
{"id":484,"date":"2010-03-31T00:42:44","date_gmt":"2010-03-30T22:42:44","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=484"},"modified":"2010-03-31T00:47:46","modified_gmt":"2010-03-30T22:47:46","slug":"schumann-beethoven","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/03\/31\/schumann-beethoven\/","title":{"rendered":"Schumann, Beethoven&#8230;"},"content":{"rendered":"<p>Na Festiwalu Beethovenowskim dopieszczaj\u0105 Schumanna &#8211; nale\u017cy mu si\u0119, chocia\u017cby po to, \u017ceby\u015bmy przez chwil\u0119 pos\u0142uchali innego jubilata ni\u017c Chopina. Ale nie zawsze takie dopieszczanie\u00a0mo\u017ce w pe\u0142ni si\u0119 przys\u0142u\u017cy\u0107 delikwentowi, czasem bywa nawet odwrotnie. Mam ambiwalentne wra\u017cenia po wys\u0142uchaniu w poniedzia\u0142ek i we wtorek na koncertach popo\u0142udniowych dw\u00f3ch recitali francuskiego pianisty Erica Le Sage&#8217;a, kt\u00f3ry kiedy\u015b tam (1989) wygra\u0142 Konkurs Schumannowski w Zwickau; nagra\u0142 na p\u0142yty wszystkie dzie\u0142a Roberta, za kt\u00f3re otrzyma\u0142 wszelkie mo\u017cliwe nagrody. Mo\u017cna by\u0142o spodziewa\u0107 si\u0119 czego\u015b oryginalnego. I fakt, to mo\u017cna powiedzie\u0107: Le Sage gra Schumanna inaczej ni\u017c zwykle si\u0119 go grywa.<\/p>\n<p>Wyszed\u0142 taki pan w garniturku, wygl\u0105daj\u0105cy adekwatnie do nazwiska, troch\u0119 jak m\u0142ody urz\u0119dnik, i zacz\u0105\u0142 bardzo wyrazi\u015bcie i retorycznie. Bardzo mi si\u0119 to spodoba\u0142o. Niestety, dalej ju\u017c tak nie by\u0142o. By\u0142o skradaj\u0105co si\u0119 &#8211; i to te\u017c mi si\u0119 chwilowo spodoba\u0142o, lubi\u0119 takie kocie granie, lecz kiedy taki efekt powtarza\u0142 si\u0119 zbyt cz\u0119sto, zacz\u0105\u0142 mnie\u00a0nudzi\u0107. Drugiego dnia jeszcze bardziej uwidoczni\u0142a si\u0119 specyficzna maniera pianisty. Ot\u00f3\u017c gra on tak, jakby zmienia\u0142 rejestry przestawiaj\u0105c wajch\u0119: jak g\u0142o\u015bno, to g\u0142o\u015bno, jak cicho, to cicho, na jednej p\u0142aszczy\u017anie, frazy bez kszta\u0142t\u00f3w i niuans\u00f3w. Szybkie cz\u0119\u015bci (np. pocz\u0105tek <em>Kreislerian\u00f3w<\/em>) grane by\u0142y efekciarskimi zrywami. W og\u00f3le Le Sage gra Schumanna jak, powiedzmy, Prokofiewa, ca\u0142kowicie anachronicznie. Owszem, jako propozycji jednego takiego utworu, a nawet koncertu da si\u0119 wys\u0142ucha\u0107, ale im wi\u0119cej, tym bardziej to si\u0119 nu\u017cy, a zw\u0142aszcza denerwuj\u0105ce by\u0142o niedogrywanie, do\u015b\u0107 lekcewa\u017c\u0105ce podej\u015bcie do tre\u015bci muzycznej. Byli tacy, co przyj\u0119li rzecz entuzjastycznie (jaki\u015b g\u0142uptas wrzeszcza\u0142 &#8222;brawo&#8221; zanim wybrzmia\u0142 ostatni d\u017awi\u0119k), ale bardziej by\u0142o przykre, \u017ce niekt\u00f3rzy z tych, kt\u00f3rym si\u0119 nie podoba\u0142o, twierdzili po koncercie, \u017ce z tej interpretacji &#8222;wysz\u0142a ca\u0142a pustka Schumanna&#8221;. O, nie, nie zgadzam si\u0119, \u017ce Schumann jest pusty. Tylko \u017ceby odda\u0107 Schumannowi to, co Schumannowskie, trzeba by\u0107 Richterem, Marth\u0105, Soko\u0142owem&#8230; Drobiazg.<\/p>\n<p>Schumanna zagrano te\u017c wczoraj na wieczornym koncercie <em>III Symfoni\u0119 &#8222;Re\u0144sk\u0105&#8221;<\/em>, ale nie wys\u0142ucha\u0142am, bo po pierwsze\u00a0wystarczy\u0142a mi zagrana przez naszych filharmonik\u00f3w na wst\u0119pie <em>Uwertura &#8222;Manfred&#8221;<\/em>, po kt\u00f3rej ju\u017c mo\u017cna by\u0142o sobie wyobrazi\u0107, jaka b\u0119dzie symfonia, a po drugie, jak ju\u017c napisa\u0142am pod poprzednim wpisem, szlag mnie trafi\u0142 po &#8222;wyst\u0119pie&#8221; Marca Yu &#8211; takiej \u017cenady i hucpy dawno nie widzia\u0142am. Z przera\u017ceniem odkry\u0142am dzi\u015b, \u017ce p. Penderecka powiedzia\u0142a dla magazynu festiwalowego, \u017ce to jej najnowsze odkrycie. Je\u015bli tak, obawiam si\u0119 o przysz\u0142o\u015b\u0107 tego festiwalu. Jak mia\u0142oby by\u0107 wi\u0119cej takich odkry\u0107&#8230; Pomi\u0119dzy te punkty programu jednak zosta\u0142a wstawiona znakomita dama rosyjsko-wiede\u0144ska, Elisabeth Leonskaja, kt\u00f3ra zagra\u0142a <em>I Koncert<\/em> Beethovena. Zagra\u0142a w\u0142a\u015bnie jak prawdziwa dama, mo\u017ce nie ol\u015bniewaj\u0105co, ale bardzo solidnie i m\u0105drze. Na bis wykona\u0142a <em>Nokturn Des-dur<\/em> Chopina i cho\u0107 mia\u0142a moment zachwiania w akompaniamencie (ale wybrn\u0119\u0142a), by\u0142 to \u0142adny gest.<\/p>\n<p>Dzi\u015b wieczorem wreszcie w miar\u0119 pe\u0142na satysfakcja. Wys\u0142ucha\u0142am pierwszego koncertu z cyklu wszystkich symfonii Beethovena w wykonaniu Deutsche Kammerphilharmonie Bremen pod batut\u0105 Paavo J\u00e4rvi. Znakomita orkiestra, znakomity dyrygent, interpretacja zdecydowanie pod zauroczeniem wykonawstwem historycznym: b\u0142yskawiczne tempa, u\u017cycie tr\u0105bek naturalnych (to by\u0142y jedyne instrumenty z epoki) i twardych pa\u0142ek, by na\u015bladowa\u0107 dono\u015bne brzmienie\u00a0dawnych kot\u0142\u00f3w\u00a0(m\u0142ody kotlista gra\u0142 g\u0142o\u015bno i agresywnie, czasem nawet za bardzo), bardzo retoryczne i przemy\u015blane spojrzenie na form\u0119. Oczywi\u015bcie brzmienie i proporcje tej orkiestry s\u0105 zupe\u0142nie inne ni\u017c zespo\u0142u instrument\u00f3w historycznych, ale efekt by\u0142 zadowalaj\u0105cy. Pozytywny akcent na zako\u0144czenie mojej tegorocznej festiwalowej przygody. Teraz pora na Krak\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na Festiwalu Beethovenowskim dopieszczaj\u0105 Schumanna &#8211; nale\u017cy mu si\u0119, chocia\u017cby po to, \u017ceby\u015bmy przez chwil\u0119 pos\u0142uchali innego jubilata ni\u017c Chopina. Ale nie zawsze takie dopieszczanie\u00a0mo\u017ce w pe\u0142ni si\u0119 przys\u0142u\u017cy\u0107 delikwentowi, czasem bywa nawet odwrotnie. Mam ambiwalentne wra\u017cenia po wys\u0142uchaniu w poniedzia\u0142ek i we wtorek na koncertach popo\u0142udniowych dw\u00f3ch recitali francuskiego pianisty Erica Le Sage&#8217;a, kt\u00f3ry [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/484"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=484"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/484\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=484"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=484"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=484"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}