
{"id":2210,"date":"2012-04-23T00:53:25","date_gmt":"2012-04-22T22:53:25","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=2210"},"modified":"2012-04-23T00:53:25","modified_gmt":"2012-04-22T22:53:25","slug":"3-nmz-za-nami","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2012\/04\/23\/3-nmz-za-nami\/","title":{"rendered":"3. NM\u017b za nami"},"content":{"rendered":"<p>Po inauguracji w synagodze i dniu przerwy &#8211; trzy wieczory w Novym Kinie Praha (nie wiadomo, co w tym miejscu b\u0119dzie si\u0119 dzia\u0142o przez rok, wi\u0119c kto wie, czy nie po raz ostatni te koncerty odbywa\u0142y si\u0119 tutaj). Trzy wieczory wed\u0142ug podobnego w gruncie rzeczy schematu. Po dwa wyst\u0119py, z kt\u00f3rych pierwszy by\u0142 zwykle trudniejszy, spokojny, skupiony, a drugi &#8211; \u017cywio\u0142owy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Wszystko rozpocz\u0119\u0142o si\u0119 koncertem <em>Muzyka \u017byd\u00f3w z Jemenu<\/em> dw\u00f3ch polskich i dw\u00f3ch ameryka\u0144skich muzyk\u00f3w: Perry&#8217;ego Robinsona, Michaela Zeranga, Raphaela Rogi\u0144skiego i Wac\u0142awa Zimpla. Grali troch\u0119 na podobnym schemacie do tego, jaki Raphael kiedy\u015b zastosowa\u0142 do temat\u00f3w z Bieregowskiego, czyli temat (jeme\u0144ski) zagrany przez dwa klarnety (Perry i Wacek), z tego improwizacja i w ko\u0144cu powr\u00f3t. Ale powiem szczerze, \u017ce ja jako\u015b nie wesz\u0142am w te klimaty &#8211; Raphael p\u00f3\u017aniej t\u0142umaczy\u0142, \u017ce chodzi\u0142o o oddanie atmosfery swoistej pustki, jaka w tej muzyce jest. Podobno du\u017co lepiej to wysz\u0142o na p\u0142ycie &#8211; wyda\u0142o j\u0105 Multikulti, wi\u0119c domy\u015blam si\u0119, \u017ce do mnie dotrze. Ciekawe, czy w tej wersji\u00a0b\u0119d\u0119 to odbiera\u0107 lepiej.<\/p>\n<p>Podobny zreszt\u0105 problem mia\u0142am z wczorajszym pierwszym zespo\u0142em &#8211; Nor Cold Quartet, w kt\u00f3rym dw\u00f3ch polskich muzyk\u00f3w (Olgierd Dokalski i Wojciech Kwapisi\u0144ski), jeden izraelski (Oori Shalev) i jeden belgijski (Zeger Vanderbussche) gra\u0142o muzyk\u0119 zainspirowan\u0105 nagraniami \u017byd\u00f3w ba\u0142ka\u0144skich sprzed wieku. Sp\u00f3\u017ani\u0142am si\u0119 zreszt\u0105, bo jecha\u0142am z filharmonii, ale to, co us\u0142ysza\u0142am, te\u017c mnie nie wci\u0105gn\u0119\u0142o: czeka\u0142o si\u0119, a\u017c w ko\u0144cu co\u015b zacznie si\u0119 dzia\u0107, a zanim si\u0119 zacz\u0119\u0142o, to ju\u017c si\u0119 ko\u0144czy\u0142o. Mo\u017ce te\u017c tak mia\u0142o by\u0107.<\/p>\n<p>Dzi\u015b inna sprawa: Lena Pi\u0119kniewska z zespo\u0142em Soundcheck, kt\u00f3ry pr\u00f3buje r\u00f3\u017cnych rodzaj\u00f3w muzykowania, i zaproszonym go\u015bcinnie skrzypkiem Maciejem Filipczukiem. Program <em>Ko\u0142ysanki na wieczny sen<\/em> ma oczywistych adresat\u00f3w, zdumia\u0142o mnie wi\u0119c, \u017ce Pi\u0119kniewska \u015bpiewa\u0142a je po hebrajsku &#8211; ci, dla kt\u00f3rych by\u0142y przeznaczone, u\u017cywali jidysz, a hebrajski by\u0142 dla nich wy\u0142\u0105cznie j\u0119zykiem \u015bwi\u0119tym, w t\u00f3rym si\u0119 modlili. Troch\u0119 \u015bwiat\u0142a rzuci\u0142 komentarz, \u017ce jedna z kobiet, obecna na wy\u015bwietlanych w tle zdj\u0119ciach (przedwojenne zdj\u0119cia \u017byd\u00f3w, g\u0142\u00f3wnie zbior\u00f3wki, z \u017cycia oficjalnego i towarzyskiego), prze\u017cy\u0142a wojn\u0119 i trafi\u0142a do Izraela. Mo\u017ce wi\u0119c to dla niej, ale to te\u017c niekonsekwentne. Jedyn\u0105 ko\u0142ysank\u0119 w jidysz, do\u015b\u0107 znany tekst (w zbiorku t\u0142umacze\u0144 Ficowskiego rozpoczynaj\u0105cy si\u0119 s\u0142owami &#8222;Luli luli lu, taty nie ma tu\u2019), za\u015bpiewa\u0142 Filipczuk, z akcentem co prawda okropnym, ale za to z wielkim przej\u0119ciem, wi\u0119c wzruszaj\u0105co. Solistka te\u017c si\u0119 wzruszy\u0142a. Publiczno\u015b\u0107 &#8211; jak patrzy\u0142am &#8211; r\u00f3wnie\u017c. Melodie &#8211; nie autentyczne, lecz \u017cydowskopodobne, \u017ce tak si\u0119 wyra\u017c\u0119, by\u0142y opracowywane przez muzyk\u00f3w z lekka jazzowo.<\/p>\n<p>Teraz drugie cz\u0119\u015bci. Pierwszego wieczoru &#8211; zesp\u00f3\u0142 Kaballah, z Marsylii, ale mi\u0119dzynarodowy, wygl\u0105daj\u0105cy tak jak na <a href=\"http:\/\/www.kabbalah-music.net\/?page_id=7\">tym zdj\u0119ciu<\/a>. By\u0142o weso\u0142o i energetycznie (to, co robi\u0105, muzycy nazywaj\u0105 jidysz dada), ale w pewnym momencie odczu\u0142am jednak zbyt du\u017ce st\u0119\u017cenie cyrku i uciek\u0142am. Cho\u0107 trzeba przyzna\u0107, \u017ce s\u0105 sprawni i pomys\u0142owi.<\/p>\n<p>Jeszcze bardziej dotyczy to The Sway Machinery. Ci <a href=\"http:\/\/www.swaymachinery.com\/\">krawaciarze<\/a>, tak\u017ce nies\u0142ychanie sprawni, ale przede wszystkim muzycznie, grywaj\u0105 bardzo r\u00f3\u017cnorodny repertuar. To, co przedstawili teraz, nazwa\u0142abym <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=KzbGC-pNXQ4\">\u017cydowskim funky<\/a>. G\u0142\u00f3wny wokalista i gitarzysta Jeremiah Lockwood \u015bpiewa\u0142 albo modlitwy po hebrajsku, albo jakie\u015b enigmatyczne teksty po angielsku, kt\u00f3rych nie by\u0142am w stanie zrozumie\u0107: nowojorski akcent na\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 na \u015bpiewanie zbyt blisko mikrofonu. Ale w sumie wra\u017cenie robi\u0142o, cho\u0107 wysz\u0142am z tego zm\u0119czona decybelami.<\/p>\n<p>Dzisiejszy, fina\u0142owy wyst\u0119p by\u0142 absolutn\u0105 premier\u0105: na pro\u015bb\u0119 szefa artystycznego festiwalu Mirona Zajferta The Bester Quartet razem z zaproszonym tr\u0119baczem Tomaszem Zi\u0119tkiem zagrali cykl utwor\u00f3w opartych na tematach z Mordechaja Gebirtiga. Te melodyjne i s\u0142odkie piosenki ubierali po swojemu &#8211; albo w rytmiczne ta\u0144ce w typie latynoskim (taki \u017cydowski Piazzola), albo w efekty szmerowe i eksperymentatorskie. Mia\u0142o to sw\u00f3j wdzi\u0119k, a przede wszystkim po raz pierwszy chyba w historii tego krakowskiego zespo\u0142u wzi\u0105\u0142 on na warsztat melodie, kt\u00f3re naprawd\u0119 rozbrzmiewa\u0142y w przedwojennym Krakowie. To cieszy. Mo\u017ce b\u0119dzie z tego p\u0142yta?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Po inauguracji w synagodze i dniu przerwy &#8211; trzy wieczory w Novym Kinie Praha (nie wiadomo, co w tym miejscu b\u0119dzie si\u0119 dzia\u0142o przez rok, wi\u0119c kto wie, czy nie po raz ostatni te koncerty odbywa\u0142y si\u0119 tutaj). Trzy wieczory wed\u0142ug podobnego w gruncie rzeczy schematu. Po dwa wyst\u0119py, z kt\u00f3rych pierwszy by\u0142 zwykle trudniejszy, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2210"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2210"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2210\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2214,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2210\/revisions\/2214"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2210"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2210"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2210"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}