
{"id":303,"date":"2009-03-07T23:14:15","date_gmt":"2009-03-07T22:14:15","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=303"},"modified":"2009-03-07T23:14:15","modified_gmt":"2009-03-07T22:14:15","slug":"obrona-damazego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2009\/03\/07\/obrona-damazego\/","title":{"rendered":"Obrona Damazego"},"content":{"rendered":"<p><em>Ach! muzyka to cudo, cieszy, poi, wzruszy.<br \/>\nNie da nas ow\u0142adn\u0105\u0107 nud\u0105, ona rajem duszy.<br \/>\nTo uczucia maluje, to w nas zapa\u0142 budzi,<br \/>\nOna uszlachetnia ludzi, z ni\u0105 rozkoszy czas!<\/em><\/p>\n<p>To taka dygresja nietypowo na pocz\u0105tek: co to jest? Ot\u00f3\u017c &#8211; kawa\u0142ek tekstu <em>Mazura<\/em> ze <em>Strasznego dworu<\/em>. Zwykle ma si\u0119 w pami\u0119ci uk\u0142ady taneczne, a\u00a0s\u0142owa nie czepiaj\u0105 si\u0119 ucha. A nie ma\u00a0ich w dost\u0119pnych tekstach libretta (sprawdzi\u0142am nie tylko w necie, ale i w programie jednej z warszawskich premier, bo Opera Narodowa ma dobry zwyczaj drukowa\u0107 pe\u0142ne teksty librett). No to ju\u017c wiemy, od czego jest muzyka, gdyby\u015bmy mieli w\u0105tpliwo\u015bci. Zw\u0142aszcza podoba mi si\u0119 pomys\u0142, \u017ce poi&#8230; (Wiem, wiem, tu raczej chodzi o upajanie si\u0119, nie o upijanie, ale po\u017cartowa\u0107 nie mo\u017cna?)<\/p>\n<p>To teraz ju\u017c zgodnie z tytu\u0142em. Nie b\u0119d\u0119 tu pisa\u0107 recenzji spektaklu, na kt\u00f3rego premierze\u00a0by\u0142am w pi\u0105tek we Wroc\u0142awiu, bo i tak napisz\u0119 j\u0105 do papierowego wydania &#8222;Polityki&#8221;. Ale zatrzymam si\u0119 na jednym, moim zdaniem bardzo ciekawym szczeg\u00f3le, zwi\u0105zanym z osob\u0105 re\u017cysera i jego widzeniem <em>Strasznego dworu<\/em>. Ot\u00f3\u017c Laco Adamik, jak ju\u017c wspomina\u0142am,\u00a0jest S\u0142owakiem i mo\u017ce dlatego, jako cz\u0142owiek niezale\u017cny od czaru kontusza,\u00a0od paru lat wci\u0105\u017c dostaje do realizacji dzie\u0142a Moniuszki. W programie wroc\u0142awskiego spektaklu zosta\u0142 wydrukowany kr\u00f3tki wywiad z nim, w kt\u00f3rym re\u017cyser wypowiada interesuj\u0105c\u0105 kwesti\u0119: &#8222;Marz\u0119 o tym, \u017ceby stworzy\u0107 tak\u0105 inscenizacj\u0119, w kt\u00f3rej Damazy nie by\u0142by po\u015bmiewiskiem. Taki cz\u0142owiek, wykszta\u0142cony, kt\u00f3ry nie ma, co prawda, pieni\u0119dzy i jest na s\u0142u\u017cbie u Miecznika, dzi\u015b reprezentowa\u0142by sob\u0105 wi\u0119ksz\u0105 warto\u015b\u0107. Chcia\u0142bym go broni\u0107&#8221;.<\/p>\n<p>Dla tych, co nie znaj\u0105 <em>Strasznego dworu<\/em>, bo\u00a0by\u0107 mo\u017ce\u00a0w\u015br\u00f3d czytaj\u0105cych tacy s\u0105 (czasem pewnie nawet nie tyle z powodu\u00a0niewiedzy, co \u015bwiadomej kontestacji),\u00a0par\u0119 s\u0142\u00f3w o tym, kim jest Damazy. Mieszka on jako rezydent w tytu\u0142owym miejscu, czyli dworze Cze\u015bnika i jego dw\u00f3ch pi\u0119knych c\u00f3rek &#8211; Jadwigi i Hanny. Inaczej ni\u017c inni\u00a0m\u0119\u017cczy\u017ani z otoczenia, kt\u00f3rym bliskie s\u0105 sarmackie tradycje, nosi si\u0119 on z europejska, we fraczku, zamiast, mosterdzieju, jak\u00a0Pan B\u00f3g przykaza\u0142, w kontuszu,\u00a0a ponadto pr\u00f3buje si\u0119\u00a0za\u0142apa\u0107 na ma\u0142\u017ce\u0144stwo z kt\u00f3r\u0105\u015b z dziewcz\u0105t. Z tych dw\u00f3ch powod\u00f3w jest postrzegany jako posta\u0107 groteskowa, a jego rol\u0119 uwa\u017ca si\u0119 za analogiczn\u0105 do Papkina z fredrowskiej <em>Zemsty<\/em>. W ka\u017cdej z kolejnych inscenizacji szyje mu si\u0119 coraz bardziej odjazdowe fraczki. Inna analogia, jak\u0105 dla tej postaci mo\u017cna znale\u017a\u0107 na gruncie operowym, to Monsieur Triquet \u015bpiewaj\u0105cy kuplety w <em>Onieginie<\/em> &#8211; w pami\u0119tnej realizacji Treli\u0144skiego biedny Krzysztof Szmyt (znajomy nasz z dawno tu niewidzian\u0105 <strong>bab\u0105<\/strong>) wyskakiwa\u0142 z jakiego\u015b nieprawdopodobnego tortu; on tak\u017ce grywa\u0142 Pana Damazego.<\/p>\n<p>Kiedy\u015b rozmawia\u0142am z prof. Jerzym Marchwi\u0144skim o tym, ile jednak w operze znaczy w\u0142a\u015bciwe i odpowiednie aktorsko\u00a0wymawianie s\u0142\u00f3w. Dobrym przyk\u0142adem jest w <em>Strasznym dworze<\/em> powtarzaj\u0105ca si\u0119, ale za ka\u017cdym razem inaczej, odzywka te\u017c taka troch\u0119 fredrowska: &#8211; <em>A! Pan Damazy<\/em>. Za pierwszym razem wypowiada j\u0105 Cze\u015bnik, widz\u0105c go z dziewcz\u0119tami lej\u0105cymi wosk, i winien wtedy przybra\u0107 ton lekcewa\u017c\u0105co-pob\u0142a\u017cliwy. Drugi raz pada ona z ust Stefana i Zbigniewa, gdy wsp\u00f3lnie z Maciejem odkrywaj\u0105, \u017ce to on wlaz\u0142 do zegara (<em>Pan zeeeegar, gdyyy zapieeeje kuuur, dmie w rz\u0105d przed\u0119\u0119\u0119tych rur<\/em>), by uruchomi\u0107 s\u0142ynny kurant. I w tym momencie jest satysfakcja ze z\u0142apania i naigrywanie si\u0119 &#8211; Maciej kontynuuje: <em>Nie, to jest dusza, co pokutuje w starym zegarze!<\/em> (Wcze\u015bniej jeszcze: <em>To jest ta dusza, co bez kontusza wzdycha przebrana w niemiecki frak!<\/em>) W tym momencie Damazy dopuszcza si\u0119 rzeczy niesympatycznej i pr\u00f3buje ostatniego sposobu, by przep\u0119dzi\u0107 niechcianych rywali: m\u00f3wi im, \u017ce ten dw\u00f3r powsta\u0142 &#8222;z ha\u0144bi\u0105cych us\u0142ug zap\u0142aty&#8221;. W finale b\u0119dzie si\u0119 z tych s\u0142\u00f3w t\u0142umaczy\u0142 pija\u0144stwem&#8230;<\/p>\n<p>Laco Adamik rzeczywi\u015bcie w swoim spektaklu &#8222;odpajacowa\u0142&#8221; Damazego. Ubra\u0142 go w zwyk\u0142y czarny str\u00f3j, w kontra\u015bcie do papuzich kontuszy pozosta\u0142ych pan\u00f3w, i zrobi\u0142 z niego intelektualist\u0119 w okularkach, kt\u00f3ry wci\u0105\u017c siada na boku i co\u015b tam czyta, ca\u0142kiem jak Tatiana jaka\u015b&#8230; Rozmawiali\u015bmy potem i m\u00f3wi\u0142 mi, \u017ce w tym spektaklu dosta\u0142 od dyrekcji pewne ograniczenia, mo\u017cna by\u0142o si\u0119 troszk\u0119 o\u015bmieli\u0107, ale og\u00f3lnie mia\u0142o by\u0107 po bo\u017cemu. Jednak w jakiej\u015b kolejnej inscenizacji, je\u015bli takowa b\u0119dzie,\u00a0chce rozwin\u0105\u0107 t\u0119 spraw\u0119 bardziej.<\/p>\n<p>No bo rzeczywi\u015bcie &#8211; dlaczego facet ma by\u0107 po\u015bmiewiskiem (a nawet w pewnym sensie zdrajc\u0105 &#8211; tradycji) tylko z tego powodu, \u017ce nosi &#8222;niemiecki frak&#8221;? I ca\u0142kowicie zrozumia\u0142e jest, \u017ce dla kogo\u015b zagranicznego to jest bardzo dziwne. A te kontusze, podgolone g\u0142owy, w\u0105sy &#8211;\u00a0s\u0105 jakie\u015b\u00a0egzotyczne, archaiczne.\u00a0Jeszcze par\u0119 zda\u0144 z wywiadu z re\u017cyserem: &#8222;Problem z tym, \u017ce Polacy maj\u0105 do okresu sarmackiego specyficzny stosunek. Niekt\u00f3rzy, jak Moniuszko, uwa\u017caj\u0105, \u017ce do tego okresu, do jego historii, stroj\u00f3w, nale\u017cy si\u0119 odnosi\u0107 z dum\u0105, inni za\u015b podkre\u015blaj\u0105, \u017ce nie, \u017ce przecie\u017c sarmatyzm przegra\u0142&#8221;.<\/p>\n<p>A problem kontusza i fraka jest poniek\u0105d esencj\u0105\u00a0tre\u015bci tej opery (Miecznik w swojej arii opisuj\u0105cej, kto mo\u017ce ubiega\u0107 si\u0119 o jego c\u00f3rki: &#8211; <em>Niech mu b\u0119dzie ch\u0119\u0107 nieznana l\u017cy\u0107 obyczaj stary sw\u00f3j, niech kontusza ni \u017cupana nie zamienia w obcy str\u00f3j!<\/em>).\u00a0W gruncie rzeczy wi\u0119c uwsp\u00f3\u0142cze\u015bnienie tego utworu nie jest mo\u017cliwe. To nie jest dzie\u0142o uniwersalne. Dlatego, mimo wielu istotnych walor\u00f3w, raczej nie b\u0119dzie ju\u017c mia\u0142o w \u015bwiecie powodzenia, chyba tylko\u00a0w\u015br\u00f3d mi\u0142o\u015bnik\u00f3w egzotyki. Przykre, ale prawdziwe.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ach! muzyka to cudo, cieszy, poi, wzruszy. Nie da nas ow\u0142adn\u0105\u0107 nud\u0105, ona rajem duszy. To uczucia maluje, to w nas zapa\u0142 budzi, Ona uszlachetnia ludzi, z ni\u0105 rozkoszy czas! To taka dygresja nietypowo na pocz\u0105tek: co to jest? Ot\u00f3\u017c &#8211; kawa\u0142ek tekstu Mazura ze Strasznego dworu. Zwykle ma si\u0119 w pami\u0119ci uk\u0142ady taneczne, a\u00a0s\u0142owa [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/303"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=303"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/303\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=303"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=303"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=303"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}