
{"id":4489,"date":"2014-09-21T11:24:53","date_gmt":"2014-09-21T09:24:53","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4489"},"modified":"2014-09-21T18:01:50","modified_gmt":"2014-09-21T16:01:50","slug":"od-andow-do-indonezji","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/09\/21\/od-andow-do-indonezji\/","title":{"rendered":"Od And\u00f3w do Indonezji"},"content":{"rendered":"<p>Tak\u0105 podr\u00f3\u017c wczoraj odbyli\u015bmy na Warszawskiej Jesieni, zawadzaj\u0105c po drodze tu i \u00f3wdzie. Jednak naprawd\u0119 ciekawa (i najd\u0142u\u017csza, bo na ca\u0142y koncert) by\u0142a podr\u00f3\u017c andyjska.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Chyba nie ma drugiego takiego przypadku na \u015bwiecie: do\u015b\u0107 du\u017ca (23 osoby plus dyrygent) orkiestra instrument\u00f3w etnicznych, z za\u0142o\u017cenia jednak nie graj\u0105ca muzyki etnicznej, ale wy\u0142\u0105cznie wsp\u00f3\u0142czesn\u0105, pisan\u0105 dla niej. Orquesta Experimental de Instrumentos Nativos z La Paz (stolicy Boliwii) stawia wi\u0119c wy\u0142\u0105cznie na kreatywno\u015b\u0107 kompozytor\u00f3w, nie gubi\u0105c jednak tego, czym te instrumenty s\u0105 i czemu s\u0142u\u017c\u0105 (np. nie preparuj\u0105c ich). Istnieje od 1980 i prowadzi tak\u017ce program edukacyjny dla ok. 500 os\u00f3b rocznie. Zainspirowa\u0142a ju\u017c wielu kompozytor\u00f3w z r\u00f3\u017cnych stron \u015bwiata, nam jednak zaprezentowa\u0142a tylko latynoskich.<\/p>\n<p>Jeden z nich, Brazylijczyk Tato Taborda, przypomnia\u0142 w om\u00f3wieniu swojego utworu <em>Estratos<\/em>: &#8222;Bogactwo i r\u00f3\u017cnorodno\u015b\u0107 instrument\u00f3w d\u0119tych kultury Ajmar\u00f3w w muzyce boliwijskiego obszaru Altiplano zawsze robi\u0142y na mnie ogromne wra\u017cenie. Na wysoko\u015bci 4000 m, gdzie cz\u0105stek tlenu jest tak ma\u0142o, samo przetrwanie jest wyzwaniem rzuconym otoczeniu, by zdoby\u0107 owe rzadkie moleku\u0142y&#8221;. Fakt, to zdumiewaj\u0105ce, \u017ce w takich w\u0142a\u015bnie warunkach powsta\u0142o (i jest u\u017cywanych!) tyle &#8211; jak to si\u0119 naukowo nazywa &#8211; aerofon\u00f3w: znane powszechnie fujarki <em>kena<\/em> i fletnie <em>siku<\/em> o\u00a0charakterystycznym, pe\u0142nym szmer\u00f3w brzmieniu, mniej mo\u017ce znane, ale o brzmieniu ostrzejszym, bardziej dramatycznym, kanciaste fujarki <em>tarka<\/em>. A ponadto jeszcze malutkie gitarki <em>charango <\/em>i r\u00f3\u017cne rodzaje b\u0119bn\u00f3w i grzechotek. Ta muzyka buduje niesamowit\u0105, mistyczn\u0105 wr\u0119cz\u00a0przestrze\u0144. Jak w utworze Caneli Palacios <em>La permanencia<\/em>, o kt\u00f3rym kompozytorka pisze tylko jedno zdanie: &#8222;Krajobraz wy\u017cyny Altiplano pobudza do\u015bwiadczenie energii bycia poza czasem i przestrzeni\u0105, bez przesz\u0142o\u015bci, bez\u00a0tera\u017aniejszo\u015bci i bez przysz\u0142o\u015bci&#8221;. Sam dyrygent Cergio Prudencio przedstawi\u0142 nam utw\u00f3r <em>Cantos ofertorios<\/em>, kt\u00f3ry ka\u017ce nam traktowa\u0107 jako modlitewny &#8211; a mod\u0142y to bardzo intensywne, z krzykiem niemal pod koniec. Bardzo powa\u017cna, bardzo na serio sprawa: dyrygent podczas ca\u0142ego koncertu, nawet podczas owacji, nie u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 ani razu, powa\u017cni byli i muzycy, cho\u0107 kilka pa\u0144 na koniec u\u015bmiechn\u0119\u0142o si\u0119 nie\u015bmia\u0142o. A sala zerwa\u0142a si\u0119 w d\u0142ugiej owacji na stoj\u0105co.<\/p>\n<p>Drugi koncert w por\u00f3wnaniu z tym pierwszym nie mia\u0142 takiej wagi. Najpierw wyst\u0105pi\u0142o paru pan\u00f3w &#8211; Ernesto Molinari i Theo Nabicht &#8211; graj\u0105cych na klarnetach kontrabasowych i wydobywaj\u0105cych z nich d\u017awi\u0119ki znane ka\u017cdemu hydraulikowi &#8211; wiem, \u017ce prymitywnie si\u0119 wyz\u0142o\u015bliwiam, ale te\u017c wszystko, co grali, by\u0142o do\u015b\u0107 podobne, \u0142\u0105cznie z ich w\u0142asn\u0105 muzyk\u0105, mo\u017ce nas troch\u0119 rozbawili na koniec daj\u0105c pokaz wymiennego oddechu, takiego kontrabasowego perpetuum mobile. Potem by\u0142 drobiazg Hanny Kulenty na fortepian na cztery r\u0119ce pt. <em>Van&#8230;<\/em> (grali Julia Samoj\u0142o i Piotr Kopczy\u0144ski) &#8211; muzyczka lekka, \u0142atwa i przyjemna, rozpoczynaj\u0105ca si\u0119 i ko\u0144cz\u0105ca \u0142agodnymi jazzowymi akordami, w \u015brodku kolejne perpetuum mobile, tym razem fortepianowe. Taka mi\u0142a b\u0142ahostka, przyjemnie si\u0119 j\u0105 pewnie b\u0119dzie gra\u0142o duetom fortepianowym. Po nim zn\u00f3w wielka rura &#8211; didgeridoo i Przemys\u0142aw Scheller, kt\u00f3ry za pomoc\u0105 jej i laptopa wydobywa\u0142 d\u017awi\u0119ki jak z horror\u00f3w. I na koniec wspomniana Indonezja: <em>Gending Bonang<\/em> tamtejszego kompozytora Michaela Asmary; gamelan, ale troch\u0119 inny, bo dysonansowy. Ale tych subtelno\u015bci nie mogli\u015bmy zg\u0142\u0119bia\u0107, bo podczas dw\u00f3ch ostatnich utwor\u00f3w zza \u015bciany zacz\u0105\u0142 dobiega\u0107 rytmiczny huk z s\u0105siaduj\u0105cego klubu. Sobota wieczorem, niestety. Zreszt\u0105, trzeba przyzna\u0107, do p\u00f3\u0142nocy nie ha\u0142asowali &#8211; tak byli um\u00f3wieni &#8211; ale panowie klarneci\u015bci przed\u0142u\u017cyli sw\u00f3j wyst\u0119p&#8230;<\/p>\n<p>Dzi\u015b w Studiu im. Lutos\u0142awskiego graj\u0105 Chi\u0144czycy. Z szefem WJ, Tadeuszem Wieleckim, go\u015bcinnie przy kontrabasie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak\u0105 podr\u00f3\u017c wczoraj odbyli\u015bmy na Warszawskiej Jesieni, zawadzaj\u0105c po drodze tu i \u00f3wdzie. Jednak naprawd\u0119 ciekawa (i najd\u0142u\u017csza, bo na ca\u0142y koncert) by\u0142a podr\u00f3\u017c andyjska.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4489"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4489"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4489\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4491,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4489\/revisions\/4491"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4489"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4489"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4489"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}