
{"id":417,"date":"2009-11-10T00:36:58","date_gmt":"2009-11-09T23:36:58","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=417"},"modified":"2009-11-10T01:19:51","modified_gmt":"2009-11-10T00:19:51","slug":"uchida-w-pieknym-anturazu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2009\/11\/10\/uchida-w-pieknym-anturazu\/","title":{"rendered":"Uchida w pi\u0119knym antura\u017cu"},"content":{"rendered":"<p>Ale\u017c prze\u015bliczna, faktycznie, jest ta sala w Palau de la Musica Catalana (architekt: Domenech i Montaner). Czy\u015bciutka secesja, tu i \u00f3wdzie skr\u0119caj\u0105ca w stron\u0119 specyficznego kiczu, ale taki w\u0142a\u015bnie jest przecie\u017c barcelo\u0144ski modernizm z Gaudim w\u0142\u0105cznie. I z tym wszystkim cudowny. To miejsce\u00a0ma co\u015b wyj\u0105tkowego: nie widzia\u0142am jeszcze sali koncertowej, kt\u00f3ra by\u0142aby ca\u0142kowicie przeszklona po bokach, a tak\u017ce od g\u00f3ry, wi\u0119c w dzie\u0144 mo\u017cna by si\u0119 obej\u015b\u0107 bez sztucznego \u015bwiat\u0142a. W nocy jest oczywi\u015bcie inaczej i niekt\u00f3re witra\u017ce, w tym g\u00f3rny, s\u0105 pod\u015bwietlane. Tak sobie chwilami my\u015bla\u0142am, \u017ce mo\u017ce to i nawet zbyt obfity wystr\u00f3j, \u017ce obserwuj\u0105c wszystkie te detaliki trudniej si\u0119 skupi\u0107 na muzyce. Bywalcy pewnie s\u0105 przyzwyczajeni. Ale ja si\u0119 \u0142apa\u0142am chwilami, \u017ce gapi\u0119 si\u0119 zamiast s\u0142ucha\u0107. Jednak pos\u0142ucha\u0107 te\u017c by\u0142o czego.<\/p>\n<p>Mitsuko Uchida zacz\u0119\u0142a od przepi\u0119knego i przesmutnego<em> Ronda a-moll<\/em> Mozarta. Znana jest ze znakomitych interpretacji dzie\u0142 tego kompozytora i to zn\u00f3w si\u0119 potwierdzi\u0142o. To nie jest Mozart wydelikacony (cho\u0107 czasem bardzo subtelny), w tym\u00a0rondzie jest to Mozart cierpi\u0105cy po m\u0119sku. I tak w\u0142a\u015bnie zinterpretowa\u0142a je pianistka. Po tym utworze zaskakuj\u0105ce nieco zestawienie &#8211;<em> Sonata<\/em> op. 1 Albana Berga, dzie\u0142o m\u0142odzie\u0144cze, ale na sw\u00f3j spos\u00f3b doskona\u0142e, ekspresjonizm w stanie czystym. S\u0142ysza\u0142am ju\u017c te &#8222;cierpienia m\u0142odego Wertera&#8221; grywane bardzo melancholijno-jesiennie albo przeciwnie, bardzo dramatycznie. Uchida sk\u0142oni\u0142a si\u0119 raczej ku dramatowi, cho\u0107 i liryzmu nie brakowa\u0142o.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017cniej, ale wci\u0105\u017c jeszcze w pierwszej cz\u0119\u015bci koncertu, zagra\u0142a <em>Sonat\u0119 A-dur<\/em> op. 101 Beethovena. Lubi\u0119 j\u0105 i sobie grywa\u0142am, wi\u0119c mo\u017ce za dobrze j\u0105 znam; kr\u00f3tko m\u00f3wi\u0105c, nie wszystko w niej mi si\u0119 na r\u00f3wni podoba\u0142o, zreszt\u0105 w og\u00f3le wyczu\u0142am drobn\u0105 niepewno\u015b\u0107 ze strony pianistki, w finale si\u0119 troch\u0119 zaka\u0142apu\u0107ka\u0142a (tak zr\u0119cznie to zreszt\u0105 zamaskowa\u0142a, \u017ce pewnie ma\u0142o kto poza mn\u0105 zauwa\u017cy\u0142), ale ju\u017c fugato by\u0142o dobre, drapie\u017cne, jak trzeba. (Tu jeszcze wspomn\u0119, \u017ce nie musimy mie\u0107 kompleks\u00f3w: po drugiej cz\u0119\u015bci sonaty, kt\u00f3ra jest mocnym, zdecydowanym marszem, publiczno\u015b\u0107 bi\u0142a brawo, co mo\u017ce tak\u017ce lekko zdekoncentrowa\u0142o artystk\u0119. Ona w og\u00f3le, zauwa\u017cy\u0142am, jest wra\u017cliwa na ha\u0142asy: zawsze odczekiwa\u0142a, a\u017c wszyscy w pe\u0142ni zamilkn\u0105, przestan\u0105 ha\u0142asowa\u0107\u00a0krzes\u0142ami, papierkami, kom\u00f3rkami, sykaniami.)\u00a0<\/p>\n<p>Drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wype\u0142ni\u0142a monumentalna <em>Fantazja C-dur<\/em> op. 17 Schumanna.\u00a0I tu pocz\u0105tkowo Uchida rzuci\u0142a si\u0119 drapie\u017cnie na utw\u00f3r (p\u00f3\u017aniej ten sam temat potrafi\u0142a zagra\u0107 bardzo delikatnie). Bardzo plastycznie odda\u0142a wszystkie zmiany nastroj\u00f3w, od operuj\u0105cej skrajno\u015bciami cz\u0119\u015bci pierwszej poprzez energiczny, dynamiczny\u00a0marsz w cz\u0119\u015bci \u015brodkowej po \u0142agodny fina\u0142, o kt\u00f3rym zawsze my\u015bl\u0119 jak o ciszy po burzy; to szczeg\u00f3lny nastr\u00f3j, trudny do oddania. Tak sobie pomy\u015bla\u0142am, \u017ce znam lepsze wykonania tego utworu, cho\u0107 nie mia\u0142am do\u00a0dzisiejszego wielu zarzut\u00f3w. Ale by\u0142y jeszcze dwa bisy, arcydzie\u0142ka, kt\u00f3re ustawi\u0142y ca\u0142o\u015b\u0107 w innej perspektywie i pokaza\u0142y, jak doskona\u0142a\u00a0mo\u017ce by\u0107 ta pianistka:<em> Sarabanda<\/em> z <em>Suity francuskiej G-dur<\/em> Bacha i Andante z mojej ulubionej <em>Sonaty C-dur<\/em> KV 330 Mozarta, po kt\u00f3rej wysz\u0142am jak odnowiona, jak z k\u0105pieli w cudownej muzyce.<\/p>\n<p>I <a href=\"http:\/\/picasaweb.google.pl\/PaniDorotecka\/BarcelonaPoniedziaEk#\">troch\u0119 zdj\u0119\u0107.<\/a> Panie z obs\u0142ugi strofowa\u0142y, \u017ceby nie robi\u0107 zdj\u0119\u0107, a i tak wszyscy robili&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ale\u017c prze\u015bliczna, faktycznie, jest ta sala w Palau de la Musica Catalana (architekt: Domenech i Montaner). Czy\u015bciutka secesja, tu i \u00f3wdzie skr\u0119caj\u0105ca w stron\u0119 specyficznego kiczu, ale taki w\u0142a\u015bnie jest przecie\u017c barcelo\u0144ski modernizm z Gaudim w\u0142\u0105cznie. I z tym wszystkim cudowny. To miejsce\u00a0ma co\u015b wyj\u0105tkowego: nie widzia\u0142am jeszcze sali koncertowej, kt\u00f3ra by\u0142aby ca\u0142kowicie przeszklona po [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/417"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=417"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/417\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=417"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=417"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=417"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}