
{"id":3171,"date":"2013-04-13T13:04:50","date_gmt":"2013-04-13T11:04:50","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3171"},"modified":"2013-04-13T13:12:49","modified_gmt":"2013-04-13T11:12:49","slug":"macv-w-fn-co-z-wok","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2013\/04\/13\/macv-w-fn-co-z-wok\/","title":{"rendered":"MACV w FN. Co z WOK?"},"content":{"rendered":"<p>Koncertowe wykonanie <em>Orfeusza i Eurydyki<\/em> Glucka w Filharmonii Narodowej w wykonaniu zespo\u0142\u00f3w Warszawskiej Opery Kameralnej by\u0142o ju\u017c zaplanowane od d\u0142u\u017cszego czasu &#8211; nie wiem, ale chyba jeszcze przed zmianami w WOK. Teraz s\u0142ysz\u0119, \u017ce to by\u0142 ostatni ich koncert prowadzony przez Kaia Bumanna. Bardzo si\u0119 tym nie martwi\u0119, ale czy b\u0119dzie lepiej?<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Jak ju\u017c tu kiedy\u015b wspomnia\u0142am, Bumanna trudno uwa\u017ca\u0107 za znawc\u0119 wykona\u0144 historycznych. Orkiestr\u0105 o sk\u0142adzie barokowym dyryguje chyba podobnie jak wsp\u00f3\u0142czesn\u0105. Ustala jakie\u015b koncepcje, jakie\u015b tempa &#8211; to wida\u0107. Ale nie muzykuje. Zw\u0142aszcza z pocz\u0105tku orkiestra wydawa\u0142a si\u0119 kompletnie zdezorientowana (potem mi powiedziano, \u017ce klimatyzacja powiewa\u0142a nutami, co jeszcze utrudnia\u0142o spraw\u0119; wy\u0142\u0105czono j\u0105 po przerwie). Chyba za ma\u0142o by\u0142o pracy, a zw\u0142aszcza nad kszta\u0142tem d\u017awi\u0119kowym, kszta\u0142tem fraz, wyrazem. W tej sytuacji muzycy po prostu robili, co mogli (ch\u00f3r WOK mia\u0142 tu zreszt\u0105 \u0142atwiejsz\u0105 sytuacj\u0119), a dyrygent&#8230; no c\u00f3\u017c, dyrygowa\u0142.<\/p>\n<p>Zreszt\u0105, prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, domy\u015blam si\u0119, \u017ce wydarzenie by\u0142o zaplanowane z my\u015bl\u0105 o solistach. G\u0142\u00f3wnie o Janie Jakubie Monowidzie, kt\u00f3ry zaczyna by\u0107 jedn\u0105 z kontratenorowych nadziei m\u0142odego pokolenia. Wychowanek Polskich S\u0142owik\u00f3w, czyli pozna\u0144skiej szko\u0142y\u00a0Jerzego Kurczewskiego, wyst\u0119powa\u0142 tam przed mutacj\u0105\u00a0jako solista-sopranista (nie wpisuje do biografii tego elementu, ale pami\u0119tam go z tamtych czas\u00f3w). Studiowa\u0142 ju\u017c w Warszawie u prof. Jerzego Artysza i jeszcze podczas studi\u00f3w rozpocz\u0105\u0142 wsp\u00f3\u0142prac\u0119 z Warszawsk\u0105 Oper\u0105 Kameraln\u0105. Od tej pory jest jej solist\u0105: \u015bpiewa\u0142 role w tak r\u00f3\u017cnych spektaklach jak\u00a0Ottone w <em>Koronacji Poppei<\/em> Monteverdiego, Tolomeo w <em>Juliuszu Cezarze<\/em> Haendla, Cherubino (!) w <em>Weselu Figara<\/em>, a niedawno w nowych dzie\u0142ach Zygmunta Krauzego (<em>Polieukt<\/em>) i Edwarda Pa\u0142\u0142asza (<em>Ja, Kain<\/em>). Bardzo szkoda, \u017ce nie by\u0142 wczoraj w swej najlepszej formie &#8211; wiem, \u017ce potrafi o wiele wi\u0119cej. Nie zawiod\u0142a za to Marta Boberska w roli Eurydyki; Agnieszka Koz\u0142owska jako Amor by\u0142a troch\u0119 bezbarwna.<\/p>\n<p>Ostatnio m\u00f3wili\u015bmy o <em>Orfeuszu<\/em> Monteverdiego. Tu mamy zupe\u0142nie inn\u0105 wizj\u0119. Rzecz rozpoczyna si\u0119 ju\u017c po \u015bmierci Eurydyki, lamentem Orfeusza. Do wyprawy do Hadesu namawia go Amor. Na wej\u015bciu spotyka si\u0119 z Furiami, kt\u00f3re strzeg\u0105 Hadesu przed wej\u015bciem obcych, nawet jeszcze przed Cerberem. Jednak miejsce, gdzie ostatecznie wkracza Orfeusz, to nie ponure podziemie, lecz jasne, s\u0142oneczne Elizjum (&#8222;jakie czyste niebo&#8221; &#8211; \u015bpiewa w zachwycie). Tam duchy oddaj\u0105 mu Eurydyk\u0119, lecz wszystko si\u0119 odbywa inaczej ni\u017c w micie i u Monteverdiego. Ot\u00f3\u017c zamiast i\u015b\u0107 z Eurydyk\u0105 za sob\u0105, nie wiedz\u0105c nawet, czy ona tam jest (przecie\u017c dlatego si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142!), dialoguje z ni\u0105 ca\u0142y czas. I to ona go namawia, \u017ceby si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142 i spojrza\u0142 na ni\u0105, zmartwiona, \u017ce chyba on ju\u017c jej nie kocha. Co za nonsens! Ale o ile w mitycznej wersji to Orfeusz jest winien, bo by\u0142 zbyt niecierpliwy, to u Glucka winna jest niewiasta, kt\u00f3ra przywiod\u0142a go do z\u0142ego&#8230;\u00a0Jednak skoro i tak sko\u0144czy\u0142o si\u0119 happy endem, bo od czeg\u00f3\u017c lito\u015bciwy Amor, to w ko\u0144cu o co chodzi?<\/p>\n<p>Dzie\u0142o Glucka grywa si\u0119 w r\u00f3\u017cnych wersjach; cz\u0119sto tak\u017ce w romantycznym opracowaniu Berlioza (w nim \u015bpiewa\u0142a Ewa Podle\u015b, z kt\u00f3rej udzia\u0142em bodaj ostatni raz wykonano <em>Orfeusza<\/em> na tej scenie). Wersja wykonana wczoraj by\u0142a jedn\u0105 z wcze\u015bniejszych; by\u0142y tam te\u017c skr\u00f3ty. Nie by\u0142o np. tak charakterystycznej melodii fletowej. Ale dzie\u0142o jest pi\u0119kne, nawet w niedoskona\u0142ym wykonaniu.<\/p>\n<p>I tu pytanie: co dalej? Z MACV i w og\u00f3le z WOK. S\u0142ysz\u0119, \u017ce owszem, zwolnienia w\u015br\u00f3d muzyk\u00f3w ju\u017c si\u0119 zacz\u0119\u0142y, niekt\u00f3rym po prostu zostan\u0105 zmienione umowy &#8211; i to jest s\u0142uszne. Ale s\u0142ysz\u0119 te\u017c, \u017ce rozbudowuje si\u0119 administracja i biurokracja. C\u00f3\u017c, pan dyrektor Lach pracowa\u0142 wcze\u015bniej w Urz\u0119dzie Marsza\u0142kowskim. Czy tego typu stylistyka pracy, jak\u0105 stamt\u0105d wyni\u00f3s\u0142,\u00a0nadaje si\u0119 do instytucji artystycznych? Ponadto rz\u0105dz\u0105 zwi\u0105zki zawodowe, kt\u00f3re ustalaj\u0105, kto ma dyrygowa\u0107 i \u015bpiewa\u0107. I\u00a0raczej nie kieruj\u0105 si\u0119 jako\u015bci\u0105, tylko stanem zatrudnienia.<\/p>\n<p>Brak na czele opery &#8211; co by\u0142o do przewidzenia &#8211; jakiej\u015b artystycznej osobowo\u015bci z wizj\u0105, kt\u00f3ra umia\u0142aby nakre\u015bli\u0107 nowe kierunki z wyobra\u017ani\u0105 i gustem. Co za\u015b do MACV, dyr. Lach og\u0142asza\u0142, \u017ce zajmie si\u0119 ni\u0105 W\u0142adys\u0142aw K\u0142osiewicz. Widzia\u0142am\u00a0K\u0142osiewicza wczoraj na koncercie, ale tylko mi mign\u0105\u0142 i nie spyta\u0142am go, co zamierza. Jak na razie ma co robi\u0107 jako solista &#8211; i wspaniale, ale\u00a0zesp\u00f3\u0142 poprowadzi dopiero na Festiwalu Mozartowskim, i to tylko raz.\u00a0Najbli\u017cszy za\u015b koncert zespo\u0142u (27 kwietnia w Pu\u0142tusku) prowadzi od skrzypiec Zbigniew Pilch. Potem nic a\u017c do festiwalu, na kt\u00f3rym po raz pierwszy nie b\u0119dzie wszystkich dzie\u0142 scenicznych Mozarta. Tam dwa inne koncerty MACV poprowadzi Marcin Sompoli\u0144ski, jeden &#8211; zn\u00f3w Pilch, jeden &#8211; Marek Toporowski, a\u00a0po jednym etatowcy\u00a0&#8211; Ruben Silva, Przemys\u0142aw Fiugajski\u00a0i Tadeusz Karolak. Zesp\u00f3\u0142 wyst\u0105pi te\u017c w <em>Wielkiej mszy c-moll<\/em> pod batut\u0105 Ryszarda Zimaka. Doprawdy, ostatni\u0105 czw\u00f3rk\u0119 trudno uzna\u0107 za znawc\u00f3w wykonawstwa historycznego (Sompoli\u0144ski te\u017c zajmuje si\u0119 raczej wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 orkiestr\u0105). A co od jesieni? Tego nie wie nikt.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Koncertowe wykonanie Orfeusza i Eurydyki Glucka w Filharmonii Narodowej w wykonaniu zespo\u0142\u00f3w Warszawskiej Opery Kameralnej by\u0142o ju\u017c zaplanowane od d\u0142u\u017cszego czasu &#8211; nie wiem, ale chyba jeszcze przed zmianami w WOK. Teraz s\u0142ysz\u0119, \u017ce to by\u0142 ostatni ich koncert prowadzony przez Kaia Bumanna. Bardzo si\u0119 tym nie martwi\u0119, ale czy b\u0119dzie lepiej?<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3171"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3171"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3171\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3175,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3171\/revisions\/3175"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3171"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3171"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3171"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}