
{"id":506,"date":"2010-06-02T01:04:28","date_gmt":"2010-06-01T23:04:28","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=506"},"modified":"2010-06-02T01:04:28","modified_gmt":"2010-06-01T23:04:28","slug":"romanse-glenna-g","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/06\/02\/romanse-glenna-g\/","title":{"rendered":"Romanse Glenna G."},"content":{"rendered":"<p>Troch\u0119 taki z\u0142o\u015bliwy daj\u0119 tytu\u0142 w nawi\u0105zaniu do tytu\u0142u samej ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3ry brzmi <a href=\"http:\/\/www.rebis.com.pl\/rebis\/public\/books\/books.html?co=print&amp;id=K4107\"><em>Romanca na trzy nogi<\/em> <\/a>(w oryginale jest <em>A Romance on Three Legs<\/em>, wi\u0119c raczej na trzech nogach). Wbrew \u015brednio m\u0105dremu tytu\u0142owi, to ciekawa biografia Glenna Goulda &#8211; i nietrudno si\u0119 domy\u015bli\u0107, \u017ce tym g\u0142\u00f3wnym romansem jest fortepian. W tym wypadku jeden okre\u015blony fortepian. Ale nie tylko, \u017ceby nie by\u0142o tak prosto.<\/p>\n<p>Autorka, Katie Hafner, jest wsp\u00f3\u0142pracowniczk\u0105 &#8222;New York Timesa&#8221;. Ksi\u0105\u017ck\u0119 wyda\u0142a dwa lata temu. Od razu trzeba powiedzie\u0107, \u017ce to ca\u0142kiem co\u015b innego od tego, co tu dot\u0105d mieli\u015bmy na temat Goulda. A mieli\u015bmy po pierwsze przepi\u0119kny wyraz Gouldomanii, jakim jest Stefana Riegera <em>Glenn Gould albo sztuka fugi<\/em>, a\u00a0po drugie\u00a0monografi\u0119 pod tytu\u0142em po prostu <em>Glenn Gould<\/em>, autorstwa Geoffreya Payzanta. Ksi\u0105\u017cka Katie Hafner jest inna. Nie jest \u015bcis\u0142a i dok\u0142adna, nie opisuje wszystkich aspekt\u00f3w \u017cycia pianisty. Nie zajmuje si\u0119 w og\u00f3le jego dzia\u0142alno\u015bci\u0105 radiow\u0105, audycjami, a nawet do minimum ogranicza opisy rozmaitych dziwactw (nie wspomina np. o jego zwyczaju na\u015bladowania innych os\u00f3b przez telefon) &#8211; w ko\u0144cu to s\u0105 rzeczy opowiadane wielokrotnie.<\/p>\n<p>Hafner natomiast skupia si\u0119 na sprawach, o kt\u00f3rych dot\u0105d nie mawia\u0142o si\u0119 wcale lub bardzo niewiele. Osi\u0105 ksi\u0105\u017cki jest \u00f3w swoisty romans z instrumentem, steinwayem o numerze CD 318. Najpierw d\u0142ugoletnie poszukiwanie idealnego fortepianu, potem nag\u0142e odnalezienie instrumentu sprzed lat, zapomnianego gdzie\u015b w k\u0105cie, wreszcie dramat &#8211; zdarzy\u0142o si\u0119, \u017ce podczas transportu steinwaya upuszczono, co sprawi\u0142o kompletne zdemolowanie jego mechanizmu. \u017badna naprawa nie pomog\u0142a &#8211; sta\u0142 si\u0119 dla Goulda bezu\u017cyteczny. Sam fakt, w jaki spos\u00f3b\u00a0si\u0119 wobec tego instrumentu zachowywa\u0142, wiele m\u00f3wi o tej osobowo\u015bci.<\/p>\n<p>Jednak pojawia si\u0119 tu jeszcze par\u0119 czynnik\u00f3w wcze\u015bniej nie eksponowanych. Pierwszym jest wsp\u00f3\u0142praca z niewidomym stroicielem, jak i on &#8211; o korzeniach skandynawskich, o nazwisku Verne Edquist. Samo zarysowanie tej sylwetki i opis historii jego \u017cycia (Hafner dotar\u0142a do niego) jest po prostu pasjonuj\u0105cy. Wiele si\u0119 dowiadujemy przy okazji, jak w\u00f3wczas traktowano niepe\u0142nosprawnych i\u00a0jak stopniowo Verne, prosty ch\u0142opak, staje si\u0119 genialnym stroicielem. No\u00a0i jak dwie tak nietuzinkowe osobowo\u015bci ze sob\u0105 wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105.<\/p>\n<p>Drugim nieopisywanym wcze\u015bniej szczeg\u00f3\u0142em biograficznym jest utrzymywany przez lata w sekrecie d\u0142ugoletni romans pianisty z malark\u0105 Corneli\u0105 Foss, efektown\u0105 i b\u0142yskotliw\u0105 \u017con\u0105 znanego kompozytora Lukasa Fossa (i matk\u0105 ich dwojga dzieci). Trudno dzi\u015b zreszt\u0105 biografom o nim nie wspomina\u0107, skoro w 2007 r. rzecz <a href=\"http:\/\/www.thestar.com\/article\/249787\">wyjawi\u0142a opinii publicznej sama Cornelia<\/a>. Ta historia mo\u017ce zaskoczy\u0107 tych, kt\u00f3rzy podejrzewali, \u017ce Gould by\u0142 osob\u0105 aseksualn\u0105 czy mo\u017ce nawet kryptogejem. Nie &#8211; ten romans trwa\u0142\u00a0dobrych kilka lat, a nawet w pewnym momencie Cornelia o\u015bwiadczy\u0142a Lukasowi, \u017ce przenosi si\u0119 do Toronto, by wyj\u015b\u0107 za Glenna.\u00a0Lukas jednak by\u0142 jako\u015b dziwnie pewien, \u017ce do \u015blubu nie dojdzie &#8211; i oczywi\u015bcie mia\u0142 racj\u0119. Przez d\u0142u\u017cszy czas Cornelia mieszka\u0142a w Toronto z dzie\u0107mi (osobno) i spotyka\u0142a si\u0119 regularnie z Gouldem, a na weekendy pakowa\u0142a dzieci w samoch\u00f3d i jecha\u0142a do Lukasa. Sko\u0144czy\u0142o si\u0119, jak musia\u0142o &#8211; Cornelia zrozumia\u0142a, \u017ce Glenn si\u0119 do ma\u0142\u017ce\u0144stwa nie nadaje,\u00a0a jednocze\u015bnie\u00a0zacz\u0119\u0142a jej przeszkadza\u0107 obsesyjno\u015b\u0107, z jak\u0105 j\u0105 traktowa\u0142. W ko\u0144cu zostawi\u0142a go i wr\u00f3ci\u0142a do m\u0119\u017ca.<\/p>\n<p>Inaczej ni\u017c w innych znanych nam ksi\u0105\u017ckach o Gouldzie, muzyka jest pod spodem, ale nie na pierwszym planie, nie m\u00f3wi si\u0119 o niej. Najwi\u0119cej w gruncie rzeczy m\u00f3wi si\u0119 o w\u0142a\u015bciwo\u015bciach instrument\u00f3w, co te\u017c jest niezmiernie ciekawe. Hafner nie jest muzykiem, jest dziennikark\u0105 i daje w\u0142a\u015bnie dziennikarski obraz historii Goulda, i to w wycinku. Niemniej warto ksi\u0105\u017ck\u0119 przeczyta\u0107, ale oczywi\u015bcie nie rezygnuj\u0105c z czytania pozosta\u0142ych. O s\u0142uchaniu Goulda nie m\u00f3wi\u0105c.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Troch\u0119 taki z\u0142o\u015bliwy daj\u0119 tytu\u0142 w nawi\u0105zaniu do tytu\u0142u samej ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3ry brzmi Romanca na trzy nogi (w oryginale jest A Romance on Three Legs, wi\u0119c raczej na trzech nogach). Wbrew \u015brednio m\u0105dremu tytu\u0142owi, to ciekawa biografia Glenna Goulda &#8211; i nietrudno si\u0119 domy\u015bli\u0107, \u017ce tym g\u0142\u00f3wnym romansem jest fortepian. W tym wypadku jeden okre\u015blony [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/506"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=506"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/506\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=506"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=506"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=506"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}