
{"id":207,"date":"2008-09-04T00:53:37","date_gmt":"2008-09-03T22:53:37","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=207"},"modified":"2008-09-04T10:15:16","modified_gmt":"2008-09-04T08:15:16","slug":"dwa-wygnania-dwa-losy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/09\/04\/dwa-wygnania-dwa-losy\/","title":{"rendered":"Dwa wygnania, dwa losy"},"content":{"rendered":"<p>Wr\u00f3ci\u0142am z niesamowitego koncertu, po kt\u00f3rym znajomi melomani zgodnym ch\u00f3rem m\u00f3wili: wstyd! Wstyd, \u017ce tego u nas si\u0119 nie zna i nie grywa. Takiej muzyki. \u017be musz\u0105 j\u0105 nam przywozi\u0107 arty\u015bci z Kanady. I to przez zupe\u0142ny przypadek: m\u0142ody polski dyrygent rozmawia\u0142 w Londynie z dziennikarzem &#8222;Independenta&#8221;; tamten opowiedzia\u0142 mu o kanadyjskim zespole ARC (z Royal Conservatory of Music w Toronto) graj\u0105cym zapomnian\u0105 muzyk\u0119 r\u00f3\u017cnych kraj\u00f3w i o jego p\u0142ycie z muzyk\u0105 zapomnianego kompozytora urodzonego w Polsce, kt\u00f3ra otrzyma\u0142a nominacj\u0119 do Grammy. Dyrygent zadzwoni\u0142 do swojego polskiego agenta, cz\u0142owieka rzutkiego. No i uda\u0142o si\u0119 zorganizowa\u0107 koncerty w Poznaniu i Warszawie.<\/p>\n<p>Meandry XX wieku sprawi\u0142y, \u017ce wielu tw\u00f3rc\u00f3w by\u0142o skazanych na pisanie do szuflady, a czasem to, \u017ce w og\u00f3le byli w stanie zajmowa\u0107 si\u0119 muzyk\u0105, zakrawa\u0142o na cud. Pisa\u0142am tu o kompozytorach z Terezina. Teraz pora przypomnie\u0107 dwa r\u00f3\u017cne, ale oba pe\u0142ne tragicznych wydarze\u0144\u00a0losy polskich \u017byd\u00f3w, przypadkiem obu urodzonych w Warszawie. Dw\u00f3ch znakomitych kompozytor\u00f3w.<\/p>\n<p>Szymon Laks (1901-1983) studiowa\u0142 kompozycj\u0119 i dyrygentur\u0119 w warszawskim konserwatorium, a po\u00a0jego uko\u0144czeniu\u00a0wyjecha\u0142 do Pary\u017ca, gdzie studiowa\u0142 dalej. By\u0142 cz\u0142onkiem Stowarzyszenia M\u0142odych Muzyk\u00f3w Polak\u00f3w w Pary\u017cu. A\u017c przysz\u0142a wojna. Obozy w Orleanie, Drancy, wreszcie w 1942 r. &#8211; Birkenau. \u017bycie ocali\u0142a mu muzyka &#8211; Laks jako skrzypek trafi\u0142 do obozowej orkiestry i \u017cy\u0142 w potwornym surrealizmie: praca w orkiestrze dawa\u0142a mu tylko taki awanta\u017c, \u017ce do tej samej roboty, co inni, szed\u0142 po prostu p\u00f3\u017aniej, po odegraniu porcji porannych marsz\u00f3w, i wychodzi\u0142 wcze\u015bniej, by znowu gra\u0107 na zako\u0144czenie dnia pracy. Z czasem Laks podj\u0105\u0142 te\u017c rol\u0119 kopisty nut, w ko\u0144cu dyrygenta. Walczy\u0142 o przetrwanie wszelkimi \u015brodkami. Opisa\u0142 to wszystko p\u00f3\u017aniej w ksi\u0105\u017cce <em>Gry o\u015bwi\u0119cimskie<\/em>. Sko\u0144czy\u0142o si\u0119 to w listopadzie 1944 r., kiedy przewieziono go do Sachsenhausen, a nast\u0119pnie do Dachau, gdzie zasta\u0142 go koniec wojny.<\/p>\n<p>Wr\u00f3ci\u0142 do Pary\u017ca i przez kilkana\u015bcie lat nie komponowa\u0142. Pisa\u0142 ksi\u0105\u017cki i teksty publicystyczne.\u00a0W ko\u0144cu\u00a0w latach sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych wr\u00f3ci\u0142 do tw\u00f3rczo\u015bci muzycznej. Ale jego utwory by\u0142y rzadko wykonywane. W PRL przez d\u0142ugie lata &#8211; wcale. A kiedy ju\u017c by\u0142o po odwil\u017cy &#8211; muzyka, kt\u00f3r\u0105 uprawia\u0142, nie mog\u0142a znale\u017a\u0107 poklasku u s\u0142uchaczy, bo pozosta\u0142 przy stylu neoklasycznym, a tymczasem zacz\u0119\u0142a kr\u00f3lowa\u0107 awangarda. Neoklasyczny, oparty na polskich melodiach ludowych jest <em>Kwintet fortepianowy<\/em> z 1967 r. Zgrabnie napisany, zawiera autentyczne tematy, np. w drugiej cz\u0119\u015bci pie\u015b\u0144 kurpiowsk\u0105 <em>Uwoz mamo<\/em>, kt\u00f3r\u0105 swego czasu wykorzysta\u0142 r\u00f3wnie\u017c Szymanowski (a potem Skaldowie zrobili z niej piosenk\u0119 <em>Zawo\u0142am na pomoc wszystkie ptaki<\/em>), a w finale rozbrzmiewa po prostu g\u00f3ralska kapela. Zastanawiaj\u0105ca rzecz, jak wielu kompozytor\u00f3w-polskich \u017byd\u00f3w mieszkaj\u0105cych za granic\u0105 by\u0142o przywi\u0105zanych do polskiej muzyki (ostatnim utworem Aleksandra Tansmana by\u0142 mazurek, cz\u0119sto u\u017cywa\u0142 polskich motyw\u00f3w ludowych, podobnie kompozytor i pianista Mi\u0142osz Magin). Ten utw\u00f3r zas\u0142uguje na przypominanie &#8211; w gruncie rzeczy to muzyka lekka, \u0142atwa i przyjemna.<\/p>\n<p>Mieczys\u0142aw Weinberg (1919-1996) jest w\u0142a\u015bnie tym kompozytorem, kt\u00f3rego dzie\u0142a znalaz\u0142y si\u0119 na <a href=\"http:\/\/www.answers.com\/topic\/on-the-threshold-of-hope\">tej p\u0142ycie<\/a> pono\u0107 nominowanej do Grammy. Jego kierunek drogi \u017cyciowej okaza\u0142 si\u0119 ca\u0142kowicie odwrotny ni\u017c u Laksa: Wsch\u00f3d. Utalentowany ogromnie syn kompozytora i skrzypka z \u017cydowskiego teatru, zadebiutowa\u0142 jako pianista w wieku 10 lat, a w dwa lata p\u00f3\u017aniej wst\u0105pi\u0142 do konserwatorium. Gdy przysz\u0142a wojna, uciek\u0142 najpierw w g\u0142\u0105b Rosji, potem do Taszkientu (ca\u0142a jego pozosta\u0142a w Polsce rodzina zgin\u0119\u0142a). Dok\u0142adnie tak\u0105 sam\u0105 drog\u0119 w tym czasie przeszli moi rodzice, wi\u0119c wiem\u00a0z opowie\u015bci, jak ci\u0119\u017cko by\u0142o prze\u017cy\u0107 &#8211; a on tworzy\u0142, co wi\u0119cej, kiedy w 1943 r. wys\u0142a\u0142 swoj\u0105 partytur\u0119 do Szostakowicza, zachwyci\u0142 go tak, \u017ce ten sprowadzi\u0142 go do Moskwy. Weinberg zamieszka\u0142 tam na sta\u0142e; Szostakowicz sta\u0142 si\u0119 jego guru. Nigdy u niego nie studiowa\u0142, ale czu\u0142 duchowe pokrewie\u0144stwo. Przyja\u017a\u0144 mi\u0119dzy nimi by\u0142a tak g\u0142\u0119boka, \u017ce gdy Weinberga uwi\u0119ziono w czasach czystek antysemickich (w\u015br\u00f3d lekarzy kremlowskich, od kt\u00f3rych to si\u0119 zacz\u0119\u0142o, by\u0142\u00a0wuj \u017cony\u00a0kompozytora, a nied\u0142ugo wcze\u015bniej zamordowano jego te\u015bcia, wybitnego aktora Solomona Michoelsa), Szostakowicz mia\u0142 odwag\u0119 napisa\u0107 w jego obronie list do samego Berii. Dopiero jednak \u015bmier\u0107 Stalina sprawi\u0142a, \u017ce Weinberg wyszed\u0142 na wolno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Jego imi\u0119 pisano tam Mojsiej. Ale Weinberg czu\u0142 si\u0119 Mieczys\u0142awem, Mietkiem, jak go zdrabniano, i w du\u017co p\u00f3\u017aniejszych latach przywr\u00f3ci\u0142 sobie polskie imi\u0119 s\u0105downie. Na \u0142o\u017cu \u015bmierci przyj\u0105\u0142&#8230; prawos\u0142awie. Kim by\u0142 &#8211; kompozytorem rosyjskim, \u017cydowskim, polskim? Wszystkim naraz. A przede wszystkim by\u0142 kompozytorem wybitnym, co odkrywamy dopiero teraz. By\u0142 te\u017c kompozytorem ogromnie p\u0142odnym, napisa\u0142 m.in. 26 symfonii, 17 kwartet\u00f3w smyczkowych, 28 sonat na r\u00f3zne instrumenty. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 &#8211; do szuflady. Jedno, z czego by\u0142 naprawd\u0119 powszechnie znany, to muzyka do s\u0142ynnego filmu <em>Lec\u0105 \u017curawie<\/em>.<\/p>\n<p>ARC Ensemble wykona\u0142 <em>Sonat\u0119 na klarnet i fortepian<\/em> oraz <em>Kwintet fortepianowy<\/em> op. 18. To jest niesamowite: w tej muzyce czuje si\u0119 wyra\u017any cie\u0144 Szostakowicza, ale jednocze\u015bnie nie ma w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce to nie Szostakowicz. Nieraz przychodzi nawet wra\u017cenie: to jest lepsze! W ka\u017cdym razie inne. Nie tak patetyczne, nie tak zjadliwe, bardziej skupione, refleksyjne, czasem ironicznie. Ale to jednocze\u015bnie muzyka bardzo mocna, bardzo na serio, bardzo podnosz\u0105ca na duchu. Muzyka przetrwania. W Polsce tego cz\u0119\u015bciowo przecie\u017c polskiego kompozytora grywa si\u0119 rzadko &#8211; Gabriel Chmura jest or\u0119downikiem jego tw\u00f3rczo\u015bci, nagra\u0142 par\u0119 p\u0142yt z kilkoma symfoniami, a w Filharmonii Narodowej wykona\u0142 kiedy\u015b <em>Symfoni\u0119 &#8222;Kwiaty polskie&#8221;<\/em> do s\u0142\u00f3w Tuwima.<\/p>\n<p>Trzeba to pozna\u0107. A do poznania jest du\u017co&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wr\u00f3ci\u0142am z niesamowitego koncertu, po kt\u00f3rym znajomi melomani zgodnym ch\u00f3rem m\u00f3wili: wstyd! Wstyd, \u017ce tego u nas si\u0119 nie zna i nie grywa. Takiej muzyki. \u017be musz\u0105 j\u0105 nam przywozi\u0107 arty\u015bci z Kanady. I to przez zupe\u0142ny przypadek: m\u0142ody polski dyrygent rozmawia\u0142 w Londynie z dziennikarzem &#8222;Independenta&#8221;; tamten opowiedzia\u0142 mu o kanadyjskim zespole ARC (z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/207"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=207"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/207\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=207"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=207"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=207"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}