
{"id":2711,"date":"2012-11-11T00:37:22","date_gmt":"2012-11-10T23:37:22","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=2711"},"modified":"2022-10-08T22:05:36","modified_gmt":"2022-10-08T20:05:36","slug":"klecki-kompozytor-lodzianin","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2012\/11\/11\/klecki-kompozytor-lodzianin\/","title":{"rendered":"Klecki, kompozytor, \u0142odzianin"},"content":{"rendered":"<p>Pawe\u0142 Klecki, dla \u015bwiata Paul Kletzki, znany jest powszechnie jako wielki dyrygent, jeden z gigant\u00f3w. Zapomniany przez wiele lat by\u0142 fakt, \u017ce by\u0142 on r\u00f3wnie\u017c kompozytorem. Na festiwalu Tansman 2012 przypomniano w\u0142a\u015bnie nie tylko to, ale i fakt, \u017ce by\u0142 \u0142odzianinem. A jego \u017cycie mog\u0142oby stanowi\u0107 podstaw\u0119 niejednego scenariusza filmowego.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Z patronem festiwalu mia\u0142 wiele wsp\u00f3lnego. Za m\u0142odu przyja\u017anili si\u0119 we trzech &#8211; trzecim by\u0142 Julian Tuwim. Ich rodziny si\u0119 dobrze zna\u0142y, ojcowie zapewne wsp\u00f3\u0142pracowali: ojciec Tansmana zajmowa\u0142 si\u0119 handlem na wielk\u0105 skal\u0119, ojciec Tuwima pracowa\u0142 w banku, a ojciec Kleckiego w kantorze. Trzech m\u0142odych zdolnych, kt\u00f3rych rodziny przezwa\u0142y trzema muszkieterami, pojecha\u0142o na studia do Warszawy, gdzie wsp\u00f3lnie wynajmowali mieszkanie. Aleksander i Julian studiowali prawo, Pawe\u0142 &#8211; filozofi\u0119. Ale nied\u0142ugo rozjechali si\u0119 w r\u00f3\u017cne strony \u015bwiata. Ju\u017c na zawsze&#8230;<\/p>\n<p>To znaczy Tuwim zosta\u0142 w Polsce, ale, jak wiadomo, podczas wojny tak\u017ce Polsk\u0119 opu\u015bci\u0142, by jednak po niej powr\u00f3ci\u0107. Tansman wyjecha\u0142 najwcze\u015bniej, zaraz po tym, jak po potr\u00f3jnym wygraniu pierwszego konkursu kompozytorskiego w powojennej Polsce sta\u0142 si\u0119 ofiar\u0105 antysemickiej nagonki. W Pary\u017cu, jak wiadomo, szybko zrobi\u0142 nale\u017cn\u0105 jego talentowi karier\u0119. Klecki za\u015b nied\u0142ugo potem pojecha\u0142 do Berlina, gdzie sta\u0142 si\u0119 pupilem samego Furtw\u00e4nglera. Chwalony by\u0142 nie tylko jako dyrygent, ale tak\u017ce jako obiecuj\u0105cy kompozytor. P\u00f3ki do w\u0142adzy nie doszed\u0142 pewien typ z w\u0105sikiem.<\/p>\n<p>Jak\u0105 muzyk\u0119 pisa\u0142 Klecki? Bardzo z tradycji niemieckiej: s\u0142ycha\u0107 w niej neoromantyczne odd\u017awi\u0119ki Brahmsa, Mahlera. Ale te\u017c echa modernizmu czy ekspresjonizmu. Trudno jednoznacznie okre\u015bli\u0107 stylistyk\u0119, jest to swego rodzaju eklektyzm, ale niezwykle sp\u00f3jny. No, co tu du\u017co gada\u0107 &#8211; pi\u0119kny przyk\u0142ad <em>entartete Musik<\/em>. Wydawnictwo Simrock nie tylko zniszczy\u0142o jego partytury, ale nawet roztopi\u0142o matryce, \u017ceby nie mo\u017cna by\u0142o ich odtworzy\u0107. I tu nast\u0119puje kolejna filmowa historia. Klecki przenosi si\u0119 do W\u0142och, osiedla si\u0119 blisko mediola\u0144skiej La Scali i kontynuuje karier\u0119. Ale i tu w\u0142adz\u0119 zdobywa kolejny niesympatyczny typ. I zn\u00f3w trzeba by\u0142o wyje\u017cd\u017ca\u0107. Ostatecznie przechowa\u0142 si\u0119 w neutralnej Szwajcarii. Co by\u0142o dalej, wiadomo.<\/p>\n<p>Nie wiadomo by\u0142o tylko jednego: czy jakie\u015b kompozycje Kleckiego si\u0119 zachowa\u0142y. On sam przesta\u0142 pisa\u0107 od 1942 r,, podzielaj\u0105c pogl\u0105d Theodora W. Adorno (tak\u017ce swego czasu tw\u00f3rcy), \u017ce po Szoa niemo\u017cliwa jest tw\u00f3rczo\u015b\u0107 artystyczna. Trudno si\u0119 dziwi\u0107: hitlerowcy wymordowali ca\u0142\u0105 jego rodzin\u0119 w Polsce. M\u00f3wi\u0142 wi\u0119c, \u017ce jego tw\u00f3rczo\u015b\u0107 ju\u017c nie istnieje, \u017ce zosta\u0142a spalona. Ale, jak si\u0119 okaza\u0142o, by\u0142o inaczej. Gdy burzono budynek, w kt\u00f3rym niegdy\u015b mieszka\u0142 w Mediolanie, odnaleziono metalow\u0105 skrzynk\u0119 i odes\u0142ano mu j\u0105 do Szwajcarii, gdzie\u015b bodaj w latach 60. On przemilcza\u0142 to odkrycie, konsekwentnie udaj\u0105c, \u017ce jego tw\u00f3rczo\u015b\u0107 ju\u017c nie istnieje. Dopiero po jego \u015bmierci odkryto te utwory. Poma\u0142u wychodz\u0105 na \u015bwiat\u0142o dzienne.<\/p>\n<p>Andrzej Wendland, szef festiwalu tansmanowskiego, zadeklarowa\u0142, \u017ce b\u0119dzie si\u0119 stara\u0107 o wykonanie jego wi\u0119kszych dzie\u0142. Tymczasem wykonano trzy utwory kameralne. Znakomicie zagra\u0142 <em>Sonat\u0119 D-dur na fortepian i skrzypce<\/em> \u0141ukasz B\u0142aszczyk, a Urszula Kryger za\u015bpiewa\u0142a dwa cykle pie\u015bni; by\u0142o te\u017c trio (we wszystkich utworach uczestniczy\u0142 pianista Adam Manijak, bardzo zainteresowany tematem &#8211; nawet napisa\u0142 tekst do programu &#8211; ale niestety zbyt wycofany w rol\u0119 akompaniatora, cho\u0107 tu w\u0142a\u015bnie przyda\u0142aby si\u0119 drapie\u017cno\u015b\u0107 i wyrazisto\u015b\u0107). Rzeczywi\u015bcie trudno okre\u015bli\u0107 styl Kleckiego. Ale uderzaj\u0105ca\u00a0 jest\u00a0moc tej\u00a0muzyki i bezsprzecznie wysoka jako\u015b\u0107. Co znamienne, cz\u0119sto powraca nastr\u00f3j opisywany przez kompozytora wprost:<em> lugubre<\/em>, czyli ponuro. Przeczucia?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pawe\u0142 Klecki, dla \u015bwiata Paul Kletzki, znany jest powszechnie jako wielki dyrygent, jeden z gigant\u00f3w. Zapomniany przez wiele lat by\u0142 fakt, \u017ce by\u0142 on r\u00f3wnie\u017c kompozytorem. Na festiwalu Tansman 2012 przypomniano w\u0142a\u015bnie nie tylko to, ale i fakt, \u017ce by\u0142 \u0142odzianinem. A jego \u017cycie mog\u0142oby stanowi\u0107 podstaw\u0119 niejednego scenariusza filmowego.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2711"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2711"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2711\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10364,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2711\/revisions\/10364"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2711"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2711"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2711"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}