
{"id":4249,"date":"2014-06-14T02:24:03","date_gmt":"2014-06-14T00:24:03","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4249"},"modified":"2014-06-18T19:51:54","modified_gmt":"2014-06-18T17:51:54","slug":"beethoven-w-eindhoven","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/06\/14\/beethoven-w-eindhoven\/","title":{"rendered":"Beethoven w Eindhoven"},"content":{"rendered":"<p>Z okazji meczu recital Krystiana Zimermana w De Lage Landen Zaal w Eindhoven nie zosta\u0142 wyprzedany w stu procentach, jedynie w ok. 90. Ci, co nie przyszli, to frajerzy, bo przecie\u017c nawet my, \u0142\u0105cznie z bohaterem wieczoru, mogli\u015bmy potem jeszcze obserwowa\u0107 w telewizorze historyczny moment, jak Holandia wkopuje Hiszpanii 5:1.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Tak czy siak, wygrany by\u0142 ten, co by\u0142 na sali &#8211; tak sobie my\u015bla\u0142am o tych, co pragn\u0119liby by\u0107, bo wolne miejsca by\u0142y i owszem. Ale c\u00f3\u017c, pi\u0142ka kopana kr\u00f3luje. Kiedy jad\u0105c z lotniska do hotelu wysiad\u0142am z autobusu ko\u0142o Concertgebouw, ma\u0142o nie powali\u0142a mnie \u015bciana d\u017awi\u0119ku &#8211; huku raczej &#8211; dobiegaj\u0105ca z Museumplein, gdzie urz\u0105dzono stref\u0119 kibica. Mam nadziej\u0119, \u017ce w niedziel\u0119 b\u0119dzie tu spokojniej&#8230;<\/p>\n<p>W Eindhoven skupili\u015bmy si\u0119 ca\u0142kowicie na muzyce Beethovena, bo okaza\u0142o si\u0119 to jednak mo\u017cliwe. W pierwszej cz\u0119\u015bci siedzia\u0142am troch\u0119 mo\u017ce zbyt daleko, ale przy drugiej sonacie pochyli\u0142am si\u0119 do przodu i s\u0142ucha\u0142o si\u0119 w\u00f3wczas ju\u017c lepiej, a jako\u015b\u0107 ca\u0142kiem si\u0119 ju\u017c zmieni\u0142a, gdy w drugiej cz\u0119\u015bci zmieni\u0142am miejsce na bli\u017csze.<\/p>\n<p>Przy pierwszej z sonat, op. 109, pierwszym s\u0142owem, jakie mi si\u0119 skojarzy\u0142o, by\u0142a niewinno\u015b\u0107. Niewinna, pogodna by\u0142a cz\u0119\u015b\u0107 I, tak\u017ce fina\u0142owe wariacje (cho\u0107 par\u0119 moment\u00f3w bardziej, by tak rzec, rubasznych), a nawet \u015brodkowa, bardziej burzliwa cz\u0119\u015b\u0107, by\u0142a do\u015b\u0107 \u0142agodna. Moje skojarzenie okaza\u0142o si\u0119 s\u0142uszne, poniewa\u017c artysta powiedzia\u0142 po koncercie, \u017ce przecie\u017c utw\u00f3r ten by\u0142 dedykowany nastoletniej dziewczynie, Maksymilianie Brentano, c\u00f3rce jego dawnej mi\u0142o\u015bci &#8211; Antonii. I &#8211; wedle niego &#8211; jest on muzycznym opisem tej dziewczyny. My\u015bl\u0119, \u017ce interpretacji tego utworu mo\u017ce by\u0107 o wiele wi\u0119cej, ale i ta jest w jaki\u015b spos\u00f3b przekonuj\u0105ca.<\/p>\n<p><em>Sonata As-dur<\/em> op. 110 ukaza\u0142a wirtuozeri\u0119 artysty w zmienno\u015bci nastroj\u00f3w i &#8211; co imponuj\u0105ce &#8211; barw d\u017awi\u0119ku. Pierwsze wej\u015bcie fugi by\u0142o przeprowadzone d\u017awi\u0119kiem st\u0142umionym i matowym, jakby wy\u0142aniaj\u0105cym si\u0119 z nico\u015bci, a drugie &#8211; z tematem w inwersji &#8211; d\u017awi\u0119cznie, jakby demonstruj\u0105c, \u017ce to zupe\u0142nie inna sprawa. Przesmutne powolne cz\u0119\u015bci, narastania i opadania, pozorny fina\u0142 po pierwszej fudze i &#8222;nadprogram&#8221; po drugiej &#8211; wszystko to rozegrane by\u0142o po mistrzowsku.<\/p>\n<p>Co ciekawe, og\u00f3lnie tempa by\u0142y raczej szybkie. To samo dotyczy\u0142o ostatniej z sonat, op. 111. Po dramacie pierwszej cz\u0119\u015bci zn\u00f3w niebia\u0144ski spok\u00f3j w arietcie i narastanie w kolejnych wariacjach nie tak dramatyczne, jak to zwykle si\u0119 grywa &#8211; tu tak\u017ce tempa by\u0142y ponadprzeci\u0119tnie, do\u015b\u0107 wspomnie\u0107, \u017ce owa s\u0142ynna wariacja o rytmie boogie-woogie wcale tego rytmu w tym wykonaniu nie przypomina\u0142a, by\u0142a po prostu szybsza.<\/p>\n<p>D\u0142ugo by jeszcze opowiada\u0107&#8230; ale pora p\u00f3\u017ana, co\u015b mo\u017ce jeszcze da si\u0119 uzupe\u0142ni\u0107 po wykonaniu w Concertgebouw; dodajmy mo\u017ce tyle, \u017ce stojak by\u0142 spontaniczny i natychmiastowy. Ale bis\u00f3w nie by\u0142o.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z okazji meczu recital Krystiana Zimermana w De Lage Landen Zaal w Eindhoven nie zosta\u0142 wyprzedany w stu procentach, jedynie w ok. 90. Ci, co nie przyszli, to frajerzy, bo przecie\u017c nawet my, \u0142\u0105cznie z bohaterem wieczoru, mogli\u015bmy potem jeszcze obserwowa\u0107 w telewizorze historyczny moment, jak Holandia wkopuje Hiszpanii 5:1.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4249"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4249"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4249\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4252,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4249\/revisions\/4252"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4249"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4249"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4249"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}