
{"id":402,"date":"2009-10-09T12:15:46","date_gmt":"2009-10-09T10:15:46","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=402"},"modified":"2022-11-18T00:00:41","modified_gmt":"2022-11-17T23:00:41","slug":"perpetuum-mobile","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2009\/10\/09\/perpetuum-mobile\/","title":{"rendered":"Perpetuum mobile"},"content":{"rendered":"<p>Szczeg\u00f3lna to posta\u0107 &#8211; Walentin Silwestrow. Rozmawia\u0107 z nim nie\u0142atwo, cho\u0107 na poz\u00f3r wydaje si\u0119 nawet rozgadany i mi\u0142y. Ale to jego rozgadanie jest wy\u0142\u0105cznie rozmow\u0105 z samym sob\u0105, wewn\u0105trz w\u0142asnego \u015bwiata, poza kt\u00f3rym niczego innego nie dostrzega, a je\u015bli nawet, to jest to dla\u0144 nieistotne. Zdaje si\u0119, \u017ce jest mu nawet oboj\u0119tne, jak kto\u015b inny odbiera jego muzyk\u0119 i \u017ce mo\u017ce to by\u0107 zupe\u0142nie inny odbi\u00f3r ni\u017c ten, jaki m\u00f3g\u0142by sobie wyobrazi\u0107. M\u00f3g\u0142by, bo zapewne nie zaprz\u0105ta sobie tym g\u0142owy. Bez \u017cadnej \u017cenady jest za to w stanie zaprz\u0105tn\u0105\u0107 par\u0119 godzin pod rz\u0105d \u015bpiewanymi cicho pie\u015bniami na granicy kiczu. Kiczem si\u0119 zreszt\u0105 nie przejmuje: jeden z utwor\u00f3w nazwa\u0142 nawet<em> Kitsch Musik<\/em>. Kiedy indziej konstruuje pseudocytaty z Mozarta czy\u00a0Schuberta, ale te cytaty dziwnie si\u0119 rw\u0105 i spomi\u0119dzy nich, w pauzach,\u00a0wy\u0142ania si\u0119 co\u015b dziwnego: szumy, \u015bwisty, zgrzyty.<\/p>\n<p>Spyta\u0142am go o to, my\u015bl\u0105c g\u0142\u00f3wnie o utworze<em> Der Bote<\/em> (Pos\u0142aniec)\u00a0na fortepian, syntezator i orkiestr\u0119 smyczkow\u0105, w kt\u00f3rym \u00f3w &#8222;pseudo-Mozart&#8221; zestawiony jest z szumem wichru (efekt powtarzaj\u0105cy si\u0119 w r\u00f3\u017cnych jego utworach). Doda\u0142am, \u017ce\u00a0mo\u017cna to odbiera\u0107 jako obraz rozpadu. Natychmiast zaprotestowa\u0142: nie rozpad, tylko narodziny melodii! Te melodie rozkwitaj\u0105 jak kwiaty! W po\u015bwi\u0119conym mu filmie <em>Dialogi<\/em> dopowiedzia\u0142 jednak wi\u0119cej: to kwiaty na Polach Elizejskich. I doda\u0142, \u017ce ostatni\u0105 muzyk\u0105, jakiej chcia\u0142a s\u0142ucha\u0107 w szpitalu jego umieraj\u0105ca \u017cona, muzykolo\u017cka Larissa Bondarenko, by\u0142 Mozart. Wi\u0119c jednak ze \u015bmierci\u0105 w tle. A o owym szumie wichru i mnie powiedzia\u0142, \u017ce to metafora wi\u0105\u017c\u0105ca si\u0119 z cytatem z Biblii: &#8222;poczu\u0142 cichy wiatr i w nim by\u0142 g\u0142os Boga&#8221;. Nie w gromach, nie w trz\u0119sieniu ziemi, a w\u0142a\u015bnie w cichym wietrze.<\/p>\n<p>Jednak te wszystkie szmery &#8222;pomi\u0119dzy&#8221; t\u0142umaczy jeszcze inaczej: jako d\u017awi\u0119cz\u0105ce pauzy. Zreszt\u0105 &#8222;d\u017awi\u0119cz\u0105cym milczeniem&#8221; jest ka\u017cda muzyka, rodzi si\u0119 przecie\u017c z ciszy. A kompozytor, m\u00f3wi, operuje nie tylko nutami, ale czym\u015b niewypowiedzianym pomi\u0119dzy nimi. Dlatego muzyka klasyczna zawsze b\u0119dzie klasyczna, to jest perpetuum mobile &#8211; zawsze b\u0119dziemy w\u015br\u00f3d znanych nut szuka\u0107 niedopowiedzianego. Tajemnicy. Schubertowskie &#8222;niebia\u0144skie d\u0142u\u017cyzny&#8221; to te\u017c jest w\u0142a\u015bnie &#8222;d\u017awi\u0119cz\u0105ce milczenie&#8221;, &#8222;brzmi\u0105ca pustka&#8221;, i ona to stanowi o istocie Schubertowskiego stylu. (To ostatnie mnie nawet dosy\u0107 przekonuje.)<\/p>\n<p>Ale wr\u00f3cmy do historii samego Silwestrowa, kt\u00f3ra jest do\u015b\u0107 zdumiewaj\u0105ca. Jako m\u0142ody ch\u0142opak odnosi\u0142 wielkie sukcesy na Zachodzie swoimi postserialnymi utworami, choc nigdy nie m\u00f3g\u0142 w tym sukcesie uczestniczy\u0107 osobi\u015bcie &#8211; w\u0142adze sowieckie go nie wypuszcza\u0142y. Zestawienie kilku dat jest wymowne: 1962 &#8211; nagranie<em> 5 Utwor\u00f3w fortepianowych<\/em>\u00a0przez radio w\u00a0Baden-Baden (mia\u0142 wtedy 25 lat!), 1964 &#8211; <em>Quartetto piccolo<\/em> na Berliner Festwochen, 1965 &#8211; <em>Mysterium<\/em> na Biennale w Wenecji, <em>Spectra<\/em> w Filharmonii Leningradzkiej, wyrzucenie kompozytora ze Zwi\u0105zku Kompozytor\u00f3w Ukrainy, 1967 &#8211; nagroda im. Kusewickiego i zam\u00f3wienie na utw\u00f3r, 1968 &#8211;\u00a0<em>Eschatofonia<\/em> w Darmstadt (dyr. Bruno Maderna), <em>II Symfonia<\/em> w Leningradzie i w konsekwencji zakaz wykonywania zawodu dla dyrygenta Igora B\u0142a\u017ckowa, 1970 &#8211; nagroda Fundacji Gaudeamus. (Spytany, jak to si\u0119 dzia\u0142o, \u017ce jego partytury dociera\u0142y na Zach\u00f3d, odpar\u0142, \u017ce po prostu poczt\u0105.) A potem w samej muzyce Silwestrowa zaczyna si\u0119 co\u015b prze\u0142amywa\u0107, naraz, stopniowo, pojawia si\u0119 coraz wi\u0119cej z pocz\u0105tku nie\u015bmia\u0142ych pseudocytat\u00f3w najpierw ze \u015bredniowiecza, potem z klasycyzmu&#8230; To by\u0142o niemal jak infekcja &#8211; mogli\u015bmy to prze\u015bledzi\u0107 podczas s\u0142uchania utwor\u00f3w, jakie komozytor odtworzy\u0142 nam na spotkaniu, pocz\u0105wszy od <em>Symfonii na wiolonczel\u0119 i orkiestr\u0119<\/em> z 1972 r. Po owym nadprogramowym koncercie (mia\u0142 trwa\u0107 p\u00f3\u0142 godziny, trwa\u0142 godzin\u0119!) rozpocz\u0119\u0142am spotkanie m.in. stwierdzeniem, \u017ce teraz ju\u017c wiemy, jak dokonywa\u0142 si\u0119 w jego tw\u00f3rczo\u015bci \u00f3w powr\u00f3t do tradycji: stopniowo. A on na to: &#8211; Do tradycji nie trzeba wraca\u0107, ona sama powraca. A awangarda jest jak s\u00f3l: kiedy byli\u015bmy m\u0142odzi i zajmowali\u015bmy si\u0119 tylko ni\u0105, to by\u0142o tak, jakby\u015bmy lizali bry\u0142\u0119 soli. A powinna by\u0107 tylko przypraw\u0105. Istot\u0105 muzyki jest melodia i harmonia (&#8222;melodia to profil muzyki&#8221;, powiedzia\u0142 kiedy indziej). A w XX wieku muzyk\u0119 &#8222;atematyczn\u0105&#8221; uwa\u017cano za osi\u0105gni\u0119cie. Ale nie by\u0142o w tym tre\u015bci.<\/p>\n<p>Cho\u0107 przecie\u017c sam, gdy by\u0142 studentem, zafascynowa\u0142 si\u0119 Webernem (w latach 1960-61 w tamtejszym\u00a0radiu nadawano jeszcze koncerty z Warszawskich Jesieni) i powiedzia\u0142 nawet do swojego profesora, Borysa Latoszy\u0144skiego, \u017ce zwykle muzyka dzia\u0142a w poziomie, a\u00a0Webern zupe\u0142nie inaczej &#8211; w pionie, punktowo, trafiaj\u0105c prosto do s\u0142uchacza. Ca\u0142a grupa student\u00f3w w konserwatorium w Kijowie, z Leonidem Hrabowskim na czele, kt\u00f3ry przet\u0142umaczy\u0142 \u015bci\u0105gni\u0119ty z Niemiec podr\u0119cznik Hannsa Jelinka <em>Wprowadzenie do techniki dwunastotonowej<\/em> (i wraz z kolegami pisali \u0107wiczenia opieraj\u0105c si\u0119 na tym podr\u0119czniku), zosta\u0142a nazwana awangard\u0105 kijowsk\u0105. Ale to si\u0119 sko\u0144czy\u0142o. Sta\u0142o si\u0119 co\u015b paradoksalnego: wielu tw\u00f3rc\u00f3w na sw\u00f3j spos\u00f3b przyzna\u0142o racj\u0119 swoim prze\u015bladowcom,\u00a0wybieraj\u0105c tradycj\u0119 i odrzucaj\u0105c (w r\u00f3\u017cnym stopniu) awangard\u0119, ale dalej byli prze\u015bladowani&#8230; Wielu wybra\u0142o emigracj\u0119. Silwestrow zosta\u0142. Do dzi\u015b mieszka i dzia\u0142a w Kijowie (dzi\u015b doceniany i szanowany), stale w tym samym szarym sweterku, a gdy sam siada do fortepianu, to widowisko jest nie z tej ziemi: dyryguje sam sob\u0105 (a je\u015bli gra z kim\u015b, to tym kim\u015b), wykonuje niemal teatralne gesty podkre\u015blaj\u0105ce i potwierdzaj\u0105ce, ale to nie teatr, to jest odruch.<\/p>\n<p>We wspomnianym\u00a0filmie kompozytor Aleksander Knajfel, jeden z przyjaci\u00f3\u0142 kompozytora, m\u00f3wi: Wydaje mi si\u0119, \u017ce Wala zosta\u0142 nam dany dla naprawienia tej korozji, jaka toczy\u0142a muzyk\u0119 w drugiej po\u0142owie XX w. Zdumiewaj\u0105ce, jak ostro ci ludzie odrzucaj\u0105 to, czym pasjonowali si\u0119 za m\u0142odu. (G\u00f3recki zachowuje si\u0119 podobnie! Penderecki patrzy na sw\u00f3j czas awangardowy z pob\u0142a\u017caniem i nostalgi\u0105, ale muzycznie do niego nie wraca.) Silwestrow mo\u017ce nie odrzuca awangardy a\u017c tak ostro, ale za to pisuje nieraz tak, jakby XX wieku w og\u00f3le nie by\u0142o. Czy co\u015b tych ludzi z\u0142ama\u0142o? Oni sami na to nie wygl\u0105daj\u0105. By\u0142 zreszt\u0105 czas, kiedy ich muzyka zacz\u0119\u0142a podbijac \u015bwiat. Przyczyni\u0142 si\u0119 do tego Manfred Eicher, za\u0142ozyciel firmy ECM (dzi\u015b spotkanie z nim, zdam relacj\u0119). Dziwne to zreszt\u0105, bo Niemcy takiej muzyki nie znosz\u0105 &#8211; ale jest jeszcze reszta \u015bwiata. Tymczasem zn\u00f3w czasy si\u0119 zmieni\u0142y i gdyby Silwestrow z <em>Cichymi pie\u015bniami<\/em> wyst\u0105pi\u0142 na Warszawskiej Jesieni, m\u0142odzi gniewni natychmiast by go wygwizdali. Silwestrow m\u00f3wi, \u017ce rozpad to jest w\u0142a\u015bnie w muzyce Lachenmanna, Nono, Feldmana &#8211; niemo\u017cno\u015b\u0107 tworzenia muzyki. (Troch\u0119 mog\u0119 si\u0119 zgodzi\u0107, zw\u0142aszcza w wypadku Lachenmanna.) Ale m\u0142odzi s\u0105dz\u0105 dzi\u015b inaczej i wybieraj\u0105 Lachenmanna. Tak to si\u0119 pokoleniami toczy.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/www.hbdirect.com\/album_detail.php?pid=1004681\">Tutaj<\/a> kr\u00f3ciutkie pr\u00f3bki Silwestrowa, w tym wspomnianego <em>Der Bote<\/em>. A<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=5m9RSxRwJ7s\"> tu<\/a> i<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=9Isdb6t8oQs&amp;feature=related\"> tu <\/a>troch\u0119 bezczelnego kiczu&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Szczeg\u00f3lna to posta\u0107 &#8211; Walentin Silwestrow. Rozmawia\u0107 z nim nie\u0142atwo, cho\u0107 na poz\u00f3r wydaje si\u0119 nawet rozgadany i mi\u0142y. Ale to jego rozgadanie jest wy\u0142\u0105cznie rozmow\u0105 z samym sob\u0105, wewn\u0105trz w\u0142asnego \u015bwiata, poza kt\u00f3rym niczego innego nie dostrzega, a je\u015bli nawet, to jest to dla\u0144 nieistotne. Zdaje si\u0119, \u017ce jest mu nawet oboj\u0119tne, jak kto\u015b [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/402"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=402"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/402\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":10427,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/402\/revisions\/10427"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=402"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=402"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=402"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}