
{"id":3907,"date":"2014-02-07T00:44:33","date_gmt":"2014-02-06T23:44:33","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3907"},"modified":"2014-02-07T00:53:01","modified_gmt":"2014-02-06T23:53:01","slug":"zakochac-sie-w-motylim-skrzydle","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/02\/07\/zakochac-sie-w-motylim-skrzydle\/","title":{"rendered":"Zakocha\u0107 si\u0119 w motylim skrzydle"},"content":{"rendered":"<p>Od pa\u017adziernika trwa w Tate Modern <a href=\"http:\/\/www.tate.org.uk\/whats-on\/tate-modern\/exhibition\/ey-exhibition-paul-klee-making-visible\">pi\u0119kna wystawa<\/a> Paula Klee &#8222;Making Visible&#8221;, a dopiero teraz uda\u0142o mi si\u0119 na ni\u0105 dotrze\u0107. B\u0119dzie jeszcze przez miesi\u0105c, do 9 marca, wi\u0119c je\u015bli kto\u015b jest lub b\u0119dzie w tym czasie w Londynie, niech si\u0119 koniecznie wybierze.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nie tak dawno naogl\u0105da\u0142am si\u0119 Klee na wystawach w D\u00fcsseldorfie i Berlinie. Ale, przynajmniej w moim przypadku, Klee si\u0119 &#8222;naogl\u0105da\u0107&#8221; nie mo\u017cna, tym bardziej, \u017ce na tej du\u017cej ekspozycji (w sumie 17 sal, ale obrazki z do\u015b\u0107 du\u017c\u0105 przestrzeni\u0105 wok\u00f3\u0142 siebie, \u017ceby si\u0119 lepiej ogl\u0105da\u0142o) wi\u0119kszo\u015bci rzeczy nie zna\u0142am &#8211; pochodz\u0105 albo z kolekcji szwajcarskich (gdzie mnie jak dot\u0105d nie zanios\u0142o), w tym prywatnych, albo z ameryka\u0144skich, w tym z nowojorskiej cz\u0119\u015bci kolekcji Berggruena (kt\u00f3rej druga po\u0142owa jest w Berlinie i ogl\u0105da\u0142am j\u0105 we wrze\u015bniu).<\/p>\n<p>Poza tym Brytyjczycy znakomicie umiej\u0105 eksponowa\u0107, wi\u0119c pomy\u015bleli nie tylko o przestrzeni dla tego malarstwa, ale o porz\u0105dnym komentarzu, z kt\u00f3rego mo\u017cna si\u0119 wiele dowiedzie\u0107 nie tylko o \u017cyciu i tw\u00f3rczo\u015bci malarza, ale te\u017c, co o nim my\u015bleli inni. Kilka wyj\u0105tkowo pi\u0119knych cytat\u00f3w spisa\u0142am. Jego kolega dadaista Hugo Ball w 1917 r. pisa\u0142 o nim tak: &#8222;W wieku kolos\u00f3w on zakochuje si\u0119 w zielonym listku, w gwie\u017adzie, w skrzydle motyla i maluje je, poniewa\u017c odbijaj\u0105 si\u0119 w nich niebiosa i niesko\u0144czono\u015b\u0107&#8230; C\u00f3\u017c za ironi\u0119, a nawet sarkazm, musi on odczuwa\u0107 wobec tej pustej epoki&#8221;. Malarz Lyonel Feininger i jego \u017cona Julia w 1945 r. wspominali: &#8222;Jego metod\u0119 pracy mo\u017cna por\u00f3wna\u0107 do organicznego rozwoju ro\u015bliny. By\u0142o w tym co\u015b na kszta\u0142t magii. M\u00f3g\u0142 siedzie\u0107 godzinami w k\u0105cie i popala\u0107 papierosa, sprawiaj\u0105c wra\u017cenie nieskupionego na niczym, ale pe\u0142nego wewn\u0119trznej czujno\u015bci. Potem wstawa\u0142 i spokojnie, z niezachwian\u0105 pewno\u015bci\u0105, dodawa\u0142 barwn\u0105 plam\u0119 czy lini\u0119, osi\u0105gaj\u0105c w ten spos\u00f3b swoj\u0105 wizj\u0119 niemal nie\u015bwiadomie&#8221;. Tak\u017ce w par\u0119 lat po \u015bmierci malarza, w 1942 r., wspomina\u0142 go kolejny kolega po fachu, Jankiel Adler: &#8222;Nigdy nie widzia\u0142em cz\u0142owieka, kt\u00f3ry mia\u0142by w sobie taki tw\u00f3rczy spok\u00f3j. To promieniowa\u0142o z niego jak s\u0142o\u0144ce. Jego twarz by\u0142a twarz\u0105 kogo\u015b, kto wie wszystko o dniu i nocy, o niebie, morzu i powietrzu. I nigdy o tym nie m\u00f3wi\u0142&#8221;.<\/p>\n<p>Skomplikowane mia\u0142 \u017cycie. Syn muzyk\u00f3w, sam zosta\u0142 te\u017c zawodowym skrzypkiem i nieraz zarabia\u0142 na \u017cycie graj\u0105c w orkiestrze, o\u017ceni\u0142 si\u0119 tak\u017ce z pianistk\u0105. (Muzyczno\u015b\u0107 jego obraz\u00f3w nie ulega w\u0105tpliwo\u015bci, st\u0105d wielu z nas, kochaj\u0105cych muzyk\u0119, kocha tak\u017ce to malarstwo.) Do szko\u0142y plastycznej pocz\u0105tkowo go nie chciano przyj\u0105\u0107. On zreszt\u0105 sam potem zorientowa\u0142 si\u0119, \u017ce akademickiego kszta\u0142cenia organicznie nie znosi. Kiedy sam chcia\u0142 zosta\u0107 pedagogiem, z pocz\u0105tku, w Stuttgarcie, go nie chciano, ale potem uda\u0142o mu si\u0119 zwi\u0105za\u0107 z Bauhausem i tam ukaza\u0142 swoje zdolno\u015bci pedagogiczne &#8211; przychodzi\u0142o zreszt\u0105 na jego wyk\u0142ady du\u017ce grono wielbicieli spoza uczelni.\u00a0 Na istot\u0119 jego malarstwa wp\u0142ywa\u0142y r\u00f3\u017cne sprawy: najpierw fascynowa\u0142 si\u0119 rysunkami dzieci i os\u00f3b psychicznie chorych, potem zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z Kandinskim i grup\u0105 Blaue Reiter, do kt\u00f3rej zreszt\u0105 wst\u0105pi\u0142, potem by\u0142 dadaizm; wa\u017cne te\u017c by\u0142o spotkanie z Robertem Delauneyem i jego stosunkiem do koloru. Bardzo pobudzaj\u0105co podzia\u0142a\u0142a na\u00a0m\u0142odego Klee podr\u00f3\u017c z Augustem Macke i Louisem Moillietem do Tunezji, gdzie notowa\u0142 w swoich zapiskach: &#8222;Kolor mnie posiad\u0142. (&#8230;) I b\u0119d\u0119 w jego posiadaniu, wiem o tym. Oto znaczenie tej szcz\u0119\u015bliwej godziny: kolor i ja to jedno. Jestem malarzem&#8221;. T\u0119 rado\u015b\u0107 malarza wida\u0107 w jego <a href=\"https:\/\/www.google.pl\/search?q=klee,+kairouan&amp;tbm=isch&amp;tbo=u&amp;source=univ&amp;sa=X&amp;ei=2hj0Uq7iBue34ASDroDQDw&amp;ved=0CCgQsAQ&amp;biw=933&amp;bih=527\">prze\u015blicznych akwarelkach<\/a>.<\/p>\n<p>Potem zacz\u0119\u0142y si\u0119 dramaty. W I wojnie \u015bwiatowej zgin\u0119li dwaj jego serdeczni przyjaciele: Macke i Franz Marc. W kolejnych dziesi\u0119cioleciach atmosfera g\u0119stnia\u0142a. Bauhaus ucieka\u0142 z Weimaru do Dessau, Klee w pewnym momencie te\u017c uciek\u0142 do D\u00fcsseldorfu, a gdy ju\u017c nigdzie w Niemczech nie da\u0142o si\u0119 \u017cy\u0107, wyjecha\u0142 z rodzin\u0105 do Szwajcarii, gdzie wci\u0105\u017c \u017cyli jego rodzice (matka by\u0142a Szwajcark\u0105, ojciec Niemcem). W neutralnym kraju (w kt\u00f3rym jednak czeka\u0142 a\u017c pi\u0119\u0107 lat na obywatelstwo) by\u0142 wzgl\u0119dny spok\u00f3j, ale w 1935 r. przysz\u0142a straszna autoimmunologiczna, nieuleczalna\u00a0choroba: sklerodermia, polegaj\u0105ca na twardnieniu tkanek. \u017be po pewnym czasie Klee zebra\u0142 si\u0119 w sobie i nadal malowa\u0142 &#8211; cho\u0107 zmieni\u0142 styl, jego kreska sta\u0142a si\u0119 gruba, bardziej uproszczona &#8211; to by\u0142o\u00a0wr\u0119cz bohaterstwo. Ale \u017ce podczas tych cierpie\u0144 i s\u0142abni\u0119cia wci\u0105\u017c mia\u0142 radosn\u0105 wizj\u0119 \u017cycia, to po prostu nie mie\u015bci si\u0119 w g\u0142owie. W roku jego \u015bmierci w Zurychu organizowano mu wystaw\u0119,\u00a0na kt\u00f3rej pokazano 213 jego nowych dzie\u0142. On sam nie mia\u0142 ju\u017c si\u0142y nadzorowa\u0107 jej organizacji, zd\u0105\u017cy\u0142 j\u0105 tylko zobaczy\u0107 na kr\u00f3tko przed zamkni\u0119ciem (w marcu 1940 r.), a w trzy miesi\u0105ce p\u00f3\u017aniej ju\u017c nie \u017cy\u0142. Jeden z krytyk\u00f3w napisa\u0142 wtedy: &#8222;&#8230;dzie\u0142a Klee prezentuj\u0105 si\u0119 jako symfonia \u017c\u00f3\u0142ci, b\u0142\u0119kitu i czerwieni, tworz\u0105 niewyt\u0142umaczalne wra\u017cenie rado\u015bci, muzyki i wolno\u015bci. Podczas ka\u017cdej kolejnej wizyty na wystawie to wra\u017cenie si\u0119 odtwarza i umacnia. Sztuka, sztuczka czy magia?&#8221;.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Od pa\u017adziernika trwa w Tate Modern pi\u0119kna wystawa Paula Klee &#8222;Making Visible&#8221;, a dopiero teraz uda\u0142o mi si\u0119 na ni\u0105 dotrze\u0107. B\u0119dzie jeszcze przez miesi\u0105c, do 9 marca, wi\u0119c je\u015bli kto\u015b jest lub b\u0119dzie w tym czasie w Londynie, niech si\u0119 koniecznie wybierze.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3907"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3907"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3907\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3914,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3907\/revisions\/3914"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3907"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3907"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3907"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}