
{"id":4985,"date":"2015-05-26T23:52:42","date_gmt":"2015-05-26T21:52:42","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=4985"},"modified":"2015-05-27T13:37:38","modified_gmt":"2015-05-27T11:37:38","slug":"flow-my-tears","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/05\/26\/flow-my-tears\/","title":{"rendered":"Flow my tears"},"content":{"rendered":"<p>Nastroje nienajlepsze, pogoda deszczowa, ale postarajmy si\u0119 wyci\u0105gn\u0105\u0107 z tego jak\u0105\u015b przyjemno\u015b\u0107. A raczej &#8211; z p\u0142yty, kt\u00f3r\u0105 nie tak dawno wyda\u0142 DUX. Tak, zgadli\u015bcie, dotyczy ona Johna Dowlanda.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Ca\u0142\u0105 <em>The Second Booke of Songs and Ayres<\/em> nagrali mieszkaj\u0105ca w Berlinie polska sopranistka <a href=\"http:\/\/www.mariaskiba.eu\/\">Maria Skiba<\/a> i lutnista Frank Pschihholz. To absolutnie czyste podej\u015bcie do Dowlanda: prosty g\u0142os bez wibracji, przekazuj\u0105cy emocje poprzez dynamik\u0119 i siln\u0105 retoryczno\u015b\u0107, i lutniowy akompaniament r\u00f3wnie\u017c bez wydziwia\u0144. Im pro\u015bciej w tej muzyce, tym lepiej, w\u0142a\u015bnie dlatego, \u017ce g\u0142\u0119bokie emocje przenosi. Ale te\u017c gatunkowo musi ujmowa\u0107. Swego czasu pie\u015bni Dowlanda nagra\u0142 z lutni\u0105 Sting i p\u0142yt\u0119 t\u0119 pr\u00f3bowano reklamowa\u0107 w ten spos\u00f3b: to s\u0105 proste piosenki, wi\u0119c tak trzeba je \u015bpiewa\u0107. Do pewnego stopnia to prawda, lecz ta prostota powinna raczej przypomina\u0107 to, co s\u0142yszymy w wykonaniu duetu, kt\u00f3ry podpisa\u0142 si\u0119 te\u017c na p\u0142ycie jako <a href=\"http:\/\/theschooleofnight.com\/\">The Schoole of Night<\/a>.<\/p>\n<p>Tu par\u0119 stron wyja\u015bnienia ze strony lutnisty, kt\u00f3ry by\u0142 motorem projektu. &#8222;Latem 2005 r. postanowili\u015bmy dw\u00f3r w Heinrichsruh (w Meklemburgii-Pomorzu Przednim) przemieni\u0107 w Wanstead House. Wraz z du\u017c\u0105 grup\u0105 artyst\u00f3w (gambist\u00f3w, lutnist\u00f3w, \u015bpiewak\u00f3w, malarzy, projektant\u00f3w kostium\u00f3w, budowniczych instrument\u00f3w) przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 na tydzie\u0144 do roku ok. 1600, by odkry\u0107 g\u0142\u0119biny <em>The Second Booke of Songs<\/em> Johna Dowlanda. Tak narodzi\u0142a si\u0119 The Schoole of Night. P\u00f3\u017aniej regularnie zapraszali\u015bmy wszystkich do pewnego berli\u0144skiego atelier na pr\u00f3by i dyskusje na temat renesansowej magii i muzyki. Pewnego dnia zajrza\u0142a tam r\u00f3wnie\u017c \u015bpiewaczka Maria Skiba. Od tej chwili zacz\u0119li\u015bmy koncertowa\u0107 we dwoje. Za cel obrali\u015bmy sobie przedstawienie ksi\u0105g pie\u015bni Johna Dowlanda jako ca\u0142o\u015bci, a nie tylko wybranych z nich \u201aprzeboj\u00f3w\u2019. I od tej pory nie wida\u0107 ko\u0144ca pracy&#8221;.<\/p>\n<p>Jak wida\u0107, dla Pschichholza wykonywanie Dowlanda i w og\u00f3le zajmowanie si\u0119 nim sta\u0142o si\u0119 zadaniem \u017cyciowym. W ksi\u0105\u017ceczce do\u0142\u0105czonej do p\u0142yty mo\u017cemy przeczyta\u0107 jego bardzo ciekawy esej o Dowlandzie, kt\u00f3rego streszcza\u0107 nie b\u0119d\u0119, na zach\u0119t\u0119 rzuc\u0119 pierwsze zdanie, kt\u00f3re \u015bwiadczy o rodzaju podej\u015bcia autora do sprawy: &#8222;W zadrukowany papier trzeba wpatrywa\u0107 si\u0119 d\u0142ugo, tak d\u0142ugo, a\u017c zaczn\u0105 z niego wychodzi\u0107 duchy dawno zmar\u0142ych ju\u017c os\u00f3b i opowiada\u0107 nam histori\u0119&#8221;. I jeszcze, o wykonywaniu: &#8222;Udane wykonanie tych pie\u015bni wymaga od wykonawc\u00f3w (&#8230;) pozostawienia artystycznego ego na boku. Nie wolno im stan\u0105\u0107 mi\u0119dzy duchami a coraz bardziej intensywnie prze\u017cywaj\u0105cymi \u015bwiadkami tej historii&#8221;. I my\u015bl\u0119, \u017ce to zadanie zosta\u0142o na tej p\u0142ycie spe\u0142nione.<\/p>\n<p>Mari\u0119 Skib\u0119 znaj\u0105 zapewne bywalcy festiwalu Pie\u015b\u0144 Naszych Korzeni w Jaros\u0142awiu, gdzie w 2010 r. \u015bpiewa\u0142a muzyk\u0119 <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=cXnuZ7LP8d8\">Barbary Strozzi<\/a> z harfistk\u0105 Reinhild Waldek; obie panie s\u0105 cz\u0142onkiniami zespo\u0142u <a href=\"http:\/\/www.belladiscordia.com\/\">Bella Discordia<\/a> (jego cz\u0142onkiem jest te\u017c\u00a0Pschichholz; zesp\u00f3\u0142 wyda\u0142 zreszt\u0105 p\u0142yt\u0119 z tym programem), kt\u00f3ry zajmuje si\u0119 w og\u00f3lno\u015bci w\u0142oskim XVII wiekiem, ze szczeg\u00f3lnym naciskiem na panie kompozytorki &#8211; obok Barbary Strozzi, r\u00f3wnie\u017c Francesk\u0119 Caccini. Z kolei trzy lata temu sopranistka wyst\u0105pi\u0142a z\u00a0Pschichholzem w\u0142a\u015bnie w programie z omawianej tu p\u0142yty. A dwa lata temu &#8211; z zespo\u0142em Sarband, w ogromnie ciekawym programie po\u015bwi\u0119conym tw\u00f3rczo\u015bci Wojciecha Bobowskiego (Ali Ufki), kt\u00f3ry ja s\u0142ysza\u0142am w Warszawie w zesz\u0142ym roku. Zawsze w jak najlepszym gatunku.<\/p>\n<p>A p\u0142yty s\u0142ucha si\u0119 z du\u017c\u0105 przyjemno\u015bci\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nastroje nienajlepsze, pogoda deszczowa, ale postarajmy si\u0119 wyci\u0105gn\u0105\u0107 z tego jak\u0105\u015b przyjemno\u015b\u0107. A raczej &#8211; z p\u0142yty, kt\u00f3r\u0105 nie tak dawno wyda\u0142 DUX. Tak, zgadli\u015bcie, dotyczy ona Johna Dowlanda.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4985"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=4985"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4985\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4988,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/4985\/revisions\/4988"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=4985"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=4985"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=4985"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}