
{"id":3931,"date":"2014-02-13T22:50:44","date_gmt":"2014-02-13T21:50:44","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=3931"},"modified":"2014-02-13T22:50:44","modified_gmt":"2014-02-13T21:50:44","slug":"jeszcze-lutosiana-2","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/02\/13\/jeszcze-lutosiana-2\/","title":{"rendered":"Jeszcze Lutosiana (2)"},"content":{"rendered":"<p>Pod poprzednim wpisem poruszyli\u015bmy ju\u017c chyba 20 temat\u00f3w. Ja jednak wr\u00f3c\u0119 do Lutos\u0142awskiego &#8211; zapewne ju\u017c ostatni raz na pewien czas &#8211; i wspomn\u0119 o ksi\u0105\u017ceczce ma\u0142ej, a wa\u017cnej, i przy okazji o paru jeszcze p\u0142ytach.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Z czterema dyrygentami, kt\u00f3rzy brali czynny, a intensywny\u00a0udzia\u0142 w Roku Lutos\u0142awskiego, rozmawia\u0142 Aleksander Laskowski, a rozmowy te wyda\u0142 PWM wsp\u00f3lnie z Instytutem Adama Mickiewicza, kt\u00f3ry organizacyjnie t\u0119 operacj\u0119 u\u0142atwi\u0142 (ksi\u0105\u017ceczka wyjdzie r\u00f3wnie\u017c po angielsku). Jako \u017ce dyrygenci, zw\u0142aszcza ci wybitni,\u00a0s\u0105 lud\u017ami wyj\u0105tkowo zaj\u0119tymi, to aby wzi\u0105\u0107 udzia\u0142 w tych rozmowach &#8211; a wszyscy tego chcieli (Esa-Pekka Salonen wr\u0119cz stwierdzi\u0142, \u017ce to jego powinno\u015b\u0107), wykroili czas dla wywiaduj\u0105cego z kr\u00f3tkich chwil pomi\u0119dzy prac\u0105. Przyk\u0142adowo z Simonem Rattle rozmowa\u00a0odby\u0142a si\u0119 w samochodzie, gdy jecha\u0142 spod Berlina, gdzie mieszka, na pr\u00f3b\u0119 do filharmonii (ale by\u0142 wspaniale przygotowany i precyzyjnie odpowiada\u0142 na pytania), a z Salonenem &#8211; przez Skype&#8217;a, gdy dyrygent zaszy\u0142 si\u0119 w swojej ameryka\u0144skiej samotni, gdzie od czasu do czasu zamyka si\u0119, by komponowa\u0107 &#8211; bo i tej dziedziny nie odpuszcza, co zreszt\u0105 ma wiele wsp\u00f3lnego z Lutos\u0142awskim.<\/p>\n<p>Nie wiedzia\u0142am, \u017ce w Helsinkach zawi\u0105za\u0142a si\u0119 grupa student\u00f3w kompozycji, kt\u00f3ra sama studiowa\u0142a utwory wsp\u00f3\u0142czesne, w tym Lutos\u0142awskiego i innych kompozytor\u00f3w polskich &#8211; Serockiego, Bairda, Schaeffera&#8230; Nazwa\u0142a si\u0119 Otw\u00f3rzcie Uszy (po fi\u0144sku Korvat auki), a by\u0142a to grupa nie byle jaka, poniewa\u017c obok Salonena nale\u017celi do niej Kaija Saariaho czy Magnus Lindberg &#8211; dzi\u015b absolutna czo\u0142\u00f3wka tamtejszej kompozycji. Osobi\u015bcie Salonen pozna\u0142 Lutos\u0142awskiego p\u00f3\u017aniej i nasz kompozytor sta\u0142 si\u0119 dla niego &#8211; jak powiada &#8211; w pewnym sensie najwa\u017cniejsz\u0105 osob\u0105 w \u017cyciu (tak dok\u0142adnie m\u00f3wi!), mentorem, absolutnym autorytetem.<\/p>\n<p>O ile Salonen ma t\u0119 podw\u00f3jn\u0105 perspektyw\u0119 &#8211; dyrygenta i kompozytora &#8211; to reszta rozm\u00f3wc\u00f3w ju\u017c nie. Ale Rattlowi tak\u017ce posta\u0107 Lutos\u0142awskiego by\u0142a niezmiernie bliska. Dla nas ciekawa mo\u017ce by\u0107 opowie\u015b\u0107 o tym, jak bardzo kompozytor si\u0119 o\u017cywia\u0142 m\u00f3wi\u0105c o polityce, jak intensywne emocje nim targa\u0142y, czego w Polsce w wi\u0119kszo\u015bci nie widzieli\u015bmy. By\u0142o zapewne tak, \u017ce na czas PRL przybra\u0142 szczeg\u00f3ln\u0105 mask\u0119 i stara\u0142 si\u0119 niewiele pokazywa\u0107 osobom spoza kr\u0119gu najbli\u017cszych spoza tej maski uprzejmego, eleganckiego cz\u0142owieka. Za granic\u0105 czu\u0142 si\u0119 swobodniejszy, a ju\u017c w czasach stanu wojennego wypowiada\u0142 si\u0119 bardzo ostro &#8211; Rattle opowiada, \u017ce nawet rozgl\u0105da\u0142 si\u0119 w\u00f3wczas, czy kto\u015b postronny nie s\u0142ucha. Hamulce mu pu\u015bci\u0142y po karnawale pierwszej &#8222;S&#8221;, kiedy to przyzwyczaili\u015bmy si\u0119 w kraju m\u00f3wi\u0107 pe\u0142nym g\u0142osem, po raz pierwszy po tylu latach. Na dzie\u0144 przed stanem wojennym Lutos\u0142awski na pami\u0119tnym przerwanym Kongresie Kultury Polskiej wyg\u0142osi\u0142 p\u0142omienn\u0105 mow\u0119 o prawdzie w sztuce. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c, zabawne, jak Rattle wpada we w\u0142asne schematy: m\u00f3wi\u0105c o powsta\u0142ej w latach 80. <em>III Symfonii<\/em> wspomina o &#8222;zachwycaj\u0105cym obrazie ptak\u00f3w lec\u0105cych ku wolno\u015bci&#8221; w zako\u0144czeniu utworu &#8211; a przecie\u017c to on sam w swoim filmie pod\u0142o\u017cy\u0142 taki obraz pod ten fragment utworu (<a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=Vs59MEIKSSA\">tutaj <\/a>49&#8217;45&#8221;). Jednak spytany o to, czy w muzyce Lutos\u0142awskiego s\u0142yszy \u015blad jego osobistych tragedii, odpowiada, \u017ce nie, stwierdzaj\u0105c, \u017ce kompozytor zapewne powiedzia\u0142by na takie imputowanie kr\u00f3tko &#8222;Czy s\u0105dzi pan, \u017ce jestem Puccinim?&#8221;. W innym miejscu jednak m\u00f3wi: &#8222;Nie ma takiej mo\u017cliwo\u015bci, by walka, kt\u00f3r\u0105 s\u0142ycha\u0107 w utworach Lutos\u0142awskiego, nie dotyczy\u0142a walki Polak\u00f3w o wolno\u015b\u0107&#8221;. Ot, niekonsekwencja artysty&#8230;<\/p>\n<p>Ciekawe, \u017ce <em>III Symfonia<\/em> wci\u0105\u017c funkcjonuje jako swoisty symbol. Edward Gardner, najm\u0142odszy z rozm\u00f3wc\u00f3w i jedyny spo\u015br\u00f3d nich, kt\u00f3ry Lutos\u0142awskiego nie zna\u0142, pyta: &#8222;Zdaje si\u0119, \u017ce to dzie\u0142o pe\u0142ni\u0142o w Polsce funkcj\u0119 hymnu politycznego?&#8221;. Podp\u00f3rki my\u015blowe s\u0105 wykonawcom (i cz\u0119\u015bciowo tak\u017ce odbiorcom) jako\u015b tam potrzebne.<\/p>\n<p>Antoni Wit ma zupe\u0142nie inne spojrzenie ni\u017c pozostali &#8211; z wi\u0119kszego dystansu wobec samej osoby kompozytora (kt\u00f3rego przecie\u017c te\u017c zna\u0142, ale nigdy nie by\u0142 z nim na szczeg\u00f3lnie bliskiej stopie) i z innym gustem: za najdoskonalsze dzie\u0142o uwa\u017ca Kon<em>cert na orkiestr\u0119<\/em>. Ciekawe, jak r\u00f3\u017cne zdania maj\u0105 dyrygenci na temat notacji stosowanej przez Lutos\u0142awskiego &#8211; Rattle si\u0119 ni\u0105 zachwyca, Gardner uwa\u017ca za wyj\u0105tkowo niewygodn\u0105. W sumie ksi\u0105\u017ceczka nied\u0142uga, ale smaczna.<\/p>\n<p>Teraz jeszcze o dw\u00f3ch kolejnych p\u0142ytach, jakie dosta\u0142am, z cyklu wydawanego przez DUX. Jedna jest z muzyk\u0105 wokalno-instrumentaln\u0105, oczywi\u015bcie nie ca\u0142\u0105 &#8211; s\u0105 to utwory z orkiestr\u0105, symfoniczn\u0105 lub kameraln\u0105. W dw\u00f3ch utworach sopranowych wyst\u0119puje m\u0142oda solistka \u0141ucja Szablewska-Borzykowska; w m\u0142odzie\u0144czej <em>Lacrimosie<\/em> troch\u0119 cienko brzmi, za to urocze jest wykonanie <em>Chantefleurs et chantefables<\/em>. Jej francuszczyzna jest te\u017c zdecydowanie lepsza od \u015bpiewanej przez dw\u00f3ch pan\u00f3w: tenora Rafa\u0142a Bartmi\u0144skiego (<em>Paroles<\/em> <em>tiss\u00e9es<\/em>) i Stanis\u0142awa Kiernera (<em>Les espaces du sommeil<\/em>), kt\u00f3rzy poza tym do\u015b\u0107 \u0142adnie brzmi\u0105. Natomiast zupe\u0142nie mi si\u0119 nie podoba wykonanie <em>Troix po\u00e8mes d&#8217;Henri Michaux<\/em> &#8211; Ch\u00f3r Filharmonii \u0141\u00f3dzkiej najwidoczniej nie wie, o czym \u015bpiewa, co s\u0142yszalne jest zw\u0142aszcza w charakterze drugiej cz\u0119\u015bci.<\/p>\n<p>\u0141adna za to jest p\u0142yta z muzyk\u0105 kameraln\u0105 wykonywan\u0105 przez Orkiestr\u0119 Muzyki Nowej pod batut\u0105 Szymona Bywalca. S\u0142ycha\u0107, \u017ce to nie jest dla nich j\u0119zyk obcy. Co prawda zestawienie utwor\u00f3w jest do\u015b\u0107 egzotyczne &#8211; z jednej strony &#8222;cha\u0142tury stalinowskie&#8221; (jak mawia\u0142 sam Lutos\u0142awski) &#8211; <em>Ma\u0142a suita<\/em>, <em>10 ta\u0144c\u00f3w polskich<\/em>, <em>Preludia taneczne<\/em> &#8211; z drugiej zupe\u0142nie inny \u015bwiat: <em>Gry weneckie<\/em>, <em>\u0141a\u0144cuch I<\/em> i <em>Przezrocza<\/em>. Ale wszystko \u015bwietnie zagrane.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pod poprzednim wpisem poruszyli\u015bmy ju\u017c chyba 20 temat\u00f3w. Ja jednak wr\u00f3c\u0119 do Lutos\u0142awskiego &#8211; zapewne ju\u017c ostatni raz na pewien czas &#8211; i wspomn\u0119 o ksi\u0105\u017ceczce ma\u0142ej, a wa\u017cnej, i przy okazji o paru jeszcze p\u0142ytach.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3931"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3931"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3931\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3934,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3931\/revisions\/3934"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3931"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3931"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3931"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}