
{"id":521,"date":"2010-07-05T01:36:40","date_gmt":"2010-07-04T23:36:40","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=521"},"modified":"2010-07-05T22:05:13","modified_gmt":"2010-07-05T20:05:13","slug":"wsjd-pat-i-reszta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/07\/05\/wsjd-pat-i-reszta\/","title":{"rendered":"WSJD: Pat i reszta?"},"content":{"rendered":"<p>Oj, ostro poszed\u0142 Mariusz Adamiak zapowiadaj\u0105c ostatni wyst\u0119p na Warszaw Summer Jazz Days. Powiedzia\u0142 mniej wi\u0119cej tak: &#8211; <em>S\u0142ysza\u0142em, \u017ce jutro ma si\u0119 w paru gazetach ukaza\u0107 tekst o Pacie Metheny, \u017ce ja pono\u0107 \u015bci\u0105ga\u0142em go z estrady, cho\u0107 i on, i publiczno\u015b\u0107 chcia\u0142a jeszcze, i on podobno si\u0119 obrazi\u0142. Od dwudziestu lat promuj\u0119 tego artyst\u0119 i to chyba dosy\u0107. Chc\u0119 teraz przetestowa\u0107 publiczno\u015b\u0107: czy wolicie sze\u015b\u0107 takich koncert\u00f3w, jak te, kt\u00f3re s\u0142yszeli\u015bcie dzisiaj, czy jednego Pata Metheny?<\/em> &#8211; <em>Szeee\u015b\u0107<\/em> &#8211; zabrzmia\u0142o z publiczno\u015bci. &#8211; <em>No to dobrze. To tego pana wi\u0119cej na ten festiwal nie zaprosimy.<\/em> <em>Nie lubimy tu gwiazdorstwa. Bo prawdziwe gwiazdy to by\u0142y tu wczoraj i dzi\u015b.<\/em><\/p>\n<p>No c\u00f3\u017c, zapomnia\u0142 o niew\u0105tpliwie wielkiej gwie\u017adzie, jak\u0105 by\u0142 pierwszego dnia Pharoah Sanders. Ale pal sze\u015b\u0107. My\u015bl\u0119, \u017ce opr\u00f3cz tego incydentu z rzekomym \u015bci\u0105ganiem Pata z estrady na z\u0142o\u015b\u0107 szefa festiwalu wp\u0142yn\u0105\u0142 fakt, \u017ce Metheny, jak ju\u017c wcze\u015bniej wspomnia\u0142am, wykolegowa\u0142 z Sali Kongresowej Pink Freud\u00f3w, \u017ceby by\u0107 jedynym bohaterem wieczoru.\u00a0Z drugiej strony jednak\u00a0na koncercie Pata by\u0142a pe\u0142na sala, a na pozosta\u0142ych, hm&#8230;<\/p>\n<p>Dzi\u015b te\u017c nie bardzo by\u0142o z frekwencj\u0105, cho\u0107 by\u0142o du\u017co m\u0142odych dziewczyn, kt\u00f3e piszcza\u0142y s\u0142uchaj\u0105c Kurta Ellinga. Mia\u0142 on za\u015bpiewa\u0107 na ko\u0144cu, ale wyst\u0105pi\u0142 na pocz\u0105tku i przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 czasu mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce wykonuje na p\u00f3\u0142 gwizdka, dopiero pod koniec si\u0119 rozkr\u0119ci\u0142 i zab\u0142ysn\u0105\u0142 skatem. Wystylizowany na kiczowatego amanta z dawnego musicalu (a w ko\u0144cu i taki repertuar \u015bpiewa\u0142, bo to by\u0142y tematy, kt\u00f3rych w m\u0142odo\u015bci u\u017cywa\u0142 Coltrane), w szarej marynarce i z zaczesan\u0105 do ty\u0142u wybrylantynowan\u0105 fryzurk\u0105 a la Rudolf Valentino, zachowywa\u0142 si\u0119 na estradzie r\u00f3wnie\u017c adekwatnie &#8211; to konsekwentna kreacja sceniczna. Natomiast facet ma naprawd\u0119 kawa\u0142ek g\u0142osu (trzy oktawy naliczy\u0142am na ucho) i cho\u0107 z pocz\u0105tku by\u0142o troch\u0119 chropawo (chyba nie by\u0142 w najlepszej formie), to ko\u0144c\u00f3wka ju\u017c by\u0142a \u015bwietna. Towarzyszyli mu \u015bwietni muzycy, zw\u0142aszcza pianista (nie podano w programie jego nazwiska, a nie zanotowa\u0142am), kt\u00f3ry pod koniec ucz\u0119stowa\u0142 nas nawet kr\u00f3tkim cytacikiem z <em>Rewolucyjnej<\/em> (!), rozpoznanym i oklaskiwanym przez publiczno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Nast\u0119pny wyst\u0119p Adamiak zapowiedzia\u0142, \u017ce to &#8222;by\u0107 mo\u017ce czarny ko\u0144&#8221; &#8211; ale okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie. Rudresh Mahanthappa to saksofonista o korzeniach indyjskich, podobnie jak wyst\u0119puj\u0105cy poprzedniego wieczoru pianista Vijay Iyar, z kt\u00f3rym zreszt\u0105 grali swego czasu w duecie (troch\u0119 si\u0119 dziwi\u0119, bo to bardzo r\u00f3\u017cne osobowo\u015bci). Bardzo intensywne i energetyczne granie, z lekkimi akcentami orientalnymi, ale jak wys\u0142ucha\u0142o si\u0119 kilku kawa\u0142k\u00f3w, odnosi\u0142o si\u0119 wra\u017cenie, \u017ce ca\u0142y czas jest to samo. Wra\u017cenie poprawi\u0142 ostatni koncert pod has\u0142em <em>Tribute tu Tony Williams<\/em>, a wyst\u0105pi\u0142 kwartet, kt\u00f3rego liderk\u0105 by\u0142a \u015bwietna perkusistka Cindy Blackman. Gra\u0142 z ni\u0105 znany tu ju\u017c (i promowany przez Adamiaka) gitarzysta Vernon Reid, kt\u00f3ry te\u017c nie\u017ale wymiata\u0142, klawiszowiec\u00a0o nieznanym mi nazwisku\u00a0i basista Felix Pastorius (syn s\u0142ynnego Jaco). To by\u0142o dobre, ale bardzo g\u0142o\u015bne. Wytrzyma\u0142am par\u0119 utwor\u00f3w, z przyjemno\u015bci\u0105 patrz\u0105c na liderk\u0119, nie tylko dlatego, \u017ce jest \u0142adn\u0105 i zgrabn\u0105 kobietk\u0105 (zdrabniam, bo jest drobna) z wielk\u0105 szop\u0105 w\u0142os\u00f3w, ale przede wszystkim dlatego, \u017ce uwielbiam patrze\u0107 na perkusist\u00f3w, kt\u00f3rzy graj\u0105 nie si\u0142\u0105, tylko sposobem,\u00a0wi\u0119c\u00a0pa\u0142ki same lataj\u0105 im w r\u0119kach. Ale potem ju\u017c posz\u0142am, bo szanuj\u0119 uszy, a poza tym ju\u017c mi si\u0119 spieszy\u0142o do tego thrillera pt. wiecz\u00f3r wyborczy&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Oj, ostro poszed\u0142 Mariusz Adamiak zapowiadaj\u0105c ostatni wyst\u0119p na Warszaw Summer Jazz Days. Powiedzia\u0142 mniej wi\u0119cej tak: &#8211; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce jutro ma si\u0119 w paru gazetach ukaza\u0107 tekst o Pacie Metheny, \u017ce ja pono\u0107 \u015bci\u0105ga\u0142em go z estrady, cho\u0107 i on, i publiczno\u015b\u0107 chcia\u0142a jeszcze, i on podobno si\u0119 obrazi\u0142. Od dwudziestu lat promuj\u0119 tego [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/521"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=521"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/521\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=521"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=521"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=521"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}