
{"id":2035,"date":"2012-03-07T00:13:24","date_gmt":"2012-03-06T23:13:24","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=2035"},"modified":"2012-03-07T00:13:24","modified_gmt":"2012-03-06T23:13:24","slug":"trio-laureatow","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2012\/03\/07\/trio-laureatow\/","title":{"rendered":"Trio laureat\u00f3w"},"content":{"rendered":"<p>Filharmonia Narodowa na szcz\u0119\u015bcie nie by\u0142a nadgorliwa i nie odwo\u0142a\u0142a dzisiejszego koncertu, bo to ju\u017c by\u0142by idiotyzm. Wysz\u0142a tylko na pocz\u0105tku na scen\u0119 pracownica filharmonii i og\u0142osi\u0142a minut\u0119 ciszy, a potem ju\u017c wszystko posz\u0142o normalnie.<\/p>\n<p>Mi\u0142o s\u0142ucha\u0107 m\u0142odych ludzi, kt\u00f3rzy zdobywaj\u0105 &#8211; ka\u017cde z nich &#8211; laury jako soli\u015bci, a jednocze\u015bnie bardzo sobie ceni\u0105 granie kameralne, i to takie bardzo partnerskie, \u017ce\u00a0przypomn\u0119\u00a0pogl\u0105d\u00a0prof. Marchwi\u0144skiego. Zar\u00f3wno pami\u0119tna z poprzedniego Konkursu im. Wieniawskiego Anna Maria Sta\u015bkiewicz, jak altowiolistka Katarzyna Budnik-Ga\u0142\u0105zka, zdobywczyni kilku nagr\u00f3d tak\u017ce za granic\u0105, oraz wiolonczelista Marcin Zdunik, swego czasu zwyci\u0119zca Konkursu im. Lutos\u0142awskiego, wszyscy czuli si\u0119 w tym sk\u0142adzie r\u00f3wnorz\u0119dnie, ka\u017cdy mia\u0142 pole do muzykowania, od czasu do czasu\u00a0nawet wychodz\u0105c na pierwszy plan.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Bardzo ciekawa by\u0142a koncepcja programu. Na pocz\u0105tek &#8211; Mozart, nie Mozart? ale przypisywane mu <em>Preludium (Adagio) i fuga g-moll<\/em>: preludium w\u0142asne, za to fuga &#8211; zabawne &#8211; to transkrypcja <em>Fugi fis-moll<\/em> z II tomu <em>WK<\/em>. Zabawiano si\u0119 tak w owych czasach, co dzi\u015b raczej z powodu roli praw autorskich nie by\u0142oby mo\u017cliwe&#8230;<\/p>\n<p>Ten utw\u00f3r i potem <em>Trio smyczkowe D-dur<\/em> op. 9 nr 2 Beethovena by\u0142y &#8222;rozbieg\u00f3wk\u0105&#8221; &#8211; Beethoven wczesny, troch\u0119 jeszcze o posmaku haydnowskim, ale ju\u017c ca\u0142kowicie rozpoznawalny. Jednak dopiero w muzyce XX w. zesp\u00f3\u0142 poczu\u0142 si\u0119 w pe\u0142ni swobodnie. Bezpo\u015brednio po Beethovenie zosta\u0142a zagrana <em>Matinata<\/em> Romana Maciejewskiego, napisana w\u00a01948 r. w Szwecji &#8211; w\u0119dr\u00f3wka stylistyczna od \u015blad\u00f3w impresjonizmu (pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 pt. <em>Cienie nocy<\/em>, z \u015bpiewaj\u0105cymi nocnymi ptaszkami) po neoklasycyzm (cz\u0119\u015bci <em>Pie\u015b\u0144 o wschodzie s\u0142o\u0144ca<\/em> i <em>Dzienna bieganina<\/em> &#8211; weso\u0142a niemal poleczka).<\/p>\n<p><em>Serenada D-dur<\/em> Ernsta von Dohnanyi &#8211; to szczeg\u00f3lny przypadek, jakby zapowied\u017a neoklasycyzmu, o kt\u00f3rym w\u00f3wczas si\u0119 jeszcze nikomu nie \u015bni\u0142o, pogodna, taneczna muzyka. No i na koniec <em>Trio smyczkowe<\/em> Pendereckiego z 1991 r., a wi\u0119c pok\u0142osie <em>Kr\u00f3la Ubu<\/em>, czas, w kt\u00f3rym kompozytora poci\u0105ga\u0142y brzmienia bardziej kameralne, a stylistycznie bliskie np. Szostakowiczowi. Tu zreszt\u0105 w\u0142a\u015bnie by\u0142a okazja, by ka\u017cde z tr\u00f3jki przedstawi\u0142o nam si\u0119 solo. Po tej w\u0119dr\u00f3wce stylistycznej muzycy na bis wr\u00f3cili do pierwszego zagranego na tym koncercie utworu &#8211; i, jak to nierzadko bywa, wysz\u0142o im to du\u017co lepiej.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Filharmonia Narodowa na szcz\u0119\u015bcie nie by\u0142a nadgorliwa i nie odwo\u0142a\u0142a dzisiejszego koncertu, bo to ju\u017c by\u0142by idiotyzm. Wysz\u0142a tylko na pocz\u0105tku na scen\u0119 pracownica filharmonii i og\u0142osi\u0142a minut\u0119 ciszy, a potem ju\u017c wszystko posz\u0142o normalnie. Mi\u0142o s\u0142ucha\u0107 m\u0142odych ludzi, kt\u00f3rzy zdobywaj\u0105 &#8211; ka\u017cde z nich &#8211; laury jako soli\u015bci, a jednocze\u015bnie bardzo sobie ceni\u0105 granie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2035"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2035"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2035\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2038,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2035\/revisions\/2038"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2035"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2035"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2035"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}