
{"id":245,"date":"2008-11-21T01:54:18","date_gmt":"2008-11-21T00:54:18","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=245"},"modified":"2008-11-21T10:38:09","modified_gmt":"2008-11-21T09:38:09","slug":"dwie-twarze-pendereckiego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/11\/21\/dwie-twarze-pendereckiego\/","title":{"rendered":"Dwie twarze Pendereckiego"},"content":{"rendered":"<p>Od dzi\u015b do niedzieli w Warszawie niez\u0142a porcja muzyki Pendereckiego. W Krakowie te\u017c w ramach Festiwalu Muzyki Polskiej by\u0142 jego koncert monograficzny (jakby kto pyta\u0142, to kompozytor by\u0142 obecny i by\u0142o mi\u0142o; jest tam taka dziwna sytuacja, \u017ce miasto za nim nie przepada, a \u015brodowisko muzyczne nosi go na r\u0119kach, bo wie, ile mu zawdzi\u0119cza), a za tydzie\u0144 w Katowicach NOSPR robi festiwal po\u015bwi\u0119cony obu naszym 75-letnim jubilatom &#8211; Pendereckiemu i G\u00f3reckiemu. Tam dzieje si\u0119 to tamtejszymi, wr\u0119cz \u015bl\u0105skimi si\u0142ami (z ma\u0142ymi wyj\u0105tkami w kwestii solist\u00f3w). Tu s\u0105 mi\u0119dzynarodowe s\u0142awy-przyjaciele kompozytora, m.in. klarnecista Michel Lethiec, altowioli\u015bci Tabea Zimmermann\u00a0i Grigorij \u017byslin, skrzypek Julian Rachlin, waltornista Radovan Vlatkovi\u0107&#8230; B\u0119dzie jedno prawykonanie (Shanghai Quartet wykona <em>III Kwartet smyczkowy<\/em>) i par\u0119 pierwszych wykona\u0144 w Polsce.<\/p>\n<p>No i oczywi\u015bcie zacz\u0119\u0142y si\u0119 przez pras\u0119 przewala\u0107 z\u0142o\u015bliwo\u015bci. Kuriozalny, jak zwykle, jest <a href=\"http:\/\/www.dziennik.pl\/kultura\/article268145\/Wirtuozi_zloza_hold_Penderecjuszowi.html\">tekst<\/a> w &#8222;Dzienniku&#8221;. Insynuuje si\u0119 tu Pendereckiemu mistrzostwo autokreacji. Prawda jest taka, \u017ce akurat Penderecki jest od takich chwyt\u00f3w najdalszy. Jest zupe\u0142nie normalnym, bezpo\u015brednim\u00a0cz\u0142owiekiem bez cienia zad\u0119cia, nie przepada za wrzaw\u0105 wok\u00f3\u0142 siebie, jest w gruncie rzeczy kameralny, a nawet bywa samotnikiem &#8211; jak ka\u017cdy kompozytor poch\u0142oni\u0119ty swoj\u0105 robot\u0105. Mia\u0142 po prostu w swoim czasie wielkiego nosa.\u00a0I wielkie szcz\u0119\u015bcie: pocz\u0105tki jego\u00a0prawdziwie indywidualnej tw\u00f3rczo\u015bci\u00a0przypad\u0142y na czas odwil\u017cy, czas, kiedy wreszcie mo\u017cna by\u0142o rozwin\u0105\u0107 artystyczne skrzyd\u0142a i kiedy wiele jeszcze by\u0142o do odkrycia. Jego utwory z czas\u00f3w awangardy maj\u0105 tak intensywn\u0105 m\u0142odzie\u0144cz\u0105 energi\u0119, s\u0105 tak logicznie skonstruowane i ujmuj\u0105ce zwi\u0119z\u0142o\u015bci\u0105, \u017ce wci\u0105\u017c wywieraj\u0105 ogromne wra\u017cenie. Na koncercie inauguracyjnym warszawskiego festiwalu najbardziej mo\u017ce atrakcyjnym punktem programu by\u0142 pierwszy: <em>Polimorfia<\/em> z 1961 roku, skomponowana w chwil\u0119 po pami\u0119tnym <em>Trenie<\/em> i w\u0142a\u015bciwie r\u00f3wnie pami\u0119tna (<em>Tren<\/em> za\u015b zagrano w\u0142a\u015bnie w Krakowie, zestawiaj\u0105c go z <em>IV Symfoni\u0105<\/em> z 1989 r.). Tak\u017ce <em>Capriccio<\/em> na skrzypce i orkiestr\u0119 (1967) przypomina\u0142o ten okres;<em> I Symfonia<\/em> (1973) pochodzi z czasu przej\u015bciowego, gdy kompozytor jeszcze operowa\u0142 awangardowymi \u015brodkami, ale ju\u017c w bardziej klasycznej formie, natomiast d\u0142ugi <em>I Koncert skrzypcowy<\/em> (1977) w znakomitym wykonaniu m\u0142odej niemieckiej skrzypaczki Viviane Hagner by\u0142 ju\u017c \u015bwiadectwem ca\u0142kowitego zwrotu w stron\u0119 tradycji.<\/p>\n<p>W sumie w programie tego festiwalu przewa\u017caj\u0105 utwory z lat p\u00f3\u017aniejszych. Ja jednak uwa\u017cam, \u017ce Penderecki zostanie zapami\u0119tany w\u0142a\u015bnie dzi\u0119ki tym m\u0142odzie\u0144czym dzie\u0142om, tak \u015bmia\u0142o tworz\u0105cym co\u015b, czego wcze\u015bniej nie by\u0142o. Przez lata by\u0142 pierwszy, przeciera\u0142 szlaki, otwiera\u0142 drzwi. Nie mam absolutnie \u017cadnych w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce w historii si\u0119\u00a0trwale zapisze, ale w\u0142a\u015bnie przede wszystkim tymi dzie\u0142ami, no i pierwszymi z serii wielkich form: <em>Pasj\u0105<\/em>, <em>Jutrzni\u0105<\/em>, <em>Magnificatem<\/em>. Pewnie te\u017c p\u00f3\u017aniejszymi, cho\u0107 ja ich osobi\u015bcie nie powa\u017cam, pocz\u0105wszy od <em>Te Deum<\/em> (1979-80). Osobno rozpatrywa\u0142abym opery, z kt\u00f3rych najbardziej ceni\u0119 <em>Diab\u0142y z Loudun<\/em> i <em>Kr\u00f3la Ubu<\/em> (tego ostatniego jako pastisz); z utworami instrumentalnymi jest r\u00f3\u017cnie, ale og\u00f3lnie w stosunku do tw\u00f3rczo\u015bci Pendereckiego od 1980 r. odnosz\u0119 wra\u017cenie, \u017ce w jakim\u015b sensie zatrzyma\u0142a si\u0119, cho\u0107 si\u0119 rozwija, a <em>Siedem bram Jerozolimy<\/em> czy <em>Pie\u015bni przemijania<\/em>\u00a0wr\u0119cz chwilami lubi\u0119. Natomiast w <em>Credo<\/em> czy <em>Koncercie fortepianowym<\/em> uwa\u017cam, \u017ce jednak przekroczy\u0142 granice dobrego smaku. To ju\u017c zreszt\u0105 rzecz gustu, ale jedno jest pewne: tak, Penderecki przed 1980 rokiem wni\u00f3s\u0142 do muzyki bardzo wiele nowego.<\/p>\n<p>Dzi\u015b ma do tych czas\u00f3w stosunek z lekka nostalgiczny, troch\u0119 z zazdro\u015bci\u0105 wspomina dawnego siebie, tak pewnego i zdecydowanego, rzucaj\u0105cego na papier \u015bmia\u0142o i szybko kolejne obrazoburcze utwory. Teraz pisze powoli, z licznymi wariantami, d\u0142ugo wybiera te w\u0142a\u015bciwe. I, w pe\u0142ni \u015bwiadomie, zamyka si\u0119 w swoim w\u0142asnym \u015bwiecie. Z naszego wywiadu w papierowej &#8222;Polityce&#8221; wypad\u0142o zdanie: &#8222;Tyle muzyki w \u017cyciu s\u0142ysza\u0142em, \u017ce ju\u017c wi\u0119cej s\u0142ucha\u0107 nie musz\u0119&#8221;. Pisze tak, jak umie i chce teraz. Wypracowa\u0142 sobie t\u0119 pozycj\u0119 w\u0142a\u015bnie w tych szalonych latach sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych, kiedy to dla \u015bwiata sta\u0142 si\u0119 synonimem nowoczesno\u015bci i zacz\u0105\u0142 otrzymywa\u0107 mas\u0119 zam\u00f3wie\u0144. Zamawiaj\u0105cy zacz\u0119li umawia\u0107 si\u0119 z jednym Pendereckim, dzi\u015b wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105 z drugim&#8230;<\/p>\n<p>Ale bez w\u0105tpienia dla tzw. szerokiej publiczno\u015bci ten drugi jest \u0142atwiejszy do s\u0142uchania.<\/p>\n<p>Oto z wczesnego okresu\u00a0<em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=tNRKkXFXDrI&amp;feature=related\">Anaklasis<\/a><\/em>,\u00a0<em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=uzOb3UhPmig&amp;feature=related\">Tren<\/a><\/em>, kawa\u0142ek\u00a0<em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=JwUZao6pokM&amp;feature=related\">II Kwartetu smyczkowego<\/a><\/em>\u00a0i <em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=t9d8OopJrhg&amp;feature=related\">De natura sonoris 2<\/a><\/em>.\u00a0Z okresu &#8222;przej\u015bciowego&#8221; <em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=tOTQ9TVkG98&amp;feature=related\">Przebudzenie Jakuba<\/a><\/em>, kawa\u0142eczek <em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=2QLdbCQhzfI&amp;feature=related\">Jutrzni<\/a><\/em>, a tu z p\u00f3\u017aniejszych czas\u00f3w &#8211; kawa\u0142ek <em><a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=f77QWLEkmNw&amp;feature=related\">Polskiego Requiem<\/a><\/em> (jak kto ma ochot\u0119, jest du\u017co wi\u0119cej przyk\u0142ad\u00f3w na YouTubie), <em>Siedem bram Jerozolimy<\/em> <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=R1MnwZ5p7Y0&amp;feature=related\">tutaj<\/a>, <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=DflD3SsizY4&amp;feature=related\">tutaj<\/a> i <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=jSuUVDe6OO0&amp;feature=related\">tutaj<\/a>.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Od dzi\u015b do niedzieli w Warszawie niez\u0142a porcja muzyki Pendereckiego. W Krakowie te\u017c w ramach Festiwalu Muzyki Polskiej by\u0142 jego koncert monograficzny (jakby kto pyta\u0142, to kompozytor by\u0142 obecny i by\u0142o mi\u0142o; jest tam taka dziwna sytuacja, \u017ce miasto za nim nie przepada, a \u015brodowisko muzyczne nosi go na r\u0119kach, bo wie, ile mu zawdzi\u0119cza), [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/245"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=245"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/245\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=245"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=245"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=245"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}