
{"id":4013,"date":"2014-03-27T00:08:37","date_gmt":"2014-03-26T23:08:37","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4013"},"modified":"2014-03-27T09:49:34","modified_gmt":"2014-03-27T08:49:34","slug":"mazurka-czy-polska","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/03\/27\/mazurka-czy-polska\/","title":{"rendered":"Mazurka czy polska?"},"content":{"rendered":"<p>W\u0142a\u015bciwie po norwesku\u00a0ten taniec nazywa si\u0119\u00a0nie <em>polska<\/em> (tak jest po szwedzku), ale <em>pols<\/em>. Thomas Tellefsen, norwesko-paryski ucze\u0144 i przyjaciel Chopina, pisa\u0142 mazurki z gestem chopinowskim, ale motywami wzi\u0119tymi ze swego kraju rodzinnego.<\/p>\n<p><!--more-->\u00a0NIFC wyda\u0142 w\u0142a\u015bnie t\u0142umaczenie ksi\u0105\u017cki Ingrid Loe Dalaker <em>Thomas Tellefsen w norweskiej i francuskiej kulturze muzycznej<\/em>. To jej praca doktorska, napisana ju\u017c kilka lat temu. Autork\u0119 go\u015bcili\u015bmy dzi\u015b na promocji tej ksi\u0105\u017cki; jako \u017ce mam ju\u017c egzemplarz, zag\u0142\u0119bi\u0142am si\u0119 w t\u0119 pasjonuj\u0105c\u0105 nie tylko dla maniak\u00f3w chopinolog\u00f3w lektur\u0119. W gruncie rzeczy o kontaktach Chopina i Tellefsena wiemy bardzo niewiele. Tyle co z jednego wys\u0142anego z Anglii listu Chopina do Camille&#8217;a Pleyela, polecaj\u0105cego mu oddawc\u0119 &#8211; w\u0142a\u015bnie norweskiego kompozytora. A ponadto za jego aprobat\u0105 Tellefsen po jego \u015bmierci przej\u0105\u0142 uczni\u00f3w swego mistrza; on tak\u017ce zosta\u0142 przeze\u0144 wyznaczony do kontynuacji nieuko\u0144czonej szko\u0142y gry na fortepianie <em>M\u00e9thode des M\u00e9thodes<\/em>, co \u015bwiadczy o wielkim zaufaniu.\u00a0Jednak i\u00a0Tellefsen dzie\u0142a nie uko\u0144czy\u0142; szkice s\u0105 pono\u0107 w muzeum w Trondheim, rodzinnym jego mie\u015bcie.<\/p>\n<p>Ciekawe, \u017ce\u00a0Tellefsen opu\u015bci\u0142 Norwegi\u0119 w tym samym wieku, co Chopin Warszaw\u0119: maj\u0105c 19 lat. I tak samo uda\u0142 si\u0119 do Pary\u017ca na nauki. Ale Chopin ju\u017c w Polsce da\u0142 si\u0119 pozna\u0107 jako geniusz &#8211; i tak\u017ce jako kompozytor narodowy. By\u0142 to wiek, gdy \u015bwiadomo\u015bci narodowe budzi\u0142y si\u0119 w ca\u0142ej Europie. Tellefsen do dzi\u015b jest w Norwegii praktycznie zapomniany, cho\u0107 to si\u0119 troch\u0119 zmieni\u0142o w ostatniej dekadzie &#8211; powstaj\u0105 nagrania, cz\u0119\u015b\u0107 mo\u017cna znale\u017a\u0107 na YouTube. Jednak jest uwa\u017cany za kompozytora drugorz\u0119dnego, epigona. Nie tylko dlatego, \u017ce by\u0142 epigonem Chopina &#8211; a poniek\u0105d by\u0142. Tak\u017ce, jak udowadnia pani Dalaker, dlatego, \u017ce w Norwegii zosta\u0142 uznany za zbyt ma\u0142o norweskiego, nadmiernie kosmopolitycznego. Fakt, wi\u0119kszo\u015b\u0107 jego muzyki jest parysko-salonowa, w tym utwory kameralne (one zreszt\u0105 Chopina ju\u017c nie przypominaj\u0105).<\/p>\n<p>Bardzo zaciekawi\u0142 mnie w ksi\u0105\u017cce opis budzenia si\u0119\u00a0norweskiej \u015bwiadomo\u015bci narodowo-kulturowej, a odbywa\u0142o si\u0119 to w zupe\u0142nie inny spos\u00f3b ni\u017c u nas. Zw\u0142aszcza \u017ce ca\u0142kowicie odmienny by\u0142 tam przekr\u00f3j spo\u0142eczny: praktycznie prawie nie by\u0142o arystokracji, wa\u017cne by\u0142o mieszcza\u0144stwo oraz ch\u0142opstwo, z tym, \u017ce ch\u0142opi zawsze byli tam wolni, nie istnia\u0142o co\u015b takiego jak pa\u0144szczyzna. Mieli wi\u0119c silne poczucie w\u0142asnej warto\u015bci. Kultura norweska jest w\u0142a\u015bciwie kultur\u0105 ch\u0142opsk\u0105, w muzyce tak\u017ce wszystko bierze si\u0119 z ludowych pie\u015bni i ta\u0144c\u00f3w, ta tradycja do dzi\u015b jest silna w krajach skandynawskich w og\u00f3le. Przeciwstawiano wi\u0119c &#8222;salonowca&#8221; i &#8222;Francuza&#8221; Tellefsena m\u0142odszemu o dekad\u0119 Griegowi. Pani Dalaker cytuje wypowied\u017a dotycz\u0105c\u0105 eklektyzmu Tellefsena, kt\u00f3ry norweskie motywy przeplata\u0142 z wirtuozowskimi kosmopolitycznymi ozdobnikami &#8211; w przeciwie\u0144stwie do Griega, w kt\u00f3rego utworach norwesko\u015b\u0107 by\u0142a czysta, od podstaw. (Ja dodam, \u017ce i u Griega w r\u00f3\u017cnych okresach jego \u017cycia r\u00f3\u017cnie bywa\u0142o: od konwencjonalnej s\u0142odyczy <em>Koncertu fortepianowego<\/em> i r\u00f3\u017cnych kawa\u0142k\u00f3w z cyklu <em>Utwory liryczne<\/em> po surowe, prawie ju\u017c bart\u00f3kowskie pi\u0119kno cyklu <em>Sl\u00e5tter <\/em>op. 72.) Ciekawe, \u017ce norweskie motywy Tellefsen ch\u0119tnie wstawia\u0142 do&#8230; mazurk\u00f3w. Przej\u0105\u0142 t\u0119 form\u0119 od swego mistrza, podobnie jak nokturny, etiudy czy polonezy. Jednak to w\u0142a\u015bnie mazurki maj\u0105 specyficzny koloryt, troch\u0119 przypominaj\u0105cy m\u0142odego Griega. Po spotkaniu ma\u0142y recital da\u0142 Marek Bracha, kt\u00f3ry wykona\u0142 m.in.\u00a0<em>4 Mazurki<\/em> op. 3 &#8211; mo\u017cna ich pos\u0142ucha\u0107 w &#8222;domowej&#8221; wersji <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=7AMCqDJuq6M\">tutaj<\/a>. Zwr\u00f3\u0107my uwag\u0119 cho\u0107by na drugi i trzeci z nich.<\/p>\n<p>Jest jeszcze jedna pasjonuj\u0105ca sprawa zwi\u0105zana z Tellefsenem, kt\u00f3ry by\u0142 te\u017c koncertuj\u0105cym pianist\u0105. Ot\u00f3\u017c by\u0142 on wielkim or\u0119downikiem muzyki baroku &#8211; Bacha (tak\u017ce jego syn\u00f3w) czy Rameau. To z pewno\u015bci\u0105 zbli\u017cy\u0142o go z Chopinem, kt\u00f3ry przecie\u017c tak\u017ce Bacha wielbi\u0142. Obaj zawdzi\u0119czali t\u0119 muzyczn\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107 swoim pedagogom. Z tym, \u017ce &#8211; w przeciwie\u0144stwie do Chopina &#8211; Tellefsen dzie\u0142a tw\u00f3rc\u00f3w barokowych grywa\u0142 ch\u0119tnie na koncertach, co w tamtych czasach wcale nie by\u0142o cz\u0119ste (p\u00f3\u017aniej dopiero nast\u0105pi\u0142a moda na barok). W ksi\u0105\u017cce s\u0105 reprodukcje plakat\u00f3w koncert\u00f3w Tellefsena w rodzinnej Norwegii, kt\u00f3r\u0105 od czasu do czasu odwiedza\u0142. Np. w 1855 r. po\u015bwi\u0119ci\u0142 recital dzie\u0142om Johanna Sebastiana i CPE Bacha oraz w\u0142asnym. Cz\u0119sto wyst\u0119powa\u0142 ze swoj\u0105 \u017con\u0105, \u015bpiewaczk\u0105 Severine, kt\u00f3ra obok modnych arii Belliniego czy Donizettiego \u015bpiewa\u0142a np. Haendla; zreszt\u0105 w og\u00f3le repertuar tych koncert\u00f3w by\u0142 do\u015b\u0107 mieszany (Chopin pojawia\u0142 si\u0119 cz\u0119sto, ale bywa\u0142o, \u017ce tylko w jednym utworze). A i sam Tellefsen jako kompozytor inspirowa\u0142 si\u0119 barokiem, cho\u0107 w charakterystycznym romantycznym stylu &#8211; jak np. <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=rBRVvpNho1w\">tutaj<\/a>.<\/p>\n<p>B\u0119dzie troch\u0119 Tellefsena na Chopiejach. A w Muzeum Chopina szykuje si\u0119 ciekawa wystawa chopinowsko-norweska (z zatr\u0105ceniami o Weissa, Muncha, Przybyszewskiego&#8230;).<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W\u0142a\u015bciwie po norwesku\u00a0ten taniec nazywa si\u0119\u00a0nie polska (tak jest po szwedzku), ale pols. Thomas Tellefsen, norwesko-paryski ucze\u0144 i przyjaciel Chopina, pisa\u0142 mazurki z gestem chopinowskim, ale motywami wzi\u0119tymi ze swego kraju rodzinnego.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4013"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4013"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4013\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4018,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4013\/revisions\/4018"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4013"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4013"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4013"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}