a i on si\u0119 przed graniem nie wzbrania\u0142&#8230;<\/p>\n<p>Jeszcze bis ode mnie: ma\u0142a anegdotka, kt\u00f3ra \u015bwiadczy o poczuciu humoru pianisty. Opowiada\u0142a mi j\u0105 moja dawna paryska znajoma Jola Skura, ta, kt\u00f3ra stworzy\u0142a firm\u0119 Opus 111 (a p\u00f3\u017aniej si\u0119 jej pozby\u0142a; nie mam poj\u0119cia, co si\u0119 dzi\u015b z ni\u0105 dzieje). W swoim apartamencie nieraz przenocowywa\u0142a nagrywaj\u0105cych dla niej artyst\u00f3w, w tym i Soko\u0142owa. Jest w tym domu malute\u0144ka winda, przerobiona chyba z gospodarczej, do kt\u00f3rej mieszcz\u0105 si\u0119 g\u00f3ra dwie osoby, a Soko\u0142ow ze swoj\u0105 poka\u017an\u0105 tusz\u0105 z trudem mie\u015bci si\u0119 sam. &#8222;A jak do tej windy wchodz\u0105 kobieta i m\u0119\u017cczyzna, to potem maj\u0105 dziecko&#8221; &#8211; powiedzia\u0142 kiedy\u015b \ud83d\ude09<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Inna jako\u015b\u0107 na festiwalu. Wcze\u015bniej by\u0142y koncerty lepsze i gorsze, ciekawe i mniej ciekawe (te, trzeba przyzna\u0107, w mniejszo\u015bci). Ale to by\u0142o prawdziwe wydarzenie, niepor\u00f3wnywalne z tym, co by\u0142o dot\u0105d. Grigorij Soko\u0142ow. Por\u00f3wnywanie jego sztuki z wykonawstwem Richtera to ju\u017c bana\u0142, ale jest co\u015b w aurze wok\u00f3\u0142 tych koncert\u00f3w zbli\u017conego. Nawet nie tylko to, \u017ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/202"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=202"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/202\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=202"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=202"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=202"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}