
{"id":373,"date":"2009-08-18T00:23:50","date_gmt":"2009-08-17T22:23:50","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=373"},"modified":"2009-08-18T08:36:43","modified_gmt":"2009-08-18T06:36:43","slug":"zabrzmial-erard-i-pleyel","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2009\/08\/18\/zabrzmial-erard-i-pleyel\/","title":{"rendered":"Zabrzmia\u0142 erard i pleyel"},"content":{"rendered":"<p>Po wczorajszym do\u015b\u0107 \u015brednim wyst\u0119pie Melnikov zrehabilitowa\u0142 si\u0119 dzisiejszym recitalem w Studiu im. Lutos\u0142awskiego, ale te\u017c nie sz\u0142o mu \u0142atwo. Tym razem wybra\u0142 fortepian Erarda, kt\u00f3ry ma w \u015brednicy brzmienie bardziej wyr\u00f3wnane, ale basy s\u0105 do\u015b\u0107 nik\u0142e (w fortepianie Pleyela zreszt\u0105 te\u017c), a wysokie d\u017awi\u0119ki grane za g\u0142o\u015bno nie brzmi\u0105 \u0142adnie. Nie by\u0142o \u0142atwo zagra\u0107 na tym <em>Etiud symfonicznych<\/em> Schumanna &#8211; odda\u0107 ich\u00a0symfoniczno\u015b\u0107, ale Melnikov pi\u0119knie kontrastowa\u0142 poszczeg\u00f3lne wariacje (bo to forma wariacji), z ka\u017cdej czyni\u0105c subtelny pejza\u017c d\u017awi\u0119kowy.<\/p>\n<p>Pi\u0119knie te\u017c rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 cykl <em>Preludi\u00f3w<\/em> op. 28 Chopina (nie wszystkie podoba\u0142y mi si\u0119 tak samo), ale gdzie\u015b w \u015brodku, przy kt\u00f3rym\u015b z tych szybkich i g\u0142o\u015bnych preludi\u00f3w fortepian si\u0119 nieco rozklekota\u0142, p\u0119k\u0142a te\u017c struna. Biedny pianista poci\u0142 si\u0119 te\u017c strasznie, a nie wzi\u0105\u0142 ze sob\u0105 chusteczki, wi\u0119c zacz\u0119\u0142y mu si\u0119 \u015blizga\u0107 palce po klawiszach i <em>Preludium Es-dur<\/em> to ju\u017c by\u0142a zupe\u0142na kl\u0119ska. Ale opanowa\u0142 si\u0119 i ko\u0144c\u00f3wka by\u0142a ju\u017c spokojniejsza. Bardzo ciep\u0142o zosta\u0142 przyj\u0119ty i wyra\u017anie by\u0142 wzruszony, \u017ce polska publiczno\u015b\u0107 tak pozytywnie reaguje na jego Chopina, zabisowa\u0142 wi\u0119c dwiema etiudami z op. 10 (C-dur nr 1 &#8211; okropnie, cis-moll nr 4 &#8211; lepiej), a zako\u0144czy\u0142 pi\u0119kn\u0105 klamr\u0105: wr\u00f3ci\u0142 do Schumanna i zagra\u0142 ostatni\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 <em>Scen dzieci\u0119cych &#8211; Poeta m\u00f3wi<\/em>.<\/p>\n<p>O ile ten koncert by\u0142 nier\u00f3wny, to wieczorny, w Filharmonii Narodowej, nie mia\u0142 s\u0142abych punkt\u00f3w. Concerto K\u00f6ln gra\u0142o lepiej ni\u017c wczoraj, a Andreas Staier pokaza\u0142 prawdziw\u0105 klas\u0119 graj\u0105c na tym samym pleyelu, co poprzedniego wieczoru Melnikov, ale z bez por\u00f3wnania lepszym efektem. Najpierw jednak zabrzmia\u0142a <em>Symfonia c-moll<\/em> niejakiego Henri-Josepha Rigela (1741-1799), niemieckiego kompozytora zamieszka\u0142ego we Francji. Jak wida\u0107, by\u0142 on o 9 lat m\u0142odszy od Haydna, a jego muzyka\u00a0troch\u0119 Pap\u0119 przypomina, cho\u0107 jest w niej co\u015b charakterystycznego, jakby u\u0142omnego (ramotowatego, jak wyrazi\u0142 si\u0119 jeden z koleg\u00f3w), co sprawia, \u017ce nie dziwimy si\u0119, \u017ce utw\u00f3r zosta\u0142 na d\u0142ugo zapomniany. Podobnie jak <em>III Koncert fortepianowy<\/em> Johna Fielda (1782-1837), typowy wykwit stylu brillant, kt\u00f3rym karmi\u0142 si\u0119 Chopin w m\u0142odo\u015bci; mamy tu przypominaj\u0105ce ju\u017c Chopina biegniki i ozdobniki, w pierwszej cz\u0119\u015bci, gdy ozdobniki fortepianowe nak\u0142adaj\u0105 si\u0119 z orkiestrowymi, tworzy si\u0119 przezabawny efekt gruchania (jak s\u0142owo daj\u0119, tak to brzmi, zw\u0142aszcza fortepian z d\u0119tymi). Fina\u0142 jest polonezem, troch\u0119 rozwlek\u0142ym. \u015arodkowa cz\u0119\u015b\u0107 z kolei to solowy nokturn ( w niekt\u00f3rych nagraniach dodaje mu si\u0119 orkiestr\u0119), funkcjonuj\u0105cy zreszt\u0105 pod osobnym opusem. Warto tu przypomnie\u0107, \u017ce to Fieldowi w\u0142a\u015bnie zawdzi\u0119czamy t\u0119 form\u0119, kt\u00f3r\u0105 tak wspaniale rozwin\u0105\u0142 Chopin. Staier zabisowa\u0142 &#8211; te\u017c mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce nokturnem: cz\u0119\u015bci\u0105 <em>Karnawa\u0142u<\/em> op. 9 Schumanna po\u015bwi\u0119con\u0105 Chopinowi.<\/p>\n<p>Na koniec <em>Paukenwirbel<\/em> Haydna, czyli pyszna zabawa Papy z motywami i\u00a0&#8211; co tak naprawd\u0119 wyra\u017anie s\u0142ycha\u0107 dopiero w orkiestrze instrument\u00f3w z epoki &#8211; barwami. To jedna z ostatnich jego symfonii, swoista synteza jego stylu. Bardzo efektownie zabrzmia\u0142a, zagrana z du\u017cym wyczuciem; arty\u015bci otrzymali <em>standing ovation<\/em>. Warto podkre\u015bli\u0107, \u017ce ta \u015bwietna orkiestra gra bez dyrygenta. Ten koncert jest dzi\u015b retransmitowany w radiowej Dw\u00f3jce, wi\u0119c warto pos\u0142ucha\u0107.<\/p>\n<p>A co do Staiera &#8211; jak to wspaniale, \u017ce jeszcze go us\u0142yszymy tu trzy razy! Wybieram si\u0119 te\u017c na konferencj\u0119 prasow\u0105 z nim. Te\u017c dam potem sprawozdanie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Po wczorajszym do\u015b\u0107 \u015brednim wyst\u0119pie Melnikov zrehabilitowa\u0142 si\u0119 dzisiejszym recitalem w Studiu im. Lutos\u0142awskiego, ale te\u017c nie sz\u0142o mu \u0142atwo. Tym razem wybra\u0142 fortepian Erarda, kt\u00f3ry ma w \u015brednicy brzmienie bardziej wyr\u00f3wnane, ale basy s\u0105 do\u015b\u0107 nik\u0142e (w fortepianie Pleyela zreszt\u0105 te\u017c), a wysokie d\u017awi\u0119ki grane za g\u0142o\u015bno nie brzmi\u0105 \u0142adnie. Nie by\u0142o \u0142atwo zagra\u0107 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/373"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=373"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/373\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=373"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=373"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=373"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}