
{"id":414,"date":"2009-11-05T01:28:07","date_gmt":"2009-11-05T00:28:07","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=414"},"modified":"2009-11-05T06:22:29","modified_gmt":"2009-11-05T05:22:29","slug":"miles-zyje","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2009\/11\/05\/miles-zyje\/","title":{"rendered":"Miles \u017cyje!"},"content":{"rendered":"<p>Trzy koncerty jednego wieczoru na warszawskim Torwarze. \u0141\u0105czy\u0142 je jeden cz\u0142owiek, z kt\u00f3rym wsp\u00f3\u0142pracowali liderzy wszystkich trzech zespo\u0142\u00f3w: Miles Davis. Ale to by\u0142y trzy koncerty &#8211; trzy kolory, ka\u017cdy ca\u0142kiem inny.<\/p>\n<p>Mia\u0142a by\u0107 inna kolejno\u015b\u0107, ale ze wzgl\u0119d\u00f3w technicznych sta\u0142o si\u0119 tak &#8211; i mo\u017ce i lepiej &#8211; \u017ce pierwszy wyst\u0105pi\u0142 Kwartet Wayne&#8217;a Shortera. (Jutro zagra w Poznaniu, a w pi\u0105tek i sobot\u0119 &#8211; we Wroc\u0142awiu.) To by\u0142 zupe\u0142nie inny koncert &#8211; cho\u0107 w tym samym sk\u0142adzie &#8211; ni\u017c ten, kt\u00f3rego s\u0142ucha\u0142am par\u0119 lat temu w Filharmonii Narodowej. Program zosta\u0142 zagrany jednym ci\u0105giem, non stop, jakby to by\u0142 jeden utw\u00f3r. A raczej seria najrozmaitszych muzycznych gest\u00f3w i obraz\u00f3w, \u015bwiadomie eklektyczna, za to w zaskakuj\u0105cy spos\u00f3b zestawiona. Nie da\u0142o si\u0119 w og\u00f3le przewidzie\u0107, w kt\u00f3r\u0105 stron\u0119 to skr\u0119ci za chwil\u0119. Nie da\u0142oby si\u0119 te\u017c okre\u015bli\u0107 dok\u0142adnie, w jakim to w\u0142a\u015bciwie by\u0142o stylu. Imponuj\u0105ca jest kondycja muzyk\u00f3w (ka\u017cdy wyrazi\u015bcie ukaza\u0142 swoj\u0105 osobowo\u015b\u0107), zw\u0142aszcza lidera, kt\u00f3ry chodzi z trudem, ale dmucha wci\u0105\u017c fantastycznie! Wyst\u0119p w sumie by\u0142 bardzo ambitny, wywo\u0142a\u0142 entuzjazm, ale nie dziwiono si\u0119, \u017ce bis\u00f3w nie by\u0142o.<\/p>\n<p>Po przerwie na scen\u0119 wyszed\u0142 Marcus Miller w kapelusiku, towarzyszyli mu: tr\u0119bacz Christian Scott, saksofonista Alex Han, Federico Gonzales Pena na keyboardach i rozp\u0119dzony Ronald Bruner na perkusji. Grali program <em>Tutu Revisited<\/em>, nawi\u0105zuj\u0105c do pami\u0119tnej p\u0142yty Milesa <em>Tutu<\/em>, na kt\u00f3rej zagra\u0142 z nim w\u0142a\u015bnie Miller. To by\u0142 z kolei bardzo ludyczny koncert (kolega zauwa\u017cy\u0142, \u017ce w tym wyst\u0119pie, odwrotnie ni\u017c na poprzednim, wszystko jest przewidywalne), pe\u0142en ostrych rytm\u00f3w i brzmie\u0144, jedyny tego wieczoru &#8222;z pr\u0105dem&#8221; (gitara elektryczna lidera, keyboardy); ludzi cieszy\u0142y zar\u00f3wno rozpoznawalne tematy, jak radosna energia, z jak\u0105 by\u0142y wykonywane. Ta grupa bisowa\u0142a, a w ramach bisu lider nieoczekiwanie chwyci\u0142 za basklarnet, ze \u015bwietnym skutkiem.<\/p>\n<p>No i przyszed\u0142 moment magii. Na scen\u0119 wyszed\u0142 80-letni Jimmy Cobb, ostatni ze sk\u0142adu, kt\u00f3ry nagrywa\u0142 <em>Kind of Blue<\/em>, ze swym zespo\u0142em zwanym &#8211; jak\u017ceby inaczej &#8211; So What. \u015awietny by\u0142 tr\u0119bacz Wallace Roney, chwilami brzmi\u0105cy naprawd\u0119 jak Miles, i pianista Larry Willis, drugi oldboy w zespole, ale &#8222;tylko&#8221; 67-letni (trzecim by\u0142 jego r\u00f3wnolatek, basista Buster Williams); m\u0142odsi od nich saksofoni\u015bci\u00a0Vincent Herring i Javon Jackson byli bardzo sprawni, ale c\u00f3\u017c, nie byli to Adderley i Coltrane&#8230; Poszed\u0142 ca\u0142y <em>Kind of Blue<\/em>, wszystkie pi\u0119\u0107 kawa\u0142k\u00f3w, inaczej oczywi\u015bcie grane ni\u017c na p\u0142ycie, ale daj\u0105ce si\u0119 rozpozna\u0107; dodany zosta\u0142 jeszcze jeden utw\u00f3r, by po melancholijnych, rozleniwionych\u00a0<em>Flamenco Sketches<\/em> by\u0142 mocny akcent na koniec, i ju\u017c w samym finale pyszne solo Cobba, kt\u00f3ry przez ca\u0142y czas tyka\u0142 jak zegarek&#8230; Mimo wszystko jednak jest w <em>Kind of Blue<\/em> co\u015b takiego, co wci\u0105ga cz\u0142owieka w ca\u0142o\u015bci, przenosi go gdzie\u015b w przestrze\u0144, w nieznane&#8230; I ja odjecha\u0142am. Ten skurczybyk Miles wci\u0105\u017c \u017cyje.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Trzy koncerty jednego wieczoru na warszawskim Torwarze. \u0141\u0105czy\u0142 je jeden cz\u0142owiek, z kt\u00f3rym wsp\u00f3\u0142pracowali liderzy wszystkich trzech zespo\u0142\u00f3w: Miles Davis. Ale to by\u0142y trzy koncerty &#8211; trzy kolory, ka\u017cdy ca\u0142kiem inny. Mia\u0142a by\u0107 inna kolejno\u015b\u0107, ale ze wzgl\u0119d\u00f3w technicznych sta\u0142o si\u0119 tak &#8211; i mo\u017ce i lepiej &#8211; \u017ce pierwszy wyst\u0105pi\u0142 Kwartet Wayne&#8217;a Shortera. (Jutro [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/414"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=414"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/414\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=414"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=414"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=414"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}