
{"id":4870,"date":"2015-04-01T23:59:46","date_gmt":"2015-04-01T21:59:46","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4870"},"modified":"2015-04-01T23:59:46","modified_gmt":"2015-04-01T21:59:46","slug":"powrot-po-ponad-35-latach","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/04\/01\/powrot-po-ponad-35-latach\/","title":{"rendered":"Powr\u00f3t po ponad 35 latach"},"content":{"rendered":"<p>Z 1978 roku pochodzi pierwsze nagranie <em>Llibre Vermell de Montserrat<\/em> dokonane przez Jordiego Savalla z zespo\u0142em Hesperion XX. Wtedy artysta by\u0142 pionierem. Dzi\u015b jest jednym z wielu wykonawc\u00f3w tego cyklu, kt\u00f3ry przez ten czas sta\u0142 si\u0119 ogromnie popularny.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nic dziwnego &#8211; dziesi\u0119\u0107 pie\u015bni zachowanych w ksi\u0119dze w czerwonej ok\u0142adce (st\u0105d tytu\u0142) zachowanej w klasztorze na g\u00f3rze Montserrat to po prostu przeboje. Poza pierwszym, kunsztownym chora\u0142em, kt\u00f3ry jest \u015bpiewany w formie kanonu, s\u0105 to same proste i chwytliwe utwory. Kilka <em>virelais<\/em> &#8211; pie\u015bni zwrotkowych i par\u0119 jeszcze kanon\u00f3w, ale ju\u017c bardzo prostych. A wszystko rytmiczne, czasami wr\u0119cz taneczne &#8211; bo niekt\u00f3re z nich przeznaczone s\u0105 do ta\u0144czenia w kole. Oczywi\u015bcie by\u0142y to ta\u0144ce dalekie od nieprzystojno\u015bci.<\/p>\n<p>Mam do tego cyklu sentyment, poniewa\u017c pocz\u0105tki nieistniej\u0105cego ju\u017c dzi\u015b zespo\u0142u Studio 600, w kt\u00f3rym mia\u0142am przyjemno\u015b\u0107 \u015bpiewa\u0107, bior\u0105 si\u0119 w\u0142a\u015bnie w wykonywaniu <em>Llibre<\/em> z zespo\u0142em Ars Nova. Nie pami\u0119tam, czy mog\u0142am ju\u017c bra\u0107 udzia\u0142 w <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=_wWcXY88c3E\">tym nagraniu<\/a> (\u0142adny tu pomys\u0142 Jacka Urbaniaka z \u015bpiewem glinianego ptaszka), bo do\u0142\u0105czy\u0142am do dziewczyn troch\u0119 p\u00f3\u017aniej, ale z pewno\u015bci\u0105 uczestniczy\u0142am w wykonach tego dzie\u0142a, w tym w Filharmonii Narodowej, gdzie w\u0119drowa\u0142y\u015bmy przez ca\u0142\u0105 sal\u0119 w cz\u0119\u015bciach \u015bpiewanych w kanonie &#8211; w ko\u0144cu te kanony powsta\u0142y w\u0142a\u015bnie po to, \u017ceby mi\u0142o si\u0119 z nimi w\u0119drowa\u0142o.\u00a0 Teatrzyku by\u0142o jeszcze troch\u0119 wi\u0119cej, np. pami\u0119tam, jak kiedy\u015b Jacek za\u0142o\u017cy\u0142 mask\u0119 w kszta\u0142cie trupiej czaszki na ostatni &#8222;taniec \u015bmierci&#8221; &#8211; <em>Ad mortem festinamus<\/em>. Oczywi\u015bcie nie tylko \u017ce\u0144skie g\u0142osy bra\u0142y w tym wykonaniu udzia\u0142 &#8211; pami\u0119tam \u015bliczn\u0105 sol\u00f3wk\u0119 kontratenora Mariusza Gebla w <em>Mariam matrem Virginem<\/em>.<\/p>\n<p>Przepraszam za t\u0119 d\u0142ug\u0105 wspomnieniow\u0105 dygresj\u0119, bo przecie\u017c w ko\u0144cu dzi\u015b, tradycyjnie w ko\u015bciele \u015bw. Katarzyny, s\u0142uchali\u015bmy zespo\u0142\u00f3w Savalla. Oto <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=K_8lVzFQ7UY\">ca\u0142o\u015b\u0107<\/a> w miar\u0119 \u015bwie\u017ca. Po latach wi\u0119c artysta wr\u00f3ci\u0142 do swych katalo\u0144skich korzeni. Jego koncert mia\u0142 tym razem wyj\u0105tkowo ma\u0142o efekt\u00f3w teatralnych &#8211; tylko w cz\u0119\u015bci pierwszej i ostatniej (b\u0119d\u0105cej powt\u00f3rzeniem pierwszej) grupa \u015bpiewaj\u0105cych pan\u00f3w przepielgrzymowa\u0142a przez ko\u015bci\u00f3\u0142 od ty\u0142u do przodu, ale w \u015brodku ju\u017c nic si\u0119 nie dzia\u0142o. Tylko by\u0142y r\u00f3\u017cne projekcje \u015bwietlne, kt\u00f3re zreszt\u0105 stanowi\u0142y chyba dzie\u0142o organizator\u00f3w krakowskiego festiwalu.<\/p>\n<p>Bardzo \u017ca\u0142uj\u0119, \u017ce nie mam nagrania zespo\u0142u Savalla sprzed lat, bo ciekawie by\u0142oby por\u00f3wna\u0107. Nie byli pierwsi, ale <a href=\"http:\/\/www.medieval.org\/emfaq\/composers\/vermell.html\">trzeci<\/a>. Oczywi\u015bcie musia\u0142a bra\u0107 w nim udzia\u0142 Montserrat Figueras, kt\u00f3ra swym pi\u0119knym, ciep\u0142ym g\u0142osem nadawa\u0142a szczeg\u00f3lnego charakteru wszystkim wykonywanym dzie\u0142om. Dzi\u015b g\u0142\u00f3wn\u0105 solistk\u0105 by\u0142a znana nam zreszt\u0105 sk\u0105din\u0105d Maria Cristina Kiehr, ale ca\u0142o\u015b\u0107 by\u0142a w\u0142a\u015bciwie wyr\u00f3wnana, nikt si\u0119 specjalnie nie wybija\u0142. Pr\u0119dzej w\u015br\u00f3d instrumentalist\u00f3w &#8211; Savall zawsze przyci\u0105ga\u0142 wybitnych artyst\u00f3w. Tradycyjnie w La Capella Reial de Catalunya gra\u0142 i Andrew Lawrence-King, i cudowny Pierre Hamon (raz zagra\u0142 nawet na dw\u00f3ch fletach jednocze\u015bnie); oczywi\u015bcie byli i go\u015bcie z egzotycznymi instrumentami, w tym z ormia\u0144skim dudukiem o przepi\u0119knym d\u017awi\u0119ku (pal sze\u015b\u0107 wierno\u015b\u0107 historyczn\u0105) &#8211; ale najwi\u0119ksz\u0105 niespodziank\u0105 by\u0142 udzia\u0142 naszej ulubionej artystki trojga imion, kt\u00f3ra widnieje w sk\u0142adzie obu zespo\u0142\u00f3w &#8211; niestety tym razem Biffi tylko gra\u0142a na rebeku i vieille (pi\u0119knie raz wypad\u0142a w duecie z Savallem), nie \u015bpiewa\u0142a. My\u015bl\u0119, \u017ce jakby za\u015bpiewa\u0142a, to mog\u0142aby zakasowa\u0107 pozosta\u0142e panie.<\/p>\n<p>Jak si\u0119 tego s\u0142ucha\u0142o? Mi\u0142o, acz chwilami mog\u0142o nu\u017cy\u0107 &#8211; tak to jest z pie\u015bniami wielozwrotkowymi czy te\u017c z kanonami, kt\u00f3re zwykle przyjemniej si\u0119 \u015bpiewa ni\u017c si\u0119 ich s\u0142ucha. A ju\u017c w tym wypadku &#8211; najlepiej perypatetycznie. W ko\u0144cu jest to muzyka u\u017cytkowa do tego celu s\u0142u\u017c\u0105ca.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z 1978 roku pochodzi pierwsze nagranie Llibre Vermell de Montserrat dokonane przez Jordiego Savalla z zespo\u0142em Hesperion XX. Wtedy artysta by\u0142 pionierem. Dzi\u015b jest jednym z wielu wykonawc\u00f3w tego cyklu, kt\u00f3ry przez ten czas sta\u0142 si\u0119 ogromnie popularny.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4870"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4870"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4870\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4871,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4870\/revisions\/4871"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4870"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4870"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4870"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}