
{"id":459,"date":"2010-02-13T01:18:39","date_gmt":"2010-02-13T00:18:39","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=459"},"modified":"2010-02-13T01:18:39","modified_gmt":"2010-02-13T00:18:39","slug":"pan-z-i-muzyka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/02\/13\/pan-z-i-muzyka\/","title":{"rendered":"Pan \u017b. i muzyka"},"content":{"rendered":"<p>Troch\u0119 ponad\u00a0rok temu Wydawnictwo Krytyki Politycznej wypu\u015bci\u0142o wywiad-rzek\u0119 dw\u00f3ch filmoznawc\u00f3w, Piotra Kletowskiego i Piotra Mareckiego, z Andrzejem \u017bu\u0142awskim. Ten do\u015b\u0107 ju\u017c wiekowy jak na <em>enfant terrible<\/em> filmu polskiego re\u017cyser jest postaci\u0105 skomplikowan\u0105 i zdecydowanie ta rozmowa bardziej mnie zainteresowa\u0142a ni\u017c jego wrzeszcz\u0105ce i epatuj\u0105ce bebechami psychicznymi\u00a0filmy. A\u017c si\u0119 zdziwi\u0142am, \u017ce w wielu sprawach jednak si\u0119 z nim zgadzam, np. dla mnie Kie\u015blowski tak samo ko\u0144czy si\u0119 na <em>Przypadku. <\/em>Ale co do muzyki, a zdarzy\u0142o mu si\u0119 kilka razy ten temat ruszy\u0107 do\u015b\u0107 spektakularnie, to&#8230; no, mo\u017ce po kolei.<\/p>\n<p>M\u00f3wi, \u017ce \u017cyje w muzyce od m\u0142odzie\u0144czych lat i s\u0142ucha jej bez przerwy, ale do opery dor\u00f3s\u0142 najp\u00f3\u017aniej, bo go &#8222;dosy\u0107 \u015bmieszy\u0142a&#8221;. To te\u017c rozumiem. Dodaje, \u017ce nigdy nie dor\u00f3s\u0142 do jazzu, bo wydaje mu si\u0119 &#8222;be\u0142kotem zwariowanego kretyna, kt\u00f3ry nie zna si\u0119 na muzyce i przepraszam, m\u00f3wi\u0119 tu jak ostatnie chamid\u0142o, kretyn, \u017c\u0142\u00f3b, buc&#8221;. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce tak to komentuje, ale po chwili zn\u00f3w (o Milesie): &#8222;&#8230;bardzo pi\u0119kna tr\u0105bka, bardzo pi\u0119kny d\u017awi\u0119k, ale jako utwory to ja pierdol\u0119, to s\u0105 k\u0142aki&#8221;. Komentowa\u0107 nie warto.<\/p>\n<p>Wr\u00f3\u0107my do opery. Nie\u017cyj\u0105cy ju\u017c Daniel Toscan du Plantier, w\u0142a\u015bciciel firmy p\u0142ytowej Erato i producent m.in. <em>Don Giovanniego<\/em> w re\u017c. Loseya, zaproponowa\u0142 kiedy\u015b \u017bu\u0142awskiemu nakr\u0119cenie filmu do nagrania <em>Borysa Godunowa<\/em>, dokonanego przez M\u015bcis\u0142awa Rostropowicza (z kt\u00f3rym si\u0119 przyja\u017ani\u0142) w Covent Garden. Tam re\u017cyserowa\u0142 Andriej Tarkowski, mia\u0142 to sam prze\u0142o\u017cy\u0107 na film, ale umar\u0142. \u017bu\u0142awski si\u0119 zgodzi\u0142, ale niech\u0119tnie, bo &#8222;muzyka ci\u0119\u017cka, niemelodyjna, tekst sprzeczny&#8221;. Sprzeczny z jego pogl\u0105dami \u017cyciowymi, eksponuj\u0105cy mentalno\u015b\u0107 prawos\u0142awn\u0105, ow\u0105 \u015bwi\u0119to\u015b\u0107 skruszonego grzesznika\u00a0&#8211; to te\u017c rozumiem, te\u017c nie jest mi to jako\u015b szczeg\u00f3lnie bliskie. Ale Musorgski &#8222;niemelodyjny&#8221;?<\/p>\n<p>Mniejsza, nie b\u0119d\u0119 si\u0119\u00a0dalej wypowiada\u0107, bo nie widzia\u0142am tego filmu, a zobaczy\u0107 go nie jest \u0142atwo &#8211; podobno Rostropowicz zablokowa\u0142 rozpowszechnianie, bo r\u00f3\u017cne rzeczy mu nie odpowiada\u0142y (\u017bu\u0142awski opowiada barwn\u0105 histori\u0119, jak si\u0119 ze sob\u0105 procesowali). Natomiast dobrze pami\u0119tam <em>B\u0142\u0119kitn\u0105 nut\u0119<\/em>, w kt\u00f3rej oczywi\u015bcie podoba\u0142 mi si\u0119 m\u00f3j kole\u017cka Janusz Olejniczak, i uzna\u0142am, \u017ce tu re\u017cyser mia\u0142 dobr\u0105 r\u0119k\u0119, \u017ce wybra\u0142 w\u0142a\u015bnie jego i, co wi\u0119cej, nam\u00f3wi\u0142 do grania na starym pleyelu; tu\u00a0go intuicja nie zawiod\u0142a. Ale to, co m\u00f3wi o Chopinie, \u015bwiadczy o jego niewiedzy. Np.: &#8222;Chopin jest parweniuszem i snobem. Jest synem marnego guwernanta, jak to si\u0119 m\u00f3wi\u0142o, czy w\u0142a\u015bciwie nauczyciela domowego, Francuza, kt\u00f3ry w Polsce o\u017ceni\u0142 si\u0119 z pani\u0105 niezbyt wysokich lot\u00f3w &#8211; ani arystokratycznych, ani finansowych &#8211; i wiedli skromny \u017cywot&#8221;. M\u00f3wi to, aby podkre\u015bli\u0107 paradoks, \u017ce Fryderyk zrobi\u0142 karier\u0119 na najwykwintniejszych salonach i &#8222;im bardziej czu\u0142 si\u0119 parweniuszem, tym bardziej si\u0119 perfumowa\u0142&#8221;. To zupe\u0142nie nie tak: Chopin z pewno\u015bci\u0105 pozerem nie by\u0142. A jego ojciec by\u0142, owszem, guwernerem, kiedy \u017ceni\u0142 si\u0119 z Justyn\u0105 Krzy\u017canowsk\u0105, ale w kilka miesi\u0119cy po przyj\u015bciu na \u015bwiat Fryderyka przenie\u015bli si\u0119 do Warszawy, a tam pan Miko\u0142aj sta\u0142 si\u0119 cenionym pedagogiem w najlepszej szkole, Liceum Warszawskim (p\u00f3\u017aniej profesorem Szko\u0142y Wojskowej)\u00a0i przyjacielem elity intelektualnej (do najbli\u017cszych temu domowi nale\u017ca\u0142 np. Samuel Bogumi\u0142 Linde). I jeszcze: &#8222;&#8230;ojciec-Francuz, kt\u00f3ry by\u0142 nauczycielem domowym, na pewno edukowa\u0142 go bardziej ni\u017c matka. Matka mo\u017ce mu m\u00f3wi\u0142a, \u017ceby przeczyta\u0142 taki czy inny wiersz i uczy\u0142a go paciorka po polsku, ale edukowa\u0142 go niew\u0105tpliwie ojciec&#8221;. Ot\u00f3\u017c to te\u017c b\u0142\u0105d: jak wspomnia\u0142am, ojciec nie by\u0142 ju\u017c nauczycielem domowym i nie bardzo mia\u0142 czas na syna, wi\u0119c pocz\u0105tkowo w\u0142a\u015bnie matka go bardziej edukowa\u0142a, w tym udziela\u0142a mu, z pomoc\u0105 starszej c\u00f3rki Ludwiki, pierwszych lekcji gry na fortepianie, ale szybko, bo jako sze\u015bciolatek, zacz\u0105\u0142 Frycek uczy\u0107 si\u0119 u Wojciecha \u017bywnego. P\u00f3\u017aniej wst\u0105pi\u0142 do Liceum Warszawskiego.<\/p>\n<p>Pomin\u0119 r\u00f3\u017cne dywagacje pana \u017b. o tym, jak George Sand &#8222;wyrzuci\u0142a Chopina&#8221;, kiedy &#8222;przesta\u0142 jej przynosi\u0107 pieni\u0105dze&#8221;. Guzik prawda, wszystko by\u0142o du\u017co bardziej skomplikowane, zreszt\u0105 w takich sytuacjach jest to zazwyczaj w\u0119ze\u0142 gordyjski zap\u0119tlony przez obie strony. Ale o kompletnej ignorancji \u015bwiadczy stwierdzenie, \u017ce &#8222;Chopin wymy\u015bli\u0142 folklor polski, kt\u00f3rego nie ma i nigdy nie by\u0142o\u00a0(&#8230;) folklor polski us\u0142yszy pan tak naprawd\u0119 dopiero u Szymanowskiego&#8221;. Pewnie, \u017ce Chopin wystylizowa\u0142 bardzo folklor, ale Szymanowski jeszcze bardziej &#8211; kto widzia\u0142 mazurki w skali g\u00f3ralskiej? Zw\u0142aszcza \u017ce g\u00f3rale graj\u0105 wszystko &#8222;po \u015btyry&#8221;, nie &#8222;na trzy&#8221;. Szymanowski trzyma\u0142 si\u0119 g\u00f3ralszczyzny i kurpiowszczyzny &#8211; te\u017c wystylizowanej przecie\u017c, cho\u0107 melodie zdarza\u0142y si\u0119 autentyczne. Ale jeszcze gorsz\u0105 ignorancj\u0119 wykazuje p. Kletowski, kiedy m\u00f3wi, \u017ce Chopin mia\u0142 &#8222;rozstaw [r\u0105k] ogromny. Tak jak Liszt m\u00f3g\u0142 ca\u0142\u0105 oktaw\u0119 ogarn\u0105\u0107&#8221;. Oktaw\u0119 to i ja moj\u0105 maciupk\u0105 r\u0105czk\u0105 (jedn\u0105) ogarniam&#8230;<\/p>\n<p>Najwi\u0119cej jednak bredni pada w zwi\u0105zku z nies\u0142awnej pami\u0119ci realizacj\u0105 <em>Strasznego dworu<\/em> w Operze Narodowej. Pami\u0119tam ten spektakl, nie do\u015b\u0107, \u017ce po barbarzy\u0144sku wykastrowany, to jeszcze tak be\u0142kotliwy, \u017ce trudno by\u0142o doj\u015b\u0107, czemu np. w arii Hanny wyst\u0119powa\u0142o stado pa\u0144 z w\u00f3zeczkami dzieci\u0119cymi z przezroczystego plastiku, a na koniec wje\u017cd\u017ca\u0142a na scen\u0119 wielka lokomotywa. Ale pan \u017b. dorobi\u0142 do tego tak\u0105 ideologi\u0119, przekr\u0119caj\u0105c przy tym fakty, \u017ce po prostu r\u0119ce opadaj\u0105. Przede wszystkim nie lubi tej opery, uwa\u017ca jej muzyk\u0119 za drugorz\u0119dn\u0105 (&#8222;stary zegar, ramota, duch ramoty&#8221;), ale da\u0142 si\u0119 nam\u00f3wi\u0107 Ryszardowi Perytowi, \u017ceby &#8222;odkurzy\u0107 to pr\u00f3chno&#8221; i &#8222;przypierdoli\u0107 w t\u0119 termitier\u0119&#8221;. No i zacz\u0105\u0142 od tego: &#8222;wyci\u0105\u0142em z niej wszystkie powt\u00f3rki, przed\u0142u\u017cenia, kt\u00f3re robiono pewnie dlatego, \u017ce wiedziano, \u017ce zagraj\u0105 to trzy razy i potem nic, a \u017cadnych nut nie wydrukuj\u0105. Powtarzanie dwadzie\u015bcia razy tego samego w libretcie jest po to, \u017ceby ludzie si\u0119 na sali nauczyli, ale przy dzisiejszym os\u0142uchaniu, jak si\u0119 trzy razy powt\u00f3rzy, to jest bardzo du\u017co&#8221;. Facet nie ma poj\u0119cia, na czym polega forma muzyczna,\u00a0ale tnie. Potem <a href=\"http:\/\/www.culture.pl\/pl\/culture\/artykuly\/os_wojciechowski_tadeusz\">Tadeusz Wojciechowski<\/a>, o kt\u00f3rym pan \u017b. pisze: &#8222;cz\u0142owiek wynaleziony przez pana Pietkiewicza (&#8230;) kt\u00f3ry robi\u0142 podobno jak\u0105\u015b karier\u0119 w Skandynawii (&#8230;) ani przedtem, ani potem z tym nazwiskiem si\u0119 nie zetkn\u0105\u0142em&#8221; (w rzeczywisto\u015bci Wojciechowski by\u0142 dyrektorem muzycznym\u00a0wcze\u015bniej, za czas\u00f3w dyrekcji Dejmka), zez\u0142o\u015bci\u0142 si\u0119 okropnie i powiedzia\u0142, \u017ce takie kaleczenie opery to po jego trupie. I tu \u017bu\u0142awski zn\u00f3w konfabuluje: &#8222;By\u0142 m\u0142ody cz\u0142owiek, kt\u00f3ry wygra\u0142 konkurs na najlepszych m\u0142odych dyrygent\u00f3w (&#8230;) doprowadzi\u0142em do takiego konfliktu mi\u0119dzy sob\u0105 a tym kretynem [Wojciechowskim], \u017ce \u00f3w m\u0142ody cz\u0142owiek dyrygowa\u0142 pierwsze trzy przedstawienia. Potem Pietkiewiczowi uda\u0142o si\u0119 go usun\u0105\u0107. Do dzisiaj pan nic o nim nie s\u0142yszy i to jest w\u0142a\u015bnie takie dzia\u0142anie&#8221;. A\u017c sprawdzi\u0142am, czy aby dobrze pami\u0119tam &#8211;\u00a0tym niby m\u0142odym cz\u0142owiekiem (starszym o rok od Wojciechowskiego) by\u0142 <a href=\"http:\/\/www.culture.pl\/pl\/culture\/artykuly\/os_nowak_grzegorz\">Grzegorz Nowak<\/a>&#8230; I to on przecie\u017c by\u0142 wtedy dyrektorem muzycznym warszawskiej opery&#8230; A clou wszystkiego to takie zdanie (po opowie\u015bci, jak jego spektakl zosta\u0142 zniszczony): &#8222;Natomiast pani, nie powiem nazwiska, taka stara kl\u0119pa, wystawi\u0142a w zamian sw\u00f3j <em>Straszny dw\u00f3r<\/em> i to jej przedstawienie pojecha\u0142o do Nowego Jorku, gdzie prasa to tak zar\u017cn\u0119\u0142a, \u017ce nie czyta\u0142em w \u017cyciu takich recenzji. Bo ona wystawi\u0142a cepeliad\u0119&#8221;. Oczywista oczywisto\u015b\u0107, \u017ce chodzi o p. Mari\u0119 Fo\u0142tyn, ale \u017bu\u0142awskiemu wszystko si\u0119 pozaj\u0105czkowa\u0142o, bo ona wystawi\u0142a nie <em>Straszny dw\u00f3r<\/em> (kolejna inscenizacja, Miko\u0142aja Grabowskiego, pokaza\u0142a si\u0119 tu ju\u017c za dyrekcji Waldemara D\u0105browskiego), ale <em>Halk\u0119<\/em>. Recenzje nowojorskie mo\u017ce i by\u0142y druzgoc\u0105ce, tyle, \u017ce\u00a0to nie ma nic do rzeczy&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Troch\u0119 ponad\u00a0rok temu Wydawnictwo Krytyki Politycznej wypu\u015bci\u0142o wywiad-rzek\u0119 dw\u00f3ch filmoznawc\u00f3w, Piotra Kletowskiego i Piotra Mareckiego, z Andrzejem \u017bu\u0142awskim. Ten do\u015b\u0107 ju\u017c wiekowy jak na enfant terrible filmu polskiego re\u017cyser jest postaci\u0105 skomplikowan\u0105 i zdecydowanie ta rozmowa bardziej mnie zainteresowa\u0142a ni\u017c jego wrzeszcz\u0105ce i epatuj\u0105ce bebechami psychicznymi\u00a0filmy. A\u017c si\u0119 zdziwi\u0142am, \u017ce w wielu sprawach jednak si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/459"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=459"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/459\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=459"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=459"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=459"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}