
{"id":3258,"date":"2013-05-25T23:56:21","date_gmt":"2013-05-25T21:56:21","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3258"},"modified":"2015-01-18T21:56:15","modified_gmt":"2015-01-18T20:56:15","slug":"trull-bez-klapaucjusza","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2013\/05\/25\/trull-bez-klapaucjusza\/","title":{"rendered":"Trull, bez Klapaucjusza"},"content":{"rendered":"<p>Lemomani (do kt\u00f3rych i ja si\u0119 przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 \u017cycia zaliczam) mog\u0105 by\u0107 zaskoczeni pewnymi zmianami w stosunku do orygina\u0142u w <em>Cyberiadzie<\/em> Krzysztofa Meyera. Przede wszystkim g\u0142\u00f3wny bohater nazywa si\u0119 Trull, nie Trurl (ale z powod\u00f3w czysto wokalnych), jego przyjaciel Klapaucjusz nie wyst\u0119puje, a co wi\u0119cej: kr\u00f3l Genialon zmieniony jest w kr\u00f3low\u0105 Genialin\u0119 (ten parytet wzi\u0105\u0142 si\u0119 z kolei z faktu, \u017ce w teatrach operowych trzeba primadonnom te\u017c da\u0107 co\u015b do \u015bpiewania), a parti\u0119 Wucha, przyjaciela Automateusza, wykonuj\u0105 w duecie dwie \u015bpiewaczki (i jest to dla nich piekielnie trudne). Mimo wszystko duch Lema pozosta\u0142 i jest tu wiele naprawd\u0119 pysznej zabawy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>To jest swoj\u0105 drog\u0105 paradoks, \u017ce polskie prawykonanie m\u0142odzie\u0144czej opery Meyera, napisanej zaraz po studiach, odby\u0142o si\u0119 po 43 latach, na jego 70. urodziny. Wcze\u015bniej by\u0142a wykonana tylko w Wuppertalu, tak\u017ce po latach, bo w 1986 r. A co w tym wszystkim szczeg\u00f3lnie ciekawe, to fakt, \u017ce opera zaraz po uko\u0144czeniu wygra\u0142a konkurs kompozytorski w Monaco, wi\u0119c wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce wr\u00f3\u017cy jej to szybki \u017cywot sceniczny. Jaka\u017c pomy\u0142ka. Tylko Telewizja Polska w 1971 r. zarejestrowa\u0142a i wyemitowa\u0142a sam I akt (nagranie to zreszt\u0105 zosta\u0142o skasowane).<\/p>\n<p>Dobrze jednak, \u017ce <em>Cyberiad\u0119<\/em> wystawiono teraz, kiedy jest moda na muzyczne lata 60., a ponadto \u015bwietnie, \u017ce na 70-lecie kompozytora pokazano utw\u00f3r, przy kt\u00f3rym widzowie musz\u0105 w sobie odnale\u017a\u0107 dzieciaka &#8211; bo to bardzo filozoficzne, ale jednak bajki. U\u0142o\u017cone przez Meyera (kt\u00f3ry okaza\u0142 si\u0119 bardzo sprawnym librecist\u0105) na kszta\u0142t opowie\u015bci szkatu\u0142kowej typu <em>R\u0119kopisu znalezionego w Saragossie<\/em>. Metaakcj\u0105 jest wi\u0119c kontakt Trulla z kr\u00f3low\u0105 Genialin\u0105, kt\u00f3ra zamawia u niego trzy maszyny opowiadaj\u0105ce. Te maszyny opowiadaj\u0105 coraz to kolejne historie: o Wielowcach, kr\u00f3lu Mandrylionie i Doradcy Doskona\u0142ym, o kr\u00f3lu Rozporyku i cybernerze Chytrianie, wreszcie o Automateuszu i jego elektronicznym &#8222;przyjacielu&#8221; Wuchu. Lemoznawcom wi\u0119cej nie musz\u0119 t\u0142umaczy\u0107, a reszcie \u015bwiata radz\u0119 czyta\u0107 Lema.<\/p>\n<p>Muzyka Meyera to prawdziwy wykwit lat 60., czas\u00f3w &#8222;polskiej szko\u0142y kompozytorskiej&#8221; i sonoryzmu, jednak jest to jednocze\u015bnie pastisz, tak \u017ce eklektyzm tego dzie\u0142a obejmuje aluzje do r\u00f3\u017cnych styl\u00f3w muzycznych, tak\u017ce do jazzu (ale takiego typu Jerzy Milian). Lem, kt\u00f3ry sam podsun\u0105\u0142 Meyerowi <em>Cyberiad\u0119<\/em> jako materia\u0142 do libretta (znali si\u0119 dobrze, poniewa\u017c \u017cona Lema i rodzice Meyera pracowali razem &#8211; byli lekarzami), potem krzywi\u0142 si\u0119 na muzyk\u0119 &#8211; wiadomo nawiasem m\u00f3wi\u0105c, \u017ce nie by\u0142 melomanem; a\u017c trudno w to uwierzy\u0107, stykaj\u0105c si\u0119 z rytmem i muzyczno\u015bci\u0105 jego j\u0119zyka.<\/p>\n<p>Sam Meyer twierdzi, \u017ce dzi\u015b ju\u017c nie by\u0142by w stanie powt\u00f3rzy\u0107 takiej dezynwoltury &#8211; jest ju\u017c zupe\u0142nie innym cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry inaczej my\u015bli i czuje. Ale dzie\u0142o jest mu wci\u0105\u017c bliskie.<\/p>\n<p>Niemiecka realizacja by\u0142a pono\u0107 bardzo &#8222;realistyczna&#8221; &#8211; po scenie chodzi\u0142y maszyny, bo, jak wiadomo, wszyscy w <em>Cyberiadzie<\/em>, \u0142\u0105cznie z Trurlem, s\u0105 maszynami. W Poznaniu (re\u017cyser Ran Arthur Braun, scenograf Justin C. Arienti, kier, muzyczne Krzysztof S\u0142owi\u0144ski) pokazano rzecz w spos\u00f3b bardziej aluzyjny, wi\u0119c czasem, je\u015bli kto\u015b nie czyta\u0142 Lema, mo\u017ce si\u0119 nie do ko\u0144ca zorientowa\u0107, o co chodzi. Ale og\u00f3lnie jest bardzo zabawnie &#8211; dok\u0142adniej nie b\u0119d\u0119 opisywa\u0107, bo mo\u017ce kto\u015b si\u0119 wybierze. Na premierze niestety by\u0142o ma\u0142o ludzi, mo\u017ce z powodu pogody, a mo\u017ce pi\u0142ki kopanej w telewizorze&#8230; Ale naprawd\u0119 warto. \u015awietnie bawi\u0105 si\u0119 te\u017c liczni \u015bpiewacy, nawet trudno wszystkich wymieni\u0107, ka\u017cdy stworzy\u0142 jaki\u015b barwny typ. A gdy wyjdzie si\u0119 z opery&#8230; niby cz\u0142owiek cieszy\u0142 si\u0119 z dobrej zabawy, ale wymowa ca\u0142o\u015bci nie jest taka zabawna&#8230; Jak to u Lema, nazwanego kiedy\u015b najpogodniejszym czarnowidzem \u015bwiata.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Lemomani (do kt\u00f3rych i ja si\u0119 przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 \u017cycia zaliczam) mog\u0105 by\u0107 zaskoczeni pewnymi zmianami w stosunku do orygina\u0142u w Cyberiadzie Krzysztofa Meyera. Przede wszystkim g\u0142\u00f3wny bohater nazywa si\u0119 Trull, nie Trurl (ale z powod\u00f3w czysto wokalnych), jego przyjaciel Klapaucjusz nie wyst\u0119puje, a co wi\u0119cej: kr\u00f3l Genialon zmieniony jest w kr\u00f3low\u0105 Genialin\u0119 (ten parytet wzi\u0105\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3258"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3258"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3258\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4720,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3258\/revisions\/4720"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3258"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3258"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3258"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}