
{"id":4925,"date":"2015-05-04T00:50:34","date_gmt":"2015-05-03T22:50:34","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4925"},"modified":"2015-05-04T18:20:53","modified_gmt":"2015-05-04T16:20:53","slug":"abstrakcja-radosna","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/05\/04\/abstrakcja-radosna\/","title":{"rendered":"Abstrakcja radosna"},"content":{"rendered":"<p>Sonia Delaunay, bohaterka pi\u0119knej wystawy w Tate Modern (do 9 sierpnia) \u017cy\u0142a w trudnych czasach i w\u015br\u00f3d r\u00f3\u017cnych przeciwno\u015bci losu, ale pod wieloma wzgl\u0119dami by\u0142a szcz\u0119\u015bciar\u0105. Co wida\u0107 w jej barwnym, radosnym malarstwie.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Urodzi\u0142a si\u0119 jako Sara Stern w 1885 r. w ubogiej \u017cydowskiej rodzinie na Ukrainie. Na szcz\u0119\u015bcie mia\u0142a bogatego wujka w Petersburgu, kt\u00f3ry adoptowa\u0142 j\u0105 jako pi\u0119ciolatk\u0119 (zmieniono jej w\u00f3wczas imi\u0119 na Sofia &#8211; Sonia zdrobniale &#8211; i nadano nazwisko wuja: Terk). Dzi\u0119ki temu mia\u0142a mo\u017cno\u015b\u0107 studiowa\u0107, nauczy\u0107 si\u0119 kilku j\u0119zyk\u00f3w, podr\u00f3\u017cowa\u0107 po Europie, a latem je\u017adzi\u0107 z rodzin\u0105 na wakacje do Finlandii, sk\u0105d pochodz\u0105 jej portrety fi\u0144skich kobiet, malowane pod wp\u0142ywem fowizmu, Gauguina i Matisse&#8217;a.<\/p>\n<p>Pojecha\u0142a na studia malarskie do Karlsruhe, a po nich &#8211; do Pary\u017ca. Kiedy rodzina pr\u00f3bowa\u0142a j\u0105 nam\u00f3wi\u0107 do powrotu do Rosji, Sonia wysz\u0142a szybko za m\u0105\u017c za homoseksualnego przyjaciela, marszanda Wilhelma Uhde. Dla obu stron by\u0142a to korzy\u015b\u0107: ona mog\u0142a zosta\u0107 we Francji i wystawia\u0107 obrazy w jego galerii, on mia\u0142 przykrywk\u0119. Ale nied\u0142ugo potem spotka\u0142a swoj\u0105 mi\u0142o\u015b\u0107 \u017cycia: malarza Roberta Delaunay. By\u0142 to jej partner r\u00f3wnie\u017c w sztuce, dzia\u0142ali symbiotycznie. Szybko nast\u0105pi\u0142 rozw\u00f3d z Uhdem (pozostali przyjaci\u00f3\u0142mi) i ma\u0142\u017ce\u0144stwo z Robertem. Kiedy urodzi\u0142 si\u0119 ma\u0142y Charles (kt\u00f3ry po latach zosta\u0142 wybitnym znawc\u0105 jazzu), Sonia uszy\u0142a mu barwn\u0105 ko\u0142derk\u0119-patchwork geometryczny. To by\u0142 moment ol\u015bnienia. Oboje Delaunayowie zacz\u0119li malowa\u0107 w podobnej stylistyce, bliskiej abstrakcji lub wr\u0119cz abstrakcyjnej; nazwali sw\u00f3j styl najpierw orfizmem, potem symultaneizmem.<\/p>\n<p>Kolejny szcz\u0119\u015bliwy zbieg okoliczno\u015bci: gdy wybuch\u0142a I wojna \u015bwiatowa, Delaunayowie byli akurat w Hiszpanii i postanowili nie wraca\u0107. Przez siedem lat mieszkali na przemian w Hiszpanii i Portugalii; gdy wybuch\u0142 w Rosji przewr\u00f3t bolszewicki i rodzina Soni straciwszy maj\u0105tek nie mog\u0142a ju\u017c jej wspiera\u0107 finansowo, ona sta\u0142a si\u0119 kobiet\u0105 biznesu. Ju\u017c od pierwszych paryskich lat projektowa\u0142a stroje. Teraz za\u0142o\u017cy\u0142a w Madrycie Casa Sonia &#8211; sklep, gdzie sprzedawa\u0142a ubiory swego projektu. A \u017ce by\u0142y efektowne, interes szed\u0142 \u015bwietnie. Oryginalne stroje zamawia\u0142y &#8222;wy\u017csze sfery&#8221;, tak\u017ce artystyczne. Biznes trwa\u0142 tak\u017ce kiedy Delaunayowie wr\u00f3cili do Pary\u017ca; za\u0142o\u017cyli firm\u0119 S<span class=\"st\">imultan\u00e9<\/span>, kt\u00f3ra te\u017c sprzedawa\u0142a zaprojektowane przez Soni\u0119 materia\u0142y. Sonia ch\u0119tnie te\u017c wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142a z literatami i poetami: za pierwszego pobytu paryskiego z Blaisem Cendrarsem, za drugim &#8211; z dadaistami z Tristanem Tzar\u0105 na czele. Projektowa\u0142a ksi\u0105\u017cki, tworzy\u0142a ubiory-wiersze. Biznes pad\u0142 dopiero w momencie Wielkiego Kryzysu, ale mimo tego Sonia nadal otrzymywa\u0142a zam\u00f3wienia. A na dwa lata przed wojn\u0105 Delaunayowie namalowali pi\u0119kne panneaux w paru pawilonach s\u0142ynnej wystawy paryskiej.<\/p>\n<p>Gdy przysz\u0142a II wojna \u015bwiatowa, uda\u0142o si\u0119 Delaunayom pojecha\u0107 na po\u0142udnie Francji i zamieszkali w Grasse w\u015br\u00f3d przyjaci\u00f3\u0142 (m.in. drugie artystyczne ma\u0142\u017ce\u0144stwo &#8211; Arp\u00f3w). Zapewne ju\u017c nikt nie pami\u0119ta\u0142, \u017ce Sonia by\u0142a \u017byd\u00f3wk\u0105, bo wygl\u0105da na to, \u017ce nie czu\u0142a si\u0119 zagro\u017cona. Spotka\u0142 j\u0105 za to niestety cios najwi\u0119kszy: po paru latach choroby nowotworowej zmar\u0142 Robert. Sonia jednak nie straci\u0142a ducha. Malowa\u0142a dalej, tylko w jej palecie pokaza\u0142a si\u0119 po raz pierwszy czer\u0144. Ale chyba raczej nie na znak \u017ca\u0142oby, lecz z powod\u00f3w czysto kompozycyjno-rytmicznych (oboje Delaunayowie cz\u0119sto m\u00f3wili o rytmie w malarstwie). Za to wzi\u0119\u0142a na siebie misj\u0119 piel\u0119gnowania pami\u0119ci o tw\u00f3rczo\u015bci artystycznej m\u0119\u017ca, urz\u0105dzaj\u0105c wystawy. Sama z kolei, po latach, by\u0142a pierwsz\u0105 kobiet\u0105 malark\u0105, kt\u00f3ra mia\u0142a retrospektywn\u0105 wystaw\u0119 w Luwrze (1964). Nadal projektowa\u0142a materia\u0142y. Napisa\u0142a autobiografi\u0119 pod znamiennym tytu\u0142em <em>Nous irons jusqu&#8217;au soleil<\/em>. Malowa\u0142a niemal do ostatnich lat, a zmar\u0142a w 1979 r., do\u017cywszy 94 lat.<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/picasaweb.google.com\/110943463575579253179\/Londyn2Maja\">Troch\u0119 zdj\u0119\u0107 <\/a>&#8211; z wystawy i nie tylko.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sonia Delaunay, bohaterka pi\u0119knej wystawy w Tate Modern (do 9 sierpnia) \u017cy\u0142a w trudnych czasach i w\u015br\u00f3d r\u00f3\u017cnych przeciwno\u015bci losu, ale pod wieloma wzgl\u0119dami by\u0142a szcz\u0119\u015bciar\u0105. Co wida\u0107 w jej barwnym, radosnym malarstwie.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4925"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4925"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4925\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4931,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4925\/revisions\/4931"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4925"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4925"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4925"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}