
{"id":212,"date":"2008-09-16T13:57:40","date_gmt":"2008-09-16T11:57:40","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=212"},"modified":"2008-09-16T14:09:16","modified_gmt":"2008-09-16T12:09:16","slug":"dziecieca-choroba-lewicowosci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/09\/16\/dziecieca-choroba-lewicowosci\/","title":{"rendered":"Dzieci\u0119ca choroba lewicowo\u015bci"},"content":{"rendered":"<p>\u017be tak z\u0142o\u015bliwie, po leninowsku, zatytu\u0142uj\u0119. Kto za m\u0142odu nie by\u0142 socjalist\u0105, ten na staro\u015b\u0107 b\u0119dzie \u015bwini\u0105 &#8211; kto to powiedzia\u0142? Bismarck? Clemenceau? Pi\u0142sudski? (ka\u017cdemu z nich si\u0119 to zdanie przypisuje; Pi\u0142sudskiemu w wersji z buntownikiem) Niewa\u017cne. Ale je\u015bli kto\u015b przy tym pozostaje na reszt\u0119 \u017cycia? Naiwny? Temu\u017c Bismarckowi przypisuje si\u0119 jeszcze inn\u0105 wersj\u0119 powiedzonka: Kto za m\u0142odu nie by\u0142 socjalist\u0105, ten na staro\u015b\u0107 b\u0119dzie sk&#8230;synem, ale kto na staro\u015b\u0107 socjalist\u0105 pozosta\u0142, ten jest po prostu g\u0142upi.<\/p>\n<p>W Polsce, kt\u00f3ra sp\u0119dzi\u0142a kilkadziesi\u0105t lat w tzw. realnym socjalizmie, wi\u0119kszo\u015b\u0107 zgodzi si\u0119 z owym rzekomym zdaniem Bismarcka. Wiemy a\u017c za dobrze, \u017ce utopie s\u0105 nie do zrealizowania, \u017ce &#8222;wszyscy r\u00f3wni&#8221; zawsze musi oznacza\u0107 &#8222;r\u00f3wni i r\u00f3wniejsi&#8221;, bo ludzie s\u0105 tylko lud\u017ami.<\/p>\n<p>Dlatego ca\u0142a zachodnia lewicowo\u015b\u0107, te utopijne marzenia o czym\u015b, o czym nie ma si\u0119 poj\u0119cia, budzi w nas pewne politowanie. Ale je\u015bli wynika z tego dobra sztuka? Po wczorajszym \u015bwietnym koncercie z cyklem pie\u015bni <em>Voices<\/em> z 1973 r. <a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Hans_Werner_Henze\">Hansa Wernera Henze<\/a>\u00a0w rewelacyjnym wykonaniu sopranistki Victorii Simmonds, barytona Alana Oke i London Sinfonietty pod batut\u0105 Davida Athertona kolega zauwa\u017cy\u0142: no, gdyby tak oni przyjechali tu z tym ze dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 lat temu&#8230; Owszem, pami\u0119tam, jak przyje\u017cd\u017ca\u0142 tu niegdy\u015b np. Luigi Nono i jego lewicowo\u015b\u0107 po prostu denerwowa\u0142a. Ale nie przes\u0142ania\u0142a faktu, \u017ce by\u0142 on wielk\u0105 postaci\u0105.<\/p>\n<p>O Henzem s\u0142yszeli\u015bmy tu du\u017co mniej, nie by\u0142 a\u017c tak powa\u017cany w\u015br\u00f3d fanatyk\u00f3w awangardy, bo by\u0142 raczej eklektyczny. Ale jego muzyka jest \u015bwietna warsztatowo. No i pisz\u0105c te pie\u015bni do tekst\u00f3w Brechta, <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=sWiO-cns1zE&amp;feature=related\">Ho Chi Minha<\/a>, Hansa Magnusa Enzensbergera i innych znakomicie je wystylizowa\u0142, zinstrumentowa\u0142 i plastycznie odda\u0142 tre\u015b\u0107, bardzo drastyczn\u0105 czasami, bo m\u00f3wi\u0105c\u0105 np. o wi\u0119zieniu, torturach czy martwym \u017co\u0142nierzu (czasem zreszt\u0105 w do\u015b\u0107 ckliwym tonie). Niekt\u00f3re teksty, np. <em>Roses and Revolutions<\/em> Dudleya Randalla czy zamykaj\u0105cy cykl <em>Das Blumenfest<\/em> Enzensbergera, opisuj\u0105ce wizj\u0119 sielankowej porewolucyjnej utopii, w kt\u00f3rej wszyscy pisz\u0105 poezje, cho\u0107 s\u0105 nieprawdopodobnym kiczem, tak\u017ce otrzyma\u0142y wyrafinowan\u0105 opraw\u0119 muzyczn\u0105.<\/p>\n<p>Kurt Weill, z kt\u00f3rego postaci\u0105 i muzyk\u0105 z najtrudniejszego, emigracyjnego okresu zapoznali\u015bmy si\u0119 na koncercie inauguracyjnym, te\u017c nale\u017ca\u0142 do owego lewicowego nurtu, kt\u00f3ry, zw\u0142aszcza ju\u017c po wojnie, znalaz\u0142 swoje miejsce w muzyce niemieckiej (np. Karl Amadeus Hartmann czy Paul Dessau) &#8211; los jednak przeni\u00f3s\u0142 go do Stan\u00f3w Zjednoczonych, gdzie zamiast pisa\u0107 produkcyjniaki, jak Dessau w NRD, zaj\u0105\u0142 si\u0119 pisaniem hollywoodzkim, w czym by\u0142 oczywi\u015bcie \u015bwietny (te\u017c znakomity warsztatowiec!), ale utraci\u0142 w\u0142asn\u0105 osobowo\u015b\u0107 (co nie znaczy, \u017ce zachowa\u0142 j\u0105 Dessau). Jednak jeszcze w <em><a href=\"http:\/\/www.amazon.com\/Lotte-Weills-Deadly-Berlin-Theatre\/dp\/B0000029YI\">Siedmiu grzechach g\u0142\u00f3wnych<\/a><\/em>, kantacie napisanej w Pary\u017cu jako balet na zam\u00f3wienie zespo\u0142u Les Ballets 1933, daje wyraz swojej naiwnej antyameryka\u0144skiej lewicowo\u015bci. Tak, ameryka\u0144ski sen bywa\u0142 i wci\u0105\u017c bywa okrutny, ale w tym wydaniu (czyli w u\u017cytym w utworze tek\u015bcie Brechta) przypomina komunistyczne karykatury Wuja Sama. Ale muzyka te\u017c jest znakomita, a kiedy uzyskuje takich interpretator\u00f3w jak <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=Zk6itNYV8i0\">Ute Lemper<\/a> i Marc Minkowski &#8211; mo\u017ce wr\u0119cz zachwyci\u0107.<\/p>\n<p>Dzi\u015b nabrali\u015bmy ju\u017c mo\u017ce wi\u0119cej dystansu i b\u0119dziemy\u00a0na takie postawy artystyczne patrze\u0107 jak na dokument epoki. O Weillu napisz\u0119 potem jeszcze od innej strony, przy innej okazji. Wczoraj te\u017c odby\u0142 si\u0119 na Sacrum Profanum pierwszy z serii koncert\u00f3w po\u015bwi\u0119conych Stockhausenowi, ale o Stockhausenie napisz\u0119 wi\u0119cej za par\u0119 dni, po kolejnych koncertach.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u017be tak z\u0142o\u015bliwie, po leninowsku, zatytu\u0142uj\u0119. Kto za m\u0142odu nie by\u0142 socjalist\u0105, ten na staro\u015b\u0107 b\u0119dzie \u015bwini\u0105 &#8211; kto to powiedzia\u0142? Bismarck? Clemenceau? Pi\u0142sudski? (ka\u017cdemu z nich si\u0119 to zdanie przypisuje; Pi\u0142sudskiemu w wersji z buntownikiem) Niewa\u017cne. Ale je\u015bli kto\u015b przy tym pozostaje na reszt\u0119 \u017cycia? Naiwny? Temu\u017c Bismarckowi przypisuje si\u0119 jeszcze inn\u0105 wersj\u0119 powiedzonka: [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/212"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=212"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/212\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=212"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=212"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=212"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}