
{"id":4386,"date":"2014-08-23T00:48:40","date_gmt":"2014-08-22T22:48:40","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4386"},"modified":"2014-08-23T10:40:55","modified_gmt":"2014-08-23T08:40:55","slug":"avdeeva-i-roznosci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/08\/23\/avdeeva-i-roznosci\/","title":{"rendered":"Avdeeva i r\u00f3\u017cno\u015bci"},"content":{"rendered":"<p>Znana jest moja s\u0142abo\u015b\u0107 do Nefrytowej Kocicy i cho\u0107 po Konkursie Chopinowskim, kt\u00f3ry wygra\u0142a, by\u0142o zbyt wiele niezbyt \u0142adnych o niej wypowiedzi, to wydaje mi si\u0119, \u017ce dzi\u015b s\u0142uchacz musi si\u0119 o niej wypowiedzie\u0107 z zachwytem, a co najmniej z szacunkiem.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Yulianna Avdeeva rozwija si\u0119 niesamowicie z roku na rok. Jej gra jest coraz bardziej dojrza\u0142a i pewna, a zarazem wra\u017cliwa. To\u00a0artystka, kt\u00f3ra\u00a0ma sw\u00f3j styl i zdecydowan\u0105 osobowo\u015b\u0107. Pami\u0119tam, \u017ce podczas konkursu wielu uwa\u017ca\u0142o, \u017ce nie jest ona chopinistk\u0105. Je\u015bli nawet wtedy nie by\u0142a chopinistk\u0105 bardzo rasow\u0105, to teraz jest inaczej, a jednocze\u015bnie wida\u0107, ile Chopin jej da\u0142 jako muzykowi.<\/p>\n<p>Zacz\u0119\u0142a od Mozarta &#8211; nie wiem w\u0142a\u015bciwie, dlaczego <em>Sonata D-dur<\/em> KV 284 jest rzadziej wykonywana, jest przecie\u017c bardzo pi\u0119kna (lubi\u0119 j\u0105 zreszt\u0105 tym bardziej, \u017ce sama j\u0105 kiedy\u015b gra\u0142am). By\u0142 to Mozart bardzo precyzyjny, ale zdecydowany zarazem, bez infantylnego perlenia si\u0119 d\u017awi\u0119k\u00f3w, retoryczny &#8211; a historii do opowiedzenia\u00a0jest tam wiele, zw\u0142aszcza w fina\u0142owych wariacjach. Grany z czu\u0142o\u015bci\u0105, ale bez czu\u0142ostkowo\u015bci.<\/p>\n<p>Lisztowski \u015brodek recitalu &#8211; <em>Danza sacra<\/em> i duet fina\u0142owy z <em>Aidy<\/em> oraz <em>Po lekturze Dantego<\/em> &#8211; potwierdzi\u0142, \u017ce Avdeeva jest znakomit\u0105 wykonawczyni\u0105 zw\u0142aszcza\u00a0mniej znanych dzie\u0142 tego kompozytora.\u00a0W\u00a0tych utworach mniej jest pustej wirtuozerii, wi\u0119cej napi\u0119cia, nawet grozy.<\/p>\n<p>Wreszcie Chopin: <em>Preludia<\/em> op. 28. Ci, co zachwycali si\u0119 Jasiem Lisieckim (i w og\u00f3le publiczno\u015b\u0107), dzi\u015b dopiero mogli si\u0119 przekona\u0107, o co naprawd\u0119 w tym cyklu chodzi. To by\u0142a interpretacja absolutnie przemy\u015blana i prze\u017cyta zarazem. Mia\u0142abym jedynie drobne zastrze\u017cenie co do pauz pomi\u0119dzy poszczeg\u00f3lnymi preludiami &#8211; niekt\u00f3re by\u0142y za kr\u00f3tkie (cho\u0107 czytelna by\u0142a koncepcja podzielenia ca\u0142ego cyklu na poszczeg\u00f3lne grupy). Mo\u017ce niekt\u00f3re z preludi\u00f3w podoba\u0142y mi si\u0119 troch\u0119 mniej, ale znacznie wi\u0119cej by\u0142o takich, kt\u00f3rych oryginalno\u015b\u0107 wykonania zapad\u0142a mi natychmiast w pami\u0119\u0107 i chcia\u0142abym sobie je czasem przypomina\u0107 &#8211; a-moll, E-dur, es-moll, B-dur, no i F-dur zagrane dziwnie wolno, jako\u015b onirycznie niemal. Okazuje si\u0119, \u017ce w\u0142a\u015bnie ukaza\u0142 si\u0119 dwup\u0142ytowy album artystki, pierwszy w firmie Mirare, na kt\u00f3rym s\u0105 w\u0142a\u015bnie owe <em>Preludia<\/em>,\u00a0a ponadto Schubert (D 946) i Prokofiew (<em>VII Sonata<\/em>). My\u015bl\u0119, \u017ce warto b\u0119dzie j\u0105 zdoby\u0107. Ma ju\u017c j\u0105 stoisko na ChiJE, ale drogo, w sieci mo\u017cna znale\u017a\u0107 taniej.<\/p>\n<p>Wieczorny koncert <span class=\"st\">Concerto K\u00f6ln by\u0142 na sw\u00f3j spos\u00f3b rozbrajaj\u0105cy: znakomici wykonawcy i trzy gnioty, bo niestety <em>Euryanthe<\/em> Webera te\u017c do najlepszych dzie\u0142 kompozytora nie nale\u017cy, \u0142\u0105cznie z wykonan\u0105 dzi\u015b uwertur\u0105. Ale utwory, kt\u00f3re zabrzmia\u0142y p\u00f3\u017aniej, zdecydowanie nale\u017c\u0105 do tzw. kategorii CJ, czyli Ca\u0142kowicie Jednorazowych (copyright by <strong>Romek Markowicz<\/strong>). Alexander Melnikov zn\u00f3w zagra\u0142 <em>II Koncert<\/em> Tellefsena i albo po\u0107wiczy\u0142 przez ten czas, albo pewniej si\u0119 czuje na erardzie (a najpewniej jedno i drugie) i z t\u0105 orkiestr\u0105, ale utw\u00f3r zabrzmia\u0142 tym razem o wiele lepiej ni\u017c na koncercie inauguracyjnym i nawet nabra\u0142 troch\u0119 wdzi\u0119ku. Zabawny szczeg\u00f3\u0142: zamiast nut Melnikov u\u017cywa\u0142 tableta, ale nie uda\u0142o mi si\u0119 spenetrowa\u0107, w jaki spos\u00f3b przewraca\u0142y si\u0119 na nim kartki, bo go nie dotyka\u0142 (ale gdzie\u015b musia\u0142 mie\u0107 jaki\u015b sterownik&#8230;). Natomiast <em>Koncert E-dur<\/em> J\u00f3zefa Krogulskiego to kawa\u0142ek odjechany &#8211; wida\u0107, \u017ce zaledwie 15-letni kompozytor by\u0142 zafascynowany oper\u0105, bo s\u0105 tam regularne recytatywy i arie, a ponadto wojskowe sygna\u0142y tr\u0105bki i kot\u0142\u00f3w. Muzyka gdzie\u015b sobie w\u0119drowa\u0142a bez jakiej\u015b specjalnej logiki, a biedny Tobias Koch pr\u00f3bowa\u0142 nada\u0107 jej odrobin\u0119 uroku. Ci\u0119\u017cko by\u0142o, ale bohatersko zni\u00f3s\u0142 t\u0119 pr\u00f3b\u0119. Na koniec wyszli na scen\u0119 obaj piani\u015bci i zagrali na cztery r\u0119ce&#8230; <em>Tea for Two<\/em> (przet\u0142umaczone przez Kocha na polski jako &#8222;herbata na dwoje&#8221;). Instrument co prawda nie z epoki, tylko wcze\u015bniejszy o prawie sto lat,\u00a0 ale mia\u0142o to specjalny smaczek.<\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Znana jest moja s\u0142abo\u015b\u0107 do Nefrytowej Kocicy i cho\u0107 po Konkursie Chopinowskim, kt\u00f3ry wygra\u0142a, by\u0142o zbyt wiele niezbyt \u0142adnych o niej wypowiedzi, to wydaje mi si\u0119, \u017ce dzi\u015b s\u0142uchacz musi si\u0119 o niej wypowiedzie\u0107 z zachwytem, a co najmniej z szacunkiem.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4386"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4386"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4386\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4394,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4386\/revisions\/4394"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4386"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4386"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4386"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}