
{"id":2412,"date":"2012-07-10T00:04:07","date_gmt":"2012-07-09T22:04:07","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=2412"},"modified":"2012-07-11T00:37:52","modified_gmt":"2012-07-10T22:37:52","slug":"klawesynowe-rytmy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2012\/07\/10\/klawesynowe-rytmy\/","title":{"rendered":"Klawesynowe rytmy"},"content":{"rendered":"<p>Klawesyn ma to do siebie, \u017ce nie jest instrumentem sprzyjaj\u0105cym liryce, cho\u0107 i takie utwory si\u0119 zdarzaj\u0105. Ale jego ostry, szpileczkowy, szybko nikn\u0105cy\u00a0d\u017awi\u0119k predestynuje go raczej do muzyki rytmicznej, \u015bcis\u0142ej, wyrazistej. El\u017cbieta Chojnacka obok niezliczonych zas\u0142ug dla klawesynowej muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej (trudno zliczy\u0107, ile utwor\u00f3w powsta\u0142o na jej zam\u00f3wienie i z jej inspiracji) ma i t\u0119, \u017ce pokaza\u0142a, \u017ce na klawesynie mo\u017cna gra\u0107 ca\u0142kiem wsp\u00f3\u0142czesne rytmy, a nawet swingowa\u0107.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Jej recital na Ogrodach Muzycznych nie mia\u0142 tytu\u0142u, ale m\u00f3g\u0142by si\u0119 nazywa\u0107 tak, jak koncert w jednym z poni\u017cszych link\u00f3w: Rytm i emocje. Wyrazisty rytm to g\u0142\u00f3wna, uderzaj\u0105ca\u00a0cecha ka\u017cdego z wykonanych utwor\u00f3w, cho\u0107 oczywi\u015bcie w ka\u017cdym z utwor\u00f3w by\u0142o inaczej. Klawesynowy swing us\u0142yszeli\u015bmy na pocz\u0105tek w kompozycji znanego jazzmana Martiala Solala <em>Improvisation pour les cordes pinc\u00e9es<\/em> (<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=K-jWOmFvTrU\">tutaj<\/a> kawa\u0142ek; obrazek nieistotny). Urodzony w Casablance Maurice Ohana w utworze <em>Conga<\/em> zawar\u0142, wbrew sugestii tytu\u0142u, nie afryka\u0144skie, lecz jakby bardziej latynoskie rytmy (<a href=\"http:\/\/vimeo.com\/35632628\">tutaj <\/a>w innym wykonaniu, bez w\u0105tpienia gorszym).<\/p>\n<p>S\u0105 utwory, do kt\u00f3rych Chojnacka bardzo lubi wraca\u0107, i s\u0142usznie, poniewa\u017c s\u0105 bardzo udane. Np. dwa dzie\u0142a z roku 1972, kt\u00f3re pami\u0119tam jeszcze z tamtych czas\u00f3w z Warszawskiej Jesieni: Luca Ferrariego <em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=EmcWeWgGwXE&amp;feature=related\">Programme commun<\/a><\/em> oraz <em>Korwar<\/em> Fran\u00e7ois-Bernarda M\u00e2che&#8217;a<em> <\/em>(<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=e8OW4QnElDw\">tutaj<\/a> od 3&#8217;05&#8221;). Oba z ta\u015bm\u0105, ale ka\u017cdy ca\u0142kiem inny. Utw\u00f3r Ferrariego (dzi\u015b wstydliwie ukrywany jest jego pierwotny, w\u0142a\u015bciwy tytu\u0142, kt\u00f3ry brzmia\u0142 <em>Musique socialiste?<\/em> &#8211; Ferrari by\u0142 w\u00f3wczas strasznym lewakiem) opiera si\u0119 na prostym, powtarzanym rytmicznie akordzie, na kt\u00f3rego tle szaleje klawesyn.\u00a0U M\u00e2che&#8217;a wszystko jest erudycyjne i wyrafinowane (to bardzo m\u0105dry pan, obok kompozycji zajmowa\u0142 si\u0119 lingwistyk\u0105 oraz archeologi\u0105).\u00a0Tytu\u0142 oznacza antropomorficzn\u0105 drewnian\u0105 lub glinian\u0105 rze\u017ab\u0119 z Nowej Gwinei, w kt\u00f3rej przechowuje si\u0119 czaszk\u0119 nieboszczyka. Pocz\u0105tkowo d\u017awi\u0119ki\u00a0klawesynowe przemieszane s\u0105 z\u00a0tekstem wypowiadanym w afryka\u0144skim j\u0119zyku xhosa, w kt\u00f3rym &#8222;klaszcz\u0105ce&#8221; sp\u00f3\u0142g\u0142oski nadaj\u0105 mu rytm; potem odzywaj\u0105 si\u0119 \u017caby i egzotyczne ptaki, wreszcie i tu zaczyna si\u0119 narastanie regularnego rytmu.<\/p>\n<p>Ca\u0142kiem inny rytm, du\u017co wolniejszy, ale wprawiaj\u0105cy w trans, pojawi\u0142 si\u0119 w utworze Graciane Finzi <em>Espressivo<\/em>, kt\u00f3rego niestety nie znalaz\u0142am na tubie, ale wyobra\u017amy sobie utw\u00f3r zainspirowany <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=Ge35Qjhvj9M&amp;feature=related\">tym preludium<\/a>,\u00a0opieraj\u0105cy si\u0119 na tych samych akordach w\u00a0akompaniamencie, z dysonansowymi pasa\u017cykami i na\u0142o\u017ceniem z lekka rozstrojonego d\u017awi\u0119ku klawesynu, ale rozbrzmiewaj\u0105cego z ta\u015bmy. W sumie niesamowity, oniryczny klimat.\u00a0Nast\u0119puj\u0105ce po nim jedyne na tym koncercie prawykonanie, <em>Folk!!!<\/em> R\u00e9gisa Campo, by\u0142o utworkiem lekkim, przypominaj\u0105cym nasze swojskie oj dana dana. Wreszcie na koniec <em>Phrygian Tucket<\/em> Stevena Montague, Amerykanina w Londynie (kt\u00f3ry przejazdem studiowa\u0142 w Warszawie) &#8211; kolejny przyk\u0142ad <em>repetitive music<\/em>, kt\u00f3ry mo\u017cna te\u017c po staro\u015bwiecku nazwa\u0107 toccat\u0105. Na bis nie zabrak\u0142o ta\u0144ca &#8211; z okazji 20. rocznicy \u015bmierci Piazzolli by\u0142 co prawda nie Piazzolla, ale tango, kt\u00f3re swego czasu Chojnacka zam\u00f3wi\u0142a u Ohany: <em>So Tango, In memoriam Carlos Gardel<\/em>. Bardzo czepliwe, wci\u0105\u017c je sobie nuc\u0119, niestety te\u017c nie mog\u0142am znale\u017a\u0107 nagrania.<\/p>\n<p>W sumie znakomity recital, a artystka w \u015bwietnej formie, co bardzo cieszy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Klawesyn ma to do siebie, \u017ce nie jest instrumentem sprzyjaj\u0105cym liryce, cho\u0107 i takie utwory si\u0119 zdarzaj\u0105. Ale jego ostry, szpileczkowy, szybko nikn\u0105cy\u00a0d\u017awi\u0119k predestynuje go raczej do muzyki rytmicznej, \u015bcis\u0142ej, wyrazistej. El\u017cbieta Chojnacka obok niezliczonych zas\u0142ug dla klawesynowej muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej (trudno zliczy\u0107, ile utwor\u00f3w powsta\u0142o na jej zam\u00f3wienie i z jej inspiracji) ma i t\u0119, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2412"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2412"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2412\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2417,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2412\/revisions\/2417"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2412"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2412"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2412"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}