
{"id":4279,"date":"2014-07-11T01:10:37","date_gmt":"2014-07-10T23:10:37","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4279"},"modified":"2014-07-11T01:12:46","modified_gmt":"2014-07-10T23:12:46","slug":"wsjd-1-trzy-kolory","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/07\/11\/wsjd-1-trzy-kolory\/","title":{"rendered":"WSJD (1) &#8211; Trzy kolory"},"content":{"rendered":"<p>Pierwszy dzie\u0144 Warsaw Summer Jazz Days (bo wczorajszy wyst\u0119p SBB, niestety bez zapowiadanego Micha\u0142a Urbaniaka, mia\u0142 by\u0107 czym\u015b w rodzaju wst\u0119pu do festiwalu) sk\u0142ada\u0142 si\u0119 z trzech absolutnie odmiennych od siebie prezentacji.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Na pocz\u0105tek\u00a0&#8222;m\u0142odzi zdolni&#8221; ze Szwajcarii: <span class=\"st\">Nik B\u00e4rtsch&#8217;s Ronin. Ten kwartet okre\u015bla swoj\u0105 gr\u0119 jako zen-funk; ja bym powiedzia\u0142a, \u017ce to raczej co\u015b na kszta\u0142t post-rocka. Z t\u0105 r\u00f3\u017cnic\u0105, \u017ce nie w rockowych rytmach, lecz w bardziej skomplikowanych, na dziewi\u0119\u0107 czy na jedena\u015bcie, ale za to powtarzanych w k\u00f3\u0142ko do znudzenia, z prostymi w sumie rytmami i harmoniami. Niby troch\u0119 pr\u00f3b, by d\u017awi\u0119k by\u0142 oryginalniejszy, niestety wci\u0105\u017c w t\u0119 sam\u0105 stron\u0119. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c z lekka przysn\u0119\u0142am na tej produkcji, cho\u0107 widzia\u0142am, \u017ce by\u0142y osoby, kt\u00f3rym si\u0119 podoba\u0142o. Znajoma powiedzia\u0142a, \u017ce to by\u0142o &#8222;takie filmowe&#8221;. Mo\u017ce, tylko tego filmu brakowa\u0142o.<\/span><\/p>\n<p>Wyst\u0119p Gerald Clayton Trio (te\u017c m\u0142odzi zdolni) bardzo kontrastowa\u0142 z poprzedni\u0105 prezentacj\u0105 &#8211; o ile tamta wykazywa\u0142a swoisty minimalizm, to tu ju\u017c by\u0142o pewne wyrafinowanie i s\u0142yszalne znakomite wykszta\u0142cenie &#8211; tak\u017ce klasyczne, co dotyczy zw\u0142aszcza pianisty. Mimo &#8222;buntowniczych&#8221; i fantazyjnych fryzur z dredami granie by\u0142o \u0142agodne i grzeczne, niekt\u00f3rzy powiedzieliby mo\u017ce, \u017ce troch\u0119 knajpiane, ale ja uwa\u017cam, \u017ce je\u017celi, to do naprawd\u0119 bardzo dobrej knajpy. W ka\u017cdym razie s\u0142ucha\u0142o si\u0119 tego bardzo mi\u0142o, a wyst\u0119p ten okaza\u0142 si\u0119 niez\u0142ym wst\u0119pem do tego, co nast\u0105pi\u0142o potem.<\/p>\n<p>Bo na koniec zagra\u0142a tr\u00f3jka prawdziwych mistrz\u00f3w. Zesp\u00f3\u0142 nazywa si\u0119 Now This (a ja doda\u0142abym nawet wykrzyknik: Now This!) i sk\u0142ada si\u0119 z kontrabasisty Gary&#8217;ego Peacocka (wsp\u00f3\u0142pracownika m.in. Milesa i Ornette&#8217;a Colemana), pianisty Marca Coplanda (tak\u017ce mo\u017cna powiedzie\u0107: z kim to on nie grywa\u0142) i Joeya Barona, jednego z najlepszych perkusist\u00f3w ever. Jakie\u017c to by\u0142o rozkoszne, subtelne\u00a0 i\u00a0m\u0105dre. Przy tym zdecydowanie 79-letni (najstarszy z nich) Peacock by\u0142 tu liderem. Jego gra nie by\u0142a ani przez chwil\u0119 typowo basowa, nie spe\u0142nia\u0142a roli jazzowego basso continuo, by\u0142a melodyczna i wybija\u0142a si\u0119 na pierwszy plan. Co szczeg\u00f3lnie ciekawe, Peacock nie gra\u0142 w stroju r\u00f3wnomiernie temperowanym, co dawa\u0142o interesuj\u0105ce zestawienia z fortepianem &#8211; oczywi\u015bcie nie by\u0142y to fa\u0142sze, lecz najprawdziwsze na \u015bwiecie blue notes. Copland niby to sobie skromnie szemra\u0142, ale wychodzi\u0142y z tego harmoniczne cude\u0144ka (czasem pojawia\u0142y si\u0119 te\u017c standardy, rozpozna\u0142am <em>I love you Porgy<\/em>). Genialny Baron u\u017cywa\u0142 swoich ulubionych chwyt\u00f3w, jak uderzanie w kanty b\u0119bn\u00f3w czy gra miote\u0142kami. Siedzia\u0142am po prostu zachwycona. Widzia\u0142am, \u017ce\u00a0cz\u0119\u015b\u0107 os\u00f3b wysz\u0142a w \u015brodku, \u017ceby zd\u0105\u017cy\u0107 na ostatni tramwaj. Du\u017co stracili, bo ka\u017cda minuta z tego wyst\u0119pu by\u0142a wybitna.<\/p>\n<p>Kolejny dzie\u0144 zapowiada si\u0119 bardzo atrakcyjnie: najpierw W\u0142odek Pawlik Trio, a potem zespo\u0142y kolejnych dawnych wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w Milesa: Jacka DeJohnette i Dave&#8217;a Hollanda.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pierwszy dzie\u0144 Warsaw Summer Jazz Days (bo wczorajszy wyst\u0119p SBB, niestety bez zapowiadanego Micha\u0142a Urbaniaka, mia\u0142 by\u0107 czym\u015b w rodzaju wst\u0119pu do festiwalu) sk\u0142ada\u0142 si\u0119 z trzech absolutnie odmiennych od siebie prezentacji.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4279"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4279"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4279\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4281,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4279\/revisions\/4281"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4279"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4279"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4279"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}