
{"id":3399,"date":"2013-07-18T01:12:01","date_gmt":"2013-07-17T23:12:01","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3399"},"modified":"2013-07-18T01:12:01","modified_gmt":"2013-07-17T23:12:01","slug":"wokol-lutoslawskiego-na-promsach","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2013\/07\/18\/wokol-lutoslawskiego-na-promsach\/","title":{"rendered":"Wok\u00f3\u0142 Lutos\u0142awskiego na Promsach"},"content":{"rendered":"<p>Witold Lutos\u0142awski niejednokrotnie by\u0142 tu go\u015bciem i prowadzi\u0142 w\u0142asne utwory. Tym razem w Royal Albert Hall wykonano jego <em>Koncert wiolonczelowy<\/em>. I nie by\u0142 to pierwszy ani ostatni jego utw\u00f3r zagrany na tegorocznych, bardzo &#8222;polskich&#8221; Promsach.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Niekt\u00f3rzy z Was by\u0107 mo\u017ce s\u0142uchali w radiowej Dw\u00f3jce bezpo\u015bredniej transmisji. Na sali brzmi to z pewno\u015bci\u0105 inaczej, i du\u017co tu zale\u017cy od miejsca. Punkt s\u0142yszenia bardzo zale\u017cy od punktu siedzenia w tym pi\u0119knym, ogromnym cylindrze. Najlepiej zapewne si\u0119 s\u0142ucha w s\u0142ynnej strefie stoj\u0105cej na dole (wyobra\u017ca\u0142am j\u0105 sobie jako\u015b wi\u0119ksz\u0105). Tj. nie musi si\u0119 tam sta\u0107, mo\u017cna usi\u0105\u015b\u0107 na pod\u0142odze (wy\u0142o\u017conej wyk\u0142adzin\u0105) czy te\u017c nawet si\u0119 na niej po\u0142o\u017cy\u0107. Ale du\u017co os\u00f3b sta\u0142o przez ca\u0142y koncert, czym wzbudzi\u0142o m\u00f3j szczery podziw. Publiczno\u015b\u0107 Proms\u00f3w jest wspania\u0142a, entuzjastyczna, pokrzykuj\u0105ca w aprobacie. Utw\u00f3r Lutos\u0142awskiego dosta\u0142 ogromne brawa, cho\u0107 troch\u0119 si\u0119 obawia\u0142am reakcji podczas s\u0142uchania.<\/p>\n<p>Najlepiej tu bowiem brzmi pe\u0142na, wyrazista, ujednolicona brzmieniowo orkiestra, zw\u0142aszcza z g\u0119stymi smyczkami. Tak by\u0142o w wykonanej na pocz\u0105tek przez BBC Symphony Orchestra pod batut\u0105 Thomasa Adesa\u00a0<em>Sinfonii da Requiem<\/em> Benjamina Brittena. To m\u0142odzie\u0144czy utw\u00f3r, pisany w latach 1939-40 na zam\u00f3wienie rz\u0105du japo\u0144skiego przez 26-letniego kompozytora, zanim pozna\u0142 prawdziwy tragizm wojny, kt\u00f3ry pr\u00f3bowa\u0142 p\u00f3\u017aniej ukaza\u0107 w <em>War Requiem<\/em>. Ten utw\u00f3r, poza pos\u0119pnym pocz\u0105tkiem, nie ma w\u0142a\u015bciwie wiele z requiem, jest nawet do\u015b\u0107 pogodny, troch\u0119 hollywoodzki. I zabrzmia\u0142 bardzo dobrze. Niestety inaczej rzecz si\u0119 mia\u0142a z <em>Koncertem wiolonczelowym<\/em>. To kompozycja w wielu miejscach bardzo kameralna, subtelna, i w tych momentach traci\u0142a wiele &#8211; tam, gdzie siedzia\u0142am, w stallach, z boku i troch\u0119 z g\u00f3ry, do\u015b\u0107 kiepsko s\u0142ysza\u0142o si\u0119 tak\u017ce solist\u0119, Paula Watkinsa. Ale bardzo by\u0142 zaanga\u017cowany, co s\u0142uchacze przyj\u0119li ciep\u0142o, a on\u00a0sw\u00f3j bis zapowiedzia\u0142: &#8222;More Lutos\u0142awski!&#8221; i zagra\u0142 \u015bwietnie\u00a0<em>Wariacj\u0119 Sacherowsk\u0105<\/em>.<\/p>\n<p>Drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wype\u0142ni\u0142o prawykonanie napisanej w tym roku na zam\u00f3wienie Robina Boyle&#8217;a\u00a0kompozycji samego dyrygenta pt. <em>Totentanz<\/em>, po\u015bwi\u0119conej &#8222;pami\u0119ci Witolda Lutos\u0142awskiego i jego \u017cony Danuty&#8221;. Ades u\u017cy\u0142 tu tekst\u00f3w pochodz\u0105cych z 1463 r. z ko\u015bcio\u0142a w Lubece (na wielkim gobelinie przedstawiaj\u0105cym tytu\u0142owy taniec \u015bmierci). \u015amier\u0107 &#8211; w tej roli wspania\u0142y jak zawsze Simon Keenlyside &#8211; zwraca si\u0119 do przedstawicieli wszystkich warstw spo\u0142ecznych, rozpoczynaj\u0105c od papie\u017ca, cesarza, kardyna\u0142a i kr\u00f3la poprzez mnicha, rycerza, burmistrza, doktora i kupca po kleryka, robotnika, wie\u015bniaka, dziewczyn\u0119 i w ko\u0144cu ma\u0142e dziecko. Mezzosopran (Christianne Stotijn) odpowiada lamentami w imieniu kolejnych ofiar \u015amierci. Czego\u017c tu nie ma! Rozpoczyna si\u0119 oczywi\u015bcie od cytatu z <em>Dies irae<\/em> i brutalnego ta\u0144ca szkielet\u00f3w z du\u017c\u0105 ilo\u015bci\u0105 przewidywalnej perkusji, jest ponury walc, s\u0105 nawi\u0105zania do r\u00f3\u017cnych stylistyk, a\u017c do bezczelnie banalnego Mahlerowskiego fina\u0142u niemal jak z <em>Kindertotenlieder<\/em>. C\u00f3\u017c, Ades jest znany z muzyki relatywnie lekkiej i \u0142atwej, podobaj\u0105cej si\u0119 szerszej publiczno\u015bci &#8211; i spodoba\u0142 si\u0119 tym razem. Mnie troch\u0119 mniej, ale c\u00f3\u017c, ja nie jestem typowym s\u0142uchaczem&#8230;<\/p>\n<p>W ka\u017cdym razie pozazdro\u015bci\u0107 Londynowi, \u017ce tak ambitny program na tak popularnej imprezie (has\u0142o Proms\u00f3w: najlepsza muzyka dla najszerszej publiczno\u015bci) jest tak ciep\u0142o przyjmowany. A w nast\u0119pnych tygodniach jeszcze ambitniejsze zestawy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Witold Lutos\u0142awski niejednokrotnie by\u0142 tu go\u015bciem i prowadzi\u0142 w\u0142asne utwory. Tym razem w Royal Albert Hall wykonano jego Koncert wiolonczelowy. I nie by\u0142 to pierwszy ani ostatni jego utw\u00f3r zagrany na tegorocznych, bardzo &#8222;polskich&#8221; Promsach.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3399"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3399"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3399\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3401,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3399\/revisions\/3401"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3399"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3399"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3399"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}