
{"id":28,"date":"2007-08-03T00:15:56","date_gmt":"2007-08-02T22:15:56","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=28"},"modified":"2007-09-07T19:23:29","modified_gmt":"2007-09-07T17:23:29","slug":"cest-triste-la-vie-dartiste","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2007\/08\/03\/cest-triste-la-vie-dartiste\/","title":{"rendered":"C&#8217;est triste, la vie d&#8217;artiste"},"content":{"rendered":"<p>Jak p\u0142odnym dla nas tematem okaza\u0142a si\u0119 muzyka w filmach i, og\u00f3lnie rzecz bior\u0105c, muzyka u\u017cytkowa! Jak pisze zreszt\u0105 <strong>Andrzej Szyszkiewicz<\/strong>, muzyka zawsze by\u0142a s\u0142u\u017cebna i nic w tym drugoplanowego ani zdro\u017cnego. <strong>Jacobsky<\/strong> idzie jeszcze dalej: muzyka co prawda \u015bwietnie potrafi radzi\u0107 sobie sama (ja dodam: je\u015bli jest dobra), ale &#8222;uwielbia odwiedza\u0107 artystycznych s\u0105siad\u00f3w i wchodzi\u0107 z nimi w intymne zwi\u0105zki&#8221;. Tak\u017ce, jak m\u00f3wili\u015bmy, ta wybitna. A <strong>Mi\u015b 2<\/strong> dodaje jeszcze: &#8222;Film potrafi muzyk\u0119 \u015bwietnie promowa\u0107.  (&#8230;) A wielkie produkcje o wybitnych kompozytorach potrafi\u0105 na pewno zach\u0119ci\u0107 do zag\u0142\u0119bienia si\u0119 w ich tw\u00f3rczo\u015b\u0107&#8221;.<br \/>\nEj\u017ce, czy zawsze? Bo filmy o kompozytorach, jak w og\u00f3le filmy o artystach, bywaj\u0105 bardzo r\u00f3\u017cnej jako\u015bci. Czasem s\u0105 przyrz\u0105dzone w taki spos\u00f3b, \u017ce mog\u0105 raczej odstraszy\u0107&#8230;<\/p>\n<p><!--more--><br \/>\nWszystko zale\u017cy, czy do robienia muzyczno-filmowej biografii zabiera si\u0119 cz\u0142owiek muzykalny. Koronnym przyk\u0142adem b\u0119dzie tu oczywi\u015bcie &#8222;Amadeusz&#8221; Formana. Co by nie m\u00f3wi\u0107 o wizji postaci Mozarta, wzi\u0119tej z Petera Schafera i jeszcze wyjaskrawionej (kiedy obejrza\u0142am film wiele lat temu po raz pierwszy, oburzy\u0142am si\u0119, \u017ce re\u017cyser robi z mojego ukochanego idiot\u0119), trzeba przyzna\u0107, \u017ce robota jest tu wspania\u0142a: muzyka wsp\u00f3\u0142gra z ka\u017cdym fragmentem filmu, zawsze jest dobrana idealnie, no, a scena dyktowania &#8222;Requiem&#8221;, mimo \u017ce jest jak najdalsza od historycznej prawdy, przesz\u0142a do historii &#8211; i s\u0142usznie. Forman po prostu s\u0142yszy.<br \/>\nMa te\u017c s\u0142uszno\u015b\u0107 taki re\u017cyser, kt\u00f3ry za muzyk\u0105 idzie, za jej nastrojem, g\u0142\u0119bi\u0105. Tak post\u0105pi\u0142 Alain Corneau, kr\u0119c\u0105c &#8222;Wszystkie poranki \u015bwiata&#8221;, najwspanialszy chyba film o muzyce i muzykach &#8211; mistrzach gamby (M. de Sainte Colombe i Marin Marais), a raczej mistrzu i uczniu, ale te\u017c o mi\u0142o\u015bci i nieczu\u0142o\u015bci, z kt\u00f3rej rodzi si\u0119 tragedia. A wszystko w rytm d\u017awi\u0119k\u00f3w przepi\u0119knych i przesmutnych.<br \/>\nAle czy wszystko musi by\u0107 na serio? Genialne s\u0105 dla mnie filmy o kompozytorach Kena Russella:  &#8222;Kochankowie muzyki&#8221; (o Czajkowskim), &#8222;Mahler&#8221;, &#8222;Lisztomania&#8221; &#8211; zupe\u0142nie zwariowane (zw\u0142aszcza drugi i trzeci z wymienionych), sprowadzaj\u0105ce wiele szczeg\u00f3\u0142\u00f3w kompozytorskich \u017cyciorys\u00f3w do absurdu, ale \u0142\u0105cz\u0105ce je z muzyk\u0105 tak trafnie, \u017ce te wizje pozostaj\u0105 z widzem na sta\u0142e. Nie zapomn\u0119 sceny, kiedy Mahler chcia\u0142 si\u0119 odosobni\u0107 w domku na jeziorze (do kt\u00f3rego sz\u0142o si\u0119 k\u0142adk\u0105), ale ka\u017cdy d\u017awi\u0119k mu przeszkadza\u0142 &#8211; i jednocze\u015bnie mimo to ka\u017cdy z tych d\u017awi\u0119k\u00f3w uk\u0142ada\u0142 mu si\u0119 w g\u0142owie w now\u0105 symfoni\u0119! Albo Czajkowski graj\u0105cy pocz\u0105tek Koncertu b-moll &#8211; dziko\u015b\u0107, z jak\u0105 rzuca si\u0119 na klawiatur\u0119, pozwala zrozumie\u0107, dlaczego na Zachodzie ta muzyka wywo\u0142a\u0142a szok: takich dzikus\u00f3w jeszcze nie by\u0142o. A rozbrajaj\u0105cy obrazek II cz\u0119\u015bci koncertu: pianista-kompozytor graj\u0105c sielankowy temat wspomina rodzinne strony, lasek brzozowy i rozmowy z ukochan\u0105 siostr\u0105, a egzaltowana dama na sali wyobra\u017ca sobie, jak kompozytor otula j\u0105 futrem i wprowadza do powozu&#8230; Z kolei pomys\u0142 pokazania Liszta jako gwiazdora lat siedemdziesi\u0105tych te\u017c by\u0142 \u015bwietny &#8211; dziewi\u0119tnastowieczni wirtuozi w swej ekspresji i w rodzaju popularno\u015bci, jak\u0105 si\u0119 cieszyli, nie tak wiele si\u0119 od tego typu idoli r\u00f3\u017cnili.<br \/>\nAle film niemuzykalny o muzyku &#8211; to rzecz straszna. &#8222;The Immortal Beloved&#8221; o Beethovenie, w Polsce wy\u015bwietlany nie wiedzie\u0107 czemu jako &#8222;Wieczna mi\u0142o\u015b\u0107&#8221; (cho\u0107 chodzi\u0142o o nie\u015bmierteln\u0105 ukochan\u0105), zrealizowany przez niejakiego Bernarda Rose, jest przyk\u0142adem nie tylko koszmarnego kiczu (zw\u0142aszcza pointa jest po prostu powalaj\u0105ca), ale i kompletnej amatorszczyzny, nie tylko dlatego, \u017ce kiedy kompozytor spaceruje po parku w Wiedniu, nagle zza w\u0119g\u0142a ukazuje si\u0119 praska katedra \u015bw. Wita. Tak\u017ce dlatego, \u017ce utwory Beethovena poci\u0119te s\u0105 niemi\u0142osiernie, pod\u0142o\u017cone g\u0142upio i ucinane na chybi\u0142 trafi\u0142. (Za to do\u015b\u0107 mi\u0142o mnie rozczarowa\u0142 film Agnieszki Holland &#8222;Kopia mistrza&#8221;, obawia\u0142am si\u0119, \u017ce b\u0119dzie du\u017co gorzej &#8211; cho\u0107 pomys\u0142, by z Beethovenem pracowa\u0142a m\u0142oda kopistka, jest ma\u0142o realistyczny). Z podobnych powod\u00f3w koszmarem jest film Antczak\u00f3w o Chopinie &#8222;Pragnienie mi\u0142o\u015bci&#8221; (ja go przezwa\u0142am na prywatny u\u017cytek &#8222;pragnienie md\u0142o\u015bci&#8221;), z nieszcz\u0119snym Adamczykiem i biedn\u0105 Stenk\u0105 miotaj\u0105c\u0105 si\u0119 po ekranie. Ju\u017c wol\u0119 angielski &#8222;Impromptu&#8221; (bez sensu t\u0142umaczony w Polsce jako &#8222;Improwizacja&#8221;) z zabawnie gapiowatym Hughiem Grantem jako Chopinem &#8211; przynajmniej ma cie\u0144 poczucia humoru.<br \/>\nOsobny rozdzia\u0142 stanowi\u0105 filmy o muzykach fikcyjnych. I tu te\u017c jako\u015b\u0107 bywa r\u00f3\u017cna. S\u0105 filmy oparte na pomys\u0142ach mo\u017ce pretensjonalnych, ale maj\u0105cych swoisty wdzi\u0119k (no i muzykalne), jak kiczowate nieco &#8222;Purpurowe skrzypce&#8221; Francois Girarda o dramatycznej historii jednego instrumentu czy &#8222;1900: cz\u0142owiek legenda&#8221; Giuseppe Tornatore o tajemniczym, a genialnym piani\u015bcie jazzowym wychowanym na statku. Natomiast koszmarem jest dla mnie &#8222;Fortepian&#8221; Jane Campion ze straszn\u0105 muzyk\u0105 Nymana i idiotycznym pomys\u0142em fabularnym; podobne wra\u017cenie budzi we mnie &#8222;Dotkni\u0119cie r\u0119ki&#8221; Zanussiego, gdzie dwie rzeczy s\u0105 dla mnie szczeg\u00f3lnie niesmaczne: pomys\u0142, jak w starym kompozytorze wywo\u0142a\u0107 ch\u0119\u0107 do tworzenia, i hucpiarski pomys\u0142 Kilara, kt\u00f3ry jako &#8222;najgenialniejszy utw\u00f3r wszech czas\u00f3w&#8221; wykorzystuje w\u0142asny &#8222;Exodus&#8221;. No i, w tej samej kategorii, &#8222;Niebieski&#8221; Kie\u015blowskiego &#8211; \u017cona z kochankiem ko\u0144czy &#8222;Symfoni\u0119 dla zjednoczonej Europy&#8221; zmar\u0142ego m\u0119\u017ca, tworz\u0105c (r\u0119kami Preisnera) dzie\u0142o o potencjale bana\u0142u, przy kt\u00f3rym Rubik mo\u017ce si\u0119 schowa\u0107&#8230;<br \/>\nEch, u\u017cy\u0142am sobie. Nareszcie! A teraz id\u0119 ogl\u0105da\u0107 &#8222;Kobr\u0119&#8221; \ud83d\ude06 <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jak p\u0142odnym dla nas tematem okaza\u0142a si\u0119 muzyka w filmach i, og\u00f3lnie rzecz bior\u0105c, muzyka u\u017cytkowa! Jak pisze zreszt\u0105 Andrzej Szyszkiewicz, muzyka zawsze by\u0142a s\u0142u\u017cebna i nic w tym drugoplanowego ani zdro\u017cnego. Jacobsky idzie jeszcze dalej: muzyka co prawda \u015bwietnie potrafi radzi\u0107 sobie sama (ja dodam: je\u015bli jest dobra), ale &#8222;uwielbia odwiedza\u0107 artystycznych s\u0105siad\u00f3w i [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=28"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=28"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=28"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=28"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}