
{"id":3196,"date":"2013-04-28T23:44:39","date_gmt":"2013-04-28T21:44:39","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3196"},"modified":"2013-04-28T23:44:39","modified_gmt":"2013-04-28T21:44:39","slug":"edyp-z-tancem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2013\/04\/28\/edyp-z-tancem\/","title":{"rendered":"Edyp z ta\u0144cem"},"content":{"rendered":"<p>Dopiero po raz trzeci po wojnie (poprzednie razy to 1962 r. w warszawskim Teatrze Roma, gdzie w\u00f3wczas dzia\u0142a\u0142a opera, i w 2000 r. w \u0142\u00f3dzkim Teatrze Wielkim) wystawiono w Polsce <em>Kr\u00f3la Edypa<\/em> Igora Strawi\u0144skiego na scenie operowej (w formie oratoryjnej bywa\u0142 wykonywany, ale spektakl teatralny ma t\u0119 zalet\u0119, \u017ce mo\u017ce powraca\u0107). A \u017ce re\u017cyserem by\u0142 choreograf, Jacek Przyby\u0142owicz, musia\u0142o to pozostawi\u0107 na spektaklu swoje pi\u0119tno.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Tak wi\u0119c znakiem szczeg\u00f3lnym s\u0105 tu ewolucje taneczne niewielkiej grupy baletowej, kt\u00f3re s\u0105 kontrapunktem dla do\u015b\u0107 powoli w sumie rozgrywaj\u0105cej si\u0119\u00a0akcji, troch\u0119 dopowiadaj\u0105, a troch\u0119 s\u0105 zape\u0142nieniem sceny. Ale jest przecie\u017c jeszcze drugi element grupowy &#8211; ch\u00f3r m\u0119ski (\u015bwietny zreszt\u0105). Bo to jest opowie\u015b\u0107 przede wszystkim o kr\u00f3lu i spo\u0142eczno\u015bci. Inne postacie s\u0105 epizodyczne, \u0142\u0105cznie z Jokast\u0105, kt\u00f3ra ma tylko jedn\u0105, za to wyj\u0105tkowo pi\u0119kn\u0105 i wzruszaj\u0105c\u0105 ari\u0119 (genialnie \u015bpiewa\u0142a j\u0105 swego czasu Jadwiga Rappe).<\/p>\n<p>Ten utw\u00f3r elektryzuje ju\u017c pierwszymi, pe\u0142nymi tragizmu akordami ch\u00f3ru b\u0142agaj\u0105cego kr\u00f3la o wyzwolenie od zarazy. Rzecz rozwija si\u0119 z namaszczeniem, przerywana jeszcze wypowiedziami aktora-narratora, streszczaj\u0105cego kolejny odcinek akcji. Pot\u0119\u017cne akordy i dobitne wypowiedzi skontrastowane s\u0105 z parti\u0105 Edypa, pe\u0142n\u0105 melizmat\u00f3w, gubi\u0105c\u0105 si\u0119 w t\u0142umaczeniach, w obietnicach, \u017ce to ja, wasz Edyp, odgad\u0142em zagadk\u0119 Sfinksa, teraz wi\u0119c odgadn\u0119, kto jest winien morderstwa; \u017ce to na pewno kto\u015b inny; \u017ce&#8230; dopiero par\u0119 s\u0142\u00f3w Jokasty o tym, \u017ce jej m\u0105\u017c Lajos zgin\u0105\u0142 na skrzy\u017cowaniu trzech dr\u00f3g, kieruje go na w\u0142a\u015bciwe rozwi\u0105zanie tej niesfinksowej zagadki. I tu moment, od kt\u00f3rego na sam\u0105 my\u015bl chodz\u0105 mi ciarki po krzy\u017cu: Edyp zrozumia\u0142 trzy rzeczy &#8211; \u017ce urodzi\u0142 si\u0119 nie z tych rodzic\u00f3w, co nale\u017ca\u0142o, po\u015blubi\u0142 nie t\u0119 kobiet\u0119, co nale\u017ca\u0142o, zabi\u0142 nie tego, co nale\u017ca\u0142o. <em>Lux facta est<\/em> &#8211; ko\u0144czy tymi s\u0142owami swoj\u0105 konkluzj\u0105 i najbardziej jest wstrz\u0105saj\u0105ce, \u017ce dzieje si\u0119 to w piano, z kameralnym akompaniamentem, w niepokoj\u0105cym h-moll.<\/p>\n<p>W inscenizacji Przyby\u0142owicza jest wiele bardzo ciekawych rozwi\u0105za\u0144 (nie b\u0119d\u0119 ich opisywa\u0107 na wypadek, gdyby kto\u015b si\u0119 wybiera\u0142), jeden jest tylko moment, kiedy to podczas \u015bpiewania ch\u00f3ru w pocz\u0105tkowej scenie taniec z tupaniem wcina si\u0119 w warstw\u0119 muzyczn\u0105 (w innych momentach jako\u015b da\u0142o si\u0119 to rozwi\u0105zac dyskretniej). No i przede wszystkim to zn\u00f3w wielki popis Jacka Laszczkowskiego, kt\u00f3ry jako Edyp jest rewelacyjny i wokalnie, i aktorsko. To jakby rola dla niego, bo napisana w wysokiej tessyturze. Reszta to, jak wspomnia\u0142am, role poboczne, kt\u00f3re, cho\u0107 na przyzwoitym poziomie, musia\u0142y jednak znale\u017a\u0107 si\u0119 na drugim planie.<\/p>\n<p>Zadecydowano, \u017ce <em>\u015awi\u0119to wiosny<\/em>, cho\u0107 chronologicznie wcze\u015bniejsze, b\u0119dzie grane jako drugie &#8211; mo\u017ce i s\u0142usznie, cho\u0107 po <em>Edypie<\/em> nie bardzo mi si\u0119 ju\u017c chcia\u0142o czegokolwiek innego. To s\u0105 dwa utwory bardzo intensywne emocjonalnie, ale te emocje s\u0105 od siebie skrajnie odmienne. Jednak ta sama orkiestra, kt\u00f3ra \u015bwietnie gra\u0142a w pierwszej cz\u0119\u015bci pod batut\u0105 szefa, Gabriela Chmury, w drugiej, pod dyrekcj\u0105 jego asystenta Grzegorza Wierusa, jakby troch\u0119 odpu\u015bci\u0142a &#8211; a mo\u017ce to po prostu zbyt trudna partytura dla tej orkiestry? Ale to podobno by\u0142 pechowy wiecz\u00f3r, bo jedna z solistek baletowych zachorowa\u0142a i trzeba by\u0142o co\u015b zmienia\u0107 w ostatniej chwili, inny tancerz zosta\u0142 ostatnio pobity i oczywi\u015bcie to tak\u017ce poci\u0105gn\u0119\u0142o za sob\u0105 zmiany. Choreografia Paula Juliusa idzie celowo w poprzek oryginalnej akcji, nie jest to mo\u017ce a\u017c tak sprzeczne jak owa choreografia numer dwa z potr\u00f3jnego spektaklu warszawskiego, ale te\u017c czasem to i owo nie pasuje. Ale przynajmniej taniec Wybranej jest nadal ta\u0144cem Wybranej. Za to na koniec pierwszej cz\u0119\u015bci (Taniec Ziemi) jest odpowiednik &#8211; solowy taniec m\u0119ski.<\/p>\n<p>Nast\u0119pny spektakl we wtorek 7 maja, potem jeszcze 7 czerwca, a potem ju\u017c dopiero na jesieni.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dopiero po raz trzeci po wojnie (poprzednie razy to 1962 r. w warszawskim Teatrze Roma, gdzie w\u00f3wczas dzia\u0142a\u0142a opera, i w 2000 r. w \u0142\u00f3dzkim Teatrze Wielkim) wystawiono w Polsce Kr\u00f3la Edypa Igora Strawi\u0144skiego na scenie operowej (w formie oratoryjnej bywa\u0142 wykonywany, ale spektakl teatralny ma t\u0119 zalet\u0119, \u017ce mo\u017ce powraca\u0107). A \u017ce re\u017cyserem by\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3196"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3196"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3196\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3198,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3196\/revisions\/3198"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3196"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3196"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3196"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}