
{"id":4546,"date":"2014-10-16T15:40:27","date_gmt":"2014-10-16T13:40:27","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4546"},"modified":"2014-10-16T15:40:27","modified_gmt":"2014-10-16T13:40:27","slug":"z-blogowego-zycia-francuskich-krytykow","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2014\/10\/16\/z-blogowego-zycia-francuskich-krytykow\/","title":{"rendered":"Z blogowego \u017cycia francuskich krytyk\u00f3w"},"content":{"rendered":"<p>Dyskusja z ostatnich paru dni, a tak\u017ce rzucone mimochodem wyznanie <strong>Anka<\/strong>, \u017ce podoba mu si\u0119 Yuja Wang, no i przede wszystkim fakt, \u017ce dzi\u015b w ko\u0144cu nie wybieram si\u0119 na \u017cadne wydarzenie muzyczne, sprawi\u0142y, \u017ce wreszcie mog\u0119 tu wspomnie\u0107 o ksi\u0105\u017ceczce, o kt\u00f3rej chcia\u0142am ju\u017c napisa\u0107 od pewnego czasu, bo jest w sam raz dla nas.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Wydawnictwo Noir sur Blanc wyda\u0142o <em>Chi\u0144ski fortepian<\/em> Etienne&#8217;a Bariliera. Ksi\u0105\u017cka jest pisana w formie dialogu dw\u00f3ch krytyk\u00f3w muzycznych, najpierw na prowadzonych przez nich blogach, potem w korespondencji mailowej. Jeden z nich, starszy, kt\u00f3ry kiedy\u015b by\u0142 mentorem m\u0142odszego, prowadzi blog zatytu\u0142owany <em>Przy muzyce<\/em> (od <a href=\"http:\/\/abardel.free.fr\/petite_anthologie\/a_la_musique.htm\">tego wiersza<\/a> Arthura Rimbauda) i podpisuje si\u0119 <span class=\"st\">Fr\u00e9d\u00e9ric Ballade &#8211; wiadomo oczywi\u015bcie, w nawi\u0105zaniu do kogo (a gdyby kto\u015b mia\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci, jego adresem mailowym okazuje si\u0119 fredball52@chopin.net). Drugi, m\u0142odszy o dwie dekady, podpisuje si\u0119 L<span class=\"st\">\u00e9<\/span>o Poldowsky, co ma by\u0107, jak si\u0119 dowiadujemy w trakcie czytania, nawi\u0105zaniem do Leopolda Godowskiego, a jego blog nosi tytu\u0142 <em>\u017begnajcie, fortepiany<\/em>. Ma to by\u0107, jak czytamy w przypisie, ironicznym nawi\u0105zaniem do nazwy <em><span class=\"st\">Sonaty<\/span><\/em> op. 111 Beethovena, kt\u00f3ra ma brzmie\u0107 <em>Adieu au piano<\/em>. Oczywi\u015bcie jest to wierutna bzdura, sonata nie ma nazwy, a Francuzi nazywaj\u0105 j\u0105 potocznie &#8222;po\u017cegnaniem (w domy\u015ble <span class=\"st\"> Beethovena<\/span>) z fortepianem&#8221;, poniewa\u017c jest to jego ostatnia sonata fortepianowa. (\u017benuj\u0105cych b\u0142\u0119d\u00f3w w t\u0142umaczeniu jest wi\u0119cej, np. gdzie\u015b tam jest mowa o &#8222;genialnych dzie\u0142ach Goldberga&#8221; &#8211; mowa oczywi\u015bcie o <em>Wariacjach Goldbergowskich<\/em> Bacha, nazywanych przez Francuz\u00f3w w skr\u00f3cie <em>Goldberg<\/em>; owszem, Goldberg by\u0142 r\u00f3wnie\u017c kompozytorem, ale w\u0105tpi\u0119, by autor zna\u0142 jego utwory&#8230;)<\/span><\/p>\n<p>Krytycy najpierw wiod\u0105 blogowy sp\u00f3r o pryncypia, ale gdy temperatura sporu si\u0119 podnosi, bo w tle s\u0105 r\u00f3\u017cne zasz\u0142o\u015bci mi\u0119dzy panami, rzecz przenosi si\u0119 na priva i z czasem poznajemy &#8222;prawdziwe&#8221; ich nazwiska: <span class=\"st\">Fran\u00e7ois Barri\u00e8re i <span class=\"st\">L<span class=\"st\">\u00e9<\/span>o<\/span>n Godin.\u00a0 (Dla mnie to wszystko ma jeszcze dodatkowe przypadkowe, acz zabawne konteksty: Poldowsky to jedna z form pseudonimu <a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Poldowski\">c\u00f3rki Henryka Wieniawskiego<\/a>, Reginy, r\u00f3wnie\u017c kompozytorki, istnieje te\u017c <a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Fran%C3%A7oise_Barri%C3%A8re\">kompozytorka <\/a><span class=\"st\"><a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Fran%C3%A7oise_Barri%C3%A8re\">Fran\u00e7oise Barri\u00e8re<\/a>, zajmuj\u0105ca si\u0119 muzyk\u0105 elektroniczn\u0105. W\u0105tpi\u0119 jednak, by autor mia\u0142 to na wzgl\u0119dzie.) Dowiadujemy si\u0119 o niezbyt chlubnych wypadkach z przesz\u0142o\u015bci, kiedy to m\u0142odszy by\u0142 \u015bwiadkiem, jak podczas festiwalu, wieczorem w restauracji starszy uwodzi\u0142 m\u0142od\u0105 rosyjsk\u0105 pianistk\u0119 w obecno\u015bci swej nied\u0142ugo ju\u017c rozwiedzionej \u017cony; oburzony <span class=\"st\"><span class=\"st\">L<span class=\"st\">\u00e9<\/span>o<\/span>n<\/span> (ale czy tylko oburzony?) sam z kolei zaoferowa\u0142 wsparcie owej rozwodniczce in spe. Najpierw obaj wypieraj\u0105 si\u0119 swoich czyn\u00f3w, p\u00f3\u017aniej si\u0119 w ko\u0144cu do nich przyznaj\u0105&#8230;<\/span><\/span><\/p>\n<p>Ale od czego ca\u0142a rzecz wychodzi. Na blogu <span class=\"st\">Fr\u00e9d\u00e9rica Ballade&#8217;a ukazuje si\u0119 nami\u0119tna, entuzjastyczna recenzja z wyst\u0119pu m\u0142odej chi\u0144skiej (fikcyjnej) pianistki Mei Jin na znanym festiwalu w La Roque d&#8217;Anth<span class=\"st\"><span class=\"st\"><span class=\"st\">\u00e9<\/span><\/span><\/span>ron. Starszy pan egzaltuje si\u0119 jej gr\u0105 oraz urod\u0105 z i\u015bcie francusk\u0105 emfaz\u0105: &#8222;&#8230;to w\u0142a\u015bnie ona przywraca Chopinowi, Brahmsowi, Scarlattiemu, Strawi\u0144skiemu ich pierwotny splendor, roz\u015bwietla ich muzyk\u0119 jak wschodz\u0105ce s\u0142o\u0144ce. Jak \u015bwiat\u0142o Orientu, sk\u0105d przybywa do nas Mei Jin, kt\u00f3rej radosny temperament niczym magiczne lustro odm\u0142adza nasz stary europejski geniusz i sprawia, \u017ce staro\u015bwieckie zami\u0142owanie do muzyki umar\u0142ych staje si\u0119 mniej k\u0142opotliwe. (&#8230;) Tylko nieliczni wykonawcy osi\u0105gn\u0119li te klarowno\u015b\u0107 geniuszu: pr\u00f3cz Rubinsteina i Lipattiego, Clara Haskil, \u015awiatos\u0142aw Richter, Rudolf Serkin. Na pewno nie Glenn Gould, z pewno\u015bci\u0105 nie Horowitz, by wspomnie\u0107 tylko najbardziej ha\u0142a\u015bliwych narcyz\u00f3w fortepianu. R\u00f3wnie\u017c nie Argerich, zanadto lunatyczna, i nie Pollini, nadmiernie surowy&#8221;.<\/span><\/p>\n<p><span class=\"st\">W tym samym czasie <span class=\"st\"> L<span class=\"st\">\u00e9<\/span>o Poldowsky<\/span> na swoim blogu zn\u0119ca si\u0119 nad tym samym koncertem niemi\u0142osiernie. &#8222;M\u0142oda, dwudziestodwuletnia Chinka ze Stan\u00f3w Zjednoczonych, o kt\u00f3rej kr\u0105\u017cy\u0142o wiele pochlebnych opinii. Namaszczona przez s\u0142ynnych starzej\u0105cych si\u0119 dyrygent\u00f3w, obdarzona godn\u0105 uwagi technik\u0105 (wiemy, \u017ce w Chinach kszta\u0142ci si\u0119 najlepszych artyst\u00f3w cyrkowych) i ujmuj\u0105c\u0105 buzi\u0105: Mei Jin to bez w\u0105tpienia produkt wysokiej klasy, prawdziwy kondensat pianistycznej high-tech, w dodatku podany w poci\u0105gaj\u0105cej formie, ca\u0142kiem jak nowe komputery i telefony, kt\u00f3re faszeruje si\u0119 elektronik\u0105, dbaj\u0105c zarazem o atrakcyjny design&#8221;. (a p\u00f3\u017aniej jeszcze: &#8222;I oto prosz\u0119: my, Chi\u0144czycy, by wam dor\u00f3wna\u0107 i prze\u015bcign\u0105\u0107 waszych znakomitych atlet\u00f3w, wysy\u0142amy sprytn\u0105 pche\u0142k\u0119, kt\u00f3ra was czaruje, szele\u015bci sukni\u0105, trzepoce rz\u0119sami i wystukuje na klawiaturze wasze pos\u0105gowe dzie\u0142a, kt\u00f3rych nie spos\u00f3b zagra\u0107 (&#8230;) To, zachowuj\u0105c proporcje, troch\u0119 tak, jakby kto\u015b wystawi\u0142 Misterium M\u0119ki Pa\u0144skiej na scenie operetki, z kobieta w roli Jezusa, mizdrz\u0105c\u0105 si\u0119 podczas tortur, po czym samodzielnie uwalniaj\u0105ca si\u0119 z krzy\u017ca, \u017ceby wam og\u0142osi\u0107, \u017ce jeste\u015bcie zbawieni, ale jedynie do nast\u0119pnego spektaklu; wi\u0119c je\u015bli wam zale\u017cy, by zbawienie wieczne zosta\u0142o przed\u0142u\u017cone, b\u0119dziecie musieli znowu si\u0119gn\u0105\u0107 do portfela&#8221;.)<\/span><\/p>\n<p>Obaj brn\u0105 dalej, z pocz\u0105tku niezale\u017cnie od siebie, lecz w ko\u0144cu m\u0142odszy odkrywa wpisy starszego i zaczyna si\u0119 bezpo\u015brednia rozmowa. Pomi\u0144my prywatno\u015bci (<em>fi donc<\/em>), cho\u0107 tak ca\u0142kiem pomin\u0105\u0107 si\u0119 nie da, poniewa\u017c pan Ballade ewidentnie nie jest oboj\u0119tny na kobiece walory m\u0142odej Chinki i cho\u0107 z pocz\u0105tku si\u0119 tego wypiera, w ko\u0144cu jednak przyznaje, \u017ce istotnie tak jest. Ale s\u0105 tu ciekawsze aspekty. Pan Ballade przekonuje o wy\u017cszo\u015bci muzyki europejskiej i o tym, \u017ce i muzycy azjatyccy j\u0105 zrozumieli i pokochali, mo\u017ce nawet bardziej od nas. Pan Poldowsky jest zdania, \u017ce to, co uprawiaj\u0105 dalekowschodni arty\u015bci, to dobrze zaprojektowana i wyko\u0144czona imitacja bez zrozumienia istoty orygina\u0142u. Pan Ballade podaje przyk\u0142ad <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=FxUIRiwxtDM\">tego filmu<\/a>, pan Poldowsky oburza si\u0119 protekcjonalno\u015bci\u0105 ze strony Isaaca Sterna i jest po stronie prawdziwej sztuki chi\u0144skiej. Pan Ballade na to przypomina <a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Mario_Paci\">t\u0119 posta\u0107<\/a>. Itd. itp.; w ko\u0144cu do pana Ballade&#8217;a dociera, \u017ce faktycznie niezdrowo zadurzy\u0142 si\u0119 w m\u0142odej Chince, przestaje chodzi\u0107 na jej koncerty i zamyka blog. Z kolei pan Poldowsky stwierdza, \u017ce Mei Jin wcale nie gra \u017ale i \u017ce wygodniej mu b\u0119dzie chwali\u0107 lub gani\u0107, i to on przejmuje pa\u0142eczk\u0119 chwalcy Chinki&#8230;<\/p>\n<p>W sumie czyta si\u0119 mi\u0142o, ale zastanawia mnie jedno, w kontek\u015bcie czysto techniczno-blogowym. Pisze Poldowsky: &#8222;&#8230;jest prawd\u0105, \u017ce kiedy recital czy koncert na to zas\u0142uguje, blog pozwala po\u015bwi\u0119ci\u0107 mu tak\u0105 liczb\u0119 linijek, jakiej dzienniki od dawna nam nie oferuj\u0105, a nawet pisma fachowe nie zawsze udost\u0119pniaj\u0105 nam tak wiele miejsca&#8221;. Tak wi\u0119c krytycy we Francji maj\u0105 takie same problemy jak w Polsce. Ale blog jest form\u0105 interaktywn\u0105. Jest tak\u017ce po to, by do wpis\u00f3w pojawia\u0142y si\u0119 komentarze i dyskusja toczy\u0142a si\u0119 dalej. Bohaterowie ksi\u0105\u017cki Bariliera na swoich blogach najwyra\u017aniej komentarzy nie maj\u0105. By\u0107 mo\u017ce \u015bwiadomie rezygnuj\u0105 z ich wpuszczania; znamy oczywi\u015bcie i takie postawy krytyk\u00f3w, przyk\u0142adowo tak w\u0142a\u015bnie jest na blogu <a href=\"http:\/\/www.therestisnoise.com\/\">Aleksa Rossa<\/a>. Z kolei krytycy brytyjscy, jak cytowany tu wielokrotnie Norman Lebrecht czy te\u017c zwi\u0105zani z &#8222;Guardianem&#8221; Andrew Clements i Tom Service, dopuszczaj\u0105 komentarze i przyznaj\u0119, \u017ce czasem czytuj\u0119 je z r\u00f3wn\u0105 ciekawo\u015bci\u0105 jak same wpisy. (U naszego przyjaciela <a href=\"http:\/\/onpolishmusic.com\/2014\/10\/01\/%E2%80%A2-the-spoils-of-warsaw\/\">prof. Adriana Thomasa<\/a> czasem si\u0119 pojawiaj\u0105, cho\u0107 rzadko.) Rozumiem jednak, \u017ce obecno\u015b\u0107 komentarzy zepsu\u0142aby Barilierowi literack\u0105 form\u0119 powie\u015bci&#8230;<\/p>\n<p>PS. W\u0105tpi\u0119, \u017ceby prototypem powie\u015bciowej Mei Jin by\u0142a Yuja Wang.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dyskusja z ostatnich paru dni, a tak\u017ce rzucone mimochodem wyznanie Anka, \u017ce podoba mu si\u0119 Yuja Wang, no i przede wszystkim fakt, \u017ce dzi\u015b w ko\u0144cu nie wybieram si\u0119 na \u017cadne wydarzenie muzyczne, sprawi\u0142y, \u017ce wreszcie mog\u0119 tu wspomnie\u0107 o ksi\u0105\u017ceczce, o kt\u00f3rej chcia\u0142am ju\u017c napisa\u0107 od pewnego czasu, bo jest w sam raz dla [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4546"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4546"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4546\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4547,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4546\/revisions\/4547"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4546"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4546"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4546"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}