
{"id":3662,"date":"2013-10-31T01:48:10","date_gmt":"2013-10-31T00:48:10","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3662"},"modified":"2013-10-31T01:48:10","modified_gmt":"2013-10-31T00:48:10","slug":"lutoslawski-w-innym-kontekscie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2013\/10\/31\/lutoslawski-w-innym-kontekscie\/","title":{"rendered":"Lutos\u0142awski w innym kontek\u015bcie"},"content":{"rendered":"<p>Na wi\u0119kszo\u015bci tegorocznych koncert\u00f3w z udzia\u0142em muzyki Witolda Lutos\u0142awskiego, zar\u00f3wno w Polsce, jak za granic\u0105, \u0142\u0105czono\u00a0j\u0105 z kompozycjami Ravela, Debussy&#8217;ego czy Bart\u00f3ka, jakby chc\u0105c udowodni\u0107, \u017ce on te\u017c ju\u017c jest klasykiem. Tym razem w Royal Festival Hall zestawiono j\u0105 z muzyk\u0105 swoich czas\u00f3w.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Cz\u0119\u015bciowo zreszt\u0105 dzi\u0119ki temu, \u017ce koncert London Philharmonic Orchestra pod batut\u0105 Michai\u0142a Jurowskiego (ojca obecnego g\u0142\u00f3wnego dyrygenta orkiestry) odby\u0142 si\u0119 w ramach presti\u017cowej serii <em>The Rest Is Noise<\/em>, inspirowanej oczywi\u015bcie znan\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0105 Aleksa Rossa. Sam Ross zapewne niekoniecznie przyk\u0142ada\u0142 r\u0119k\u0119 do programowania, ale da\u0142 mark\u0119 i to si\u0119 liczy. Seria trwa przez ca\u0142y rok i cieszy si\u0119 du\u017cym powodzeniem \u2013 zaskoczy\u0142o mnie, \u017ce na dzisiejszym, nie\u0142atwym przecie\u017c programie (co parokrotnie podkre\u015bla\u0142 w s\u0142owach wst\u0119pnych dyrygent) sala by\u0142a prawie pe\u0142na. To pierwszy koncert z \u201epodserii\u201d tematycznej pt. <em>Polityka i duchowo\u015b\u0107 ko\u0144ca XX w<\/em>.; przedostatni w jej ramach, zatytu\u0142owany <em>Polskie lamenty<\/em> (!), obejmie <em>I Koncert skrzypcowy<\/em> Pendereckiego oraz <em>III Symfoni\u0119<\/em> G\u00f3reckiego; warto odnotowa\u0107, ze LPO poprowadzi tym razem Micha\u0142 Dworzy\u0144ski. Tak, ten sam, kt\u00f3rym wzgardzi\u0142a orkiestra szczeci\u0144ska (na czym zreszt\u0105 skorzysta Krak\u00f3w).<\/p>\n<p>Ale wr\u00f3\u0107my do dzisiejszego programu. Zosta\u0142 on skomponowany pasjonuj\u0105co: na pocz\u0105tek <em>Lontano<\/em> Gy\u00f6rgy&#8217;a Ligetiego, potem <em>Koncert wiolonczelowy<\/em> Lutos\u0142awskiego, wreszcie <em>I Symfonia<\/em> Alfreda Schnittkego. Pierwszy z utwor\u00f3w mia\u0142 prawykonanie w 1967 r. w Donaueschingen, drugi \u2013 w 1970 r. w tej w\u0142a\u015bnie sali londy\u0144skiej, symfonia za\u015b \u2013 w 1974 r. w mie\u015bcie Gorki (obecnie Ni\u017cnyj Nowgorod), cho\u0107 by\u0142a pisana wcze\u015bniej, w latach 1969-72; dyrygowa\u0142 ni\u0105 sam Ro\u017cdiestwienskij, kt\u00f3ry sta\u0142 si\u0119 wielkim zwolennikiem utworu i nagra\u0142 go dwukrotnie.<\/p>\n<p>Dyrygent (rocznik 1945; za kilka dni wyst\u0105pi w Warszawie) opowiada\u0142 troch\u0119 przed koncertem o swoim domu rodzinnym (ojciec W\u0142adimir by\u0142 kompozytorem), do kt\u00f3rego wci\u0105\u017c przychodzili tacy go\u015bcie jak Dawid Ojstrach, Leonid Kogan, M\u015bcis\u0142aw Rostropowicz czy w\u0142a\u015bnie Schnittke. Sam Michai\u0142, nie mog\u0105c wyemigrowa\u0107 na Zach\u00f3d, wyjecha\u0142 po studiach dyrygowa\u0107 w berli\u0144skiej Komische Oper (wtedy jeszcze po wschodniej stronie), po zjednoczeniu Niemiec zatrudni\u0142 si\u0119 w drezde\u0144skiej Semperoper, a potem w innych miastach niemieckich.<\/p>\n<p>Koncert, jak opowiedzia\u0142, u\u0142o\u017cy\u0142 na takiej zasadzie: na pocz\u0105tek spok\u00f3j i skupienie, czyli <em>Lontano<\/em>, kt\u00f3ry to utw\u00f3r por\u00f3wna\u0142 do kryszta\u0142u ogl\u0105danego z r\u00f3\u017cnych stron, okre\u015bli\u0142 go jako hipnotyczny. Co\u015b w tym jest \u2013 i by\u0142o w tym subtelnym wykonaniu. Potem Lutos\u0142awski \u2013 utw\u00f3r \u201eilustruj\u0105cy zmagania osobowo\u015bci ze spo\u0142ecze\u0144stwem\u201d (ta interpretacja przyklei\u0142a si\u0119 nierozerwalnie do tego <em>Koncertu<\/em>), a na koniec dzie\u0142o kompozytora, kt\u00f3ry \u201eby\u0142 z tej samej rodziny, co Dostojewski\u201d, czyli: nie by\u0142 w stanie by\u0107 szcz\u0119\u015bliwy, by\u0142 katastrofist\u0105 z natury.<\/p>\n<p>Ale w <em>Koncercie wiolonczelowym<\/em> mieli\u015bmy wielk\u0105 niespodziank\u0119: jako solista wyst\u0105pi\u0142 znakomity, dynamiczny Johannes Moser (prywatnie, jak pisz\u0105 w biogramie, zapalony czytelnik literatury, kt\u00f3ry w wolnych chwilach kocha je\u017adzi\u0107 na rowerze g\u00f3rskim). Zrobi\u0142 z tego utworu zupe\u0142nie inn\u0105 histori\u0119 ni\u017c zwykle si\u0119 j\u0105 przedstawia, wydoby\u0142 j\u0105 z martyrologicznego sosu a la Rostropowicz, z politycznych kontekst\u00f3w. To by\u0142 r\u00f3wnie\u017c fantastyczny teatr, ale w zupe\u0142nie innym typie: zamiast dramatu by\u0142a komedia, clownada, solista odgrywa\u0142 rol\u0119 ni to Pulcinelli\/Pietruszki, ni to Dyla Sowizdrza\u0142a. Zdecydowanie warto go by\u0142o przy tym ogl\u0105da\u0107 w\u0142a\u015bnie z powodu jego aktorstwa (np. przy \u201einterwencjach\u201d tr\u0105bek odwraca\u0142 si\u0119 w ich stron\u0119 z oburzeniem: jak kto\u015b \u015bmie mi przeszkadza\u0107; wiele gest\u00f3w wykonywa\u0142 z wyra\u017anym rozbawieniem), ale te\u017c brzmia\u0142o to znakomicie, bo jest on technicznie \u015bwietny i ma pi\u0119kny d\u017awi\u0119k, co mo\u017cna oceni\u0107 mimo tak zr\u00f3\u017cnicowanych \u015brodk\u00f3w, jakie stosuje Lutos\u0142awski. My\u015bl\u0119, \u017ce kompozytorowi taka interpretacja mog\u0142aby si\u0119 podoba\u0107. Mnie w ka\u017cdym razie oczarowa\u0142a. Solista dosta\u0142 wielkie brawa i zabisowa\u0142&#8230; no c\u00f3\u017c, saraband\u0105 Bacha, ale tym razem z <em>Suity G-dur<\/em> (przynajmniej jaka\u015b odmiana, bo wszyscy wiolonczeli\u015bci preferuj\u0105 t\u0119 z <em>Suity c-moll<\/em>).<\/p>\n<p>No i po tych dw\u00f3ch stosunkowo kr\u00f3tkich dzie\u0142ach \u2013 utw\u00f3r-ogrom, utw\u00f3r-happening, utw\u00f3r-kola\u017c z ducha po trosze Mahlera, po trosze Charlesa Ivesa. Muzycy wchodz\u0105cy w \u015brodku utworu na scen\u0119 i wychodz\u0105cy z niej, graj\u0105cy strz\u0119py dzie\u0142 rozpoznawalnych, od Beethovena (<em>V Symfonia<\/em>) po Chopina (<em>Marsz \u017ca\u0142obny<\/em>), Czajkowskiego (<em>I Koncert fortepianowy<\/em>), sekwencj\u0119 <em>Dies irae<\/em> i Haydna (<em>Symfonia po\u017cegnalna<\/em>), i nierozpoznawalnych pastiszy najrozmaitszych ta\u0144c\u00f3w. I w tym wszystkim, w tym \u015bci\u015ble wyre\u017cyserowanym chaosie \u2013 pe\u0142na precyzja. Podziw dla dyrygenta i orkiestry. A utw\u00f3r, swoj\u0105 drog\u0105, jako \u017ce pe\u0142en duch\u00f3w, to bardzo odpowiedni na Halloween, czego zapewne kompozytor nie przewidzia\u0142&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na wi\u0119kszo\u015bci tegorocznych koncert\u00f3w z udzia\u0142em muzyki Witolda Lutos\u0142awskiego, zar\u00f3wno w Polsce, jak za granic\u0105, \u0142\u0105czono\u00a0j\u0105 z kompozycjami Ravela, Debussy&#8217;ego czy Bart\u00f3ka, jakby chc\u0105c udowodni\u0107, \u017ce on te\u017c ju\u017c jest klasykiem. Tym razem w Royal Festival Hall zestawiono j\u0105 z muzyk\u0105 swoich czas\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3662"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3662"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3662\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3664,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3662\/revisions\/3664"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3662"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3662"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3662"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}