
{"id":483,"date":"2010-03-29T00:53:54","date_gmt":"2010-03-28T22:53:54","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=483"},"modified":"2010-03-29T23:29:44","modified_gmt":"2010-03-29T21:29:44","slug":"co-slychac-na-beethovenowskim","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/03\/29\/co-slychac-na-beethovenowskim\/","title":{"rendered":"Co s\u0142ycha\u0107 na Beethovenowskim"},"content":{"rendered":"<p>Du\u017co s\u0142ycha\u0107 bardzo r\u00f3\u017cnych rzeczy. O niekt\u00f3rych kr\u00f3tko wspomina\u0142am (np. o <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=481#comment-62577\">recitalu Goernera<\/a>), o innych jeszcze nie. Wi\u0119c w punktach.<\/p>\n<p><strong>Dwa wieczory z DSB<\/strong>. Jedna z kilku berli\u0144skich orkiestr, na pewno w czo\u0142\u00f3wce w\u015br\u00f3d nich. Dawna orkiestra radia RIAS, czyli proweniencji z Berlina Zachodniego, jako taka za\u0142o\u017cona w 1946 r. razem z radiem (Radio in the American Sector), od 1956 r. Radio-Symphonie-Orkiester Berlin, obecn\u0105 nazw\u0119 nosi od 1993 r. Pracowali z ni\u0105 Ferenc Fricsay, Lorin Maazel, Riccardo Chailly, Vladimir Ashkenazy, Kent Nagano (z kt\u00f3rym by\u0142a w Warszawie kilka lat temu), a od trzech lat &#8211; Ingo Metzmacher. Kilka miesi\u0119cy temu gruchn\u0119\u0142a wie\u015b\u0107, \u017ce w zwi\u0105zku z kryzysem orkiestra mo\u017ce zosta\u0107 zlikwidowana; zaalarmowali mnie na ten temat znajomi, kt\u00f3rych c\u00f3rka tam gra, nawet przes\u0142ali petycj\u0119 do podpisania. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce niebezpiecze\u0144stwo zosta\u0142o za\u017cegnane, a dzi\u015b w og\u00f3le o \u017cadnych k\u0142opotach nikt nie wspomina. Bardzo to berli\u0144skie. A szkoda by\u0142oby takiego zespo\u0142u &#8211; pokaza\u0142 nam w\u0142a\u015bnie, co potrafi. O Mahlerze ju\u017c tu <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=482#comment-62636\">wspomina\u0142am<\/a>, kolejnego dnia zagra\u0142 <em>Koncert B-dur<\/em> Brahmsa z Kirillem Gersteinem (pianista porz\u0105dny, ale jako\u015b poezji by\u0142o mu brak, przy Brahmsie chcia\u0142oby si\u0119 wzrusza\u0107, a w ko\u0144cu wzruszy\u0142o tylko solo wiolonczelowe z III cz\u0119\u015bci) oraz ca\u0142\u0105 muzyk\u0119 baletow\u0105 do <em>Ognistego Ptaka<\/em>, gdzie wreszcie m\u00f3g\u0142 pokaza\u0107 ca\u0142\u0105 palet\u0119 barw i nastroj\u00f3w. (Swoj\u0105 drog\u0105, lepiej jednak s\u0142ucha si\u0119 suity, to s\u0105 wybrane hity, a w muzyce baletowej rozwadniaj\u0105 si\u0119 i trudno tego s\u0142ucha\u0107 bez strony wizualnej.) Cudny by\u0142 bis &#8211; tego\u017c Igora <em>Polka dla s\u0142onia<\/em>, kt\u00f3r\u0105 uwielbiam.<\/p>\n<p><strong>Kameralistyka<\/strong>. W weekend zaliczy\u0142am trzy bardzo ciekawe koncerty. I w sobot\u0119, i w niedziel\u0119 na Zamku Kr\u00f3lewskim w po\u0142udnie gra\u0142a grupka m\u0142odych polskich muzyk\u00f3w, w tym dwoje laureat\u00f3w Paszport\u00f3w &#8222;Polityki&#8221; Agata Szymczewska i Rafa\u0142 Kwiatkowski, a tak\u017ce skrzypaczka Maria Machowska i altowiolista Artur Rozmys\u0142owicz. W sobot\u0119 byli dwaj jubilaci: Chopina <em>Koncert f-moll<\/em>, kt\u00f3ry mia\u0142 gra\u0107 Janusz Olejniczak; zamiast niego wyst\u0105pi\u0142a m\u0142odziutka (18 lat) obiecuj\u0105ca Julia Kociuban, kt\u00f3ra ju\u017c wykazuje si\u0119 mocnym temperamentem. Zobaczymy, jak to dalej p\u00f3jdzie (uprzedzaj\u0105c pytania: nie startuje w Konkursie Chopinowskim). W <em>Kwintecie<\/em> Schumanna zagra\u0142 natomiast chi\u0144sko-ameryka\u0144ski pianista Ian Yungwook Yoo, troch\u0119 mo\u017ce za dono\u015bnym, solistycznym d\u017awi\u0119kiem. Bardziej stopi\u0142 si\u0119 z reszt\u0105 muzyk\u00f3w w wykonanym w sobot\u0119 <em>Kwintecie g-moll<\/em> Szostakowicza, zreszt\u0105 w og\u00f3le w tym utworze bardziej eksponowane s\u0105 smyczki; pi\u0119knie wszyscy zagrali. To jeden z nie tragicznych, ale tylko melancholijnych jego utwor\u00f3w. Po przerwie zesp\u00f3\u0142 zmniejszy\u0142 si\u0119 do kwartetu fortepianowego, ze skrzypaczek zosta\u0142a Machowska, a Kwiatkowskiego zast\u0105pi\u0142 Bartosz Koziak, i wykonali przedziwny zestaw: <em>Kwartet fortepianowy a-moll<\/em> Mahlera, sk\u0142adaj\u0105cy si\u0119 z jednej cz\u0119\u015bci, dzie\u0142o 16-letniego kompozytora, ma\u0142o jeszcze przypominaj\u0105ce jego p\u00f3\u017aniejsz\u0105 tw\u00f3rczo\u015b\u0107, raczej podzwonne Schuberta &#8211; i r\u00f3wnie\u017c jednocz\u0119\u015bciowy <em>Kwartet fortepianowy<\/em> Schnittkego, swoista wariacja wsp\u00f3\u0142czesna wok\u00f3\u0142 szkic\u00f3w do II cz\u0119\u015bci utworu Mahlera. Zaskakuj\u0105ce zestawienie, entuzjastycznie przyj\u0119te, m\u0142odzi muzycy musieli na koniec powt\u00f3rzy\u0107 Mahlera.<\/p>\n<p>Po po\u0142udniu w filharmonii muzycy austriaccy, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych znalaz\u0142a si\u0119 znana nam dobrze Mihaela Ursuleasa oraz Jurek Dyba\u0142, jeden z kontrabasist\u00f3w Filharmonik\u00f3w Wiede\u0144skich. Ciekawy program, do\u015b\u0107 typowy dla tego roku, czyli Chopin (<em>Trio g-moll<\/em>, w wersji z alt\u00f3wk\u0105 zamiast skrzypiec) i okolice: ma\u0142a sol\u00f3wka Bottesiniego (Dyba\u0142 i Ursuleasa), <em>Kwintet fortepianowy h-moll<\/em> Ferdinanda Riesa, typowy wykwit stylu brillant, i wreszcie odkrycie: <em>Kwintet fortepianowy Es-dur<\/em> J\u00f3zefa Nowakowskiego, starszego koleg\u0119 Chopina z klasy Elsnera &#8211; \u015bwietnie napisana muzyka. Cudze chwalicie, swego nie znacie&#8230; A Ursuleasa przypomnia\u0142a nam si\u0119 jako wspania\u0142y muzyk, prawdziwa osobowo\u015b\u0107, graj\u0105ca z pazurem. Ciesz\u0119 si\u0119, \u017ce wr\u00f3ci w sierpniu.<\/p>\n<p><strong>Euryanthe<\/strong>. O tym najkr\u00f3cej: jeden z tych utwor\u00f3w, kt\u00f3re zosta\u0142y s\u0142usznie zapomniane. Jak to jest, \u017ce w <em>Wolnym strzelcu<\/em> Weber stworzy\u0142 ci\u0105g hit\u00f3w, a\u00a0podczas s\u0142uchania\u00a0tego dzie\u0142a my\u015bli si\u0119 tylko: o rany, nudne jak flaki z olejem. Zw\u0142aszcza je\u015bli nienajlepiej \u015bpiewane. Uciek\u0142am z drugiej cz\u0119\u015bci, nie zdzier\u017cy\u0142am.<\/p>\n<p><strong>Misia<\/strong>. Dzi\u015b wieczorem ze swoim mi\u0119dzynarodowym zespo\u0142em (muzycy z Brazylii, USA, Portugalii i Argentyny) da\u0142a program <em>Our Chopin Affair<\/em>. To jedna z tych szlachetnych inicjatyw wyp\u0142ywaj\u0105cych z autentycznej mi\u0142o\u015bci do Chopina, ale nie zawsze zadowalaj\u0105cych artystycznie. Kilka jednak pomys\u0142\u00f3w by\u0142o fajnych, jak np. przer\u00f3bka <em>Preludium e-moll<\/em> na mod\u0142\u0119 tanga Piazzolli (autorem aran\u017cacji by\u0142 pianista Daniel Schvetz z Buenos Aires), wplecenie motywu pie\u015bni <em>Wiosna<\/em> (tylko w fortepianie) jako przerywnik prawdziwego fado, czy te\u017c stworzenie prawdziwego fado z <em>Dumki<\/em>,\u00a0ze specjalnie napisanym na t\u0119 okazj\u0119 tekstem portugalskiego poety. Wiele jednak punkt\u00f3w programu by\u0142o wyra\u017anie niedopracowanych (a ju\u017c wr\u0119cz rozz\u0142o\u015bci\u0142 mnie pianista graj\u0105cy <em>Nokturn Des-dur<\/em> &#8211; m\u00f3g\u0142by go przynajmniej troch\u0119 po\u0107wiczy\u0107). Misia \u015bpiewa\u0142a kilka pie\u015bni po polsku: <em>Dumk\u0119<\/em> w obu wersjach (druga u Chopina nosi tytu\u0142 <em>Nie ma czego trzeba<\/em>), <em>Dwojaki koniec<\/em> (istna opowie\u015b\u0107 o duchach), <em>Smutna rzeka<\/em>, wreszcie <em>Leci li\u015bcie z drzewa<\/em>. Ale \u015bpiewa\u0142a te\u017c po w\u0142osku (kiczowata przer\u00f3bka <em>Etiudy E-dur<\/em>), hiszpa\u0144sku (wspomniane <em>Preludium e-moll<\/em>) i francusku (jeden z <em>Mazurk\u00f3w<\/em> z tekstem Pauliny Viardot). Jednak najlepsze by\u0142o tych par\u0119 moment\u00f3w, kiedy artystka powraca\u0142a do fado, a ju\u017c zw\u0142aszcza, kiedy za\u015bpiewa\u0142a solo (na bis) pie\u015b\u0144 Amalii Rodriguez.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Du\u017co s\u0142ycha\u0107 bardzo r\u00f3\u017cnych rzeczy. O niekt\u00f3rych kr\u00f3tko wspomina\u0142am (np. o recitalu Goernera), o innych jeszcze nie. Wi\u0119c w punktach. Dwa wieczory z DSB. Jedna z kilku berli\u0144skich orkiestr, na pewno w czo\u0142\u00f3wce w\u015br\u00f3d nich. Dawna orkiestra radia RIAS, czyli proweniencji z Berlina Zachodniego, jako taka za\u0142o\u017cona w 1946 r. razem z radiem (Radio in [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/483"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=483"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/483\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=483"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=483"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=483"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}