
{"id":5227,"date":"2015-09-21T01:55:37","date_gmt":"2015-09-20T23:55:37","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5227"},"modified":"2015-09-21T01:56:58","modified_gmt":"2015-09-20T23:56:58","slug":"baobaby-i-murale","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/09\/21\/baobaby-i-murale\/","title":{"rendered":"Baobaby i murale"},"content":{"rendered":"<p>Tak w skr\u00f3cie, od tytu\u0142\u00f3w dw\u00f3ch utwor\u00f3w w programie wieczornego koncertu filharmonicznego Orkiestry Symfonicznej z Ostrawy, nazwa\u0142am sobie dwa rodzaje &#8222;dynamistatyki&#8221;: ten bardziej nieruchomy i ten, gdzie wi\u0119cej ruchu.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Zacz\u0119\u0142o si\u0119 w\u0142a\u015bnie <em>Muralem<\/em> <span class=\"st\">Jos\u00e9 Mar\u00edi S\u00e1nchez-Verd\u00fa, kompozytora hiszpa\u0144skiego cenionego na Warszawskiej Jesieni, uczczonego zwi\u0119kszon\u0105 obecno\u015bci\u0105 par\u0119 lat temu. Mural ten nie by\u0142 po prostu obrazkiem czy ordynarnym tagiem, ale czym\u015b w rodzaju palimpsestu: co\u015b si\u0119 z niego wy\u0142ania\u0142o nieokre\u015blonego, jakby co\u015b przypominaj\u0105cego, ale zbyt zamglonego, by to rozpozna\u0107. W sumie mimo i\u017c to r\u00f3wnie\u017c by\u0142 utw\u00f3r na sw\u00f3j spos\u00f3b statyczny, to jednak by\u0142o w nim wi\u0119cej ruchu.<\/span><\/p>\n<p><em>Baobab<\/em> autorstwa Philla Niblocka reprezentuje form\u0119 przeciwn\u0105: stoi nieruchomo jak baobab w\u0142a\u015bnie, czasem tylko kt\u00f3ry\u015b z d\u017awi\u0119k\u00f3w wychodzi na wierzch, a p\u00f3\u017aniej si\u0119 chowa. Ale wsp\u00f3\u0142brzmienie to monolit. I cho\u0107 z 2011 r., to jest w gruncie rzeczy dzie\u0142em w stylu takiego najprawdziwszego minimalizmu, jak minimalistyczna rze\u017aba ameryka\u0144ska z lat 60. czy kompozycje Pauline Oliveros. Na zako\u0144czenie pierwszej cz\u0119\u015bci ma\u0142y przerywnik w tej statyczno\u015bci: przezabawne <em>Emil will nicht schlafen&#8230;<\/em> na g\u0142os i orkiestr\u0119 Caroli Bauckholt, kt\u00f3ra by\u0142a studentk\u0105 Mauricia Kagla. To s\u0142ycha\u0107 i wida\u0107 w podej\u015bciu do tworzonego dzie\u0142a: wyborze tematu i jego realizacji, maj\u0105cej wiele wsp\u00f3lnego z teatrem. Solistka Salome Kammer na\u015bladuje tu &#8211; niezwykle sugestywnie, mimo i\u017c jej wzmocniony elektronicznie g\u0142os nie jest modyfikowany &#8211; upartego i marudnego niemowlaka, kt\u00f3ry postanowi\u0142, \u017ce nie chce spa\u0107; orkiestra towarzyszy jej odg\u0142osami jakby chrapania; pod koniec &#8222;dzieciak&#8221; kilka razy rzuca o ziemi\u0119 misiem, a\u017c orkiestra podnosi nuty i pokazuje ich \u017c\u00f3\u0142te ok\u0142adki jak \u017c\u00f3\u0142t\u0105 kartk\u0119. Wyszli\u015bmy na przerw\u0119 serdecznie si\u0119 \u015bmiej\u0105c.<\/p>\n<p>30 lat ju\u017c w\u0142a\u015bnie min\u0119\u0142o od prawykonania <em>Partity III<\/em> Paw\u0142a Szyma\u0144skiego na Warszawskiej Jesieni. Brzmi, jakby by\u0142a napisana wczoraj (w miejsce El\u017cbiety Chojnackiej gra\u0142a Ma\u0142gorzata Sarbak). Szyma\u0144ski jest znany z tego, \u017ce jest specjalist\u0105 od palimpsest\u00f3w, ale pod koniec i ten utw\u00f3r nieruchomieje. Z kolei<em> Woven Dreams<\/em> Toshio Hosokawy bli\u017cszy jest &#8222;baobabowi&#8221;: zn\u00f3w mamy jedno wsp\u00f3\u0142brzmienie z wyp\u0142ywaj\u0105cymi na powierzchni\u0119 co jaki\u015b czas poszczeg\u00f3lnymi d\u017awi\u0119kami. Kompozytor opowiada, \u017ce chcia\u0142 zilustrowa\u0107 tym utworem sw\u00f3j sen o sobie w \u0142onie matki. Jest w tym wsp\u00f3\u0142brzmieniu rzeczywi\u015bcie co\u015b \u0142agodnego, ciep\u0142ego i przyjaznego.<\/p>\n<p>&#8222;Baobabem&#8221; w pewnym sensie jest te\u017c utw\u00f3r legendy Fluxusu, La Monte Younga, o skomplikowanym tytule <em>The Second Dream of the High-Tension Line Stepdown Transformer,<\/em> kt\u00f3rego s\u0142uchali\u015bmy w Praskiej Drukarni na Mi\u0144skiej. Wygl\u0105da na to, \u017ce inspiracja do niego by\u0142a podobna jak do <a href=\"http:\/\/www.panufnik.polmic.pl\/index.php\/pl\/tworczosc\/omowienia-utworow\/55-ii-kwartet-smyczkowy-messages\"><em>II Kwartetu smyczkowego &#8222;Messages&#8221;<\/em> Andrzeja Panufnika<\/a>, ale efekt jak\u017ce inny. Widowni\u0119 otacza\u0142o o\u015bmiu tr\u0119baczy czyli The Theatre of Eternal Music Brass Ensemble pod wodz\u0105 znanego nam dobrze Marco Blaauwa. Podawali oni sobie nawzajem d\u0142ugie nuty (grane z t\u0142umikiem): najpierw, przez 15 minut, by\u0142o to f, potem dosz\u0142o b, po 10 minutach zanik\u0142o f, potem pojawi\u0142y si\u0119 kolejne dwie wysoko\u015bci: c i h. P\u00f3\u017aniej ju\u017c wszystko kitwasi\u0142o si\u0119 wok\u00f3\u0142 tych czterech nut, ale brzmia\u0142o nie wi\u0119cej ni\u017c trzy naraz. Mo\u017cna wpa\u015b\u0107 w trans? Mo\u017cna, i byli tacy, co wpadli. Ale te\u017c us\u0142ysza\u0142am, jak przy wyj\u015bciu kto\u015b si\u0119 \u017cali\u0142, \u017ce siedzia\u0142 po\u015brodku i nie m\u00f3g\u0142 nawia\u0107&#8230;<\/p>\n<p>PS. By\u0142am te\u017c po po\u0142udniu na wzruszaj\u0105cym spotkaniu dotycz\u0105cym tw\u00f3rcy Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia, J\u00f3zefa Patkowskiego. Opowiada\u0142 prof. Krzysztof Szlifirski, pierwszy in\u017cynier studia i wieloletni przyjaciel J\u00f3zefa &#8211; by\u0142 to precyzyjny wyk\u0142ad z prezentacj\u0105 w Power Poincie, ale przy tym ogromnie osobisty. Odtwarzano te\u017c fragmenty wywiad\u00f3w z Patkowskim oraz pokazano dwa filmy, do kt\u00f3rych muzyk\u0119 zrobili Patkowski ze Szlifirskim: produkcyjniaka <em>Czas przemiany<\/em> w re\u017c. Andrzeja Piekutowskiego (muzyka absolutnie nieprodukcyjniakowa) oraz <em>Niebo bez s\u0142o\u0144ca<\/em> Jana Rybkowskiego, po\u015bwi\u0119cony Brunonowi Schulzowi &#8211; ile mo\u017cna by\u0142o zrobi\u0107 prostymi \u015brodkami, niewielk\u0105 animacj\u0105 paru obrazk\u00f3w i dyskretnym, ale sugestywnym d\u017awi\u0119kiem. Przy tym jest to opowie\u015b\u0107, w kt\u00f3rej nie pada ani jedno s\u0142owo. Dzi\u015b ju\u017c takich nie robi\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak w skr\u00f3cie, od tytu\u0142\u00f3w dw\u00f3ch utwor\u00f3w w programie wieczornego koncertu filharmonicznego Orkiestry Symfonicznej z Ostrawy, nazwa\u0142am sobie dwa rodzaje &#8222;dynamistatyki&#8221;: ten bardziej nieruchomy i ten, gdzie wi\u0119cej ruchu.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5227"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5227"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5227\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5230,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5227\/revisions\/5230"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5227"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5227"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5227"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}